poniedziałek, 10 lutego 2014

Uśpione marzenia - Natalia A. Bieniek


Spotkanie z Natalią Bieniek to dla mnie prawdziwa bomba emocjonalna. Przygotowana na lekką historię o marzeniach, nie spodziewałam się tak dobrej i dogłębnie przemyślanej prozy. Co tu dużo mówić, na dzień dzisiejszy to największe i zarazem najmilsze zaskoczenie bieżącego roku.

Książka przedstawia losy dwóch sióstr: Anki i Ewy, które są wobec siebie niczym ogień i woda. Jedna robi oszałamiającą karierę w banku, druga żyje na kredyt, ucząc w pobliskiej szkole. Kobiety nigdy nie były sobie bliskie, ale teraz nawet rozmowa telefoniczna zaczyna być dla nich wyzwaniem. W trakcie jednego z ich nielicznych spotkań, Ewa wygrania Ance, co myśli o jej sposobie prowadzenia rodziny. Że praktykuje intelektualny chów, powielając wszystkie popełnione przez ich matkę pomyłki. I pewnie byłoby to ostatnie ich widzenie, gdyby wspomniana matka, nie zginęła nagle w niewyjaśnionych okolicznościach.
 
Uśpione marzenia poruszają kwestię emocjonalnego zaniedbywania dzieci. Maluchów, które choć żyją w bogatych rodzinach, mają najlepsze szkoły i opiekunki, to brakuje im czasu na własne dzieciństwo. Są trenowane w zdobywaniu wiedzy, a to na czym zależy im najbardziej to odrobina zainteresowania ze strony rodziców. Tak żyły Ewa z Anką, taką samą rzeczywistość mają również ich dzieci.

W książce ważą się losy całej rodziny. Zapadają marnie przemyślane decyzje, wybuchają kłótnie. Ewa stara się to jakoś załagodzić, ale czy można w kilka dni odbudować relacje, które niszczały przez całe lata?

Piękna opowieść o kobietach, o ich marzeniach oraz o próbach łączenia sprzecznych ze sobą ról. Jeżeli trafi Wam się okazja na jej poznanie, nie zaprzepaście jej. Mądra i wbrew pozorom bardzo ciepła historia.


Natalia A. Bieniek „Uśpione marzenia”
Ilość stron: 320
Wyd. Replika
Ocena: 5/6

39 komentarzy:

  1. Ojej, liczyłam na lekką lekturę, a widzę, że jest to dość wymagająca i obciążająca emocjonalnie lektura! Chętnie przeczytam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wymagająca nie, bo czyta się ją naprawdę dobrze, ale z pewnością jest bardziej ambitna i zawiera większą ilość treści niż typowe czytadło.

      Usuń
  2. Po takiej opinii ciężko będzie się oprzeć, jak tylko trafi mi się książka w dobrej cenie, to ją przygarnę :) Lubię takie obyczajówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. W gruncie rzeczy to cieszę się, że nie jest to zwykłe czytadło za jaką ją miałam. Myślę, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie słyszałam, ale brzmi super, kiedy ja to wszystko przeczytam :D świetny kubek z kotem simonem :D gdzie można taki dostać? zapraszam do mnie ;)
    http://greczynkaaczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kubek z Simonem kupiłam na niemieckim Amazonie.

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że bardzo, bardzo mnie zainteresowałaś książką tej nieznanej mi dotąd polskiej autorki :) Poszukam, poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Bomba emocjonalna", lubię takie książki.
    Coraz bardziej lubię też zdjęcia i całą nastrojową otoczkę do czytania na Twoich zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi to czytać. otoczka i literacka atmosfera jest nie mniej ważna niż same książki :)

      Usuń
  7. Bardzo interesująca recenzja.. aż chce się przeczytać tę książkę. Do tego śliczne i apetyczne zdjęcie z przepięknym kubkiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze czasem przeczytać właśnie taką książkę. Ładna recenzja i piękne zdjęcie, zachęcasz;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale strasznie mnie nią zainteresowałaś. Choć ostatnio mam zamiar nieco odciąć się od czytadeł i obyczajówek, to dla tej zrobiłabym wyjątek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ostatnio książki ogólnie słabo idą, ale to coroczna norma. w okolicach stycznia zawsze dopada mnie spadek formy i biorę się za serialowe zaległości.

