czwartek, 14 marca 2013

Kochanie, zabiłam nasze koty - Dorota Masłowska

Kochanie, zabiłam nasze koty to Masłowska do jakiej przywykłam, jaką cenię, ale i taka, której nigdy nie zdołam do końca zrozumieć. 

Mam wrażenie, że ta kobieta żyje w zupełnie innej rzeczywistości i potrafi dostrzec w niej szczegóły dla nas niedostępne, a w większości nawet niepojęte. Przy jej książkach warto odciąć się od otoczenia i otworzyć się na fantazję, bo tej autorce naprawdę nie brakuje.

Kochanie… opisuje historię przyjaźni, a w zasadzie znajomości, jakie nawiązuje Farah, mieszkanka sporego miasta w bliżej nieokreślonym kraju. W nieco schizofrenicznym tonie, narrator opowiada nam o pustce jaka ją otacza, o pogoni za lansem i dobrym wrażeniem, które usiłuje zrobić na miejscowej „śmietance”. W rzeczywistości wszystko na czym jej zależy, okazuje się być złudnym wyobrażeniem. Znajomi nieustannie ją wykorzystują, ona sama gubi się między snem a jawią, natomiast cała reszta to szalony kołowrotek, którego nie ma ucieczki.

Bardzo dziwna i specyficzna mini opowieść. Z pewnością nie dla każdego, bo Masłowską po prostu trzeba lubić, ale dla tych przenośni i metafor, myślę, że warto.


Dorota Masłowska „Kochanie, zabiłam nasze koty”
Ilość stron: 160
Wyd. Noir Sur Blanc
Ocena: 4,5/6

23 komentarze:

  1. Nie wiem, czy dam radę przebrnąć przez taką specyficzną powieść. Zastanowię się jeszcze i rozważę wszelkie za i przeciw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Masłowska trzeba mieć dzień i odpowiedni humor, bo inaczej po kilku stronach poleci do kąta.

      Usuń
  2. Zastanawiałam się nad tą książką, ale właśnie ta specyfika Masłowskiej mnie odpycha. Wojna polsko - ruska była dobra, ale już przez Pawia królowej nie mogłam przebrnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mieszane uczucia wobec Masłowskiej. Z jednej strony lubię ją jako człowieka, lubię jej słuchać; z drugiej strony - "Wojna polsko - ruska..." była dla mnie niestrawna. Nie sięgnęłam później po inne książki pisarki, ale, co ciekawe, najnowsza powieść ostatnio mi się śniła - może to sugestia, by znów spróbować Masłowskiej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sobie Masłowską odpuściłam... na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 'Wojnę polsko - ruską...' trzepnęłam w kąt, na Masłowską się obraziłam, a teraz czytam dość pozytywne recenzje na blogach odnośnie jej najnowszej książki. Widziałam ją w bibliotece (książkę, nie Masłowską;)), więc być może spróbuję jeszcze raz, być może tym razem się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro to dziwna i specyficzna książka, to tym bardziej muszę ją przeczytać. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, wiec na dobry start może być i ta powieść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej stylu nie można pomylić z żadnym innym i choćby z czystej ciekawości, warto na nie zerknąć.

      Usuń
  7. Ja bardzo lubię sposób pisania Masłowskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Metafory i przenosnie to dla mnie troche za malo, aby zmierzyc sie z ta ksiazka.
    Odpuscilam sobie na razie Maslowska, wiem, ze ja jej nie docenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi bardzo podobała się ta książka. Co prawda dzięki "Kochanie, zabiłam nasze koty" dopiero poznałam Masłowską, ale zdążyłam zachwycić się jej talentem i umiejętnością oryginalnego obserwowania rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masłowska faktycznie nie do każdego trafia, ale warto przynajmniej spróbować zapoznać się z ta ksiażką

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł strasznie intrygujący, ale niestety to nie moje klimaty.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie nie moje klimaty, ale lubię metaforyczne opowieści, dlatego może jednak się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią bym się z nią zapoznała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam twórczości tej autorki ... jeszcze ;) Ale ta książka wydaje się być ciekawa, chociaż nie jestem pewna czy trafi w mój jakże nieprzewidywalny gust :p pozdrawiam serdecznie :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała książka ; )

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Iwi < 3

    OdpowiedzUsuń
  16. Książkę mam w swoich zbiorach, ale jakoś nie do końca rozumiem przesłanie Masłowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. oj nie znam, nie znam, aczkolwiek jestem ciekawa, czy polubiłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba nie do końca odnajduje się w polskiej literaturze :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przemawia do mnie Masłowska. Nie znam jej książek i nie ciągnie mnie do nich. Może kiedyś zdecyduje się na zapoznanie z jej twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla tych przenośni najjaśniejszych i metafor czarownych - powtórzę - WARTO!!!

    OdpowiedzUsuń