Stos

20:03

Stos

Ostatnie tygodnie do łatwych nie należały, jednak doczekałam się paru dni wolnego i biorę się za nadrabianie zaległości. Dziś stos i wieczór z książką (oraz pewnym osobnikiem usiłującym odgryźć mi palec;)), a jutro intensywne odwiedziny Waszych blogów i tworzenie zaległych recenzji.


Johanna NilssonKochający na marginesie” – zakup własny
Maciej BennewiczWszystkie kobiety don Hułana” – od wyd. G+J
Gail CarrigerBezwzględna” – od p. Marcina Zwierzchowskiego
Macin RychlewskiRewolucja rocka” – od serwisu Sztukater.pl
Kreta Rodos i Santorini – wyspy pełne słońca – j.w.
Pamela Wells Zauroczenia” – j.w.
Timo ParvelaStrażnicy Sampo I – Miecz” – od wyd. Kojro
Michał PuchalakAmsterdam Parano” – od serwisu Kostnica.com.pl
Jan Costin WagnerZima lwów” – od serwisu Nakanapie.pl

~ Za wszystkie książki serdecznie dziękuję ~


Wszystkie kobiety Don Hułana - Maciej Bennewicz

18:17

Wszystkie kobiety Don Hułana - Maciej Bennewicz

Myli się ten, kto sądzi, że będzie to książka o miłosnych podbojach  samozwańczego playboya. Próżno doszukiwać się w niej wątków rodem z taniego romansu, a wszelkie skojarzenia z literackim Don Juanem to większości ślepe trafy.

Hieronim Ułan nazwany za szkolnych czasów Hułanem, znika nagle w niewyjaśnionych okolicznościach. Nikt nie wie gdzie się zapodział. Trafił mu się służbowy wyjazd, a może stało się coś złego? Spanikowana matka Hułana, w starym notesie syna znajduje numer telefonu podpisany „mój najserdeczniejszy przyjaciel”. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jego właściciel nie tylko nie widział Hirka od paru lat na oczy, ale też nigdy nie uważał go nawet za dobrego kumpla.

Takim oto zbiegiem okoliczności Piotr Gluck zostaje wciągnięty w wir niezrozumiałych zdarzeń, które wzbudzą w nim wiele irytacji, ale też zainteresują do tego stopnia, że na własną rękę postanowi odnaleźć Hirka. Droga do prawdy wiedzie przez wiele kobiet, które żądne wiedzy i satysfakcji, stają się trudnymi kompanami w samodzielnym śledztwie. Jednak im dalej w las zagadek Piotrek brnie, tym trudniej jest mu się z niego wyrwać.

Książkę zaczęłam czytać dość ślamazarnie, a skończyłam niczym maratończyk na ostatniej prostej – szczęśliwa, że to już koniec i oszołomiona ilością napotkanych wrażeń. Ani to krwawy kryminał, ani też klasyczna obyczajówka, a wciąga jak diabli i nie pozwala się oderwać. Co więcej, sieje w głowie mętlik, przez który nawet stworzenie recenzji zajęło mi dobry tydzień.

Co w niej jest takiego niezwykłego? Zwyczajność. Zwykła ludzka codzienność odarta ze złudzeń i niczym szpilka, kłująca w czytelniczą podświadomość. Pan Bennewicz stworzył historię, która może przytrafić się każdemu z nas, a do tego tak głęboko wniknął w stworzone postacie, że stają one przed nami nagusieńkie i pozbawione wszelkich pozorów.

Polubiłam Don Hułana. Jego kobiety z resztą też. Za drzemiącą w nich siłę, za determinację, a także przemycone miejscami perełki PRL-u. Świetna lektura. 


Maciej Bennewicz „Wszystkie kobiety Don Hułana”
Ilość stron: 304
Wyd. G + J
Ocena: 5,5/6
Strażnicy Sampo I: Miecz - Timo Parvela

09:29

Strażnicy Sampo I: Miecz - Timo Parvela

Okładka tej książki może przywoływać skojarzenia z opowieściami w średniowiecznym klimacie, gdzie na pierwszym planie są rycerze, magowie i cała ich świta. Otóż nic z tych rzeczy. U Tima Paravela akcja jest jak najbardziej współczesna, a bohaterowie wiarygodni i barwnie przedstawieni.

Poznamy tu Ahtiego, Ilmari i Anni, którzy na skutek niespodziewanego zbiegu okoliczności stają się posiadaczami kanteli. W tym wypadku instrumentu szczególnego, bo posiadającego zdolność wprawiania ludzi w trans. Płynąca z niego melodia silnie oddziałuje na słuchaczy, a z grupy przyjaciół czyni strażników Sampo - legendarnego przedmiotu, który wedle pradawnych wierzeń, rozbity na kawałki dał początek bogactwu ziemi, mórz i oceanów.  

Przenikanie się świata rzeczywistego z fińskimi legendami. Podziemny naród. Liczne teorie spiskowe oraz grupa nastolatków. Nie da się zaprzeczyć, że jest to powieść stworzona z myślą o najmłodszych. Jej atutem jest żywy język, który w sposób daleki od banalności przenosi czytelnika w zupełnie inny wymiar. Baśniowe analogie i zaczarowane przedmioty są popularnym motywem w literaturze dziecięcej. Mimo to w tym wydaniu są w stanie porwać również grupę dużo starszych odbiorców.

