Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Skończyły mi się oczy - Grażyna Jeromin-Gałuszka

13:57

Skończyły mi się oczy - Grażyna Jeromin-Gałuszka

To nie tylko najpiękniejsza okładka tego roku, ale i książka. 

Wielowarstwowa. Niebanalna. Zabawna. Nawet z nutą kryminału. 

Historia siedemnastu zegarów przeplata się z życiem czterech kobiet. Wnuczki, matki, babki i prababki. Każda silna, szalona na swój sposób i przełamująca społeczne konwenanse. Jak to się stało, że zamieszkały w pałacyku, co się stało z pradziadkiem Gienkiem? 

Powieść wykraczająca poza czas. Coś wyjątkowego. Nie można się oderwać. 


"I znowu przychodzi mi do głowy ta przedziwna myśl, że jestem nimi wszystkimi. Skonstruowana z ich życia, z ich wspomnień, z bólu i radości, widzę wszystko, o czym mówią. Każda historia pod moimi powiekami zamienia się w obraz. Podobnie jak słowa, które z uszu biegną jakimiś kanałami pod powieki i tam zmieniają się w ciąg składających się na nie liter. Podobnie jak liczby. Z jednych i drugich powstają obrazy".


Grażyna Jeromin-Gałuszka "Skończyły mi się oczy"
Ilość stron: 576
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 6/6
Ulice ciem - Katarzyna Puzyńska

15:08

Ulice ciem - Katarzyna Puzyńska




Ulice ciem Katarzyny Puzyńskiej to powieść, która umiejętnie łączy elementy kryminału, psychologii oraz magicznego realizmu. Autorka przenosi nas do mrocznej atmosfery międzywojennej Warszawy, jednocześnie splatając ją ze współczesnością.

Jednym z ciekawszych aspektów książki jest sposób, w jaki Puzyńska porusza temat dziedziczenia traumy. Przez pokolenia przekazywane są tajemnice i lęki, które rzucają długie cienie na życie bohaterów. Autorka pokazuje, jak przeszłość może kształtować teraźniejszość, a nierozwiązane sprawy z przeszłości wciąż mają moc, by wpływać na nasze życie.

Psychologiczne portrety bohaterów są wiarygodne i złożone. Zofia, główna bohaterka, jest postacią zagubioną, szukającą swojego miejsca w świecie. Jej samotność i pragnienie bliskości czynią ją postacią, z którą łatwo się utożsamić. Puzyńska z dużą wrażliwością opisuje procesy wewnętrzne bohaterów, ich lęki, nadzieje i pragnienia.

Elementy magicznego realizmu dodają powieści tajemniczości i głębi. Księgarnia, w której Zofia znajduje schronienie, staje się miejscem, gdzie przeszłość i teraźniejszość się przenikają. Magia książek i opowieści pozwala bohaterce zmierzyć się z własnymi demonami i odkryć ukryte prawdy.

Ulice ciem to nie tylko pełen tajemnic kryminał, ale także refleksja nad naturą pamięci, siłą przeszłości i możliwością odkupienia. Puzyńska stworzyła powieść, która porusza, intryguje i pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami.


Katarzyna Puzyńska "Ulice ciem"
Ilość stron: 520
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6



Lipowo - Katarzyna Puzyńska

10:35

Lipowo - Katarzyna Puzyńska

Od dwóch miesięcy jestem w Lipowie.  













Latawce - Romain Gary

12:32

Latawce - Romain Gary


Ambroży Fleury - wiejski listonosz z Cléry, sympatyczny oryginał, którego latawce przyniosły sławę jemu oraz miejscowości z której pochodzi. Z czasem zaczęli go odwiedzać zamożni ludzie, ciekawi dzieł, jakie tworzy. Delektując się widokiem jego pracowni, nie ucieka uwadze, że przybyli odbierają go jako zabawne indywiduum, co jest tym bardziej przykre, że Ambroży zatracony w pracy, obojętnieje na to, co dzieje się wokoło i nie dostrzega, że część gości bawi się jego kosztem.  

"Powiadasz, że uważają mnie za szaleńca (...) To przecież jasne, że w człowieku, który poświęca życie latawcom, tkwi ziarnko szaleństwa. Powstaje tylko problem interpretacji. Niektórzy nazywają to ziarnkiem szaleństwa, inni mówią o iskrze bożej. Czasami trudno odróżnić jedno od drugiego. Ale jeśli naprawdę kochasz kogoś lub coś, oddaj mu wszystko, co masz, nawet wszystko, czym jesteś, a na resztę nie zwracaj uwagi...".

Historię Ambrożego opowiada jego bratanek, Ludo, dziecko o ponadprzeciętnej pamięci, które świat również bierze za wariata. Latawce to zatem opowieść o dwóch szaleńcach, młodym i tym nieco starszym, przy czym przypadek tego pierwszego jest nieco bardziej skomplikowany. Ludo zakochuje się w dziewczynie, Polce, na którą długo przychodzi mu czekać. Niestety mimo budzącego się między nimi uczucia, wojna ponownie ich rozdziela...

