wtorek, 5 kwietnia 2011

Fałszywa Śmierć - Nora Roberts i inni

Fałszywa Śmierć to drugi, po Śmierci w mroku, zbiór opowiadań wydanych pod patronatem Nory Roberts. Historie zamieszczone w tym tomie łączy przede wszystkim jedno – kobiety. Są one zarówno głównymi bohaterkami jak i autorkami poszczególnych opowiadań.

Fałszywa Śmierć  Nora Roberts jako J. D. Robb

Jest to kolejna część przygód porucznik Eve Dallas z nowojorskiej policji. Tym razem nasza bohaterka zostaje wezwana na prom wycieczkowy, gdzie doszło do zaginięcia młodej kobiety. Caroleen udała się ze swoim synkiem do toalety i od tamtej pory słuch o niej zaginął. Damska łazienka jest niemal cała skąpana we krwi, ale nigdzie nie widać nawet śladu ciała. Jak to możliwe by w biały dzień, na statku pełnym turystów ktoś wyniósł zwłoki i pozostał niezauważony?

Norę Roberts kojarzyłam do tej pory głównie jako autorkę niezliczonej ilości romansów. Odkrycie, że ma ona w swym dorobku również serię powieści kryminalnych, było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Fałszywa śmierć jest tak naprawdę dobrze przemyślaną historią zemsty. Mamy tutaj intrygujący motyw przewodni, masę lawinowo narastających pytań i bardzo powoli dawkowane odpowiedzi. Eve Dallas z kolei nie jest głupiutką maskotą swojego wydziału, ale skuteczną i inteligentną panią porucznik. Nie mogło tu wprawdzie zabraknąć scen opisujących jej gorące uczucie do męża - jego urodę i zachwyty nad boskim ciałem - ale mimo to całość odebrałam bardzo pozytywnie.

Pieskie życie Laurie Summer – Patricia Gaffney

Laurie jest kobietą sukcesu. W pracy właśnie otrzymała awans, a w domu czekają na nią kochający mąż i syn. Kiedy całą rodziną wybiera się do domku nad jeziorem, nic nie zapowiada tragedii. Niestety przechodząc przez rzekę Laurie potyka się, uderza głową o kamień i zapada w śpiączkę. Gdy przebywając w szpitalu wydaje się, że jej stan ulega poprawie, kobieta niespodziewanie doznaje zapaści i budzi się w ciele... psa. Czworonoga, który został potrącony przez samochód jej męża i w ten sposób trafia do swojego rodzinnego. domu

Historia ta z początku wydawała mi się absurdalna i niedorzeczna. Kobieta zamieniona w psa? To muszą być jakieś żarty. Jednak z czasem zaczęłam dostrzegać w niej drugie dno. Laurie, dzięki sytuacji w jakiej się znalazła, ma okazję przyjrzeć się swojej rodzinie z zupełnie innej strony. Wcześniej pochłonięta przez pracę nie miała wiele czasu dla najbliższych. Teraz widzi nie tylko to jak radzą sobie oni na co dzień, ale i zaczyna słyszeć co inni sądzą o niej samej.

Zagubiona w raju – Mary Blayney

Isabelle Reynaud jest pielęgniarką wysłaną na wyspę Perdida w celu zapewnienia jej mieszkańcom niezbędnych szczepień i właściwej opieki medycznej. W drodze na wyspę jej statek zostaje zaatakowany przez sztorm i rozbija się o skały. Z całej załogi, z wypadku uchodzi żywo tylko Isabelle. Trafiając pod opiekę Sebastiana Dushayne nie jest jednak świadoma, że ciążąca na nim klątwa odbije swoje piętno również na jej życiu.

Opowiadanie to spowodowało u mnie skojarzenia z baśniami dla dzieci. Jedynie role głównych postaci zostały tutaj odwrócone. To nie książę ma za zadanie uratować piękną niewiastę, ale niewinna kobieta za pomocą swej miłości ma odczynić zły urok i ocalić mężczyznę. Mimo bajkowej otoczki, historia ta w ogóle mnie do siebie nie przekonała. Jest cukierkowa, przewidywalna i naiwna. Nic w niej nie zaskakuje, wszystko się udaje, a główną bohaterkę każdy od razu uwielbia.

