07:56
Jedyna prawda - Olle Lönnaeus
W którym momencie kończy się
nasza odpowiedzialność za rodziców? Czy można czuć obowiązek wobec ojca, który
pił i bił, niczego nie żałując? Joel żył z nadzieją, że rodzinne piekło zostawił
już daleko za sobą. Dwadzieścia lat temu spakował się, wyszedł z domu i do tej
pory nawet się nie obejrzał. Skąd więc impuls by w środku nocy, w
trakcie śnieżycy, pędzić ojcu na ratunek?
Kiedy Joel wpada resztkami sił do
domu Mårtena, ten wisi już na haku, uwieszony pod sufitem. Jego ciało jest
zimne, twarz zastygła w kaprysie. Na ścinanie widnieje też napis,
czerwony niczym krew akt oskarżenia: Ghadab Allah – Gniew Boga. Czyich bogów
rozgniewał Mårten – miejscowy blagier i niewydarzony artysta?
To moje drugie spotkanie z Olle
Lönnaeusem i ponownie jestem mile zaskoczona. Wielu kręci nosem, że smęci i
mało się u niego dzieje, ale mi się podoba to jak on pisze. Próżno doszukiwać
się w jego historiach szczególnej przebojowości, za to klimat tworzy naprawdę
wyjątkowy.
Początkowe obawy wobec motywu
terroryzmu również szybko się rozwiały. W Jedynej prawdzie dżihad to
tylko ułamek rozbudowanej fabuły. Istotny element wydarzeń, ale nie dominujący
opowiadanej historii – nudzą mnie polityczne spory i podkładanie bomb, stąd kolejny plus
dla autora.
Kwestią gustu jest czy Jedyna
prawda się spodoba, czy też nie. Dla mnie świetna rozrywka z akcentem na
relacje, w krzywdzącej się nawzajem rodzinie.
Olle Lönnaeus „Jedyna prawda”
Ilość stron: 416
Wyd. Rea
Ocena: 5/6
