środa, 6 kwietnia 2011

Widma Minionych Nocy - James Paul Blaylock

James Paul Blaylock jest amerykańskim pisarzem, kojarzonym głównie z powieściami fantasy i science fiction. Uważa się go za jednego z prekursorów steampunku, a od lat jego mentorem jest znany miłośnikom fantastyki - Phillip K. Dick.

Widma Minionych Nocy są pierwszą częścią tak zwanej Trylogii Duchów, zapoczątkowanej w 1994 roku. Akcja powieści toczy się w kanionie Trabuco w stanie Kalifornia. Pierwszą interesującą rzeczą, która rzuca się czytelnikowi w oczy, są ramy czasowe powieści. Fabuła skupia się wokół trzech dni: soboty, niedzieli i poniedziałku. Wydawałoby się, że opisanie weekendu na prawie 500 stronach może okazać się bardzo trudne, a mimo to autor dość umiejętnie sobie z tym poradził, wplatając miejscami wątki retrospekcyjne.

Głównym bohaterem książki jest Peter Travers, nauczyciel rysunku architektonicznego borykający się z problemami związanymi z separacją. W codziennym życiu pomaga mu kobieta o imieniu Beth wraz z jej 6 letnim synkiem Bobby’m. Wszystko wywraca się do góry nogami, kiedy Peter odkrywa, że jego była żona Amanda i 10 letni syn David zaginęli. Mieli udać się na tygodniowe wakacje na Hawajach, jednak Peter odwiedzając swój dawny dom odkrywa, że prawdopodobnie nigdzie nie wyjechali. Odnajduje spakowane torby, bilety lotnicze, a nawet gotówkę. Gdy docierają do niego informacje, że w Falls Canyon, pewien turysta odnalazł ciało kobiety z dzieckiem, wpada w przerażenie i postanawia na własną rękę sprawdzić co się stało.

W powieści odnajdujemy całe spektrum postaci, których historie umiejętnie przeplatają się z życiem Petera. Mamy tu przykładowo pana Kleina – inwestora budowlanego oraz Adamsa (w rzeczywistości nazywającego się Pomeroy) – agenta nieruchomości. Moją uwagę szczególnie przykuła postać Pomeroya. Blaylock stworzył człowieka, który praktycznie przez całą powieść wywołuje w czytelniku odrazę i wściekłość. Można nawet powiedzieć, że jest to osoba o skłonnościach psychopatycznych, a jego zachowanie tylko to potwierdza.

Odnośnie samej akcji, na tylnej okładce książki odnajdujemy cytat: „Czekasz na Happy End? Zapomnij. To nie jest bajka, to horror”. Słowa te wzbudziły we mnie spore nadzieje, ale niestety muszę przyznać: trochę się na powieści zawiodłam. Usilnie szukałam elementów horroru, jednak znalezienie ich tutaj jest dość trudne. Faktem jest, że w powieści pojawiają się duchy, w pewnym momencie napędzające całą spiralę przyczynowo skutkową, ale panująca tutaj atmosfera jest bardziej tajemnicza niż „horrorowa”. Nawet sceneria powieści, umiejscowienie wielu wydarzeń w nocy i potęgowanie ich wszechobecnym wiatrem, nie jest w stanie wprowadzić wystarczającej ilości grozy, żeby Widma Minionych Nocy można było nazwać horrorem.

Nie mniej, w historii strapieniem były dla mnie tylko dwie rzeczy. Opisy miejsc, sytuacji, pogody są zbyt liczne i momentami nużące. A także ciągle powtarzające się słowo „wiatr” w połowie książki zaczynało już irytować. Być może autor chciał w ten sposób lepiej oddać atmosferę otaczającą naszych bohaterów, ale czytając co pewien czas to samo, człowiek zaczyna się po prostu nudzić.

Ostatnie 40-50 stron książki jest za to naprawdę niezłe. Akcja toczy się na przyzwoitym poziomie i jest niezwykle klimatyczna. Powieść ogólnie czyta się szybko i przystępnie, a podział na podrozdziały dodatkowo ułatwia lekturę. Nasze rodzime wydanie zasługuje też na pochwałę za chwytliwą okładkę.

Widma Minionych Nocy są wprawdzie literaturą dość intrygującą, jednak dla mnie jako horror, raczej średniego poziomu. Być może to ilość przeczytanych powieści grozy wpływa na moją ocenę, ale osobiście uważam, że w kwestii gatunku autora stać było na znacznie więcej. Tym, którzy szukają mniejszych dawek strachu na pewno się spodoba. Fanów mocnych wrażeń może trochę zawieść.

Książkę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu: Kostnica.


James P. Blaylock „Widma Minionych Nocy”
Ilość stron: 488
Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Ocena: 3/6

20 komentarzy:

  1. Lubie dobre horrory ale z tego co napisałaś w tej pozycji tego nie znajdę :( mimo wszystko jak książka wpadnie mi w ręce to przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. hm... wiesz co? horrory to u mnie nie zawsze przechodzą tzn nie przepadam, ale jak już wpadnie jakiś w łapki to owszem, ale tutaj to niestety okładka mnie zmroziła :( wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce ale ta tutaj wzięła górę :( treść książki jak widzę całkiem dobra ale to chyba nie na moje nerwy, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jak na razie chyba się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka mroczna i przerażająca, jak na horror przystało. Szkoda, że troszkę z wykonaniem nie wyszło, ale tak już czasami bywa:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Stanowczo nie dla mnie. Nie przepadam za horrorami, thrillerami, kryminałami. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak właśnie sobie myślałam, że może być dobra książka... ale horror ;< A później czytam, że ten horror to tam tylko symbolicznie występuje :P
    No i się ucieszyłam, choć nie wiem czy do pozycji sięgnę bo ocena 3/6 jednak nie jest idealna

    OdpowiedzUsuń
  7. >> BookEater: książka dostała 3/6 tylko z tego powodu, że rozpaliła nadzieje na mocny horror, a tak naprawdę cała ta wielka groza okazała się być tyko trikiem marketingowym. gdyby nie nietrafiona akcja reklamowa, to jako obyczajówce z dreszczykiem dałabym jej mocne 4,5

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie nie dla mnie. Nie lubię trików marketingowych, które nijak nie przekładają się na rzeczywistość.;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś przeczytam tak na początek Wdrażania się w mroczne klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dla mnie... Horror jak na razie zostawię sobie na później...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytam horrorów, jakoś za bardzo mnie odstraszają...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie horrory nie są dla mnie nie lube się bać ;)
    Wole wydanie miłych wampirów, wilkołaków czy wiedźm ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoja recenzja w zupełności mi wystarcza. Nie potrzebuję niczego więcej :) Nie jestem zbyt wymagająca, jeśli chodzi o książki tego typu, dlatego myślę, że "Widma..." przypadną mi do gustu ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie czytałam żadnego typowego horroru, ale sądzę, że ta książka byłaby dobrym wstępem do tego gatunku. A okładka na pierwszy rzut oka jest przerażająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Strach się bać 8)

    A tak na poważnie. To coś mnie w książce zaciekawiło, jednak jak dla mnie nużące opisy i powtarzające się zwroty, schematy, to coś nie do przejścia, więc nie wiem czy sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, patrząc na okładkę miałam cichutką nadzieję, że to będzie jeden z tych mocnych horrorów o duchach, ale po przeczytaniu recenzji nadzieja umarła śmiercią naturalną ;D może kiedyś się skuszę :)
    u mnie nn ;)
    [ pamietnik-czytania.blog.onet.pl ]

    OdpowiedzUsuń
  17. Raczej nie dla mnie. Sądzę, że nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wydaje się całkiem ciekawe i zagadkowe zarazem.:)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja się skuszę i przeczytam. Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek czytała coś pióra Jamesa Blaylocka, ale poszukam tejże książki i postaram się wygospodarować trochę czasu na jej wchłonięcie. :)

    W sumie dobrze, że nie horror - mam przerost horrorów.

    OdpowiedzUsuń