czwartek, 21 kwietnia 2011

Mila księżycowego światła - Dennis Lehane

Rzadko się zdarza, aby powieść kryminalna nosiła tak zagadkowy tytuł, jak dzieło Dennisa Lehane. Mila księżycowego światła, mimo skojarzeń ze sferą bajek nie zabiera nas do krainy czarów, lecz do świata zbuntowanej nastolatki Amandy McCready. Dziewczyny, która została porwana, gdy miała niespełna cztery lata, a teraz, gdy ma ich szesnaście znika ponownie.

Zaniepokojona jej ucieczką ciotka Beatrice prosi o pomoc detektywa Patricka Kenzie. Tego samego, który dwanaście lat wcześniej pomógł jej odnaleźć Amandę. Tamta sprawa spowodowała, że zwątpił on w słuszność swoich decyzji, a pytanie: co jest ważniejsze?  Działanie zgodne z prawem, czy zdrowym rozsądkiem? Pojawia się w jego głowie po dziś dzień. Czy w tamtym przypadku rzeczywiście postąpił tak jak należało? Kolejna sprawa z tą samą dziewczyną, rozdrapuje rany z przeszłości i staje się dla niego jeszcze większym wyzwaniem.

Przyglądając się sylwetce autora za pomocą licznych stron internetowych nie trudno zauważyć, że jest on powszechnie lubianym i cenionym pisarzem. W moim przypadku Mila księżycowego światła to dopiero pierwsza okazja do spotkania z Dennisem Lehane, ale na jej podstawie już zdążyłam się przekonać, że słowa zachwytu pod jego adresem nie są wcale przesadzone.

Patrick Kenzie pracuje dorywczo jako prywatny detektyw dla dużej firmy Dunhamel-Standiford i nie czuje się w tej roli zbyt komfortowo. Ochrona bogaczy i wpędzanie za kratki ludzi chcących im zaszkodzić, to zdecydowanie nie to o czym marzył. Z każdym kolejnym dniem zmęczenie i frustracja coraz bardziej dają o sobie znać, a wewnętrzna walka z samym sobą powoli sięga zenitu. Tak właśnie wygląda pierwsza, zawodowa twarz Patricka. Drugie oblicze, to obraz kochającego ojca i męża, który dla rodziny jest w stanie poświęcić wszystko, również własne przekonania. Połączenie zawodowej determinacji i rodzinnej mobilizacji czynią z niego postać niezwykle skuteczną w swoich działaniach.
           
Prócz ciekawej kreacji głównego bohatera, w książce uwagę przykuwa również Bubba. Ni to gangster, ni to dobry przyjaciela rodziny Kenzie’ch, którego córka Patricka nazywa wujkiem Bubbą. Wujaszek ten, nie jest jednak tak sympatycznym gościem, jak mogło by się wydawać. Jeżeli ktoś nadepnie mu na przysłowiowy odcisk, to nie zawaha się ani na sekundę by wpakować w niego cały magazynek z pistoletu. Mimo zamiłowania do sprawiania bólu i niewątpliwej porywczości, to właśnie jemu Patrick ufa najbardziej.

Sam pomysł na historię może szczególnie innowacyjny nie jest, ale jego wykonaniu nie mam nic do zarzucenia. Lehane posiada dar do tworzenia plastycznych opisów rzeczywistości i w pełni go wykorzystuje. Czytelnik bez trudu może wyobrazić sobie scenerię poszczególnych wydarzeń jak i wygląd samych bohaterów. Nic dziwnego, że blisko połowa jego powieści została już zekranizowana..

W Mili księżycowego światła nic nie jest takie jak się wydaje, a każdy trop ma drugie dno. Przewrotność akcji i szereg barwnych postaci, nie pozwala czytelnikowi się nudzić ani na chwilę. Jeżeli dodamy tego żywe dialogi, inteligentne riposty oraz spora dozę humoru. Otrzymamy rozrywkę na naprawdę wysokim poziomie. Taka jest właśnie najnowsza powieść Dennisa Lehane. Błyskotliwa, trzymająca w napięciu i skrywająca niejedną tajemnicę. Czy znajdą się odważni gotowi na ich odkrycie?

