Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Hill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Hill. Pokaż wszystkie posty
Rogi - Joe Hill

18:26

Rogi - Joe Hill

Sporo trudu sprawiła mi ta książka. Próbowałam podejść do niej z większym dystansem, zmniejszyć pierwotne - być może zbyt wygórowane – oczekiwania, w końcu od Hilla wymagać można wiele, ale wszystko zdało się na nic... 

Tytułowe rogi wyrastają na głowie Iga Perrish'a. Po wyjściu z pierwszego szoku i przerażenia, odkrywa on, że wraz z ich pojawieniem zyskał nowe zdolności. Na ich widok ludzie zaczynają zwierzać się mu z rzeczy, których raczej nikomu by nie powiedzieli, a na dodatek, gdy kogoś dotknie poznaje również jego myśli i wspomnienia. Ig postanawia to wykorzystać do rozwikłania zagadki morderstwa swojej dziewczyny, o które wszyscy oskarżają właśnie jego. 

W książce występuje wiele retrospekcji, które są tak wplecione w historię, że można się pogubić co jest wspomnieniem, a co bieżącą akcją. Ale i tak bardziej drażniły mnie wstawki typu: „Zjadł palcami wszystkie. Były 666 razy lepsze niż te, które gotował sobie u Glenny” czy „Zęby kłapnęły mu jak klaps: scena 666, ujęcie pierwsze, akcja!”. Przypuszczam, że zabieg ten miał z założenia czytelnika bawić, ale mnie wyłącznie irytował. 

Nie wiem, może ja już po prostu zbyt dobrze znam dalsze dokonania Hilla, aby jedna z jego pierwszych książek mogła mnie zadowolić. Rogi nie zachwycają, ale pozwalają dostrzec jak wiele pracy Joe włożył już w swój warsztat i jak świetnie, na przestrzeni lat, zdołał się rozwinąć. 

Rzecz dla tych, którzy lubują się w horrorach starego typu i nie szukają wygórowanej rozrywki.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Joe Hill "Rogi"
Ilość stron: 448
Wyd. Albatros
Ocena: 3/6
Dziwna pogoda - Joe Hill

14:17

Dziwna pogoda - Joe Hill


Niedaleko pada jabłko od jabłoni. 

Cztery klimatyczne maxi opowiada, bazujące na lękach, skrywanych głęboko w środku każdego z nas. "Zdjęcie" dotyka strachu przed zapominaniem i utratą kształtujących nas wspomnień. "Naładowany" naszych słabości i społecznego przyzwolenia na krzywdzenie innych ludzi. "Wniebowzięty" okłamywania samego siebie, a "Deszcz" świadomości, jak wiele tak naprawdę zależy od przypadku. (Swoją drogą czytając tę historię, stale miałam przed oczami serial, gdzie spadające z nieba krople są równie śmiercionośne - serdecznie polecam! klik).

Hill bez wątpienia potrafi budować atmosferę i zaczarować czytelnika swoją opowieścią, jednak wolę, gdy historia rozwija się znacznie dłużej. Kiedyś chętniej czytywałam opowiadania, za to dziś zbyt wielu rzeczy mi w nich brakuje. Lubię, kiedy autor daje mi więcej czasu oraz okazji, aby poznać swoich bohaterów. Im grubsza książka, tym w przypadku Hill'a wypada ona lepiej. A tak, Dziwna pogoda jest mocna i zadowalająca, ale pozostawiła po sobie niedosyt.

Joe jest bacznym obserwatorem i myślę, że nawet silniej niż Stephen, reaguje na społeczne bolączki. Jego opowiadania dotykają kwestii rasizmu, wykorzystywania władzy, a nawet tak po prostu starzenia się i przemijania. Groza Dziwnej pogody tkwi w naturze samych zdarzeń i wbrew pozorom, ich zwykłości. Jeśli nie przeszkadza wam skrócona forma narracji, jestem pewna, że będziecie oczarowani.

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1754,4018,gra-singli.html

Joe Hill "Dziwna pogoda"
Ilość stron: 512
Wyd. Albatros
Ocena: 4/6
Strażak - Joe Hill

13:07

Strażak - Joe Hill


Ludzie stają w ogniu, a epidemia samozapłonów zbiera coraz większe żniwo. Winna temu jest nie choroba, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale smocza łuska, zarodniki rozprzestrzeniającej się epidemii. Infekcja objawia się bardzo niepozornie, lśniącymi śladami na ciele nosiciela, a następnie sprawia, że nieoczekiwanie staje się on ludzką pochodnią. 

Harper, zajmowała się chorymi, póki budynek szpitala w którym pracowała nie spłonął. Właściwie jednego dnia została bez pracy, dowiedziała się o ciąży oraz tym, że jest chora. Jej mąż nie przyjął tego dobrze, uznał, że woli sam z nią skończyć niż czekać aż zrobi to za niego wirus. Harper ratując się przed śmiercią poznaje strażaka, który zabiera ją do obozu tych, którzy nauczyli się żyć z chorobą. 

