piątek, 26 kwietnia 2013

Zamieć śnieżna i woń migdałów - Camilla Läckberg

Dla rodziny Liljecronas miały to być wyjątkowe święta. Wszyscy zebrani przy wspólnym stole, rozmawiający, śmiejący się. Takie były plany, ale kiedy w grę wchodzą wielkie pieniądze, trudno jest mówić o jakiejkolwiek bezinteresowności.

Na odciętej przez zamieć śnieżną wyspie, dochodzi do morderstwa. Z uwagi na miliardowy spadek po seniorze rodu, każdy zdaje się mieć motyw do popełnienia tej okropnej zbrodni. Kto stoi za truciem dziadka? Wnuki chcące ratować swój interes, rządni majątku synowie czy może przyjezdny stróż prawa? Läckberg w swej historii nawiązuje do stylu takich znakomitości, jak Christie i Conan Doyle. Mamy jedno pomieszczenie, kilkunastu podejrzanych oraz narzędzie zbrodni pachnące migdałami. 

Zamieć śnieżna… w luźny sposób łączy się z serią o Erice Falck. Rzecz dzieje się we Fjällbace, wspomniany stróż prawa jest znajomym z komisariatu Patrika, natomiast cała reszta to już zupełnie inna bajka. 

Tym razem akcję można nazwać mianem spokojniejszej, bardziej oszczędnej w szczegółach. Charakterystyka postaci jest wybiórcza. Ich poglądy oraz motywy zachowań poznajemy dopiero w trakcie przesłuchania przez policję. Bywa, że brakuje nam przez to tła i szerszej analizy zdarzeń. Niby pytamy, szukamy, ale wszystko jest jak gdyby zawieszone w powietrzu. Na plus dla autorki wypada za to zabawa konwencją i swoiste „mrugnięcie oka” w stronę czytelnika.   

Zamieć śnieżna i woń migdałów nie jest złą książką, ale nie wyróżnia się też niczym szczególnym. Mi się podobała, jednak wiem, że zauroczona Fjällbacką daleka jestem od obiektywizmu.


Camilla Läckberg „Zamieć śnieżna i woń migdałów”
Ilość stron: 144
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4/6

           
                                P. S.  Ktoś się może wybiera? 

11 komentarzy:

  1. Książkę mam i cierpliwie czeka na swoja kolej. Dobrze więc, że ją tak pozytywnie oceniłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod Twoją recenzją! Ta książka to moje pierwsze spotkanie z tą autorką- sięgnę po kolejne powieści, które wyszły spod jej pióra, ale to prawda, że "Zamieć śnieżna i woń migdałów" jest przyjemną lekturą, chociaż nie wyróżnia się niczym szczególnym. No, chyba, że okładką, która bardzo przypadła mi do gustu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki i wolę rozpocząć przygodę z nią od innej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcialabym przeczytac cos tej autorki, ale na pewno nie zaczne przygody z nia od tej ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba na początek przeczytam coś jeszcze o samej Erice Falck a dopiero potem sięgnę po coś typu "Zamieci śnieżnej...". Nie jest złą książką ale się niczym nie wyróżnia, a szkoda bo to właśnie te książki, które mają coś nowego do zaoferowania są ciekawsze.:) No chyba, że ktoś chce sięgnąć po coś klasycznego:)

    Do Krakowa mi daleko więc zazdroszczę Papa Roach i Guano Apes, wprawdzie często nie słucham ale znam : )Dobrej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciąż przede mną, ale coraz bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nawet nie dorwałem w swoje ręce Kaznodziei Lackberg, o którym pisałaś wcześniej, ale więc pewnie minie jeszcze więcej czasu, nim sięgnę po Zamieć... ale chętnie to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie książki Lackberg, ta właśnie wypożyczona z biblioteki czeka na półce do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planie powieści tej autorki, ale na razie muszę przeczytać czekającą na mojej półce dosłownie górę książek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię powieści podobne do dzieł Christie :) Zamierzam przeczytać. Wybrać byłbym się chciała, jednak mi to nie wyjdzie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle razy miałam sięgnąć po książki tej autorki i do tej pory jakoś nie miałam okazji.Muszę w końcu to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń