piątek, 13 maja 2011

To nie jest książka - Autor Nieznany

Większość swych recenzji rozpoczynam od krótkiej noty na temat autora. Co jednak można powiedzieć o twórcy, kiedy jest on anonimowy? W tym przypadku jedynie tyle, że jest osobą o niezwykłej wyobraźni i ogromnym talencie. Potrafi ze skrawków codzienności utkać historię głęboką w swej prostocie, a jednocześnie zadziwić lekkością z jaką to robi. Brzmi nieźle? Zapewniam was, jest jeszcze lepiej.

Wieśka cały swój czas i energię poświęca szukaniu książki o zagadkowym tytule: „To nie jest książka”. Wedle jej wiedzy, zawiera ona przepis na nieśmiertelność. Zjawisko fascynujące ją od lat. Jest jednak mały haczyk – każdy kto ją przeczytał postradał zmysły. Czy ją to zniechęci? Bynajmniej. Ciekawość i ryzyko sprawiają, że chce ją zdobyć jeszcze bardziej. W poszukiwaniach towarzyszy jej Miłosz, kolega z klasy. Osobnik początkowo sceptycznie nastawiony do planu przyjaciółki, ale z czasem i on zaczyna pokładać w starodruku wielkie nadzieje.

Bohaterowie o swojsko brzmiących imionach, przywołujących skojarzenia z rodzimymi noblistami, wprowadzają nas w świat zagraconej biblioteki i licealnych korytarzy. Poznajemy Wuceta, Janinę Marion, Ariela Totelesa, a nawet samą Śmierć i jej Cerbera. Przemierzamy trasę autobusu numer 22, dbamy o sowy w Kornwalii oraz zaczytujemy się w Kanale. Przekonujemy się, że życie wieczne wcale nie jest tak doskonałe, jak powszechnie się uważa, a zakazany owoc był świetnym sposobem wybrnięcia z tego kłopotu.

Książka ta, to w pewnym stopniu nadnaturalny paradoks. Z jednej strony, jest totalnie abstrakcyjna w swym zamyśle i formie, a z drugiej niesamowicie osadzona w rzeczywistości. Odwołań do współczesnych wydarzeń, publikacji, piosenek, a nawet wypowiedzi polityków jest tutaj od groma. Jeżeli ktoś dobrze orientuje się w bieżącej historii, będzie miał sporo frajdy w ich wyłapywaniu.

Jest to bardzo dziwna, ale przede wszystkim mądra opowieść o przemijaniu. Swoiste remedium dla tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji i szukają odpowiedzi na pytania ważne, często ostateczne. Choroba nie oznacza przecież konieczności zrezygnowania ze swoich marzeń, tak samo jak złe wiadomości nie są wyznacznikiem końca. Napisana lekkim piórem z dużą ilością dialogów, swobodnie wprowadza nas do niezwykłego świata trójki licealistów. Książka o prawdziwym życiu, owiana odrobiną magii i tajemnicy, a zarazem baśń o przyjaźni i trudnych wyborach, która rozbawi, zadziwi oraz poruszy czytelnika.

Jedyne zastrzeżenie, jakie wobec niej mam, dotyczy jakości wydania. Wypuszczenie jej w tak widoczny sposób po macoszemu, w pewnym stopniu przeszkadza w lekturze - śliska i wyjątkowo miękka okładka, co rusz wymyka się czytelnikowi z rąk. Mam nadzieje, że powieść okaże się sukcesem i z czasem doczeka się wydania na miarę swoich możliwości.

To nie jest książka to lektura bardzo osobliwa, a przez to niesamowicie intrygująca. Nieznany autor i dziwny tytuł, które nie są chwytem marketingowym(!), działają na czytelnika jak magnes. Zapytacie pewnie skąd moja pewność, że twórca na pewno chce pozostać anonimowy? Otóż z bloga wydawcy, gdzie możemy przeczytać, jak wiele wysiłku zostało podjęte, aby nigdy nie udało się go odnaleźć. Bezimienna paczka, nie działający numer telefonu, opuszczony dom, a nawet notariusz, który zmienił obywatelstwo, to tylko niektóre przykłady!