Książkę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu: Kostnica.


Dennis Lehane „Mila księżycowego światła”
Ilość stron: 280
Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Ocena: 5/6

27 komentarzy:

  1. Kryminały mnie nie kręcą, ale z tego co widzę to Ty je bardzo lubisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. >> Klaudia: uwielbiam bezgranicznie i właśnie wzięłam się za kolejny, ale potem obiecuje małą gatunkową przerwę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cóż...bardzo mnie zachęciłaś do tej książki, więc chętnie kiedyś przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kryminały to nie dla mnie ;)
    Wole wampiry itp. a ty za to bardzo lubisz kryminały ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Już gdzieś o niej czytałam i opinia także była pozytywna:)). Jak dorwę tę książkę, to z chęcią przeczytam:)). Poza tym... piękny tytuł:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi baaardzo interesujaco i slyszalam juz gdzies kiedys ten cudowny tytul :) musze sie za nia rozejrzec!

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi interesująco, choć nie przepadam za kryminałami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi bardzo ciekawie , ja również uwielbiam kryminały więc chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi interesująco, ale pewnie nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. O i mamy kryminał, ale ja chyba się nie skuszę. Choć ciekawa recenzja to ja jakoś nie przepadam za kryminałami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, iż mnie jako -omijającą kryminały z daleka, coś zaciekawiło w powyższej książce. Mam możliwość dostania powyższej lektury, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie chciałam napisać, że zajeżdża kryminałem.Ja tak średnio kryminały lubię, wole coś straszniejszego, ale nie mówię nie.
    Fabuła mnie zaciekawiła. Porwania, czy zaginięcia zawsze są ciekawym tematem na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. A takie moje porównanie było, bo tak pisało z tyłu książki.

    Hm a o którą chodzi? o liternovą czy emotikon? Wiem że liternova mam chyba od ok 2 tygodni, a to drugą jakiś tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  14. >> widzę, że z fanami kryminałów to tu tak średnio, ale jak będę Was nimi systematycznie 'męczyć' to może się przekonacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem zaciekawiona :) Będę szukać

    OdpowiedzUsuń
  16. Możliwe, choć muszę Tobie napisać, że ja ostatnio o coś się pytałam i też mi nie odp. do tej pory, ale miejmy nadzieję, że dojdzie do Ciebie książka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widać, że lubisz kryminały ;) Niestety kryminały nie są moją działką.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tej książki Lehane`a jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale na pewno po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jeszcze niestety Lehane nie czytałam, ale Scathach jest wielką fanką więc kiedyś mi pożyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. książkę zamówiłam sobie i czekam na dostarczenie :) więc recenzji nie czytałam by nie psuć sobie apetytu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię czytać o porwaniach i tym podobnych, więc na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z wielką chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Powiem tyle - zainteresowałaś mnie tą pozycją ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja zaczynam przekonywać się do kryminałów (głównie dzięki Tobie ;]). Z przyjemnością przeczytam "Milę księżycowego światła".

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz rację, intrygujący tytuł :D. Z bohaterów to Bubba najbardziej wzbudził moje zainteresowanie, więc kiedy się natknę na "Milę..." gdzieś w bibliotece, czym prędzej sięgnę :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam :) i przeczytam, bo widzę, że warto :)
    Lubię takie zawiłe pełne napięcia thrillery :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeczytałam książkę z przyjemnością, choć nie była tak wciągająca, jak wcześniejsze części. Chyba jest najsłabsza z całego cyklu... Ale rozbawiły mnie do łez opisy zmagania się Patrick'a z kryzysem wieku średniego, brakiem kondycji, czy perypetie Angeli związane z wychowaniem dziecka i uroczy wujek Bubba. No cóż, każdy się starzeje... i dorośleje. Ale pytania pozostają takie same.

    Zapraszam na mój blog

    annamatysiak.blogspot.com

    Anna M.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń