Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Ahnhem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Ahnhem. Pokaż wszystkie posty
Dziewiąty Grób - Stefan Ahnhem

07:51

Dziewiąty Grób - Stefan Ahnhem

Stefan Ahnhem postawił wysoko poprzeczkę, publikując pierwszą swoją powieść Ofiara  bez twarzy. Pokładałam duże nadzieje w jego talencie i z takim też nastawieniem zasiadłam do Dziewiątego Grobu.

Szwecja – Fabian Risk – Dania – Dunja Hougaard: dwa oddzielne śledztwa, w obu przypadkach brutalne morderstwa, jednak ostatecznie coś je ze sobą zaczyna łączyć.

Nie przytoczę tym razem treści, bo sam opis na okładce, moim zdaniem za wiele zdradza. Zresztą w ogóle mam wątpliwości w kwestii tej książki. Męczyło mnie ciągłe skakanie autora między sprawami - zbyt duża szczegółowość sprawiała, że czułam się jakbym czytała dwa kryminały w jednym, nie mogąc się do końca na żadnym z nich skupić. Z czasem wszystko zaczęło się łączyć, ale momentami, aż nazbyt surrealistycznie. Mimo iż intryga i finał wiele wyjaśniły, to wciąż mam wrażenie, że autor zapędził się z prawdopodobieństwem wydarzeń.

Morderca idealny, kierujący wszystkim tak jak sobie zaplanował, właściwie nie popełniający błędu, starający się zapiąć wszystko na ostatni guzik, manipulujący, grający na nosie po obu stronach cieśniny Sund. Niby wszystko dobrze pomyślane i sprawnie napisane, ale… jakoś nie mogłam w to wszystko uwierzyć.


Stefan Ahnhem "Dziewiąty Grób"
Ilość stron: 530
Wyd. Marginesy
Ocena: 3,5/6
Ofiara bez twarzy - Stefan Ahnhem

10:21

Ofiara bez twarzy - Stefan Ahnhem

Na okładce Ofiary bez twarzy możemy przeczytać: „Wciąga bardziej niż Nesbø. Złowrogi bardziej niż Larsson. Mroczniejszy od Mankella.” Przy takiej zapowiedzi od razu zaczęło mnie zastanawiać, ile w tym wszystkim może być prawdy, a tak właściwie, to zirytowały mnie te porównania, które ostatnimi czasy są bardzo modne w odniesieniu do skandynawskich kryminałów. Postanowiłam dać jednak książce szansę. Czy było warto? O tym za chwilę…

Po latach spędzonych w sztokholmskiej policji, inspektor Fabian Risk, wraca do swojego rodzinnego Helsingborga, aby rozpocząć pracę w tamtejszym wydziale, a wcześniej odpocząć trochę na urlopie. Długo jednak nie jest w stanie usiedzieć w spokoju, ponieważ nowa szefowa Fabiana rozpoczyna śledztwo w sprawie zabójstwa. Dziwnym trafem ofiara połączona jest szkolną przeszłością z Riskiem, a cała sprawa zaczyna przybierać na wadze, gdy zaczynają ginąć kolejne osoby ze wspólnej klasy naszego inspektora.

Początkowo nie byłam przekonana do pomysłu na taką fabułę. Nie podobało mi się, że akcja będzie się ni stąd ni zowąd, toczyć wokół naszego policjanta, który dopiero co postanowił rozpocząć nowe życie. W miarę, jak zagłębiałam się w treść, coś zaczynało się jednak zmieniać. To czemu byłam przeciwna nabrało wartości, a narastające napięcie i nagłe zwroty akcji, utwierdziły mnie w przekonaniu, że autor wybrał mimo wszystko dobrą drogę. Ahnhem, stworzył bardzo ciekawą atmosferę, nie brakowało mu też finezji i fantazji w konstruowaniu dobrze przemyślanych działań mordercy - to jak manipuluje czytelnikiem spowodowało, że finał był naprawdę nieprzewidywalny!

Nie porównywałabym autora do wyżej wymienionych pisarzy. Nie ma takiej potrzeby, ponieważ powieść broni się sama, a taka promocja może tylko niektórych zniechęcić.

Stefan Ahnhem "Ofiara bez twarzy"
Ilość stron: 528
Wyd. Marginesy
Ocena: 4,5/6
Copyright © Varia czyta , Blogger