09:32
Kochanie, zabiłam nasze koty - Dorota Masłowska
Kochanie, zabiłam nasze koty to Masłowska do jakiej przywykłam,
jaką cenię, ale i taka, której nigdy nie zdołam do końca zrozumieć.
Mam
wrażenie, że ta kobieta żyje w zupełnie innej rzeczywistości i potrafi dostrzec
w niej szczegóły dla nas niedostępne, a w większości nawet niepojęte. Przy jej
książkach warto odciąć się od otoczenia i otworzyć się na fantazję, bo tej
autorce naprawdę nie brakuje.
Kochanie… opisuje historię przyjaźni, a w zasadzie znajomości,
jakie nawiązuje Farah, mieszkanka sporego miasta w bliżej nieokreślonym kraju.
W nieco schizofrenicznym tonie, narrator opowiada nam o pustce jaka ją otacza,
o pogoni za lansem i dobrym wrażeniem, które usiłuje zrobić na miejscowej
„śmietance”. W rzeczywistości wszystko na czym jej zależy, okazuje się być
złudnym wyobrażeniem. Znajomi nieustannie ją wykorzystują, ona sama gubi się między
snem a jawią, natomiast cała reszta to szalony kołowrotek, którego
nie ma ucieczki.
Bardzo dziwna i specyficzna mini
opowieść. Z pewnością nie dla każdego, bo Masłowską po prostu trzeba lubić, ale
dla tych przenośni i metafor, myślę, że warto.
Dorota Masłowska „Kochanie,
zabiłam nasze koty”
Ilość stron: 160
Wyd. Noir Sur Blanc
Ocena: 4,5/6