1 września Niemiecka inwazja na zawsze zmienia losy Ludovica oraz milionów ludzi na całym świecie.

Latawce to piękna, miejscami zabawna i cudownie skomponowana proza. Rzecz o miłości, cierpliwości, buncie i uporze, by zawsze być sobą (nawet jeśli nazywają cię wariatem).

"Czasami wyobraźnia robi nam świńskie kawały. Tak bywa z kobietami, z ideami, z ojczyzną. Pieścisz jakąś ideę, wydaje ci się, najpiękniejsza ze wszystkich, a kiedy nabiera materialnych kształtów, wcale nie jest do siebie podobna lub po prostu obraca się w gówno. Albo kochasz gorąco swój kraj, aż wreszcie nie możesz go już ścierpieć, bo nigdy nie jest dobry. No i wtedy robisz z życia, z idei, z marzeń... latawce".

Wyjątkowa książka. Zwłaszcza w takim dniu, jak dzisiejszy.

Romain Gary "Latawce"
Ilość stron: 460
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Kup Teraz
Do boju! - Mary Roach

15:16

Do boju! - Mary Roach

Wojsko to nie tylko taktyka i działania militarne. To również ciężkie boje, toczone z tym mniej oczywistym przeciwnikiem, jakim jest zmęczenie, panika, bakterie... albo kaczki.

Efekty połączenia szalonych pomysłów z nakładem finansowym bywają zaskakujące, a czasami są wręcz przełomowe. Do boju! to ukłon w stronę ludzi, których na co dzień nie widać. Do lekarzy, naukowców, którzy stają w szranki z niewidzialnym, a często nawet niezdefiniowanym wrogiem. 

Mary Roach opisuje tu sposoby radzenia sobie ze strachem, wysoką temperaturą, czy też metodami, by mimo poniesionych obrażeń, wrócić stosunkowo do normalnego życia. Oj, tak, rozdział o amputacjach oraz medycynie rekonstrukcyjnej to najmocniejszy punkt książki. Szczególnie, że porusza wszystkie kwestie związane z obszarem poniżej pasa. 

Do boju! pozwala spojrzeć inaczej na służbę wojskową. Na to,  jak wiele czynników ma znaczenie na polu walki, a sama broń to tylko koniec łańcucha przyczynowo-skutkowego.

Fascynująca i zaskakująca wyprawa, pełna charakterystycznych dla stylu autorki, zabawnych przypisów. Mary Roach w wyśmienitej formie - już jestem ciekawa, jaki będzie kolejny temat, który weźmie na swój warsztat. 


Mary Roach "Do boju"
Ilość stron: 320
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6
Kup Teraz

Pazur sprawiedliwości - Leonie Swann

14:22

Pazur sprawiedliwości - Leonie Swann


"Chybić ciut, ciut to też nie trafić".

Uniwersytet w Cambridge. W tragicznym wypadku ginie jeden ze studentów. Wiadomo, że był on miłośnikiem miejskiej wspinaczki, ale żeby spaść z najwyższej wieży w katedrze i rozpłaszczyć się na chodniku? Jeszcze w miejscu publicznym? Przecież tak nie może być, to burzy porządek!

A jako, że Augustus Huff jest miłośnikiem absolutnego ładu, na dodatek był też wykładowcą zabitego, czuje obowiązek dowiedzenia się prawdy - Elliot spadł sam, a może ktoś mu w tym pomógł? Rolę partnera w śledztwie przyjmuje Grey - wygadana papuga, która jako jedyna była naocznym świadkiem zdarzenia, pytanie tylko czy taki świadek może w czymkolwiek pomóc?

Kto raz przeczytał coś spod pióra Leonie Swann, ten już zawsze pozostanie jej wierny. Autorka ma niesamowitą lekkość opisywania rezolutnej przyrody, raz ubranej w formę owcy, kiedy indziej pchły, a w tym przypadku rozśpiewanej papugi. Pazur sprawiedliwości to żartobliwy kryminał z głębszym przesłaniem. Oparty na klasycznych rozwiązaniach gatunku i przesiąknięty czarnym humorem, oprowadzający nas po zakątkach Cambridge oraz profesorskiej kadry. 

Pasja, zazdrość, poszukiwanie sensu... Znowu pomysł trafiony w punkt i świetne wykonanie. Gorąco polecam!

– I want your love and
I want your revenge!
You and me! Ohh-la-laa!

