piątek, 2 listopada 2012

Kobieta, którą porwał wiatr - Claus Stephani

Bajla to piękna, rudowłosa kobieta, która mimo młodego wieku zdążyła już owdowieć. Opuszczona przez męża, staje się łatwym celem agresji i napastliwości mężczyzn z całej wioski. Aby uniknąć prześladowań Bajla ucieka z Arwinicy i rusza w podróż do dalekich krewnych. Jej tułaczka trwa kilka lat, będąc za każdym razem zmuszoną do wyjazdu z powodu kolejnych zastraszeń. W między czasie wybucha druga wojna świata, a świat staje się dla niej jeszcze bardziej obcy i nieprzychylny.

W intencji autora była zapewne, chwytająca za serce, historia kobiety szykanowanej ze względu na wiarę i pochodzenie. Mamy tu Żydówkę, okres wojenny, napiętą atmosferę i budzące się demony. W takiej sytuacji nie trudno jest zbudować dramaturgię, czy grać na emocjach czytelników. Sztuką staje się natomiast pokazanie czegoś nowego i zainteresowanie odbiorcy.

W moim poczuciu zabieg ten Clausowi Stephani kompletnie się nie udał. Kobieta, którą porwał wiatr to nieustanna relacja i opis. Książka jest ciężka, nużąca. Ciągłe wtrącenia z historii kraju lub narodu męczą i zniechęcają do dalszej lektury. A szkoda, bo wątek trzech kobiet, których życie przewija się między poszczególnymi fragmentami, jest naprawdę obiecujący.

Nie porwała mnie opowieść o rudowłosej Bajli. Może gdyby przedstawiono ją w prostszy i mniej udziwniony sposób dałabym się jej pochłonąć. Obecnie nie polecam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego.


Claus Stephani „Kobieta, którą porwał wiatr”
Ilość stron: 304
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 3/6

20 komentarzy:

  1. Jeżeli trafi w moje ręce to na bank przeczytam. Za bardzo mnie do niej ciągnie i nuż mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokieruje się Twoją oceną i minę tą pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej ja czytałam i byłam zachwycona :) Książka nie jest pisana częstym dialogiem, ale przecież to nie przekreśla całej literatury.. według mnie warta uwagi dla kogoś kto szuka czegoś więcej niż szybkiej przebieżki do ostatniej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wymagam ciągłych dialogów, ale są znacznie ciekawsze książki w tej tematyce. szczególnie polecam Wszystkie kolory życia. Claus przy Patrycji wypada naprawdę słabo.

      Usuń
  4. Wątpię bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że spokojnie mogę pominąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest niezwykle klimatyczna, lecz widzę, że jej treść jakoś nie powaliła cię na kolana, dlatego i ja nie zamierzam przekonywać się osobiście, czy rzeczywiście jest tak przeciętna powyższa powieść, czy też nie. W każdym razie spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka szkoda, że książka jest nużąca. Miałam zamiar ją nabyć, ale teraz chyba się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno nie będę jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, czy i mnie znuży:) Chętnie przekonałabym się na własnej skórze, bo do książki od dłuższego czasu mnie ciągnie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama nie wiem, może jednak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie cały czas dziwi fakt, że mimo braku zainteresowania czytamy te książki, które nam się niekoniecznie podobają. Próbuję się z tego wyleczyć, by nie marnować czasu na marne czytadła:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spodziewałam się większego szaleństwa... bo okładka jest boska. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Opis książki jest na tyle intrygujący, że jednak porwałabym się na nią, tym bardziej, że nie przeszkadzają mi opisy i ciężkie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapowiadało się ciekawie i jakoś nie wyszło. Dzięki Tobie z pewnością będę omijać ja szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze słyszę o tej książce i raczej sobie odpuszczę, tym bardziej po przeczytaniu Twojej recenzji. Szkoda, bo mogło być ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm... Zatem będę unikać. Nie lubię nużącej narracji...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba w pewnym stopniu podzielam Twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zauważyłaś, że coraz więcej jest książek, które zaczynają się od "Kobieta, która... blabla"? Masakra, to już powoli robi się nudne. Czy autorzy nie potrafią wymyślić innego tytułu?
    Jeśli chodzi zaś o samą książkę, to skoro Ciebie ona nie porwała, to zakładam, że i mnie nie zachwyci.

    OdpowiedzUsuń