Dziedzictwo – Ruth Ryan Langan

Aidan O’Mara dopiero co pochowała swoją od lat schorowaną matkę. Koszty leczenia oraz opieki pochłonęły nie tylko jej całe oszczędności, ale i wpędziły w ogromne długi. Gdy kilka dni po tym zdarzeniu u jej drzwi zjawia się osobliwy posłaniec, Aidan nie może uwierzyć w wieści jakie zostają jej przekazane. Niejaki pan Glin Cullen z Irlandii, od lat poszukuje swego zaginionego dziecka. Materiały przez niego zebrane jednoznacznie wskazują, że potomkiem tym jest matka Aidan, a ona sama jego wnuczką. Do tej zaskakującej informacji dołączone jest zaproszenie do Irlandii oraz czek na dość pokaźną sumę. Chociaż kobieta nie daje wiary w przekazane wiadomości, postanawia skorzystać z zaproszenia i zaspokoić swoją ciekawość.

Opowiadanie z początku bardzo wciąga czytelnika. Motyw zagubionego dziecka, wielkiego spadku i dalekiej podróży jest na tyle interesujący, że nie pozwala oderwać się od lektury. Jesteśmy ciekawi kim jest i jak wygląda ten rzekomy daleki krewny, jakie są jego intencje i czy Aidan naprawdę jest jego wnuczką. Kiedy jednak z Dziedzictwa zaczyna się robić standardowa historia miłosna, emocje maleją a opowiadanie nie jest już takie pasjonujące. 

***

Trudno ocenić mi powyższą antologię jako nierozłączną, integralną całość. Każda historia jest inna i skupia się na zupełnie innych elementach. Mamy tu kryminał, opowiadanie fantasy i historie miłosne. Nie wiem jakim kluczem kierowano się w doborze akurat tych czterech opowieści, ale w ogólnym rozrachunku zbiór nie jest nawet taki zły. 

Mimo swej odwiecznej niechęci do pani Roberts przyznać muszę, że to właśnie jej opowiadanie czytało mi się najlepiej. Drugie miejsce przyznaję osobliwemu Pieskiemu życiu, za niezwykle realne opisy psich zachowań i emocji, a także oryginalny pomysł na fabułę. Pozostałe opowiadania nie były tragiczne, ale nie mogę powiedzieć by w szczególny sposób mnie zainteresowały. Każde z nich miało swój potencjał, ale też niestety każde ostatecznie go marnowało.

W Fałszywej Śmierci nie znajdziemy zbyt wielu dreszczy emocji i sytuacji trzymających nas w napięciu. Jest to literatura skierowana przede wszystkim do żeńskiej części odbiorców. Miłośnicy grozy w zasadzie nie mają tu czego szukać, ale pozostała część czytelników nie powinna czuć się bardzo zawiedzona.

Książkę otrzymałam jako egzemplarz recenzencki od serwisu: Kostnica.


Nora Roberts „Fałszywa Śmierć”
Ilość stron: 400
Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Ocena: 3,5/6

14 komentarzy:

  1. Mi też Nora Roberts kojarzy się z romansidłami czytanymi przez moją mamę ;D Ja chyba nie przezwyciężę swojej niechęci do niej i nie sięgnę po tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś, bo chwilowo mam natłok książek do przeczytania i brak chwilki wolnego. Już wkrótce wakacje i wtedy będę miała więcej czasu:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać chyba nie znacie większości ksiazek Nory Roberts :)
    To nie są zwyczajne romansidła dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też raczej nie sięgnę, bo z opisu spodobało mi się tylko "Fałszywa śmierć" a reszta tak nijak. I chyba nie będę próbował na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ile mnie pamięć nie myli, to nie miałam styczności z twórczością pani Roberts. Z powyższego zbioru, raczej żadne opowiadanie nie przypadło mi do gustu, więc chyba sobie odmówię powyższej lektury...

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja lubię czasem poczytać NR... tyle że za opowiadaniami nie przepadam

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o Norze Roberts, ale żadnej z jej książek nie czytałam. Jakoś nie było okazji. Twoja recenzja mnie zaintrygowała, głównie chodzi tu o pierwsze opowiadanie, ale z resztą również chciałabym się zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie specjalnie przepadam za opowiadaniami ale jak będę miała jakiś cięższy dzień to może po nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nora Roberts kojarzy mi się z aktorką i... romansami. Chyba nie przeczytam, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  10. raczej nie przeczytam, zapraszam na http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. nie czytam zbiorów opowiadań
    ale może tym razem się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. >> antologię śmiało można traktować jako zbiór kilku książek w jednej. bohaterowie, historie oraz wydarzenia są na tyle obszernie i szczegółowo zarysowane, że nie można ich odbierać jako standardowych opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
  13. Norę Roberts lubię ale jako autorkę czytadeł :)
    Nie pasuje mi jej rola w thrillerach, sama nie wiem czemu, tak się uprzedziłam. Muszę chyba przeczytać owy zbiór by zmienić lub podtrzymać swą opinię, wtedy już opartą na faktach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za pomoc (wahałam się czy kupić sobie tę książkę) :-)

    OdpowiedzUsuń