środa, 23 marca 2011

Berberyjscy Piraci - William Dietrich

Berberyjscy Piraci, to czwarta odsłona przygód nieustraszonego Ethana Cage’a – syna filadelfijskiego kupca a zarazem kobieciarza, awanturnika i osoby, która wiecznie pakuje się w tarapaty. William Dietrich stworzył postać, która od pierwszych stron książki wzbudza w czytelniku zainteresowanie i nie pozwala mu się od niej oderwać.

Tym razem Gage wyrusza na poszukiwania tajemniczej maszyny skonstruowanej przez legendarnego Archimedesa. Z polecenia Napoleona Bonaparte, ma ją odnaleźć i dostarczyć francuskiemu przywódcy. Podczas podróży towarzyszy mu trzech kompanów: William Smith – badacz minerałów i skamielin; Georges Cuvier – francuski zoolog oraz ekscentryczny wynalazca Robert Fulton.

Jako, że nie jest to pierwsza powieść o Ethanie, obawiałam się, że jego postać będzie tu przedstawiona zdawkowo, a autor zostawi wiele niedomówień odnośnie wcześniejszych przygód naszego bohatera. Dietrich jednak bardzo sprawnie opisuje nie tylko samego Ethana, ale też w wielu momentach nawiązuje do poprzednich jego wypraw na tyle bogato, że czytelnik, który nie jest zapoznany z poprzednimi książkami, nie czuje się zagubiony.

Akcja powieści, mimo, że jest umiejscowiona w XIX wieku, toczy się bardzo dynamicznie. Mamy tu do czynienia z wartkim pościgiem na gondolach, spektakularnym pożarem domu publicznego w Palais Royal oraz wieloma morskimi bitwami. Głównym zadaniem naszego bohatera, jest namówienie Napoleona do sprzedania Luizjany Stanom Zjednoczonym, jednak w efekcie zadanie to schodzi na dalszy plan, a jego miejsce zajmuje przygoda i liczne zwroty akcji, których nawet Cage nie jest w stanie w pełni zrozumieć.

Moje uznanie zdobyła tu przede wszystkim postać wynalazcy Roberta Fultona, który nie raz rozbawił mnie podczas czytania Berberyjskich Piratów. Jego dudy - posiadające właściwości miotacza ognia, czy też pomysły na wykończenie konkurencji wywołują u czytelnika nieustający uśmiech. W powieści mamy też wątek miłosny, który da się we znaki Ethanowi i będzie miał niemały wpływ nie tylko na jego podróż, ale i zlecone mu zadanie.

Książka, napisana jest przystępnym i swobodnym językiem. W tłumaczeniu nie doszukałam się większych błędów, a ciekawy pomysł na „okienkową” okładkę z pewnością przyciągnie uwagę nie jednego czytelnika.

Podsumowując. Berberyjscy Piraci to dobra i ciekawa powieść przygodowa, w której humor przeplata się z dramatem, a akcja trzyma w napięciu do samego końca. Nie znam, co prawda stylu ani poziomu poprzednich części o Ethanie, ale patrząc przez pryzmat ostatniego tomu, jestem pewna, że gdy tylko nadarzy się okazja z przyjemnością po nie sięgnę.

Dla miłośników przygody pozycja obowiązkowa.

Książkę recenzowałam dla serwisu Kostnica.


William Dietrich „Berberyjscy Piraci”
Ilość stron: 392
Wyd. Rebis
Poznań 2011
Ocena: 5/6

13 komentarzy:

  1. Dawno nie czytałam tego typu książki. Już się zaczęłam obawiać, że to czwarta część i trzeba będzie nadrobić aż trzy poprzednie, żeby być w temacie, a tu proszę -okazuje się, że spokojnie można zacząć od IV (dobrze, że o tym wspomniałaś).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, nie dość, że bohater ma takie fajne nazwisko (Cage) to i fabuła ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat z nazwiskiem to w artykule jest pomyłka, bohater nazywa się Ethan Gage a nie Cage ;) Własnie czytam trzecią część jego przygód i jest tak samo świetna jak pierwsze dwie :) Za Piratów zabiorę się za jakiś czas ;)

      Usuń
  3. Dziękuję za pomoc :) Bardzo mi się przydała :)
    A co do książki to raczej nie przeczytam.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi zachęcająco... Tak sobie myślę, że na prezencik byłaby idealna:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło by było przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, więc chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poszukam. U mnie anioły, u Ciebie piraci - same ciekawe postacie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przekonałaś mnie pisząc o humorze i dynamicznej akcji. Mam nadzieję przeczytać kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  9. >> beatrix73: najważniejsze jest urozmaicenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli dla mnie obowiązkowa:D:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie Cage tylko Gage. Taki Indiana Jones epoki napoleońskiej. Świetnie się bawiłem poprzednimi przygodami, więc po ten tom sięgnąłem bez zastanowienia.
    Fakt, że nie trzeba, ale najprzyjemniej zacząć od "Piramid Napoleona"
    Wysoka klasa lekkiej rozrywki.

    OdpowiedzUsuń