Najnowsza opowieść Joe Hilla to historia dobrze rozplanowana, ale rozkręcająca się powoli. Hill wykorzystał tu dobrze znany schemat odizolowanej społeczności, która stara się przezwyciężyć kataklizm, jednak tym, co ostatecznie zagraża jej najbardziej, jest własna hermetyczność i fanatyzm. Poszukiwanie nowych "bogów" w zjawiskach popkultury, młodzież wymierzająca sprawiedliwość i  gwiazda MTV, która daje nadzieję. Wyczuwam spory dystans autora do tematu, jednak trafności spostrzeżeń, mimo że ujętych w gatunku horroru,  nie sposób podważyć. 

Nadal nie jest to książka, która przebija Pudełko w kształcie serca, jednak choć temat ognia jest podobny, odbieram ją dużo lepiej niż Rogi. Ciekawi, ma dobrze zarysowanych bohaterów, a co najważniejsze, opowiada o czymś znacznie większym niż walka z ogniem...

"Światłość obnaża całą prawdę o nas. Odsłania to co w nas najlepsze i najprawdziwsze". s. 157
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu
 http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1688,3782,strazak.html
Joe Hill "Strażak"
Ilość stron: 738
Wyd. Albatros
Ocena: 4,5/6
Rogi - Joe Hill

16:20

Rogi - Joe Hill


"Rogi" Joe Hill

ocena: ***

Starałam się. Próbowałam podejść do niej z większym dystansem, zmniejszyć pierwotne - być może zbyt wygórowane – oczekiwania, ale wszystko zdało się na nic.
Jakoś nie mogłam przebrnąć przez „ Rogi”. Ostatecznie zajęło mi to ponad tydzień i nie obyło się bez wysiłku.
Pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą: jak można w ogóle pomyśleć, że książka o facecie, który budzi się rano i odkrywa, że na głowie wyrosły mu rogi może być z założenia brana za dobrą i ciekawą?

Otóż może. Tak samo jak ta o podstarzałym gwiazdorze rocka, który kupuje na aukcji internetowej ducha. („Pudełko w kształcie serca”). Joe Hill w swoim debiucie – na polskim rynku – pokazał, że nawet na bazie dziwacznej historii można stworzyć wciągającą książkę. Tym samym „Pudełko” wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Tytułowe rogi wyrastają na głowie Iga Perrish'a. Po wyjściu z pierwszego szoku i przerażenia, odkrywa on, że wraz z ich pojawieniem zyskał nowe zdolności. Na ich widok ludzie zaczynają zwierzać się mu z rzeczy, których raczej nikomu by nie powiedzieli, a na dodatek, gdy kogoś dotknie poznaje również jego myśli i wspomnienia. Ig postanawia to wykorzystać do rozwikłania zagadki morderstwa swojej dziewczyny o które wszyscy oskarżają właśnie jego.

W książce występuje wiele retrospekcji, które są tak wplecione w historię, że można się pogubić co jest wspomnieniem, a co bieżącą akcją. Ale i tak bardziej drażniły mnie wstawki typu: „Zjadł palcami wszystkie. Były 666 razy lepsze niż te, które gotował sobie u Glenny”* czy „Zęby kłapnęły mu jak klaps: scena 666, ujęcie pierwsze, akcja!”**. Taki już mój 'urok', że odwołania tego typu kojarzą mi się tylko i wyłącznie z marną twórczością mhrocznego (sic) gimnazjalisty.

Nie chcę nikogo zrażać, bo każdy ma inny gust. Może ja sięgałam po nią o nieodpowiedniej porze i dlatego nie wywarła na mnie wrażenia. Nie miałam nastroju, odpowiedniej ilości czasu. Może. Ale to właśnie teraz ją czytałam, a tutaj wyrażam swoje subiektywne opinie i mogę powiedzieć, że jest średnia, przeciętna i nie ma w niej nic szczególnego.

Obecnie do Joe żywię takie same mieszane uczucia jak do jego ojca - Stephena Kinga. Oboje wywołują u mnie za jednym razem dwie skrajne emocje: uwielbienia i znudzenia.
U King'a nie znoszę początków jego powieści. Nim zacznie się w nich naprawdę coś dziać to nudzą przez blisko 200 stron, poczym zaczyna się akcja, która nie pozwala na odłożenie książki póki nie doczyta się jej do końca.
W przypadku Joe uwielbiam jego „Pudełko w kształcie serca” i unikam od tej pory „Rogów”.

* Joe Hill "Rogi" s.199
** Joe Hill "Rogi" s. 227
Copyright © Varia czyta , Blogger