Jestem bardzo zaskoczona sposobem, w jaki powieść na mnie wpłynęła. Bawiłam się przy niej nie gorzej niż przy osławionym już Harrym Potterze, który być może pod względem wątków i bogactwa opisów jest Strażnikom bardzo daleki, ale gdy weźmiemy pod uwagę klimat oraz zwyczajną „chwytliwość tematu”, sprawimy sobie iście królewski wieczór.

Dzieło Timo Parvela polecam szczególnie jako lekturę do poduszki - będziecie mieć po nim iście bajeczne sny :)


Timo Parvela „Strażnicy Sampo I – Miecz”
Ilość stron: 200
Wyd. Kojro
Ocena: 5/6
Defekt pamięci - Krzysztof Bielecki

17:51

Defekt pamięci - Krzysztof Bielecki

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o motywie przewodnim tej książki, z miejsca nasunęły mi się skojarzenia z serialem Lost. Tam wciskano guzik by uniknąć końca świata, tu pisze się dwie strony tekstu by uniknąć nieszczęśliwych wypadków. Obie wersje mają mnóstwo znaków zapytania i równie zaskakujące zakończenie.

Gdyby Kool Autobee wiedział, jaki będzie finał remontu kuchni, nigdy by się go nie podjął. Ten przewrotny wybraniec losu, na nocnej szafce znalazł kartkę na której widniało tylko jedno zdanie: „musisz napisać dwie strony tekstu”. Początkowo polecenie to nie zrobiło na nim większego wrażenia. Ot, jakaś zbłąkana wiadomość, która przypadkiem trafiła w jego ręce. Jednak gdy skojarzył ilościowe braki tekstu z liczbą katastrof na świecie, nie miał wątpliwości, że to jego sprawka. A wszystko to z powodu niepozornej rurki pod zlewem, której trzeba było nigdy nie ruszać.

Historia, tak jak jej krótki opis, jest szalona i pozytywnie zakręcona. Przyznam, że z początku podeszłam do niej  z wielką rezerwą – bez konkretnych oczekiwań i wyobrażeń. Tym czasem otrzymałam brawurową opowieść, która z wielkim dystansem przedstawia coś więcej niż tylko motyw tekstu i związane z nim następstwa.

Znajdziemy w niej odniesienia do wielu gatunków literackich. Odkryjemy siłę słowa pisanego oraz jego wielki wpływ na ludzki umysł. Przekonamy się, jak głęboko można wejść w tworzoną historię i przy okazji poznamy następstwa takiej sytuacji.  A cały ten miszmasz, autor zmieścił na stu pięćdziesięciu stronach tekstu.

Uwielbiam nietuzinkowe pomysły i niezależnie od ich realizacji, ta książka już na starcie miała mu mnie ogromny plus za koncepcję. Mimo to Defekt pamięci nie potrzebuje żadnych forów, bo świetnie broni się własnymi rękami. Dlatego jeżeli lubicie książki o pisaniu, którym nie brakuje świeżości, to serdecznie ją polecam.


Krzysztof Bielecki „Defekt pamięci”
Ilość stron: 154
Warszawa 2012
Ocena: 4,5/6
Niech to się nigdy nie kończy - Åke Edwardson

18:18

Niech to się nigdy nie kończy - Åke Edwardson

Lato – pora roku będąca synonimem beztroski oraz czasu, kiedy wszystko wydaje się być dużo łatwiejsze. Dni mijają na rozgrzanej słońcem plaży, noce pulsują światłem ulicznych dyskotek. Są jednak na świecie ludzie zdolni bezwzględnie wykorzystać tę chwilę nierozwagi.

Kiedy w miejskim parku zostaje zgwałcona nastoletnia dziewczyna, nikt nie ma wątpliwości, że On powrócił. Ten sam schemat napadu, podobne narzędzie zbrodni oraz cel. Sprawa wygląda inaczej tylko w jednym aspekcie – Jeanette udało się przeżyć. Zszokowana zdaje się niewiele pamiętać. Sznur ściskał jej gardło, ciało było wgniecione w ziemię, a do uszu docierało niezrozumiałe mamrotanie...

Do sprawy przydzielony zostaje Erik Winter. Szef i chluba miejscowego wydziału policji, który szybko odkrywa cienką nić powiązań między podobnymi napadami sprzed lat. Niestety skupienie nad aktami utrudnia mu groźny wypadek w rodzinie partnera.

Niech to się nigdy nie kończy nie jest powieścią o dzielnym komisarzu, który łapie przestępców. To wielowymiarowa historia o ludziach i ich osobistych tragediach, które sięgają dużo dalej niż ramy prowadzonego śledztwa. Poczynając od Janette, poprzez jej rodziców, znajomych aż do współpracowników Winter’a. Wszyscy skrywają za pazuchą mroczne sekrety i unikają stawienia im czoła.

I mimo, że nie jest to najlepszy kryminał jaki w życiu czytałam, to styl Edwardson’a zdołał mnie do siebie przekonać. Akcja toczy się żwawo, postacie są przekonywujące, a fabuła trzyma dobry poziom i nie powinna nikogo zawieść. Nie miałam okazji poznać tomów serii, ale przy najbliższej okazji z pewnością to nadrobię.


Åke Edwardson „Niech to się nigdy nie kończy”
Ilość stron: 368
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 4,5/6
Copyright © Varia czyta , Blogger