      Usuń
  10. Zachęciłaś mnie, ostatnio czytam dość sporo książek tego typu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna pozycja obok której nie mogę przejść obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zachęcająco zaprezentowałaś książkę. Chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią przeczytam, zainteresowałaś mnie.
    PS. Super kubeczek masz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do kota Simona mam ogromną słabość i sporą kolekcję pierdółek z jego udziałem ;)

      Usuń
  14. Dość ciekawa zawartość. Będę miała ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kusząca recenzja :) Czekam na włąśnie na swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam książkę i czeka ona na swoją kolej na półce.
    Robisz piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Łapię się ostatnio na tym, że odwiedzam Twojego bloga głównie po to, żeby obejrzeć zdjęcia, które dodajesz i prezentowane na nich smakołyki oraz gorące napoje ;) I tym razem się nie zawiodłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się, że moje zdjęcia są dla kogoś zachętą, żeby wchodzić na tę stronę :)
      więcej fotek znajdziesz na instagramie: http://instagram.com/varia_czyta/
      oraz FB: https://www.facebook.com/Varia.czyta

      Usuń
    2. Zdobyłaś nowego obserwatora :)

      Usuń
  18. Na początek (nie mogę się powstrzymać) - świetny kształt kubka! ;) Książka już niestety zupełnie nie w moim stylu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten kubek mnie rozwalił!!! Książka jakoś mnie nie nęci.

    OdpowiedzUsuń
  20. Replika wydaje coraz lepsze książki, jedynie te ich okładki są naprawdę mylące. Pasują do romansów, tymczasem większość nowych powieści Repliki wcale nimi nie są! Myślę o tej, którą dzisiaj zrecenzowałaś, o "Historii kotem się toczy", R. Górskiej, "Jesteś tylko mój", J. Sykat, czy "Złocistej dolnie" I.Walczak. Dlatego niektórych trudno przekonać do sięgnięcia po nie, jak czytam też w powyższych komentarzach. Pozdrawiam, Aga K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do okładek, chociaż ta akurat strasznie mi się podoba! A czytał ktoś może "Kawalerowie Angeliny. Opowieść z włoskiej kuchni"? Zachęcają mnie te włoskie przepisy no i ogólnie włoskie klimaty, ale boję się że będzie za bardzo "romansowe"...

      Usuń
  21. Przyznam, że opis książki nie bardzo zachęcał mnie od zaznajomienia się z jej treścią. Będę o niej pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Umiesz przekonać niezdecydowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zakochałam się w fotce na początku postu ;) co do książki, przekonały mnie już Twoje słowa o bombie emocji, czy coś w ten deseń ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię takie książki, dlatego z chęcią przeczytam tę powieść. Chyba mam czas na nostalgiczne obyczajówki :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię takie historie i takie książki. Z chęcią przeczytam, bo wydaje się być zdecydowanie warta tego! piękne zdjęcie na początku!

    OdpowiedzUsuń
  26. Powiem szczerze że jakoś mnie do książki nie ciągnie - może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  27. Książka już od jakiegoś czasu jest na mojej liście - na pewno przeczytam szczególnie po takiej porywającej recenzji :)

    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html
    Zamierzam troszkę je zmienić, żeby było łatwiejsze i ciekawsze. Jutro pojawi się notka o tym na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiesz co, te Twoje recenzje to dowód na to, że nie o ilość idzie, a o jakość. Jakoś tak potrafisz przekonać człowieka to niemal każdej książki. I tutaj jest pies pogrzebany. Bo kiedy to wszystko czytać? :) Skoro wspominasz, że to największe pozytywne zaskoczenie jak dotąd, to Ci wierzę. Widzę, że generalnie nie przedstawiasz tutaj byle czego. Najzabawniejsze jest to, jak pozory mogą mylić.Po spojrzeniu na okładkę w księgarni pewnie na książkę nie zwróciłabym uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie czytam właściwie książek polskich autorów, ale kurcze.. nie wiem jak to zrobiłaś, ale mam ochotę rzucić wszystko.. pobiec do księgarni i zatopić się z książką w fotelu!
    Brawo! :D

    OdpowiedzUsuń