środa, 13 marca 2013

Wiecznie żywy - Isaak Marion

Zdawać by się mogło, że w temacie zombie nie można już stworzyć nic dobrego, że wszystko już było i po co się powtarzać. Nic bardziej mylnego. Isaac Marion w swej debiutanckiej powieści połączył to, co w gatunku  najlepsze: flaki, nastrój oraz przewrotność akcji, czyli dobra zabawa gwarantowana.

R nie pamięta skąd się wziął, ile ma lat, ani jak tak naprawdę się nazywa. Jego najlepszym przyjacielem jest M, z którym wspólnie polują, jęczą, a w zasadzie głównie stoją i wpatrują się w horyzont. Wszystko to jednak ulega zmianie, gdy pewnego dnia R poznaję Julie, wyjątkową dziewczynę z krwi i kości. Mimo, że ciało R nadal ulega rozkładowi, zaczyna budzić się w nim nowe, niespodziewane życie, a następstwa tego stanu są naprawdę niewyobrażalne.

Za najlepszą rekomendację książki niech posłuży fakt, że dostałam ją poniedziałek po południu, a we wtorek o tej samej porze byłam już po lekturze i w trakcie pisania recenzji. Wiecznie żywy czyta się praktycznie sam i nie ma w nim słabych momentów. Jedyną rzeczą jaką mogę mu zarzucić, to niepotrzebne nawiązania do Shakespeare’owskiego dramatu, ale prócz sceny balkonowej oraz imion bohaterów niż szczególnie nie razi. Wręcz przeciwnie, siedzi się jak na szpilkach czekając co będzie dalej i dopinguje się R, by w końcu udało mu się zrealizować swoje plany.

Niestety mam wrażenie, że wydawnictwo „strzeliło sobie w kolano” reklamując powieść nazwiskiem Stephanie Meyer. Znając życie więcej osób zrezygnuje przez to z książki niż po nią sięgnie, a szkoda, bo Marion odwalił kawał dobrej roboty. Jego historia jest żwawa, nie ma w niej ckliwości, ani biadolenia o pięknych oczach. Jest za to krew, urywanie głów i nierówna walka z zarazą.

Na dniach planuje zobaczyć ekranizację Wiecznie żywego (który tak prawdę, pierwszy raz w druku ukazał się po tytułem Ciepłe ciała ) i po zwiastunie mam wrażenie, że tu również się nie zawiodę. Jest akcja. Są zęby. Niech żyje zombie!

Isaac Marion „Wiecznie żywy”
Ilość stron: 308
Wyd. Replika
Ocena: 5/6

22 komentarze:

  1. Jakoś mnie zombie nie interesują. Wolę już wampiry, ale z czystej ciekawości ekranizacje ,,Wiecznie żywego'' obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie denerwuje to, że ta książka została drugi raz wydana pod zmienionym tytułem i w ogóle jest reklamowana jako kolejny paranormal. Ja w niej dostrzegłam właśnie satyrę na wszystkie związki człowieka z innymi istotami, a oprócz tego także ciekawe spojrzenie na ludzką naturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również irytuje wydawanie tej samej książki pod innym tytułem, uważam, że jest to działanie na niekorzyść czytelnika.

      Książka bardzo się podobała, co prawda dla mnie historia ta była metaforą życia, a nie satyrą na związki człowieka z innymi istotami, szalenie prawdziwą i piękną. Niestety ubolewam nad tym, że moje kino nie wyświetla ekranizacji tej książki :/

      Usuń
  3. Jakoś mam wrażenie, że to musi być dosyć zabawna powieść :) Muszę się w nią zaopatrzyć i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochotę na tą książkę. Chociaż tematyka zupełnie nie dla mnie, to mimo to mam na nią ochotę. Zabawna jest. Film też mam zamiar obejrzeć :D Pozdrawiam :) ja-ksiazkoholiczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie, jak spotkam zobaczę, może się skiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostrzę sobie pazurki na tę książkę. Może kiedyś uda mi się ją dorwać xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam zwiastun filmu, zapowiada się całkiem nieźle :)
    A na książkę mam ochotę już od dawna, dzięki, że przypomniałaś mi pod jakim tytułem była wydana wcześniej bo kompletnie wyleciało mi to z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie, że film będzie dokładnym odzwierciedleniem książki, dlatego literatura najpierw. szkoda sobie psuć zakończenie.

      Usuń
  8. Chyba na początku pójdę na film, bo a i tak mam go w planach, a zanim dorwę książkę to trochę potrwa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie jakoś ta książka nie porwała. Ot, taka tam przeciętna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam książkę i oglądałam film :) To i to bardzo mi się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie, że w moim przypadku będzie tak samo :)

      Usuń
  11. Muszę koniecznie przeczytać. Książka do mnie przemawia bym ją pochłonęła.

    OdpowiedzUsuń
  12. z Twojego opisu wynika, że to naprawdę bardzo ciekawa pozycja. Chyba też po nią sięgnę....:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc, widząc rekomendację Stephanie Meyer nie sięgnęłabym po tę książkę. Ale ponieważ Twoja recenzja dobrze świadczy o książce to chętnie przeczytam ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie, znowu zombie... i to jeszcze z rekomendacją Meyer...

    nie moja para kaloszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na temat rekomendacji odniosłam się w recenzji, więc nie ma się co nią sugerować.

      Usuń
    2. Meyer powinna milczeć i nie reklamować tej książki bo tylko odstrasza. Gdybym nie widziała filmu to bym przez jej nazwisko nie tknęła tej książki.

      Usuń
  15. Nie czytałam nigdy powieści, w której występuje zombie...byłoby to dla mnie całkiem nowe doświadczenie, a o to chyba chodzi, aby swą wiedzę o literaturze poszerzać i nowe "smakować", więc czemu nie?

    Jakiś czas temu widziałam kilka odcinków serialu Walking in Dead (czy jakoś tak), ale skapitulowałam - nie byłam w stanie oglądać (w przeciwieństwie do mojego męża, który ma za sobą kilka sezonów). Jednak w wersji papierowej tego typu historia może się okazać bardziej strawna:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka super. Jak pomysle , ze przez pania od zmierzchu nie przeczytlabym tej ksiazki to robi mi sie zle eheh. Ona robi niedzwiedzia przysluge tej pozycji literackiej, odstrasza a nie zacheca. Boje sie zombie a kocham R paradoks. Polecam wszystkim anty fanom zmierzchu.

    OdpowiedzUsuń