Leonie Swann "Pazur sprawiedliwości"
Ilość stron: 376
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6

Krocząc w ciemności - Leonie Swann

17:24

Krocząc w ciemności - Leonie Swann


Po kilku latach milczenia Leonie Swann wraca. Już bez owiec i zielonego pastwiska, ale za to z wskrzeszonymi pchłami oraz demonicznym porywaczem rusałek :))

Londyn, czasy współczesne. Julius Birdwell rozpoczyna stateczne życie. Kończy z karierą włamywacza, poświęcając swój czas pchlemu cyrkowi i pracy złotnika. Niestety z niewiadomych przyczyn staje nagle na moście i skacze. W lodowatej wodzie traci swoich podopiecznych i rozpoczyna serię niefortunnych zdarzeń, gdzie rogate dziewczyny oraz detektywi z zaburzeniami, są najmniej zagadkowymi uczestnikami rozgrywającej się sprawy. 

Lekka, absurdalna i cudownie ironiczna - oto najnowsza powieść Leonie Swann, która po Sprawiedliwości i Triumfie owiec pokazuje, że z książki na książkę staje się wyłącznie lepsza. Krocząc w ciemności jest mniej filozoficzne oraz silniej osadzone w fantasy niż poprzednie utwory. Mamy tu rzeszę bohaterów, którzy racjonalistom nie przypadną niestety do gustu, za to tym, którzy zaufają wyobraźni ufundują mile spędzone popołudnie i zarwaną przy okazji noc.

Sprawa toczy się szybko, jest mnóstwo zawirowań i zwrotów akcji. Brakuje wprawdzie postaci na miarę Matyldy czy Otella, ale plusem jest scena przez którą włosy jeżą się na głowie - dotyczy ona ślimaków i okazywania wdzięczności (fuj).

Zresztą ta książka to jedno wielkie szaleństwo. Nie będę jednak za wiele Wam zdradzać. Lećcie do sklepów, szukajcie promocji - skrajne emocje zagwarantowane.


Leonie Swann - Krocząc w ciemności
Ilości stron: 424
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Premiera: 16 luty 2016r.
Złączeni - Carol Cassella

07:10

Złączeni - Carol Cassella

Lekarka walcząca o pacjentkę, o dziewczynę z nieznaną przeszłością, która z trudem trzyma się życia. Kiedy na oddział Charlotte przywieziona zostaje NN, stawia sobie za punkt honoru, że zrobi wszystko by ją odratować i poznać jej tajemnicę. Jak to się stało, że kobieta doznała tak ciężkich obrażeń? I dlaczego nikt się o nią nie pyta?

Złączeni to dowód na to, w jak przewrotny sposób tragedia znaczy ludzkie życie. To z założenia książka, która powinna mi się podobać: jest w niej lekarka, motyw niczym z Chirurgów, jednak finalnie trudno uwierzyć w opisane w niej zbiegi okoliczności. 

Pod hasłami "przejmująca" i "niesamowita", kryje się przeciętna historia, która w żaden sposób mnie nie poruszyła. Patrząc na okładkę liczyłam na więcej, tym czasem medycyny jest jak na lekarstwo, a całość wypadła dość irracjonalnie. 

Miały być emocje i zarwane noce... znowu nie wyszło.
http://www.taniaksiazka.pl/
Książkę z rabatem kupisz na
Carol Cassella "Złączeni"
Ilość stron: 416
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 3/6
Szczęście do poprawki - Arleta Tylewicz

07:00

Szczęście do poprawki - Arleta Tylewicz

Oto książka wobec której mam straszną zagwozdkę. Urzekł mnie sposób jej promocji, ale osobista niechęć po powielanego od lat motywu, uśmierciła we mnie całą przyjemność czytania.

Gdyby nie konar miażdżący samochód, Jagoda pewnie nigdy nie dowiedziałaby się o tym, że Leszek ją zdradza. Jakby tego było mało, mąż jeszcze w ogóle nie poczuwa się do winy, a wręcz uważa, że nie ma jej za co przepraszać. Jagoda ucieka więc w góry, by wszystko sobie przemyśleć.

Szczęście do poprawki to literacki debiut Arlety Tylewicz i generalnie do książki osadzonej w sielskim gatunku, uwag jako takich nie mam. Jest to lekka, wakacyjna opowieść której powystawowym celem jest niesienie relaksu, tylko że mi taka literatura po prostu się przejadła. Poszczególne tytuły może jeszcze uratować humor albo oryginalni bohaterowie, jednak w Szczęściu wszystko jest standardowe i niestety przez to też mocno przewidywalne.
 
Jeżeli lubujecie się w miłosnych historiach i bezgranicznie uwielbiacie prozę Michalak - będzie Wam się podobać. Bardziej wybrednych czytelników zachęcam jednak by skierować się na inne tory.
Arleta Tylewicz "Szczęście do poprawki"
Ilość stron: 408
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 3/6
Premiera: 25.08.2015
Wyspa doktora Moreau - Herbert George Wells

20:24

Wyspa doktora Moreau - Herbert George Wells

Do poniedziałku o Wyspie doktora Moreau nie wiedziałam kompletnie nic. Ba! Dzięki swej ignorancji wobec sci-fi, nawet o Wellsie nigdy nie słyszałam, chociaż widziałam Wojnę Światów, która jak się okazało, została oparta na jego pomyśle. W blogerach drzemie jednak moc i dzięki Oldze z Wielkiego Buka, jeszcze tego samego dnia, pognałam do biblioteki. Skąd we mnie ten zapał? Z groteskowej wizji świata, w której zwierzęta zostały zmuszone, do zachowywania się jak ludzie.

