piątek, 28 czerwca 2013

Moja siostra mieszka na kominku - Annabel Pitcher

Jamie ma niespełna dziesięć lat, ale dramat z który go spotkał, już na zawsze naznaczył jego życie. Chłopiec marzy o tacie, który nie pije oraz mamie, która nie odeszła, ale najbardziej na świecie chciałby, żeby jego siostra nigdy nie zginęła. 

Wszystko co do tej pory znał i uważał za normalne, wyparowało w chwili wielkiego wybuchu. To wówczas, Rosie straciła życie, a jej prochy zamieszkały na kominku w salonie.

Moja siostra… to krótka opowieść o członkach rodziny i ich relacjach w obliczu katastrofy. Wstrząsnęło mną, jak trafnie, autorka oddała w niej położenie małego chłopca. Dla Jamie’go Rosie jest bowiem tylko wspomnieniem, osobą znaną z rodzinnych opowieści, a nie kimś kogo mu brakuje. Nie tęskni za nią, nie rozumie straty, chce jedynie żeby znowu było normalnie.

Dla mnie jest to książka bardzo odkrywcza, pokazująca coś nowego, z czym wcześniej nie miałam do czynienia. Ileż to było już historii o zamachach i dramacie? A ile z nich tak naprawdę mówiło o czymś ważnym, o lęku i chaosie z perspektywy dziecka?

Kolejna niesamowita i zapadają w pamięć historia. Piękna i magiczna w swym przesłaniu, a zarazem elektryzująca biernością okazaną ze strony dorosłych.   

Ufałam i wątpiłam wraz z bohaterami.  Takiej lektury się nie zapomina.


Annabel Pitcher „Moja siostra mieszka na kominku”
Ilość stron: ???
Wyd. Papierowy Księżyc
Ocena: 5/6
Premiera: lipiec 2013r.

środa, 26 czerwca 2013

Dziunia - Anna M. Nowakowska


Uwielbiam takie historie. Powieści pisane z przymrużeniem oka, pełne przeinaczeń i zaskakującego losu. Dziunia to dziecko nastoletniej matki; oczywiście nie chciane i nigdy niepokochane. Urodzone z przypadku, nieomal do sedesu w szkolnej toalecie. Jeżeli ktoś pierwszy oddech łapie w takich okolicznościach, to nie mamy wątpliwości, że dalej będzie z nim już tylko gorzej.

Dziewczyna od początku traktowana jest, jako ta gorsza, rzekomo upośledzona istota. Nie ważne, że sama nauczyła się czytać, a jej talent do śpiewu zdumiewa połowę okolicy. W szkolnych przedstawieniach gra co najwyżej rolę pastuszka, bo przecież ktoś taki nie może obrażać uczuć innych, mniej uzdolnionych dzieci.

Spodobał mi się styl Nowakowskiej. To, że autorka nie cacka się z czytelnikiem i pisze prosto z mostu o tym, co się dzieje na Zadupiu Dolnym. Lata Dziuniowej młodości przypadają na złoty okres PRL-u, nic zatem dziwnego, że absurdu i sprzeczności spotkamy tutaj wiele. Wszystko opisane jest specyficznym językiem, pełnym lokalnych naleciałości, co niczego to książce nie ujmuje, a jedynie dodaje charakteru. Moje serce zdobyły kościelne kazania, pełne „beraci” i "siosterów” oraz wpisy z Dziuniowego zapominnika – dużo mądrych słów, wartych zapamiętania.

Powieść była dla mnie wyprawą na ciemną stronę ludzkiej osobowości. Podróżą bardzo podobną do Dzidzi Sylwii Chutnik – tak samo rubaszną, za to napisaną z wielkim wyczuciem i inteligencją. Przepadłam w niej na cztery doby. Czytałam kiedy mogłam, gdzie mogłam i powiem szczerze, że ciągle mi mało. Wiem, że moje literackie gusta są bardzo specyficzne, ale zachęcam was byście też spróbowali.

„Co mnie nie zabiło, to mnie rozśmieszyło. A na końcu też były jaja. Tyle że śmiertelne. Amen.”
                                                                                                       Dziunia

Anna M. Nowakowska „Dziunia”
Ilość stron: 384
Wyd. W.A.B.
Ocena: 5/6

wtorek, 25 czerwca 2013

W mroku tajemnic - Chris Tvedt

Mikael Brenne znajduje się u progu załamania nerwowego. Dopiero co wyprowadziła się od niego dziewczyna, a już otrzymuje wiadomość, że jeden z jego najlepszych przyjaciół odebrał sobie życie. Wbrew przypuszczeniom policji, Mikael nie wierzy, że Bjørne mógł popełnić samobójstwo. Przeglądając stare dokumenty przyjaciela, trafia do punktu w którym sam, czuje się jak ofiara spisku, a niejasne relacje między klientami, sprawiają, że wątpi we wszystko, co do tej pory robił.

Prócz wątku „kto i dlaczego zabił”, Tvedt chętnie odnosi się do tematów społecznych. Debatuje o wykorzystywaniu nieletnich, szerzącej się narkomanii. Pod szyldem prawniczego dochodzenia, zastanawiamy się nad losem mieszkańców ubogiej dzielnicy oraz uczciwością pracowników, działających w ramach służb socjalnych.

Chris Tvedt to gwiazda kryminałów rozgrywających się na sali sądowej. Z wykształcenia adwokat, z zamiłowania literat. Mówi się, że autor doskonale zna się na rzeczy i wie, jak podkręcić atmosferę. W mojej opinii W mroku tajemnic jest jednak książką, tylko i wyłącznie poprawną. Czyta się przyjemnie, kolejne strony błyskawicznie znikają nam pod palcami, ale brakuje w tym wszystkim świeżości. Mikael, jak przystało na skandynawskiego bohatera, zaczyna pić (bo jakżeby inaczej), popada w depresję (następstwo bezsenności) i coraz częściej miewa niekontrolowane napady lęku.

Mam wrażenie, że czytałam o tym miliony razy, a sam motyw rozprawy sądowej, nie ratuje do cna ogranej już kreacji. Gdzie się podziali mężczyźni stroniący od kieliszka? Tacy, których nikt w między czasie nie rzuca, a oni nie dają się zimowej chandrze? Czy na północy nie ma już prawdziwych twardzieli?

Dobra książka dla początkujących adeptów kryminalnej zabawy. Bardziej oczytani, pewnie poczują się nią zawiedzeni. 
  

Chris Tvedt „W mroku tajemnic”
Ilość stron: 384
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 3,5/6

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Stos


J. M. Coetzee "Zapiski ze złego roku"
Mario Vargas Llosa "Marzenie Celta"
Mario Vargas Llosa "Fonsito i księżyc"
Mario Vargas Llosa "Listy do młodego pisarza"
Eduardo Mendoza "Niewinność zagubiona w deszczu"
Wojciech Mann, Krzysztof Materna "Podróże małe i duże"


Chris Tvedt "W mroku tajemnic"    od serwisu Kostnica.com.pl
Bernhard Jaumann "Godzina szakala"      j.w.
Doris Lessing "Idealne matki"   od wyd. Wielka Litera        recenzja
Peter Carey "Chemia łez"       od wyd. Wielka Litera       recenzja
Tove Jansson "Co było potem"
Tove Jansson "Lato"     recenzja
Izabela Jung "Chuliganka"     od wyd. Czarna Owca     recenzja
Sonia Raduńska "Solo"      od wyd. Dobra Literatura     recenzja


Sylwia Zientek "Złudzenia, nerwice i sonaty"   od wyd. Dobra Literatura     recenzja
 Luiza Dobrzyńska "Jesteś na to za młoda"       od wyd. Papierowy Motyl    recenzja
Maja Szaniecka "Odmiana"     j.w.     recenzja
Eugeniusz Wędzicha "Żądza zemsty"     j.w.       recenzja
Stefania Jagielnicka-Kamieniecka "W diabelskiej pętli"    j.w.     recenzja
 Hanne Ørstavik Miłość
Kat Von D. "Go big or go home"
Isabelle Laflèche "Kocham Nowy Jork"    od wyd. Literackiego   recenzja
Andres de la Motte  "Buzz"    od wyd. Czarna Owca  recenzja 

 Za wszystkie książki serdecznie dziękuję!

sobota, 22 czerwca 2013

Złudzenia, nerwice i sonaty - Sylwia Zientek

Często spotykam się z opinią, że polscy literaci nie potrafią pisać, a w rodzimej literaturze trudno jest znaleźć coś atrakcyjnego. Jeżeli mam być szczera, nie wiem gdzie autorzy powyższych słów książek szukają, ale mój „problem” wygląda zgoła inaczej. Na polskim rynku ukazuje się tak wiele inspirujących historii, że aż strach pomyśleć ile z nich bezwiednie mi umyka.

Na pewno pozycją wartą uwagi są Złudzenia, nerwicy i sonaty Sylwii Zientek. Przejmująca i do bólu szczera opowieść o niespełnionej kobiecie, która wewnętrzną pustkę, stara się zapełnić kompulsywnie kupowanymi rzeczami. Na nic się zdają prośby małżonka oraz blokowanie kart kredytowych. Długi wciąż rosną, a wrogość i pogarda wobec samej siebie, prowadzą ją wprost na kozetkę u psychoanalityka.

Przepadam za tego typu historiami. Za możliwością wniknięcia w daną rodzinę, poznania jej sekretów oraz momentów, które zaważyły na losie następnego pokolenia. Dość szybko okazuje się, że problemy Andżeli nie są aż tak wyolbrzymione, jak można by przypuszczać. Jest to raczej naturalna kolej rzeczy, wynikająca ze sposobu wychowania i musztry panującej w domu.

Czuję się oczarowana stylem pani Zientek. Jako miłośniczka wszystkiego co związane z psychologią, poznawałam tę historię z wypiekami na twarzy, urzeczona analizą i mnogością opisanych zdarzeń. Złudzenia… nie są książką trudną w odbiorze, ale wymagają od nas czasu i skupienia. Na przekór tematyce w niej poruszonej, wprawiają czytelnika w swoiste zawieszenie, w stan w którym jesteśmy sami ze sobą, w którym chcemy rozumieć położenie Andżeli.

W sercu każdego z nas znajduje się miejsce, którego nie da się niczym zapełnić. Pamiętajmy o tym i nie dajmy się zwariować. Gorąco zachęcam do lektury. Ku pokrzepieniu i przestrodze.


Sylwia Zientek „Złudzenia, nerwice i sonaty”
Ilość stron: 296
Wyd. Dobra Literatura
Ocena: 5,5/6

czwartek, 20 czerwca 2013

Żądza zemsty - Eugeniusz Wędzicha

Kiedy podczas szturmu na pałac prezydencki, ginie brat Nazira, ten wbrew swoim wcześniejszym poglądom, przysięga na mordercach bezlitosną zemstę. Chłopak w ekspresowym tempie kończy studia i przepełniony nienawiścią przyłącza się do dżihadu, świętej wojny muzułmanów z innowiercami.
Napędzany pragnieniem odwetu Nazir, spycha na drugi plan swoją miłość oraz obowiązki wobec najbliższej rodziny. Zapomina o marzeniach, o wolności, a także o chęci spokojnego życia, z dala od wojennego zgiełku.

Nie potrafię zrozumieć kultury muzułmańskiej, ani panującego w niej fundamentalizmu. Mam świadomość, że opisana w książce rzeczywistość jest w pewnym stopniu przerysowana, jednak w dalszym ciągu kraje Bliskiego Wschodu jawią mi się jako miejsca wrogie i niechętne każdej próbie przemiany. 

Powieść Eugeniusza Wędzichy, to szokujący dowód ignorancji tamtejszej ludności wobec zmian i potrzeby rewolucji obyczajowej. Mimo nałożenia na dziewczęta obowiązku edukacji, rzadko który ojciec decyduje się posłać swoją córkę do szkoły, a postać kobiety zostaje sprowadzona do roli służki, podległej swoim „panom”. Zewsząd słychać wzniosłe słowa głoszące szacunek wobec kobiet, jako matek i opiekunek, a tak naprawdę ciągle spotykamy dowody pogardy dla ich płci i rzekomej słabości.

Napsuła mi ta książka krwi co nie miara. Żądza zemsty to bezlitosne świadectwo tego, jak potrzeba wendetty może odebrać młodemu chłopakowi rozum, a zabijanie kolejnych ludzi zostaje sprowadzone do powinności, odciętej od emocji i jakichkolwiek uczuć.

Powieść dała mi do myślenia i udowodniła, że na wojnie nikt nie wygrywa, za to wszyscy są jednakowo poszkodowani.


Eugeniusz Wędzicha „Żądza zemsty”
Ilość stron: 240
Wyd. Papierowy Motyl
Ocena: 4/6

środa, 19 czerwca 2013

Chemia łez - Peter Carey

Wielkie umysły, wynalazki i poważnie chory chłopiec. Peter Carey w Chemii łez splata ze sobą losy ludzi, których dzieli nie tylko wielka przepaść obyczajowa, ale też ponad dwieście lat historii.

Catherine, specjalistka od konserwacji zegarów, otrzymuje zlecenie odrestaurowania niezwykłego znaleziska, „Idealnej zabawki” zamówionej przez ojca dla swojego śmiertelnie chorego dziecka. Nieoczekiwanie, proces ten staje się dla Cath okazją do uporządkowania własnych myśli, a dzięki ręcznie spisanym dziennikom Henry’ego Brandlinga, również ekscytującą wyprawą do Niemiec z końca XIX wieku.

Chemia łez to maleńkie drzwi zapraszające nas do serca dwójki, zupełnie obcych sobie ludzi. Na przykładzie osobistej tragedii bohaterów, autor przypomina nam, że nie mamy na tym świecie niczego stałego, a wątpliwości są częścią naszej natury.

Istotne jest to, że u Carey’a nikt nie jest do końca dobrym człowiekiem. Zdawać by się mogło, że w obliczu straty, ludzie powinni znaleźć w sobie odrobinę zrozumienia. Tymczasem każda z jego postaci, skrywa całkiem sporo wad i żyje w przeświadczeniu o wyższości własnego cierpienia nad cudzym.

Książka pokazuje, jak nie wiele trzeba by przywrócić komuś nadzieję i zarazem, jak łatwo można ją ponownie stracić. Poruszająca opowieść o godzeniu się z losem, o marzeniach i walce z samym sobą. Serdecznie polecam.


Peter Carey „Chemia łez”
Ilość stron: 320
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 5/6

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Idealne matki - Doris Lessing

Znakomite opowiadanie noblistki Doris Lessing. Dwie kobiety, przyjaciółki jeszcze za czasów szkolnych. Od lat nierozłączne, można nawet powiedzieć, że obsesyjnie sobie oddane. Mieszkają przy tej samej ulicy, biorą ślub jednego dnia, nawet mężów tracą o podobnej porze. Jest w tym wszystkim, jednak pewne wynaturzenie, kiedy od bliskości własnego dziecka i mężczyzny woli się towarzystwo koleżanki.

Z zewnątrz wydaje się, że ten zamknięty świat jest niemalże doskonały. Tym czasem Idealne matki to ironiczny portret relacji w dobrze sytuowanej rodzinie. Familii, gdzie miłość ustępuje miejsca tajemnicy, a od troski do niewybaczalnej krzywdy jest niebezpiecznie blisko.

Autorka kolejny raz dotyka czytelnika trafnością swoich obserwacji. Obnaża przed nami pragnienia bohaterów, ich lęki, zostawiając jednocześnie miejsce byśmy sami mogli je zinterpretować. Trudno jest tu jednoznacznie opowiedzieć się za którąś ze stron, za to z łatwością wskażemy tych najbardziej pokrzywdzonych. Tych, których się kocha, ale miłością egoistyczną, nastawioną wyłącznie na branie.

Szkoda, że książek tego rodzaju jest naprawdę mało. Żywię szczerą nadzieję, że w tym wypadku ekranizacja wyjdzie lekturze na dobre.


Doris Lessing „Idealne matki”
Ilość stron: 112
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 5/6

sobota, 15 czerwca 2013

Solo - Sonia Raduńska

"Codzienność jest wszystkim, co mamy".*

Solo to nie status społeczny, lecz stan umysłu. Moment, kiedy jest nam dobrze samym ze sobą. W swoim mieszkaniu, ze swoim kotem. Kiedy niczego nam nie brakuje, a dzień otwiera przed nami zupełnie nowe perspektywy.

Proza Soni Raduńskiej to bardzo osobisty dla mnie typ literatury. Pamiętnik stanów emocjonalnych, cytatów z prasy, z ukochanych książek. Autorka, jak nikt inny, potrafi pokazać nam, jak niewiele trzeba by cieszyć się zwyczajnością. Wystarczy gorąca kawa, pies łaszący się przy nodze, świadomość duszy i chęć podzielenia się nią ze światem.

Solo to kopalnia rozważań na temat codzienności. Powieść miejscami mroczna, nieco depresyjna, ale zawsze tak samo szczera i zaskakująca swoimi metaforami. Jest to moje drugie spotkanie z pisarką i szkoda, że wydała ona do tej pory tylko trzy książki. Po każdej z nich mam wrażenie, że staję się mądrzejsza, bardziej świadoma swojego istnienia.

Zachęcam by do lektury usiąść z ołówkiem w ręku. Piękne spotkanie z kobietą, której wnętrze jest prawdziwym skarbem.

  
Sonia Raduńska „Solo”
Ilość stron: 272
Wyd. Dobra Literatura
Ocena: 5/6
* s. 87

czwartek, 13 czerwca 2013

Kocham Nowy Jork - Isabelle Laflèche

Nowy Jork. Tętniące życiem miasto, które nigdy nie zasypia. Mekka artystów, modelek i jak się okazuje, również świetnie prosperujących kancelarii prawnych. To tu z malowniczego Paryża przeprowadza się Catherine, trzydziestoletnia prawniczka, chcąca spełnić swoje marzenie, zostania wspólnikiem w międzynarodowej korporacji. Posada w takiej firmie zdaje się jednak mieć więcej wspólnego z obozem pracy, niż dążeniem do samorealizacji. Co rusz przypomina się jej o setkach nadgodzin do wypracowania, a jawne złośliwości koleżanek, dobitnie udowadniają, że znajomość kodeksów prawa nie gwarantuje ani krzty uczciwości.

Nie zdawałam sobie sprawy, że prawnicze życie może być aż taką harówką. Owszem są bankiety, niebotyczne pensje oraz po latach pewien stopień uznania, ale okupiony chronicznym stresem, co w efekcie częściej prowadzi na kozetkę u psychologa niż pierwsze strony gazet.

Z początku trudno pozbyć się wrażenia, że Catherine stanowi swoistą mieszankę cech kojarzonych z Carrie Bradshaw i Ally McBeal. Zamiłowanie do kawy, wielkich projektantów, a przede wszystkim komizm przydarzających się jej sytuacji, jednoznacznie zaliczają ją do elity "wyzwolonych kobiet Manhattanu", ale ja w żadnym stopniu nie traktuję tego jako wady.

Książkę pochłonęłam w jedno popołudnie i czuję się jak po seansie z dobrym filmem. Podobała mi się lekkość z jaką Laflèche odwzorowała realia pracy w wielkiej korporacji. Tempo następujących w niej zmian i styl komunikacji. Prawnicze wykształcenie autorki daje jej dodatkowe możliwości do korzystania z zawodowego żargonu, a my znakomicie się bawimy śledząc kolejne poczynania Cath.

Kocham Nowy Jork to charyzmatyczna opowieść o wielkim świecie, który tylko z zewnątrz wydaje się być idealny. Pełna pozytywnych wrażeń czekam na więcej.


Isabelle Laflèche „Kocham Nowy Jork”
Ilość stron: 418
Wyd. Literackie
Ocena: 5/6
Premiera: 03.07.2013r.

środa, 12 czerwca 2013

Odmiana - Maja Szanecka

Kolejne spotkanie z nastoletnim dramatem. Siedemnastoletnia Hania z dnia na dzień dowiaduje się, że będzie miała dziecko. Ziemia osuwa jej się pod stopami, a chłopak zachowuje się jak ostatnia kanalia. Sparaliżowana strachem nie wie, co ze sobą zrobić. Jak powiedzieć rodzicom, że zostaną dziadkami, spojrzeć w oczy koleżankom, znaleźć siłę do uciążliwej walki z pomówieniami?

Licealne ciąże to temat mocno w mediach nagłaśniany, głównie jednak w negatywnym kontekście zaniedbywania lub porzucenia dziecka. Rzadko kiedy zastanawiamy się, co czuje w tym położeniu druga osoba. Jak odnajduje się w sytuacji, kiedy drzwi jej pokoju zostają zamknięte, a plotki stają się coraz bardziej zajadłe?

Nie ma wątpliwości, że opisany w Odmianie temat, jest wykorzystywany, jako jeden z pewniaków nastoletniej czytelność. Niemniej jednak autorka potrafi go wybronić racjonalizmem. Unika popadnięcia w klasyczną bezradność i kreuje Hankę na dziewczynę konsekwentną, a przede wszystkim świadomą zbliżających się wyzwań. Szybko obdarzamy ją sympatią i dopingujemy w walce o siłę psychiczną. 

Dobry język i ciekawie ujęty temat, ratują wątek zgrany na wszelkie możliwe sposoby. Dramat dziewczyny u progu dorosłości. Czy z happy endem?  Oceńcie sami.


Maja Szanecka „Odmiana”
Ilość stron: 110
Wyd. Papierowy Motyl
Ocena: 4/6

wtorek, 11 czerwca 2013

Stos i koncert - Papa Roach, Ukeje - Kraków 2013

Kolejny krakowski dzień. Zaliczyłam wystawę The Human Body Exhibition, nakupiłam nowych książek i zobaczyłam fantastyczny koncert. Czegóż chcieć od życia więcej. 


Grażyna Jagielska "Płaskuda"
Petra Hůlova "Czas czerwonych gór"
Sylwia Siedlecka "Szczeniaki"
Olle Lönnaeus "Jedyna prawda"
Sylwia Chutnik "Cwaniary"

*filmy zapożyczone z youtube                                                     kilka zdjęć tradycyjnie TU

sobota, 8 czerwca 2013

Chuliganka - Izabela Jung

Ona; pewna siebie, poważna kobieta tuż po trzydziestce. Matka dwójki dzieci, żona swojego męża. Posiadaczka domu z ogrodem, dobrze płatnej pracy, zdawałoby się życia skrojonego na miarę. On to z kolei dwudziestoletni uchodźca z Czeczenii. Biedak bez dachu nad głową i legalnej posady. Za dnia dorabia na budowach, wieczorami uczy się do egzaminów. Wystarczył jednak moment. O sekundę przeciągnięte spojrzenie, aby Zeliem stracił dla Ewy głowę, a ona poczuła w sobie prawdziwą chuligankę. 

Podchody jak u nastoletnich kochanków. Spotkania w samochodzie i na poboczu leśnej drogi. Od tej pory życie tej dwójki już nigdy nie będzie takie samo. Urodzeni w obcych dla siebie światach, budują relację z której nie ma odwrotu. 

Napięcie dosłownie iskrzy na kartach tej historii. Inteligentna i wnikliwie skonstruowana fabuła prowadzi czytelnika przez intensywność uczuć, będąc zarazem mostem do zrozumienia postaw i zachowań innych ludzi. Podobała mi się drobiazgowość z jaką autorka oddała czeczeńską mentalność. Dumę tego narodu i jego waleczność. Hardość kontrastowaną z delikatnością doznań oraz siłą wyznawanej wiary.

Mimo faktu, że jest to opowieść o romansie, nie odczułam znużenia w kółko powtarzanym schematem. Cała zasługa tkwi w bohaterach. W powstałej między nimi energii i szaleństwu, które ogarnia właściwie wszystkich w ich otoczeniu.

Jeżeli tak wygląda debiut pani Izabeli, to nie mogę się doczekać co zaprezentuje, gdy naprawdę rozwinie swoje skrzydła. W natłoku naprędce pisanych książek o miłości, nie zgubcie tytułu, który został stworzony z prawdziwej z pasji.


Izabela Jung „Chuliganka”
Ilość stron: 288
Wyd. Czarna Owca
Ocena: 5,5/6

piątek, 7 czerwca 2013

Lato - Tove Jansson

Pustelnicza wyspa, odcięta od wszelkich wpływów cywilizacji, była jednym z największych marzeń Tove Jansson. Autorka pragnienie w końcu zrealizowała, ale nim się to udało, snuła liczne wyobrażenia, jak może wyglądać życie w takiej samotni.

Lato to opis relacji babki z wnuczką, które wypoczywają na praktycznie bezludnej wyspie, gdzieś u wybrzeży Finlandii. Gdzieniegdzie w tle przewija się ojciec dziewczyny, jednak nie ma on w historii większego znaczenia. Istotniejsza jest tutaj relacja obu tych kobiet. Ich symbioza, a mimo sporej różnicy wieku, również ufność we wzajemne racje. Babka nie przejmuje się zbytnio swoją wnuczką. Bywa humorzasta, zobojętniała. Mała odpłaca jej się pięknym za nadobne, a jednak nie mamy wątpliwości, że kochają jak nikt inny na świecie.

Znaczenie wypowiadanych słów podkreśla krajobraz, szum wzburzonego morza oraz czas, który w tej przestrzeni zdaje się właściwie stać w miejscu. Życie płynie tu stałym, utartym rytmem, a wszelkie próby ingerencji kończą się totalnym fiaskiem.

Książka zawiera sobie ogromne pokłady spokoju i to szczególne, trudne do opisania ciepło, płynące bliskości natury i obecności drugiego człowieka. Spokojna, refleksyjna historia, którą warto mieć w bibliotece na własność.

„Wyspa może być okropna dla kogoś, kto przychodzi z zewnątrz. Wszystko jest tu już gotowe, każdy ma swoje miejsce, zazdrośnie strzeżone, spokojne i samowystarczalne. W obrębie tych brzegów wszystko funkcjonuje według rytuałów skostniałych od ustawicznego powtarzania, a równocześnie każdy kroczy przez swój dzień tak kapryśnie i przypadkowo, jak gdyby świat kończył się za horyzontem.”*


Tove Jansson „Lato”
Ilość stron: 174
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 6/6
* s.30

czwartek, 6 czerwca 2013

Jesteś na to zbyt młoda - Luiza Dobrzyńska

Przyznam się, że oceniłam książkę po okładce i nastawiłam się na sielską opowiastkę o biednej sierotce. Na historię jakich spotykamy wiele, odwołującą się do emocji oraz dnia codziennego. Tym czasem Luiza Dobrzyńska puściła wodzę fantazji i w jej książce nie tylko roi się od słowiańskich stworów, ale na dodatek naprawdę dobrze się to czyta. Jest w niej napięcie, są momenty zaskoczenia. Już dawno żadna historia nie była dla mnie tak miłą niespodzianką.

Edyta po tragicznej śmierci rodziców, trafia pod opiekę ekscentrycznego wujostwa spod Krakowskiej wsi. Ciotka jest zapalonym weterynarzem, wuj pracuje w bibliotece. Początkowe obawy, że nowa rodzina będzie się jej naprzykrzać, stawiając warunki, znikają już pierwszego dnia. Janina ma w okolicy posłuch większy od samego wójta, a Fred urodą przewyższa nie jednego aktora. Pod powłoczką beztroski i oddania kryją się jednak wielkie tajemnice, a także dar, który ściągnie im na głowę nie lada kłopoty. 

Autorka bardzo sprawnie obraca się w krainie wyobraźni, lawirując między baśnią i rzeczywistością. Czytelnik lekko płynie między kolejnymi wydarzeniami, za to bohaterowie wypadają przekonująco, nawet w kontekście tysiąca niesamowitości, jakie się tutaj dzieją.

Książka dla wszystkich, którzy lubią sobie pomarzyć i szukają magii w otaczającym nas świecie. Miła, odprężająca lektura.


Luiza Dobrzyńska „Jesteś na to zbyt młoda”
Ilość stron: 248
Wyd. Papierowy motyl
Ocena: 5/6

P.S. Z uwagi na ponoć zaplanowaną przez bloggera likwidację funkcji obserwatorzy, zachęcam do śledzenia mnie na Google+. Link znajduje się w menu po prawej stronie. 

środa, 5 czerwca 2013

W diabelskiej pętli - Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Kobieta upadła, a może niezależna i wyzwolona diwa operowa? Na pierwszy rzut oka, Ina najlepsze lata ma już za sobą. Blask jej kariery powoli dogasa, młodość i uroda przemijają z każdym kolejnym dniem i tylko pasja do mężczyzn, zdaje się wciąż być taka sama. Przez pogoń za przyjemnością oraz romansem, artystka zrezygnowała z męża i posiadania dzieci. Niegdyś pewna swej decyzji teraz zaczyna się jej obawiać, a widmo samotności coraz częściej spogląda w jej oczy.

Z natłoku nerwowych sytuacji śpiewaczka traci głos. Balansując na granicy depresji i szaleństwa, zaczyna słyszeć diabelskie donosy. Czyżby podszepty dawno zapomnianego sumienia, a może zło postanowiło jej złożyć naprawdę intratną propozycję?

W diabelskiej pętli to historia równie specyficzna, co jej bohaterka. Artystka o bogatej lecz skomplikowanej osobowości, lubiąca cielesne uciechy i nie stroniąca od używek. Taka jest Ina, natomiast świat w którym żyje nie potrafi wybaczać. W świetle fleszy wszystko jest krzywe i wynaturzone, a zaciąganie do łóżka większości napotkanych mężczyzn, musi w finale skończyć się źle.

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka nie boi się dotykać spraw grząskich i niewygodnych. Jej próba zobrazowania choroby psychicznej, to całkiem udany skok na głęboką wodę. Szkoda tylko, że temat został potraktowany bardzo skrótowo. Nieco ponad sto stron, to o wiele za mało, by w pełni zrozumieć rozpacz bohaterki, a przede wszystkim poczuć jej zagubienie na własnej skórze. 

Smutna książka o pogoni za doskonałością, o szaleństwie, o tym, co może się przytrafić każdemu z nas. 


Stefania Jagielnicka-Kamieniecka „W diabelskiej pętli”
Ilość stron: 122
Wyd. Papierowy motyl
Ocena: 4/6

wtorek, 4 czerwca 2013

Triumf owiec - Leonie Swann

Po śmierci pierwszego właściciela, opiekę nad owcami przejmuje córka George’a, Rebeka. Zwierzęta wyruszają w obiecaną podróż po Europie, trafiając na zimę do mroźnej i nieprzychylnej im Francji.

Jak się okazuje sąsiedztwo starego zamku, prócz malowniczych widoków, funduje też sporo kłopotów. W wiosce roznosi się pogłoska, że wrócił miejscowy szaleniec, w towarzystwie którego nikt nie może czuć się bezpiecznie. Legendy nadają mu imię Garou, a przypadek sprawia, że stare zamczysko było niegdyś zakładem dla obłąkanie chorych. Czy owcom ponownie uda się zwyciężyć złego, a może ich los został już przypieczętowany?

Leonie Swann stworzyła książkę, w której zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, ale zastaną rzeczywistość tłumaczą w znany tylko sobie, niepowtarzalny sposób. Niesamowicie przypadło mi do gustu poczucie humoru autorki. Błyskotliwość z jaką opisuje kolejne przygody stada. Dystans do rzeczy ważnych oraz akcentowanie tych, zdawać by się mogło, mniej istotnych.

Daleko posunięta dosłowność, a miejscami również naiwność, czynią z owiec bardzo wdzięczny obiekt obserwacji. Każda z bohaterek ma jasno określony charakter i tylko na pozór, wszystkie przemawiają wspólnym głosem. Okazji do sprzeczek w stadzie nie brakuje, za to czytelnik bawi się przy nich naprawdę przednio.

Filozofowanie w wykonaniu baranów staje się świetną rozrywką. Zadziwia, czaruje, a nade wszystko zdumiewa faktem, jak wiele mamy ze sobą wspólnego.


Leonie Swann „Triumf owiec”
Ilość stron: 466
Wyd. Amber

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Nowości i zapowiedzi

Anna Klara Majewska "Rok na Majorce"
Stron: 336
Premiera: 05.06.2013

Magda, młoda, niezależna i atrakcyjna pani architekt musi zacząć wszystko od nowa. Po rozwodzie z mężem i rozstaniu z kochankiem postanawia spakować swoje dotychczasowe życie w kilka kartonów i wyprowadzić się z synem na idylliczną Majorkę. Marzy jej się raj na ziemi, ale okazuje się, że la isla bonita wcale nie jest tak sielankowa. W urokliwym domku wymagającym ciągłego remontu trzeba najpierw nauczyć się żyć pod jednym dachem z jaszczurkami, znaleźć wspólny język z ekscentrycznym przyjacielem-gejem I dobroduszną seksbombą z Czech. W międzyczasie Magda próbuje przekonać tubylców, że sernik i makowiec to najlepsze specjały pod majorkińskim słońcem i, co najtrudniejsze, raz na zawsze pożegnać się z mania kompulsywnego kupowania zbyt drogich butów.


Doris Lessing  "Idealne matki"
Stron: 112
Premiera: 17.06.2013

 Liz i Ros są nierozłączne, mieszkają po sąsiedzku w pięknych domach nad brzegiem oceanu. Obie są samotnymi kobietami i obie mają nastoletnich, atrakcyjnych synów. Jeden niedozwolony pocałunek niszczy ten przyjacielski układ i popycha bohaterów do uwikłania się w skandaliczne romanse, które trwają długie lata i niszczą wszystkich dookoła. A najbardziej najbliższych.


Peter Carey  "Chemia łez"
Stron: 320
Data wydania: 15.05.2013


Londyn, rok 2010. Catherine Gehrig, konserwator londyńskiego muzeum, przypadkowo dowiaduje się o nagłej śmieci Henry'ego - współpracownika, a  od trzynastu lat także kochanka. Ponieważ miała romans z żonatym mężczyzną, nie ma nawet prawa do żałoby. Jej zwierzchnik, świadomy targającej nią rozpaczy, przydziela jej specjalne zadanie rekonstrukcji tajemniczej mechanicznej łamigłówki, którą w XIX wieku wymyślił Henry Brandling dla cierpiącego na gruźlicę syna. Losy Catherine i Henry'ego, połączone przez genialną zabawkę,  tworzą historię pełną zagadek życia I śmierci, cudownych i katastrofalnych skutków ludzkiej geniuszu I zachwycającej sile miłości.


Isabelle Laflèche "Kocham Nowy Jork"
Stron: ---
Premiera: 20.06.2013

Catherine, trzydziestoletnia prawniczka z Paryża, rozpoczyna pracę na Wall Street w nowojorskim oddziale swojej firmy. Szybko przekonuje się, że biurowe życie pełne jest dworskich intryg. Złośliwe zlecenia koleżanek z pracy, drobne wpadki, podejrzane spojrzenia – we wszystkich kłopotach nie zawodzi jej optymizm i perfumy Diora w torebce.  Kocham Nowy Jork to dynamiczna, wciągająca opowieść o nowoczesnej kobiecie, która zdobywa wielki świat. Jak to robi? Przede wszystkim nigdy nie przestaje być sobą.

Po więcej tytułów zapraszam TU i TU

niedziela, 2 czerwca 2013

Ustroń 2013

 
 

W Ustroniu znajduje się najpiękniej pomalowana biblioteka, jaką w życiu widziałam.
 
 

A Wam jak minął długi weekend?