wtorek, 3 października 2017

Niksy - Nathan Hill

"Żeby się pozbyć ducha, trzeba go zabrać z powrotem do domu".

Uwielbiam historie zbudowane w taki sposób, jak Niksy. Historie w których każdy bohater ma swoje miejsce, gdzie wątki przyczynowo skutkowe kluczą przez całą fabułę i właściwie nie dają jednoznacznych odpowiedzi.

Lekturę zaczęłam z pewną dozą obaw, bowiem połączenie świat gier komputerowych, mitologii nordyckiej i hipisowskich zamieszek nie jest rzeczą dla mnie typową. Szczęście - nie bierzcie tego na poważne. Ta książka, jak mało która osadzona jest w rzeczywistości i oddaje realia obecnego świata. Świata, w którym każdą informację można zmanipulować, a ludzkie losy schodzą na dalszy plan.

Nathan Hill opowiedział tu historię Samuela i jego matki, oskarżonej o atak na prezydenta. Kobiecie grozi wielkie niebezpieczeństwo, a jedynym, co tak naprawdę uczyniła, było rzucenie garścią żwiru w kierunku innego człowieka. Czy syn, którego porzuciła kilkanaście lat temu i wpędziła w dwie dekady pretensji i bólu, będzie ją w stanie obronić? Czy jego wirtualny przyjaciel pokona swój nałóg i ocali życie? Czy zadufana w sobie studentka odnajdzie prawdę o własnej osobie?

Niksy powinny stać na jednej półce z Małym życiem Yanyi Yanagihary - obie są obszerne, genialnie zbudowane i opowiadają o ludzkich dramatach. Nie sposób ocenić, kto robi to szerzej i lepiej, po prostu są to książki, które musicie przeczytać - szczere i bezkompromisowe.

"W każdym życiu następuje taka chwila, trauma, po której rozpadamy się na zupełnie nowe kawałki".

Sprawdźcie, jak blisko dziewięćset stron może pozostawiać niedosyt. 


Nathan Hill "Niksy"
Ilość stron: 864
Wyd. Znak
Ocena: 6/6

2 komentarze:

  1. Przez Ciebie kupiłam:). Ostatnią cześć trylogii Anne B Ragde też kupiłam i przeczytałam. Miód po prostu. Czuję jednak niedosyt i czekam na kolejną część.
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze przeczytać. Szykuję się na ucztę :D

    OdpowiedzUsuń