niedziela, 15 maja 2011

Lit-6 - Risto Isomäki

Risto Isomäki – dziennikarz i ekolog fińskiego pochodzenia. Od lat zainteresowany energią jądrową i globalnym ociepleniem. Jego celem jest zachęcenie ludzi do myślenia oraz uświadomienie im czyhających wszędzie zagrożeń. Swoją misję realizuje z pomocą pisanych przez siebie książek i artykułów.

Lit-6 opowiada historię mogącą się ziścić o każdej porze dnia i nocy. Z japońskiej firmy ktoś kradnie izotop litu i plutonu. Materiały osobno nie stanowią wielkiego zagrożenia, ale połączone ze sobą tworzą bombę mogącą zagrozić istnieniu całych Stanów Zjednoczonych. By do tego nie dopuścić Laurie Nurmi zmuszony jest stawić czoło Japońskiej mafii oraz ludziom, których brał do tej pory za swych sprzymierzeńców.

Książka pana Isomäki odziera atomowy przemysł ze złudzeń. Wojna w Iraku, World Trade Center, Hiroszima. Wszystko to, uzależnione jest od siebie gęsta siecią połączeń. Kiedy walczą przywódcy wielkich narodów, cierpią na tym nie oni sami, ale ludzie którzy znajdują się gdzieś na dalszym planie - cywile. Ślepe dążenie USA do potęgi i chęć odwetu za wszelką cenę odbija się szerokim echem na każdym bohaterze Litu-6.

Fabuła trzyma w napięciu i nie pozwala oderwać się od lektury do samego jej końca. Jest to historia mrożąca krew w żyłach i zgodnie z zamierzeniem autora, skłaniająca nas do przemyśleń. Jak wiele jesteśmy w stanie zaryzykować dla energii produkowanej w elektrowniach jądrowych? Czy są one wystarczająco chronione by nikt niepowołany nie mógł się do nich dostać?  To tylko niektóre wątpliwości jakie zaszczepia w nas ta opowieść.

Risto Isomäki udowadnia, że z każdego, nawet ściśle naukowego tematu, można utkać pasjonującą opowieść dla zwykłego zjadacza chleba. Jedynym mankamentem Litu-6 jest tylko spore nagromadzenie fachowych terminów, które z początku mogą przyprawić czytelnika o zawrót głowy. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń, zaczynamy kojarzyć poszczególne fakty, dzięki czemu wszystko staje się jaśniejsze oraz bardziej przejrzyste.

Lit-6 to lektura, którą polecam każdemu, kto ceni szybkie tempo wydarzeń i nie boi się stawiać czoła światowym dylematom. Jest zaskakująca, niebanalna, a naród Fiński po raz kolejny udowodnił, że nikt nie pisze tak jak oni.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Kojro, za co bardzo dziękuję.


Risto Isomäki „Lit-6”
Ilość stron: 311
Wyd. Kojro
Warszawa 2008
Ocena: 4/6

9 komentarzy:

  1. mam na półce i cierpliwie czeka na swoją kolej. Ale teraz będzie ona na pewno pierwsza w tej kolejce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrr brzmi przerażająco...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i rzeczywiście książka ciekawa i dla lubiących taką tematykę z pewnością się spodoba:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to sobie autor wybrał świetny sposób na uświadomienie dużej rzeszy ludzi co do energii/elektrowni atomowych. No i do tego ten wątek kryminalny... Ciekawa mieszanka, z chęcią bym przeczytała. Jedynie to fachowe słownictwo trochę mnie przeraża, ale pożyjemy, zobaczymy ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na wyniki konkursu ;) (Ogłoszenie po prawej stronie bloga)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda zdecydowanie na książkę dla mnie, zwłaszcza po Twojej recenzji :)
    + uwielbiam japońskich pisarzy :)

    Co do Kalentofta, przyznam, że nie czytałam, ale skoro zachwalasz, to obiecuję po niego sięgnąć :)

    P.S. Dodałam do linków :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja super !! ale książka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fabuła wydaje się nawet interesująca. Jeżeli będę miała okazję to z pewnością zajrzę do tej książki.

    OdpowiedzUsuń