wtorek, 4 stycznia 2011

Ja, Ozzy - Ozzy Osbourne


Ozzy Osbourne, a w zasadzie John Osbourne. Wokalista Black Sabbath i solista. Postać nietuzinkowa i ekscentryczna, o której z pewnością każdy zdążył już usłyszeć niejedno.

Swoją biografię również zaczyna nietypowo i z charakterystycznym tylko jemu poczuciem humoru:


„Mówili, że nigdy nie napiszę tej książki.
Niech się walą. Oto ona.
Teraz wystarczy sobie coś przypomnieć...
...
Kicha. Nic sobie nie przypominam.
No, może oprócz tego...”*


Jak można się było spodziewać. Życie Ozzy’ego należało do gatunku tych wyjątkowo burzliwych i szalonych. Nie stronił od alkoholu i wszelkich używek. Mimo to wiele rzeczy, które się mu przypisuje albo nie były takie jak się powszechnie uważa, albo w ogóle nie miały miejsca. Przykładem może być sprawa odgryzienia głowy nietoperzowi. Nie dość, że był to całkowity przypadek, to jeszcze o bolesnych konsekwencjach – w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Książkę odbieram bardziej jako próbę rozliczenia się z przeszłością – rodzicami, pierwszą żoną – i sposób na ich przeproszenie niż drogę do kolejnego szokowania jakim to złym i beztroskim się nie było. Nie jest to też narzędzie do pokazania jak wiele inni zawdzięczają właśnie jemu – choć zabójczo skromny to on nie jest - ale pewnym pogodzeniem się z tym co miało miejsce i uporządkowaniem historii.

Trzeba przyznać, że choć talentu do wariactwa mu nigdy nie brakowało, to posiada on też sporą umiejętność autorefleksji. A wszystko to w okraszone typowym dla Anglików czarnym humorem, który sprawiał, że momentami śmiałam się na cały głos. Wizji Osborune’a jadącego na kosiarce do baru, bądź biegające z obłędem w oczach w samym szlafroku i gumiakach za stadem kur nijak nie da się przyjąć ze stoickim spokojem :)

Poza tym książka zasługuje na uznanie chociażby dlatego, że posiada ponad 400 stron, a napisał ją totalny dyslektyk, dla którego słowo pisane na ogół jest barierą nie do pokonania.

Jak widać dla Ozzy’ego nie ma rzeczy nie możliwych i jestem pewna, że niejednokrotnie nam to jeszcze udowodni.

Niniejszym POLECAM!


Ozzy Osbourne „Ja, Ozzy”
Ilość stron: 402
Wyd. Telbit
Warszawa 2010
Ocena: 6/6
* s. 9-19


p.s. pochwale się jeszcze, że dziś rano jak ostatni oszołom goniłam po podwórku z maską spawalniczą i oglądałam zaćmienie słońca. kij, że była 9 rano i mróz pizgał ale następna okazja dopiero za 15 lat ;)

19 komentarzy:

  1. niekoniecznie lubię tego gościa, więc i książkę sobie daruję

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię biografię, w sumie mało wiem o tym artyście, a raczej miał nietuzinkowe życie, jak i ma osobowość:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książke podczytuje od czasu do czasu i jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem swobodności tego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam trochę wątpliwości, czy sam ją napisał. W Anglii każda gwiazda wydaje swoją autobiografię - od piłkarzy po celebrytów znanych tylko ze zdjęć w gazetach (i te książki w dodatku świetnie się sprzedają). Większość jest jednak pisana przez ghost writerów, a nie bohaterów, których nazwisko widnieje na okładce.

    OdpowiedzUsuń
  5. >> lilybeth: na pewno całości sam nie stworzył, ale teraz mało kto takie rzeczy robi w pojedynkę. nawet u nas w Polsce (przykład K. Rusin). ja i tak jestem pod wrażeniem, bo czy to było spisywane czy nagrywane to książka i tak jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie przeczytam, choć cytat świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Ozzy'ego dlatego muszę to przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. że też to nie moje klimaty. Dawno juź

    OdpowiedzUsuń
  9. nie czytałam żadnej biografii. Urwało mi komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zafascynowałaś mnie :D! Lubię takie postacie, o których naprawdę można przeczytać coś ciekawego!

    OdpowiedzUsuń
  11. też mam, po angielsku, ale w moim przypadku to akurat oczywiste, bo mam wszystkie książki, dotyczące najlepszego artysty na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  12. :) nie przepadam za nim, dlatego też po biografie nie sięgnę, ale dla fanów i osób interesujących się jego osobą nie lada gradka. W końcu postać nie tuzinkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawie się zapowiada... Nie miałam jej w planach, ale po Twojej recenzji muszę do niej zerknąć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja fanką jego nie jestem, ale po Twojej recenzji, może się skuszę, bo wydaje się być ciekawą osobą :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebi.ście zaczął :) Sorka za słownictwo, ale to mnie z nóg powaliło... :) Niby fajne, ale ja go nie lubię. Lecz coś mi się zdaje, że ma ciekawszą autobiografię od Marilyna Mansona....

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem jego fanka , ale nie miałam okazji przeczytać tej książki. Zaniedbanie z mojej strony ! Dzięki twojej recenzji mam zamiar naprawić swój błąd. Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    http://miedzy-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. a mnie zaćmienie ominęło, w ogóle jakoś tak wyłączyłam się i nie wiedziałam, że coś takiego nas spotka ... ;/ ale cóż, może dożyję do następnego ;D Recenzja baaaardzo mi się podoba, szczególnie postać Ozzy'ego.
    U mnie nn :)

    [ pamietnik-czytania.blog.onet.pl ]

    OdpowiedzUsuń
  18. Raczej mnie nie ciągnie.. Chyba że kiedys ... !

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie moge sie doczekac koncertu Ozziego w polsce... :)

    OdpowiedzUsuń