poniedziałek, 23 grudnia 2013

Spowiedź bezrobotnego - Ireneusz Gębski

Obstawiam, że problem ze znalezieniem pracy, dotknął już każdego z nas. Albo sami nie jesteśmy w stanie zdobyć żadnej posady, albo narzeka na to ktoś z naszych znajomych. Przyczyna tego stanu rzeczy, jest mało istotna. Ważne, że przez to nie tylko setki ludzi stanęło na progu ubóstwa, ale przede wszystkim straciło wiarę we własne możliwości.

To, co w długotrwałym bezrobociu jest najgorsze, to nie bieda, do której z czasem można przywyknąć, tylko poczucie bezradności oraz wrażenie, że do niczego się już człowiek nie nadaje. Ireneusz Gębski w Spowiedzi bezrobotnego jest naprawdę szczery, jak przy konfesjonale. Opisując swoje przygody nie szczędzi sobie oraz innym słów krytyki, obnażając przy okazji metody łgarzy, bezczelnie żerujących na cudzym nieszczęściu.

Początek książki wypada średnio, z uwagi na dużą ilość liczb i suchych faktów, ale kiedy dotrzemy do miejsca, w którym rozpoczyna się dziennik autora, cała historia zyskuje na przystępności. Ireneusz parał się dziesiątkami profesji. Od rozprowadzania poradników, bycia magazynierem, po zbieranie owoców, handel, a nawet organizowanie pokazów dotyczących pościeli. Sporo miejsca poświęcono pracy w Szwecji, która od zawsze ma u mnie szczególne względy, stąd książkę czytało mi się naprawdę dobrze.
  
Optymizmu w Spowiedzi nie ma za wiele, jednak czuję szacunek dla autora z racji jego odwagi i determinacji. Pojechać kilka razy w ciemno do obcego kraju, raz nieomal trafić w ręce tamtejszej mafii, a już na pewno handlarzy ludźmi, pracować za minimalną płacę po dwanaście godzin dziennie. Brzmi nieprawdopodobnie, a przecież do dziś, zdaje się to być powszechną normą.

Marna to pociecha, ale finał historii pozostaje otwarty. Czy Ireneusz znajdzie w końcu stałą posadę, a może po latach na obczyźnie znowu dokądś wyjedzie? W walce o lepsze jutro trzeba mieć wiele samozaparcia, bo jeżeli sami o siebie nie zadbamy, nikt inny za nas tego nie zrobi.


Ireneusz Gębski „Spowiedź bezrobotnego”
Ilość stron: 454
Wyd. Novae Res
Ocena: 4,5/6

16 komentarzy:

  1. Książka niewątpliwie interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Myślę, że mogłaby mi się spodobać.

    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Tobie również Wesołych i Spokojnych!

      Usuń
  3. Bardzo chętnie bym przeczytała. Zazdroszczę Ci lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem za bardzo, jak podejść do tego tematu. Pewnie łatwiej byłoby mi czytać o problemie, który powiedzmy mnie dotyczył w przeszłości, a już dotyczyć nie będzie; z bezpiecznego miejsca stałej, znośnej posadki. Albo wcale nie. Młodym ludziom, raczkującym dopiero na rynku pracy, jest jeszcze niezmiernie trudno zagłębiać się w problemy bezrobocia. najchętniej w ogóle by tego nie robili.

    Bardzo odważna książka i bardzo odważna osoba, która ją czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem w tej grupie szczęśliwców, którzy w miesiąc po ukończeniu studiów, zaleźli pracę w swoim zawodzie i (odpukać po stokroć) mija już trzeci rok jak ją wykonuje. smaku bezrobocia nie poczułam, lecz widząc irytację u swoich znajomych, wiem, że nie jest to lekka sprawa. Spowiedź otwiera oczy, szczególnie takim osobom, jak ja.

      Usuń
  5. Może kiedyś skuszę się na lekturę tej książki. Jak na razie interesują mnie bardziej XIX-wieczne problemy natury wszelakiej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam ludzi, którzy coś robią, żeby zarobić. Cholernie wkurzają mnie nieroby, którzy wolą mieć nic niż 'marnego tysiaka'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie z siedzenia nigdy nic nie ma, a tak przynajmniej człowiek walczy o to, aby nie zgnuśnieć.

      Usuń
    2. Grunt to się nie poddawać.

      Usuń
  7. Jak na razie odpuszczę sobie tę lekturę. Chociaż porusza tematy ważne, nie chce psuć sobie nastroju na święta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki, które traktują o problem współczesnych. Może przyjrzę się tej pozycji w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta perspektywa przeraża mnie tak bardzo, że wolę o tym nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie za bardzo do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealna książka do jednego z moich zaplanowanych wyzwań :) Ale bardziej niż to interesuje mnie sam temat. Przeczytam. I to pewnie całkiem niedługo.

    OdpowiedzUsuń