czwartek, 13 czerwca 2013

Kocham Nowy Jork - Isabelle Laflèche

Nowy Jork. Tętniące życiem miasto, które nigdy nie zasypia. Mekka artystów, modelek i jak się okazuje, również świetnie prosperujących kancelarii prawnych. To tu z malowniczego Paryża przeprowadza się Catherine, trzydziestoletnia prawniczka, chcąca spełnić swoje marzenie, zostania wspólnikiem w międzynarodowej korporacji. Posada w takiej firmie zdaje się jednak mieć więcej wspólnego z obozem pracy, niż dążeniem do samorealizacji. Co rusz przypomina się jej o setkach nadgodzin do wypracowania, a jawne złośliwości koleżanek, dobitnie udowadniają, że znajomość kodeksów prawa nie gwarantuje ani krzty uczciwości.

Nie zdawałam sobie sprawy, że prawnicze życie może być aż taką harówką. Owszem są bankiety, niebotyczne pensje oraz po latach pewien stopień uznania, ale okupiony chronicznym stresem, co w efekcie częściej prowadzi na kozetkę u psychologa niż pierwsze strony gazet.

Z początku trudno pozbyć się wrażenia, że Catherine stanowi swoistą mieszankę cech kojarzonych z Carrie Bradshaw i Ally McBeal. Zamiłowanie do kawy, wielkich projektantów, a przede wszystkim komizm przydarzających się jej sytuacji, jednoznacznie zaliczają ją do elity "wyzwolonych kobiet Manhattanu", ale ja w żadnym stopniu nie traktuję tego jako wady.

Książkę pochłonęłam w jedno popołudnie i czuję się jak po seansie z dobrym filmem. Podobała mi się lekkość z jaką Laflèche odwzorowała realia pracy w wielkiej korporacji. Tempo następujących w niej zmian i styl komunikacji. Prawnicze wykształcenie autorki daje jej dodatkowe możliwości do korzystania z zawodowego żargonu, a my znakomicie się bawimy śledząc kolejne poczynania Cath.

Kocham Nowy Jork to charyzmatyczna opowieść o wielkim świecie, który tylko z zewnątrz wydaje się być idealny. Pełna pozytywnych wrażeń czekam na więcej.


Isabelle Laflèche „Kocham Nowy Jork”
Ilość stron: 418
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 03.07.2013r.

17 komentarzy:

  1. Ten typ literatury to zupełnie nie mój konik...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio pochłaniam wszystko co jest związane z Nowym Jorkiem, więc podejrzewam że ksiazka przypadnie mi do gustu :) Zwłaszcza że lubię i Ally McBeall i Carrie Bradshaw :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że się nie zawiedziesz, choć kontynuacja sądząc po tytule, będzie już miała miejsce w Paryżu.

      Usuń
  3. Z chęcią przeczytałabym tę ksiazkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno się zastanawiałam czy po nią sięgnąć, teraz wiem, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe dzisiaj pisałam recenzję, w której napisałam, że książka jest dla mnie wypadkową książki Diabeł ubiera się u Prady i serialu Ally McBeal :):):) Widać coś w tym jest, skoro obie o tym pomyślałyśmy :) Ja książkę oceniam trochę słabiej, generalnie podoba mi się lekkość z jaką pisze autorka, ale fabuła wydaje mi się być rozciągnięta, co dziwne zwłaszcza druga jej połowa. Niestety nic odkrywczego w niej nie znalazłam, oprócz dobrej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przypadku zakręconej prawniczki trudno nie mieć skojarzeń z Ally :) ja cały czas miałam ją przed oczami i może stąd taki dobry odbiór lektury.

      Usuń
  6. W tematyce thrillerów prawniczych nikt nie prześcignie Johna Grishama, moim skromnym zdaniem. Jednak ta książka zapowiada się dosyć ciekawie, napisana lekkim piórem idealna na wakacje. Zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książka nie ma nic wspólnego z thrillerem prawniczym. nie znajdziemy w niej potyczek na sali sądowej ani zagadek do rozwiązania. jest to obyczajówka osadzona w korporacyjnych realiach z nieodzownym wątkiem biurowych romansów. czysta rozrywka, ale na sensowym poziomie.

      Usuń
  7. Widzę że to chyba coś dla mnie :) lektura lekka i przyjemna :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachecilas mnie do przeczytania jako cos lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka nie dla mnie, chyba podziękuję :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie, jak to ma coś wspólnego z Ally McBeal to ja chyba podziękuje. Nie pociągają mnie jakoś te klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. klimat jest podobny, bo jeżeli drażni Cię np. specyficzne poczucie humoru Ally, to jego akurat w książce nie znajdziesz :)

      Usuń
  11. Uwielbiam Nowy Jork, więc przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo bym chciała kiedyś zobaczyć to miasto na żywo. Ciekawa jestem, czy naprawdę ludzie tam są właśnie tacy jak w książkach i filmach.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Sol/Monique

    PS. W wolnym czasie zapraszam do mnie na KONKURS! :)

    OdpowiedzUsuń