Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbert George Wells. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbert George Wells. Pokaż wszystkie posty
Niewidzialny człowiek - Herbert George Wells

09:12

Niewidzialny człowiek - Herbert George Wells


Lata temu, a dokładnie sześć lat temu (matko, jak ja długo oprowadzę już tego bloga!!) miałam okazję przeczytać swoją pierwszą powieść Herberta G. Wellsa - Wyspę doktora Moreau. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i jak nie znoszę nurtu fantastyki, tak od tamtej pory po Wellsa sięgam bez mrugnięcia okiem.

Niewidzialny człowiek to historia naukowca, który wynalazł sposób na bycie niewidzialnym. Zdobyta nietuzinkowa umiejętność staje dla niego sposobem na wzbogacenie się, a to z kolei prowadzi do obsesji na punkcie posiadanej władzy i pieniądza. 

Herbert George Wells to dla mnie niesamowity wizjoner. Jego książki, choć powstały końcem XIX wieku, czytane dziś nic nie tracą na swej aktualności. Wtedy była to fantazja, wymysł szalonego autora, dziś bardzo często ponura rzeczywistość, jaką przyszło nam się zmierzyć.

Klasyka dająca do myślenia, zwracająca uwagę na motywy naszych działań oraz błędy, które mogą kosztować życie wielu innych ludzi. Polecam, szczególnie teraz.


Herbert George Wells "Niewidzialny człowiek"
Ilość stron: 198
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Wyspa doktora Moreau - Herbert George Wells

20:24

Wyspa doktora Moreau - Herbert George Wells

Do poniedziałku o Wyspie doktora Moreau nie wiedziałam kompletnie nic. Ba! Dzięki swej ignorancji wobec sci-fi, nawet o Wellsie nigdy nie słyszałam, chociaż widziałam Wojnę Światów, która jak się okazało, została oparta na jego pomyśle. W blogerach drzemie jednak moc i dzięki Oldze z Wielkiego Buka, jeszcze tego samego dnia, pognałam do biblioteki. Skąd we mnie ten zapał? Z groteskowej wizji świata, w której zwierzęta zostały zmuszone, do zachowywania się jak ludzie.

Wyspa doktora Moreau to wielokrotnie ekranizowana powieść z 1896 roku, którą dziś można by już nazwać thrillerem medycznym. Opowiada ona o losach Prendricka, który uratowany z tonącego statku, trafia na wulkaniczną wysepkę, gdzieś na środku Pacyfiku. 

Miejsce to zamieszkują istoty, które u rozbitka budzą sprzeczne emocje. Z jednej strony mężczyzna czuje, że są one mu zupełnie obce, z drugiej zaś dostrzega w nich coś dobrze znanego, po części wręcz ludzkiego. Te dziwne poczwary to wynik eksperymentów prowadzonych przez doktora Moreau, wizjonera i szaleńca, który przypłynął na wyspę, by z dala od karcących spojrzeń, kontynuować badania na żywym organizmie.

Ważne słowa padają w tej książce, nie przytoczę ich dokładnie, ale chodzi mniej więcej o to, aby zadać sobie pytanie, jaki cel przyświeca tym eksperymentom? Po co wyrwać zwierzęta ze znanego im świata, wpajać niezrozumiałe słowa i nakazywać sprzecznych z naturą rzeczy? Gdzie kończy się wolność, a zaczyna nadużycie?

Nie bez przyczyny, powieść rozpoczyna katastrofa parowca pod wiele mówiącą nazwą „Królowa Próżności”. Tak jak pasażerowie idą na dno, tak Wells czuje po kościach, że ludzkość zakłada sobie pętlę na szyję. Przyzwolenie na przeszczepy i popularne w tamtym czasie wiwisekcje, odcisnęły na nim tak znaczące piętno, że Moreau może spokojnie podać sobie rękę z Victorem Frankestienem.

Krótki, lecz dosadny traktat o naturze ludzkiej, która przerażała pisarza już w XIX wieku. Dla sympatyków Planety Małp oraz Mary Shelley.



Herbert George Wells "Wyspa doktora Moreau"
Ilość stron: 152
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6 
Copyright © Varia czyta , Blogger