Wyspa doktora Moreau to wielokrotnie ekranizowana powieść z 1896 roku, którą dziś można by już nazwać thrillerem medycznym. Opowiada ona o losach Prendricka, który uratowany z tonącego statku, trafia na wulkaniczną wysepkę, gdzieś na środku Pacyfiku. 

Miejsce to zamieszkują istoty, które u rozbitka budzą sprzeczne emocje. Z jednej strony mężczyzna czuje, że są one mu zupełnie obce, z drugiej zaś dostrzega w nich coś dobrze znanego, po części wręcz ludzkiego. Te dziwne poczwary to wynik eksperymentów prowadzonych przez doktora Moreau, wizjonera i szaleńca, który przypłynął na wyspę, by z dala od karcących spojrzeń, kontynuować badania na żywym organizmie.

Ważne słowa padają w tej książce, nie przytoczę ich dokładnie, ale chodzi mniej więcej o to, aby zadać sobie pytanie, jaki cel przyświeca tym eksperymentom? Po co wyrwać zwierzęta ze znanego im świata, wpajać niezrozumiałe słowa i nakazywać sprzecznych z naturą rzeczy? Gdzie kończy się wolność, a zaczyna nadużycie?

Nie bez przyczyny, powieść rozpoczyna katastrofa parowca pod wiele mówiącą nazwą „Królowa Próżności”. Tak jak pasażerowie idą na dno, tak Wells czuje po kościach, że ludzkość zakłada sobie pętlę na szyję. Przyzwolenie na przeszczepy i popularne w tamtym czasie wiwisekcje, odcisnęły na nim tak znaczące piętno, że Moreau może spokojnie podać sobie rękę z Victorem Frankestienem.

Krótki, lecz dosadny traktat o naturze ludzkiej, która przerażała pisarza już w XIX wieku. Dla sympatyków Planety Małp oraz Mary Shelley.



Herbert George Wells "Wyspa doktora Moreau"
Ilość stron: 152
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6 
Córka czarownicy - Anna Klejzerowicz

14:26

Córka czarownicy - Anna Klejzerowicz


Od wydarzeń opisanych w Czarownicy minęło już piętnaście lat. Małgosia przyjeżdża na wakacje do Michała i Ady, chcąc zrealizować cykl artykułów do prasy o rodzinnej wiosce. Potrzebne jej są do tego zdjęcia okolicznych terenów, stąd wpada na pomysł współpracy z Damianem, kolegą z dzieciństwa pasjonującym się fotografią.

Nieoczekiwanie z dnia na dzień dziewczyna zaczyna dziwnie się zachowywać. Staje się nerwowa, dręczą ją nocne koszmary i nie wiele jej potrzeba, żeby wybuchnąć krzykiem. Bliscy widzą, że dzieje się z nią coś niedobrego, ale nikt nie potrafi odpowiedzieć, co wydarzyło się w tych lasach, że mimo upływu czasu, dla Gosi wciąż jest to tak samo żywe.

Córka czarownicy w przeciwieństwie do swej poprzedniczki, ma w sobie sporo napięcia. Nie jest to już baśniowa opowiastka o wiejskiej mieścinie. Zaczynają pojawiać się w niej turyści, a świat jaki znała do tej pory Małgosia, przestaje istnieć. Kto miał okazję poznać wcześniejszą książkę autorki, ten będzie się domyślał z czym zachowanie dziewczyny może być wiązane. Rozwikłanie zagadki nie przyjdzie jednak łatwo, za to pytania będą nad nami wisieć niemal do ostatniej strony.

Podobało mi się, że Anna Klejzerowicz zamknęła oba tomy w pasującą i zróżnicowaną całość. Ale mimo całego entuzjazmu do serii, żywię nadzieję, że nie będzie miała ona dalszego ciągu. Zbyt wiele to już razy, brak zgody na pożegnanie z bohaterami niszczył dobre za nimi wspomnienia, a ta ferajna absolutnie na to nie zasługuje.


Anna Klejzerowicz „Córka czarownicy”
Ilość stron: 312
Wyd. Prószyński i Ska
Ocena: 4,5/6
Czarownica - Anna Klejzerowicz

08:49

Czarownica - Anna Klejzerowicz

Michał, zmęczony codziennym pośpiechem, postanawia przeprowadzić się na wieś. Z pomocą przyjaciół kupuje niewielką działkę i buduje na niej domek letniskowy. Jednocześnie z częstszymi wizytami na wsi, budzi się w nim ciekawość wobec samotnej kobiety mieszkającej na skraju lasu, którą miejscowi nazywają czarownicą. Poznanie jej oraz spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie i doświadczonej przez los dziewczynki, na zawsze zmienia jego życie.

Książka fabularnie bez szczególnych rewelacji, ale czyta się ją znakomicie. Miło, że tym razem to facet ucieka na wieś, a nie kolejna zrozpaczona niewiasta. Są rzewne momenty, miejscowe problemy i serdeczna wobec przyjezdnych osada. Anna Klejzerowicz pisze barwnym i lekkim w odbiorze językiem, dzięki czemu nie mamy problemu by uwierzyć jej słowom, mimo to trudno mówić tu o wielkim zaskoczeniu, czy nieoczekiwanych zwrotach akcji.

Sądzę jednak, że książki tego typu mają na celu wprawić nas w dobry nastrój, a nie stać na straży intelektu i Czarownicy się to udaje. Powieść zawiera w sobie sporo ciepła i przykładów ludzkiej serdeczności. Opowiada o życiu w zgodzie z naturą, osobistych tragediach oraz przezwyciężaniu koszmarów z przeszłości. Słowem dużo literackich evergreenów, co myślę, że w dużej mierze będzie działać na jej korzyść.

Jak dla mnie świetna rozrywka i z przyjemnością sięgnę po kontynuację.


Anna Klejzerowicz „Czarownica”
Ilość stron: 264
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6
Natalii 5 - Olga Rudnicka

12:34

Natalii 5 - Olga Rudnicka

Renomowany znawca sztuki, popełnia samobójstwo w swoim gabinecie. Na odczytanie testamentu wezwanych zostaje pięć kobiet – córek ofiary. Do dnia spotkania w kancelarii notariusza, żadna z dziedziczek nie wie o tym, że ma przyrodnie rodzeństwo. Ojciec bigamistą, to się w głowie nie mieści. Żeby sprawa wyglądała na jeszcze bardziej kuriozalną, każda z nich nazywa się Natalia, Natalia Sucharska.

Zerkając na literacki dorobek Olgi Rudnickiej aż trudno uwierzyć, że autorka ma niespełna dwadzieścia pięć lat. Natalii 5 to pomysłowa, brawurowo skonstruowana historia o siostrzanym konflikcie, w tle którego przewija się kryminalna zagadka i zaginiony skarb z okresu wojny.

Zdawać by się mogło, że z takiej mieszanki wyniknie sporo chaosu, lecz pisarka świetnie sobie radzi. Rudnickiej nie brak talentu, by swój zamysł w sugestywny sposób przełożyć na papier, a powstała między bohaterkami energia, jest największą zaletą opowiedzianej tu historii. Siostry są niczym ogień i woda. Kłótnie, żarty, walka o swoje zdanie. Nic tak jednak nie zbliża, jak wspólny wróg. Nawet jeśli miałby to być własny, rodzony ojciec.

Historia rodu Sucharskich pełna jest nieoczekiwanych zwrotów akcji i czarnego, miejscami rubasznego poczucia humoru. Nic dziwnego, że podoba się tak wielu osobą. Polecam. Czytałam z wielką przyjemnością.


Olga Rudnicka „Natalii 5”
Ilość stron: 560
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Myszy i ludzie - John Steinbeck

13:44

Myszy i ludzie - John Steinbeck

Też tak macie, że jak się uprzecie na jakąś książkę to nie ma zmiłuj i musicie ją sobie kupić? Nie ważne, że nie wiecie o czym ona właściwie jest, ani kim był jej autor. Wystarczy chwytliwa okładka i tytuł, który daje wam do myślenia. U mnie tak było z opowiadaniem Myszy i ludzie. Nie przeczytałam opisu, nie sprawdziłam kim jest John Steinbeck. Nabyłam w księgarni, usiadłam i przepadłam bez reszty.

Lennie i George to dwójka robotników, wędrująca od rancza do rancza i poszukująca sezonowego zajęcia na roli. Trudno powiedzieć, jakie łączą ich ze sobą więzi. Są znajomymi, a może rodziną. Na pewno zagadkowe jest przywiązanie się George'a do upośledzonego giganta, jakim jest Lenny. Chłopak ma trudności z zapamiętaniem najprostszych rzeczy, jednak siłą i posturą mógłby zdzielić niejednego chłopa. Nieporadność Lenniego sprowadza na najemników liczne kłopoty. Przemierzając pogrążone w kryzysie Stany szukają zarobku i akceptacji, marząc jednocześnie o własnej farmie i wielkiej hodowli królików.  

Myszy i ludzie to krótkie opowiadanie o przyjaźni oraz o tym, jak inni ludzie mogą zmienić postawę człowieka. Mam wrażenie, że w zależności od dnia i nastroju odbierzemy je zupełnie inaczej. Raz da nam wiarę i nadzieję, a kiedy indziej dojdziemy do wniosku, że w życiu wszystko jest bez sensu.

Jak się okazało, Steinbeck jest laureatem literackiej Nagrody Nobla i to chyba pierwszy autor, który pomimo wzniosłego odznaczenia, potrafi w prosty sposób dotrzeć do swojego odbiorcy. Jestem w pełni zauroczona stylem w jakim pisze. Proporcją między ilością słów a treścią.

Cudowna historia o beztrosce istnienia i pogoni za marzeniami.  


John Steinbeck „Myszy i ludzie”
Ilość stron: 120
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Mam na imię księżniczka - Sara Blædel

15:41

Mam na imię księżniczka - Sara Blædel

W Kopenhadze dochodzi do brutalnego gwałtu na młodej kobiecie. Napastnikiem jest mężczyzna poznany na portalu randkowym, ale żadna z podanych tam przez niego informacji, nie ma potwierdzenia w rzeczywistości. Sprawa przydzielona zostaje asystentce kryminalnej Louise Rick, która dość szybko odkrywa cienką nić powiązań, między podobnymi zdarzeniami na przestrzeni ostatnich lat. W między czasie okazuje się, że gwałciciel staje się coraz bardziej wyrachowany, doprowadzając do śmierci kolejnej ofiary. Media nie zostawiają na policji suchej nitki, jednak ujęcie przestępcy w gąszczu fałszywych informacji, staje się nie lada wyzwaniem.

Sara Blædel zdobyła popularność pierwszym tomem przygód Lousie pt. Handlarz śmiercią. Jak na tle tego sukcesu wygląda jego kontynuacja? Akcja powieści nawiązuje się niezwykle szybko. Już na pierwszej stronie poznajemy ofiarę i okoliczności, w jakich doszło do zdarzenia. Szkoda tylko, że z każdą następną miałam wrażenie jakby ten wir spowalniał. Niby szukamy podejrzanego i irytujemy się na matkę pokrzywdzonej, ale brakuje w tym wszystkim jakiejś iskry. Na ogół w czasie lektury pojawiają się u mnie momenty, kiedy opisy stają się katorgą i mam ochotę byle jak rzucić na nie okiem, tylko po to by szybciej uzyskać odpowiedzi. Z Księżniczką tak nie było. Czytałam spokojnie, bez znużenia, ale niestety także bez ekscytacji.

Powieść Blædel to dobry kryminał z obyczajową domieszką, ale odstający poziomem od innych historii tego typu. Główna bohaterka ma swoje wzloty i upadki, jednak średnio się nimi przejmowałam. Ciekawsze były dla mnie zachowania Susanne. Jej toksyczny związek z matką, szukanie pocieszenia u obcych mężczyzn, a w ostateczności też mechanizmy radzenia sobie z niewyobrażalną traumą.

W ogólnym rozrachunku Mam na imię księżniczka jest historią poprawną, ale nie wzbudzającą zachwytów. Szybko się ją czyta i równie szybko o niej zapomina. 

Sara Blædel „Mam na imię księżniczka”
Ilość stron: 352
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 3,5/6
Twój cień - Jeffery Deaver

21:51

Twój cień - Jeffery Deaver

Kathryn Dance powraca w wielkim stylu. Agentka specjalizująca się w wykrywaniu kłamstwa i technikach przesłuchań, kolejny raz musi stawić czoła groźnemu przestępcy.

Kayleigh to młoda, utalentowana dziewczyna, która dzięki muzyce country zdobyła już chyba wszystko, co było możliwe. Sławę, szacunek i bezgraniczne uwielbienie fanów. Niestety wymiana listów z jednym z nich została opacznie zrozumiana i pewien mężczyzna sądzi, że Kayleigh darzy go wyjątkowym uczuciem. Obsesyjnie w nią wpatrzony wysyła setki wiadomości i śledzi każdy jej ruch. Kiedy w otoczeniu piosenkarki zaczynają ginąć ludzie, nikt nie ma wątpliwości kto jest winny tych potwornych zbrodni. 

Po utarczkach z fanatycznym guru oraz samozwańczym obrońcą moralności, w najnowszej historii z Kathryn Dance, przyszła kolej na stalkera. Prześladowca zagraża bezpieczeństwu tych, którzy w jakikolwiek sposób narazili dobre imię Kayleigh na straty. Na nieszczęście Edwin Sharp, prócz swojej obsesji, może się też poszczycić wyjątkową inteligencją, która z pewnością nie pomoże w udowodnieniu jego winy.

Miałam już okazję poznać kilka książek autora i styl, jakim się on posługuje, bardzo przypadł mi do gustu. Deaver lubi wykorzystywać ślepe zaułki, w które z uwielbieniem nas wpędza. Szkoda tylko, że w Twoim cieniu zabrakło części napięcia, które towarzyszyło poprzednim przygodą Kathryn. Jednak nawet bez tego książka zasługuje na chwilę uwagi. Deaver w bardzo wdzięczny sposób potrafić łączyć ze sobą wątki czysto kryminalne z prywatnym życiem bohaterów, sprawiając, że jego powieści stają się literaturą dla każdego rodzaju odbiorcy. Znajdziemy w niej akcję, emocje, a teraz również opowieść o sile rodziny. 

Serdecznie zachęcam do rozpoczęcia serii od Śpiącej laleczki, a nawet się nie zorientujecie, kiedy wasze ręce same zawędrują do Cienia.


Jeffery Deaver „Twój cień”
Ilość stron: 456
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4,5/6
W jednej osobie - John Irving

14:22

W jednej osobie - John Irving

Wielką niespodziankę sprawiła mi ta książka. Bardzo pozytywną, ale też niezwykle trudną, gdy przyszła chwila napisania o niej kilku zdań. Ta powieść to wyzwanie. Wyzwanie postawione światu.

Jej bohaterem jest Bill Abbott. Młody chłopak, spełniający się powoli jako pisarz. Człowiek zwyczajny, a zarazem bardzo wyjątkowy. Bill nie ma problemu z tym, że jest inny. Zdarzają mu się chwile zwątpienia, jednak zasadniczo akceptuje sprawy takimi jakimi są. To jego otoczenie nie może pogodzić się z tym, że daleko mu do „normalności”. Bill z jednakową pasją darzy uczuciem bibliotekarkę, co i kolegę ze szkolnej drużyny. Tak, „pociąg do niewłaściwych osób” jest tym co nieustannie razi jego rodzinę.

Z biegiem czasu odkrywamy, że w środowisku Billa nie tylko on ma takie skłonności. First Sister pełne jest osobowości, które w mniej lub bardziej niezwykły sposób próbują odkryć swoje prawdziwe „ja”. Ameryka lat sześćdziesiątych to czas rewolucji obyczajowej. Epoka wyzwolenia, ale też i plagi jaką zaczyna przybierać AIDS…

W jednej osobie to moje pierwsze spotkanie z autorem i przyznaję rację temu, co udało mi się przeczytać na jego temat. John Irving wielkim pisarzem jest. Tak mówią ludzie, tak stwierdzam i ja. Jego siłą jest rzetelność przekazu. Sposób w jaki kreśli on historię bohatera, pełną szczegółów i drobnych niuansów, które dopiero zebrane w całości, ukazują prawdzie oblicze Billa. Jego droga ku dojrzałości pełna jest pułapek i nieudanych eksperymentów. Niestety, kiedy jest się „innym”, nawet najprostsze rzeczy stają się wyzwaniem.

Po lekturze nasunęła mi się refleksja, że życie to chaotyczny zbiór wyborów i przypadków. O tym kim naprawdę jesteśmy nie decydują spotkani przez nas ludzie, lecz naprędce podjęte decyzje. To pragnienia, żądze i popędy obnażają prawdziwe twarze ludzkości. Kto w takim świecie jest „normalny”? Czy warto w ogóle się nad tym zastanawiać?

W jednej osobie  to oryginalna powieść, której się nie zapomina. Warto było poświęcić jej kilka wieczorów.

John Irving „W jednej osobie”
Ilość stron: 528
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Miasteczko Niceville - Carsten Stroud

22:35

Miasteczko Niceville - Carsten Stroud

Jeżeli sądzicie, że Niceville jest miłym, prowincjonalnym miasteczkiem, to bardziej mylić się nie możecie. Nagłe zniknięcie Rainey Teague to dopiero początek niesamowitych wydarzeń. Ta miejscowość to prawdziwy Trójkąt Bermudzki. Ludzie giną w środku słonecznego dnia, mieszkańcy szepczą coś o zakrwawionej dziewczynie, a na wszystkim cieniem kładzie się Krater, bezdenna szczelina w której nawet światło boi się zanurzyć.

Zapomnijcie o wróżkach, syrenach czy innych głupotach. Tu na czytelnika działa przenikliwy klimat. Duszący oddech lokalnych legend oraz pragnienie zemsty, silniejsze niż śmierci.

Specjalnie pominęłam dokładne streszczenie, by nie odbierać historii tego co ma najlepsze – efektu zaskoczenia. Autor uparcie szatkuje nam informacje. Co rusz zmienia wątki i postacie, w rezultacie czego jesteśmy bezustannie wodzeni za nos. Mówimy do siebie: jeszcze tylko dwie strony, a może kolejny rozdział... i nim się spostrzeżemy, jesteśmy już za połową tomu.

Tak moi mili. W końcu pojawił się thriller z prawdziwego zdarzenia. Mamy tu wszystko: barwną akcję, wielowątkowość, napięcie i pazur. Pisarza porównują do Stephena King’a, ale Stroud jest o niebo lepszy. Nie rozmienia się na drobne, pomija długie opisy, a przy tym świetnie nakreśla charakter bohaterów. Bez problemu uwierzyłam w jego opowieść i kompletnie nie mam się do czego przyczepić. Coś świeżego i innego.

Pomysł na Misateczko Niceville to strzał w dziesiątkę. Już wypatruję jego kontynuacji.


Carsten Stroud „Miasteczko Niceville”
Ilość stron: 518
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5,5/6
Tabu - Casey Hill

21:53

Tabu - Casey Hill

Po doświadczeniu rodzinnej tragedii, Reilly Steel przeprowadza się z ojcem do Dublina. Jako znakomitej klasy śledczy sądowy, ma zamiar pomóc miejscowej policji w skutecznym egzekwowaniu prawa, a przy okazji spróbować odciąć się od bolesnej przeszłości. Już pierwsza sprawa, jaką jej przydzielają, okazuje się być sporym wyzwaniem. Na terenie miasta toczy się bowiem zacięta walka z seryjnym mordercą, dla którego nie istnieją żadne normy społeczne. Co więcej, ich łamanie jest dla niego czystą przyjemnością, a ofiarami padają niewinni ludzie, pozbawiani życia w coraz to bardziej wymyślny sposób.

Motyw „tabu”, kojarzony przede wszystkim z filmem Siedem, z miejsca zachęcił mnie do lektury. Liczyłam na podobne napięcie i wrażenia. Niestety, powieści Casey Hill daleko do takiego poziomu. Historia sama w sobie nie nudzi, ale brakuje jej głębi i starannej kreacji bohaterów. Miałam wrażenie, że wszyscy z wyjątkiem Reilly, zostali nakreśleni w pośpiechu i niekompletnie, jakby byli tylko dodatkiem do wydarzeń. Jest to dopiero pierwszy tom serii, ale zmuszona jestem ponarzekać, bo czy wstęp nie powinien być właśnie najbardziej magnetyczny? Zaostrzać nasz apetyt na więcej?

Może to nie ta pora, a może odwykłam już od „szybkiego” amerykańskiego kryminału? Trudno powiedzieć, ale Tabu mnie nie porwało. Finał historii jest za krótki, a zachowanie głównej bohaterki w takich okolicznościach, co najmniej zbyt powściągliwe.

Potencjał jest, ale trzeba jeszcze nad nim sporo popracować.


Casey Hill „Tabu”
Ilość stron: 319
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 3,5/6
Zdrada i śmierć - Nora Roberts

19:39

Zdrada i śmierć - Nora Roberts

Eve Dallas to postać której miłośnikom dobrego kryminału przedstawiać nie trzeba. Bohaterka, znana z serii książek Nory Roberts, wplątuje się tym razem w intrygę zgoła odmienną od jej klasycznego repertuaru. Eve nie będzie już ścigać drobnych rzezimieszków, ani pakować za kartki kolejnych mafiosów. Teraz jej problemem staną się skorumpowani gliniarze oraz kierująca nimi porucznik Renee Oberman – istna zołza z piekła rodem.

Kiedy Peabody wkradła się do starej siłowni, nie przypuszczała, że stanie się świadkiem przestępstwa. Wciśnięta w najdalszy kąt kabiny prysznicowej usłyszała, jak dwójka policjantów sprzecza się o nieudaną akcję. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby spawa nie dotyczyła brudnych pieniędzy, a sposobem na jej rozwiązanie nie okazało się sfingowane samobójstwo dilera. 

Walka o stołki. Krwawe ofiary wśród mundurowych. Eve oraz jej wspólniczka Peabody, znowu mają pełne ręce roboty. Dodatkowo sprawy nie ułatwia im fakt, że głównym przeciwnikiem jest córka legendarnego Marcusa Oberman’a – miejscowego komendanta i chluby policji. 

Do poprzednich powieści Roberts zawsze miałam jakieś zastrzeżenia. A to były zbyt słodkie. To znowu rozbite na kilka niepotrzebnych wątków. Teraz nie mam się do czego przyczepić. Motyw przekupnych gliniarzy nie jest może niczym nowym, tak samo jak z góry wiadome zakończenie, a mimo to dałam się porwać historii i z przyjemnością patrzyłam się jak Eve dopina swego. 

Wartka akcja, irytujący przestępca oraz nie skrywana satysfakcja w momentach, kiedy to Peabody jest górą, sprawiły, że Zdradę i śmierć mogę nazwać dotychczas najlepszą powieścią w dorobku autorki. W zasadzie wszystkie książki stworzone pod pseudonimem J.D. Robb można uznać za dobre i przystępne. Poznałam już Pociąg do śmierci oraz Fałszywą śmierć (ciekawe skąd u Nory takie zamiłowanie do „śmiertelnych” tytułów? ;)) i z każdą kolejną jest coraz lepiej. 

Dystansując się od harequinowych skojarzeń, serdecznie polecam cały cykl z Eve Dallas.


Nora Roberts (J.D. Robb) „Zdrada i śmierć”
Ilość stron: 412
Wyd. Prószyńaki i S-ka
Ocena: 4/6
Copyright © Varia czyta , Blogger