poniedziałek, 16 grudnia 2013

Blog - Tomek Tomczyk

Tomczyk jest popularny (tak mówią), nieźle zarabia (tak mówią) i miesiąc temu w ogóle o nim nie słyszałam (serio). Kominek po raz pierwszy obił mi się o uszy, przy okazji tegorocznego Blog Forum Gdańsk, a że z natury jestem ciekawska i kasa długo mnie się nie trzyma, postanowiłam kupić jego książkę.

Moje początkowe skojarzenie można streścić w jednym zdaniu - klasyczny poradnik, będący "przepisem" na sukces, sławę i wielkie pieniądze, słowem: nuuuda. Pisali o tym milion razy i wszystkie porady były do tej pory dla mnie marne i nietrafione. Ale, ale... tu czekało mnie miłe zaskoczenie, bo w Blogu wcale nie chodzi o to żeby Kominka bezwarunkowo słuchać, ale żeby uruchomić swój mózg i dostosować jego wskazówki do własnych potrzeb. Słowa "wskazówka" używam świadomie, bo w kwestii blogowania nie ma złotego środka, ani tym bardziej metody jednakowo u wszystkich skutecznej. Sedno tkwi w tym, żeby odznaczyć się sprytem prognozując, co i kiedy się wydarzy, bo jeśli będziesz konsekwentny, a przy tym również i cierpliwy, wydarzy się na pewno. 

Jest to pierwsza pozycja typu poradnik, którą czytałam z taką przyjemnością, ponieważ potraktowałam ją jako reportaż - biorąc pod uwagę ilość przytoczonych przykładów, nie jest to wcale trudne.

Napisana w przyjemnym, gawędziarskim tonie książka, ma w sobie sporo zdrowo pojętego humoru, który równoważy ego autora. Tomek do skromnych ludzi nie należy, ale co np. u Larry’ego Wingeta doprowadziło mnie do nerwicy, tu jest podane w mniejszej i bardziej przyswajalnej formie. W końcu, jeżeli sam nie wierzysz w to co mówisz, to jak ktokolwiek może ciebie słuchać?

Poradnik, który czyta się niczym dobrej klasy powieść - kolejny dowód na to, że świat jednak chyli się ku upadkowi ;)


Tomek Tomczyk "Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj"
Ilość stron: 378
Wyd. Zielona Sowa
Ocena: 5/6

21 komentarzy:

  1. Brzmi interesująco. Chyba zaryzykuje i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, jakoś mnie nie ciągnie. Ja jego i jego bloga też nie znam i jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z czystej przekory, lubię raz za czas, sięgnąć po coś takiego.

      Usuń
  3. Nie znam go, bloga nie kojarzę i w sumie... sama nie wiem, czy ją przeczytam, czy nie. Z ciekawości bym mogła przeczytać, choć wiem, że i tak stosować się do wskazówek nie będę, bo nigdy tego nie robię :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie z autorem mam odwrotnie - kojarzę go od dawna i o ile kiedyś jego bloga dało się czasem czytać (z naciskiem na CZASEM), to od dość dawna ten samozwańczy "król blogosfery" działa mi mocno na nerwy i omijam go jak najszerszym łukiem. Wiem, że może w ten sposób przejdzie mi koło nosa jakaś cenna wiedza (choć nie sądzę), ale na sam widok tej książki mam chęć uciekać w drugą stronę. Zresztą zarabianie na blogu nigdy nie należało do moich życiowych priorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam nieprzyjemność czytania dwóch książek Wingeta, ten to dopiero na króla się tytułuje... Blog to wg mnie dobry reportaż na temat blogosfery, bo co rusz przytaczane są przykłady z życia, rozmowy z firmami, różnego rodzaju przekręty. pozycja traktowana w formie ciekawostki, wypada naprawdę bardzo dobrze.

      Usuń
    2. Względem Kominka mam takie same odczucia jak Joanna N. Kiedyś czytywałam jego bloga, co prawda jego refleksje mocno mnie irytowały, ale od czasu do czasu napisał tekst warty uwagi. Jednak od kiedy tak mocno się promuje, a jego teksy brzmią jak mantry blogowego guru, to najzwyklej w świecie mam go dość.

      Usuń
  5. Blog dla mnie jest tylko przyjemnością, więc na porady tego pana się raczej nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę ile statystyczny Polak czyta w swoim życiu książek, my już na starcie spisani jesteśmy na klapę ;)

      Usuń
  6. Coś dla mnie chętnie bym sie z nia zapoznala!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest na mojej liście do świętego Mikołaja, mam nadzieję, że oceni moje zachowania na grzeczne... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kominek jako postać, którą próbuje sobą reprezentować nie przemawia do mnie. Ale jak ktoś uważnie przesłucha jego wystąpienie i przeczyta kilka starszych i tych nowszych notek. No, nieważne. Ale ostatnio zrobił się wokół niego szum. Tak to też o nim nigdy nie słyszałam. A co do książki to nie bardzo mnie ciekawi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja lektury nie żałuję. otwiera oczy na kilka spraw i pokazuje, jak nie dać się zmanipulować.

      Usuń
  9. Kominka czytywałam kiedyś. Dawno temu. Potem coraz bardziej zaczęło mi przeszkadzać jego cwaniactwo i spoglądanie na resztę z góry, a przy tym bycie seksistowskim do bólu - na to mam chyba największą alergię. Ma facet talent do pisania, lania wody i bablania o niczym, ale to nie wystarcza, dlatego tę pozycję sobie odpuszczam bez wyrzutów sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba nie... bo mnie ten człowiek jakoś mierzi. Choć przystojny jest. Czytałam go na samym początku jego blogowania, czasem mnie bawił. Ale teraz? Irytujący człowiek. Więc jego książkę z czystym sumieniem sobie odpuszczę, zostawiając ją tym, którym bardziej z nim po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powiedziałabym, żeby mi było z nim po drodze ani, że jest przystojny ;P

      Usuń
  11. Nigdy przesadnie nie interesowałam się jego blogiem. Prowadzenie mojego daje mi tyle przyjemności, że nie potrzebuję dodatkowych porad, co do jego prowadzenia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam go, a i bloga nie kojarzę. Lekturę z pewnością odpuszczę:) Mam sporo ciekawszych książek na półce:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem czemu, ale nie znoszę poradników wszelkich ;) A jest ich na naszym rynku zatrzęsienie. Po ten też pewnie nie sięgnę, choć już wpadam na niego któryś raz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie mimo wszystko nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń