wtorek, 17 maja 2011

A na imię jej będzie Aniela - Marcin Wroński

Marcin Wroński – pisarz, redaktor, dziennikarz i felietonista. Znany czytelnikom głównie za sprawą cyklu powieści o komisarzu Maciejewskim. Za jego pierwsze dwie części, tj. Morderstwo pod cenzurą i Kino Venus, został nominowany do prestiżowej Nagrody Wielkiego Kalibru. Twórca piosenek i skeczy dla prowadzonego przez siebie kabaretu o nazwie „Osoby o Nieustalonej Tożsamości”.

A na imię będzie jej Aniela to już trzeci kryminał opowiadający o losach komisarza Zygmunta Maciejewskiego. Akcja powieści rozpoczyna się w 1938 roku w Lublinie. Dokładnie na rok przed wybuchem II Wojny Światowej, tytułowy Zyga, który jest komisarzem wydziału śledczego w lublinie, wpada na trop zagadkowego morderstwa młodej kobiety. Dziewiątego września, Aniela Biernacka została uduszona i zgwałcona. Śladów, które mogłyby doprowadzić do sprawcy praktycznie nie ma, a jedynym interesującym tropem, jest osobliwa ropna maź, pozostawiona na ciele denatki.

Po roku śledztwa postępów w sprawie nie widać, lecz komisarz Maciejewski nie zamierza się poddawać i na przekór szalejącej wojnie nadal prowadzi rozpoczęte dochodzenie. Gdy ginie kolejna ofiara, a do Lublina wkraczają Niemcy, Zyga nie ma wyjścia. Aby móc działać i dowiedzieć się prawdy musi wstąpić do niemieckiej Policji Kryminalnej - Kripo. I choć od tamtej pory dla większości ludzi staje się zdrajcą, on nadal zamierza robić przede wszystkim to, co do niego należy.

Marcin Wroński stworzył książkę intrygującą, a zarazem dość niezwykłą w swej kreacji. Ujęcie kryminalnej historii w klamry II Wojny Światowej, jest dla czytelnika rozwiązaniem co najmniej zaskakującym. W czasie, gdy dookoła ginie masa niewinny ludzi, okazuje się, że jeden człowiek z uporem maniaka dąży do wyjaśnienia kilku morderstw, które w zaistniałym kontekście, wydawać się mogą małym i niewiele znaczącym incydentem. Tym czasem wbrew przeciwnością losu i masie problemów, to właśnie Maciejewski stara się dociec prawdy.

Atutem książki, jest świat wykreowany przez autora. Odwzorowanie przedwojennego Lublina, a następnie ukazanie procesu jego germanizacji jest bardzo szczegółowe i wierne historii. Widzimy jak od 1940 roku Krakowskie Przedmieście przekształciło się w Krakauerstrasse, plac Litewski w Adolf-Hitler-Platz, a ulice zyskiwały kolejno niemieckie nazwy. W powieści znajdziemy też wiele nawiązań do rzeczywistych wydarzeń z przeszłości. Między innymi słynnego orędzia prezydenta RP Ignacego Mościckiego o początku wojny, czy fragmentów gazet, które mimo małych modyfikacji w pełni oddają istniejącą wówczas propagandę.

Prócz tego książka oferuje nam sporą ilość postaci i wątków pobocznych, których liczebność jest niestety dla mnie jej słabym punktem. Problem polega na tym, że jeżeli nie jesteśmy w stanie poświęcić jej np. weekendu, i czytamy ją przez kilka dni z przerwami, to postacie i sytuacje zaczynają się nam ze sobą mieszać. ...Aniela wymaga od czytelnika skupienia oraz sporo wolnego czasu, czyli tego, czego w minionym tygodniu zapewnić jej nie mogłam. Tym samym nie można jej nazwać lekturą rozrywkową, i jako relaksacyjny punkt dnia egzaminu nie zdaje. 

Powieść w warstwie językowej czyta się dobrze i na pewno wiele osób znajdzie w niej odskocznię od typowych, masowych kryminałów amerykańskich. W pewnym sensie pełni ona również rolę dydaktyczną, gdyż co krok przypomina nam o takich miejscach jak Majdanek, Bełżec, Auschwitz czy Katyń. Mimo, że wojna jest tu tylko tłem wydarzeń, to autor nie pozostaje obojętny i przynajmniej stara się wspomnieć o tych, ważnych dla Polski miejscach.

Słowami podsumowania muszę przyznać, że fanką literatury historycznej nie jestem, więc nie mogę powiedzieć bym czerpała pełnię przyjemności z jej czytania, ale wśród wielbicieli historii książka odbiorców zapewne znajdzie. Marcin Wroński osadził bardzo dobrze znany motyw morderstwa, w mniej znanym środowisku i czasie. Dzięki czemu otrzymaliśmy retrokryminał, który powinien przypaść do gustu sporej ilości czytelników.


Książę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu Kostnica.


Marcin Wroński „A na imię jej będzie Aniela”
Ilość stron: 440
Wyd. W.A.B.
Warszawa 2011
Ocena: 4/6

13 komentarzy:

  1. Interesuje mnie ta książka i jest na mojej liście, a z samym autorem jestem umówiony wstępnie na rozmowę za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe połączenie: wojna i kryminał... Nie za bardzo lubię czytać książki, których akcja się dzieje w tamtych niespokojnych czasach, więc raczej sobie odpuszczę...

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. książka zapowiada się interesująco

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomału przekonuję się do tego typu literatury, ale na powyższą książkę raczej się nie skuszę -wolę, jakby to określić... kryminały w wersji soft 8) Aczkolwiek, osadzenie akcji kryminału w czasach wojny, jest dość ciekawym zabiegiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam literaturę historyczną, więc pewnie książka przypadłaby mi do gustu:)

    http://miqaisonfire.wordpress.com/wakacyjna-wymiana/
    Zachęcam do wzięcia udziału w wakacyjnej wymianie książkowej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uwielbiam literaturę historyczną i rzeczywiście może to być ciekawe połączenie

    OdpowiedzUsuń
  7. Za literaturą historyczną również nie przepadam, ale jako prezent dla kolegi będzie idealna:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Eh nie jestem fanką historii, więc nie wiem czy się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt choćby wspomnienia o wojnie niezbyt mnie zachęca, więc na razie ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze przyjemności obcować z Wrońskim, ale mnie skutecznie zainteresowałaś, więc chyba zostawię go sobie na wakacje;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie jestem fanką literatury historycznej, więc to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bloga dodajemy do ulubionych :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  13. kryminał tak, ale ta wojna to już niekoniecznie ;/

    OdpowiedzUsuń