wtorek, 2 października 2012

Przyjaciele z daleka - Matti Rönkä

Prowadzenie przedsiębiorstwa w Europie Wschodniej nie jest rzeczą łatwą. Wie o tym doskonale Viktor Kärppa, który przejął interes po swoim szefie i uczynił z niego bardzo lukratywny sposób na pomnażanie majątku. Jak to wśród biznesmenów jednak bywa, o „spadek” upominają się dwaj, słusznej postury bracia. W czasie krótkiej pogawędki dają Viktorowi do zrozumienia, że jeśli odważy się ich ignorować, konsekwencje tego będą bardzo nieprzyjemne.

Co w takiej sytuacji może zrobić człowiek, starający się być uczciwym obywatelem? Otóż wsiądzie w stary samochód i ruszy w siną dal. Zdziwieni? No cóż, interesy Kärppy tylko na pozór wyglądają legalne. Z dawnym stylem życia trudno jest mu się pożegnać, a już tym bardziej, kiedy przeszłość usilnie dobija się do jego drzwi.

Najnowsza powieść Mattiego Rönki ukazała się w ramach Serii ze strachem”, ale ja nie byłam w stanie doszukać się w niej ani obiecanego strachu, ani nawet napięcia. Viktor praktycznie przez całą historię przemierza Finlandię i Rosję, chcąc dowiedzieć się kto zamierza przejąć jego majątek. W czasie krótkich postojów okazjonalnie daje komuś po mordzie, a potem znowu rusza w drogę. Pomiędzy tym wszystkim przewijają się skrawki prywatnego życia bohatera, jednak w żaden sposób nie urozmaiciły mi one akcji.

Może jest to spowodowane moją nieznajomością wcześniejszych perypetii Kärppy, a może zwyczajnie styl pisarza nigdy nie będzie mi odpowiadał. Wiem natomiast, że nie zdołałam odkryć tego, na czym zależało autorowi. Nie poznałam współczesnej Rosji i Finlandii, a społeczeństwo obu krajów nadal jest dla mnie obce.

Przyjaciele z daleka nie są zwyczajnym kryminałem. Jest to bardzo specyficzna mieszanka polityki, historii i Mattiego Rönki, która zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu.


Matti Rönkä „Przyjaciele z daleka”
Ilość stron: 208
Wyd. Czarne
Ocena: 2,5/6

9 komentarzy:

  1. Kompletnie nie dla mnie. Nie dość, że szpetna okładka to jeszcze temat nie mój i pewnie styl by mi nie odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w pełni Cie rozumiem, bo mam wobec tej książki dokładnie te same odczucia.

      Usuń
  2. Nie do końca czuję że to dla mnie, raczej odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno zastanawiałam się nad powieściami tego autora, ale po Twojej recenzji raczej zrezygnuje z nich. Przypuszczam, że również nie odnalazłabym nic ciekawego w fabule. Zgadzam się też ze Scarlett, że okładka jest wyjątkowo brzydka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z przedmówczyniami. Okładka odrzuca. Autora jednak w ogóle nie znam, więc nie mogę oceniać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro brak tutaj napięcia i strachu, to ja już z miejsca podziękuje tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, nie jest to książka dla mnie...

    OdpowiedzUsuń