Osobną sprawą jest zysk. Autor jest nieznany, dlatego honorarium ze sprzedaży „To nie jest książki” ma zostać przekazane na cele charytatywne. Ważny jest jednak zapis w umowie, jasno mówiący, że jeżeli ktoś kiedykolwiek poda dane twórcy do publicznej wiadomości, książka zostanie wycofana, a dotacje wstrzymane. Któż odważy się odebrać chorym ludziom pieniądze na leczenie? I już samo to dowodzi, że ktoś tak przewidujący, a co za tym idzie inteligentny, nie mógł napisać złej powieści.

Jeżeli ciekawi was, co takiego zawiera ta księga i nie boicie się przy tym o swoje szare komórki, nie wahajcie się ani chwili. Gwarantuje, że zapamiętacie ją na długi czas.  
 
Książkę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu:

Autor nieznany „To nie jest książka”
Ilość stron: 264
Wyd. Narbook
Ocena: 6/6

Przy okazji informuję, że Sztukateria prowadzi nabór na redaktorów. 
Sama jednym jestem i sobie chwalę :) Potrzebne są osoby do redagowania działu: książka, film, gra i komiks. 
Jeżeli ktoś jest zainteresowany, wszelkie informacje może uzyskać na forum serwisu:

21 komentarzy:

  1. nooo nie powiem, interesujące:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki Autor Anonimowy nadaje książce dodatkowego uroku swoją tajemniczą postacią :). Pozycja jest na pewno warta uwagi :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mnie zaciekawiłaś:)). Z chęcią przeczytam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już o niej czytałam i faktycznie jest intrygująca :) Muszę upolować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz spotykam się ze współczesną książką napisaną przez anonima ,muszę więc się z nią zapoznać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowość dodaje tajemniczości:)) Rozejrzę się za nią;))

    OdpowiedzUsuń
  7. >> Luna: i tak właśnie jest :)

    >> dm1994: polecam. najlepsza książka jaką w tym roku czytałam i najbardziej zaskakująca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesująca książka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Varia, tu Miqa z sztukaterii ^^ Mam nadzieję, że może, przypadkiem - kojarzysz :)

    A tak poza tym, właśnie na forum widziałam tę pozycję i chyba sobie ją kupię :D Bo musi to być coś naprawdę piorunująco wyjątkowego.
    No, a pieniążki idą na szczytny cel :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tajemniczy autor zachęca bardziej niż niejedno znane nazwisko :) Z przyjemnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brak autora, intrygujący tytuł, piękna okładka - w skrócie - ksiażka dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami mnie dziwi dlaczego autorzy chcą być anonimowi. A książkę z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. ta tajemniczość mnie przyciąga. :) zapisuję!

    OdpowiedzUsuń
  14. już po pierwszym zadaniu postanowiłam ją przeczytać ;)
    Mam nadzieję, że mi się to uda

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaraziłaś mnie nią. Rozglądałam się za książką, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  16. >> miqaisonfire: oczywiście, że Cię kojarzę:) sama nazwa bloga mnie naprowadziła, bo na forum wspominałaś o Alexisonfire :)

    >> M.: jak coś pakuj Natalę w auto i wpadajcie na kawę. przy okazji pożyczę ci książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podsunę jej taką propozycję;) Choć pewnie to ona zaprosi Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Przekonałaś mnie po raz drugi! :)
    I szukam, w dwóch bibliotekach cicho i głucho, chyba "po pierwszym" zaszaleję i zakupię ;)

    P.s Wspominałam, że świetna recenzja? Pewnie nie, przepraszam, pamięć ostatnio mi coś szwankuje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. gdzie mozna kupic ta ksiazke?

    OdpowiedzUsuń