piątek, 11 marca 2011

Zakręty losu - Agnieszka Lingas - Łoniewska

O pani Agnieszce Lingas-Łoniewskiej jest głośno już od dłuższego czasu. Ta powszechnie uznawana i wychwalana Wrocławianka, swym najnowszym dziełem skutecznie przykuła moją uwagę.

Zakręty losu to czwarta powieść autorki, a zarazem pierwszy z trzech tomów o życiu braci Borowskich. Książka obrazuje nam dwa etapy życia bohaterów i zaczyna się dość niepozornie, 13 lat wcześniej względem dalszych wydarzeń.

Czasy liceum. Klasa maturalna. Ona – Katarzyna Mataczak – na skutek nowego związku ojca, zmuszona jest przeprowadzić się do domu swojej macochy Anny Filipak. O ile kobieta stara się nawiązać z dziewczyną przyjazne relacje, o tyle jej córka – Gośka – czyni życie Kaśki coraz trudniejszym. Całą sytuacje komplikuje jeszcze On – Krzysztof Borowski, syn cenionych adwokatów i chłopak Małgośki. Kiedy Kaśka i Krzysiek wpadają na siebie w parku od razu zaczyna między nimi iskrzyć. Rodzące się uczucie sprawia, że chłopak zrywa z Gośką, a ta nie chcąc okazywać słabości szuka pociechy u jego brata Łukasza, dilera narkotykowego.

Powieść początkowo oscyluje bardzo blisko granicy klasycznego romansu, jednak wraz z upływem kolejnych stron przeistacza się w wysokich lotów kryminał. Układy z mafią narkotykową, groźby i świadkowie koronni. Można powiedzieć, że Zakręty losu, to inteligentne i przewrotne podejście do literatury kobiecej. Mamy wielkie uczucia: miłość, smutek, i nienawiść. Dwoje nieszczędzonych przez los, kochających się ludzi. A także zbrodnię, tajemnicę i sensację. Dowód na to, że powieść o miłości nie musi wcale być nudna i przewidywalna.

Jako fanka thrillerów lubię od czasu do czasu przełamać rutynę i sięgnąć po coś bardziej kobiecego. Niestety, mało którą książkę tego rodzaju jestem w stanie zaakceptować. Większość wydaje się być pusta, wyidealizowana i melodramatyczna. Natomiast Pani Agnieszka, w niemalże idealnych proporcjach, połączyła ze sobą te dwa, pozornie nie pasujące do siebie światy.

Dramat kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z dorastająca córką, współgra z wątkiem dilera narkotyków. Z pozoru idealna i szanowana rodzina adwokacka skrywa przestępczą tajemnicę. Piękny i młody chłopak obarczony jest ogromną odpowiedzialnością, a dziewczyna, której na niczym nie zależy okazuje się mieć największy wpływ na ludzkie życie.

Jedyny zarzut jaki mam do Zakrętów losu, to zbyt wiele zachwytów Krzyśka na temat Kaśki i odwrotnie. Gdyby trochę mniej używali względem siebie słów: śliczna, cudowny, kochana i najwspanialszy, powieść znacznie by zyskała - obecnie wciąż jest tu dla mnie trochę za słodko. Na szczęście ten minus nadrabiają wewnętrzne dialogi bohaterów, które niejednokrotnie wywoływały spory uśmiech ma mojej twarzy.

Wydarzenia w powieści toczą się szybko i przewrotnie, a oceniając samo jej wydanie muszę przyznać, że okładka jest niebanalna i doskonale wkomponowana w nastrój historii. Warto również zwrócić uwagę na playlistę znajdującą się na końcu książki, która za pomocą dźwięków pozwala nam jeszcze głębiej wniknąć w fabułę - przy okazji pani Agnieszka ma u mnie plus za podobny gust muzyczny ;)

Książkę paradoksalnie polecam wszystkim tym, którzy nie lubią historii o miłości, a także tym, którym polskie powieści kryminalne nie były nigdy po drodze. Przeczytajcie, posłuchajcie, bo naprawdę warto.



Książkę otrzymałam od wydawnictwa Novae Res, za co bardzo dziękuję.


Agnieszka Lingas - Łoniewska „Zakręty losu”
Ilość stron: 342
Wyd. Novae Res
Gdynia 2011
Ocena: 5/6

15 komentarzy:

  1. Ja nie lubię w ogóle polskich autorów, może kiedyś się przekonam, ale na pewno nie teraz ;] Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już za mną, ale przyjemnie ją wspominam i całkowicie zgadzam się z tym, co napisałaś:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uwielbiam tę książkę, cieszę się, że nie jestem jedyna. Nie mogę się doczekać ZL2 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. >> Klaudia: też tak kiedyś miałam, ale odkryłam kilka nazwisk dzięki którym zmieniłam zdanie :)

    >> Sil: ja również :D muszę też dopaść 'Bez przebaczenia'.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją na liście od dawna, jednak jak na razie zero okazji, żeby ją dorwać w swoje ręce :P Ale kiedyś przeczytam, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Leży na półce i cierpliwie czeka aż uporam się z książkami od wydawnictw;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po ostatnim rozczarowaniu "Bez przebaczenia" chyba szybko się nie zabiorę za koleją książkę pani Agnieszki ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. To, że chcę przeczytać tą książkę to wiem od dawna. Ale po Twojej recenzji ochota jest podwójna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, widzę.. Lacuna Coil ;) Lubię słuchać piosenek tego zespołu :)
    A co do książki to nie wiem czy przeczytam. Z jednej strony tematyka zupełnie nie jest dla mnie.... i gdybym tę książkę przeczytała to.... byłoby to po prostu do mnie nie podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi także książka się bardzo podobała i teraz czekam na kolejne części historii Borowskich ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. >> Sylissima: Lacuna jest właśnie na książkowych soundtracku. tak samo jak Metallica, Evanescence, 30 Second To Mars... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. autorka wciąż jeszcze przede mną, ale skoro Tobie się spodoabło i mnie powinno :)
    Myślałam żeby zaczać od "Bez przebaczenia" ale jednak rozpocznę polowania na "Zakręty losu" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. >> Kinga: Zakręty wybrałam jako pierwsze tylko dlatego, że mają lepszą okładkę ;) ale 'Bez przebaczenia' kusi mnie teraz jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń