Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Green. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Green. Pokaż wszystkie posty
19 razy Katherine - John Green

08:24

19 razy Katherine - John Green


Kiepski mam ten tydzień, jeśli chodzi o książki. Lubieni dotąd pisarze, co rusz mnie rozczarowują i po zawodzie z Ahern, dziś odkryłam wtórnego i beznadziejnego do granic możliwości Greena. 

Colin chodził z dziewiętnastoma dziewczynami, które miały dwie wspólne dla siebie cechy - wszystkie nazywały się Katherine i wszystkie w pewnym momencie go zostawiły. Chcąc zrozumieć dlaczego się tak dzieje, obmyśla matematyczny wzór, który pozwoli mu przewidzieć, jak rozwinie się nowe uczucie. Sprowadzając miłość do równania, chłopak stara się dotrzeć do samego siebie, w czym pomaga mu zwariowany przyjaciel. 

Trudno mi pojąć co się stało Johnem, ale 19 razy Katherine nie da się po prostu czytać. Jest przeładowana intelektualnym bełkotem oraz postaciami, które zachowują się nad wyraz irytująco. A  już czego wybitnie nie rozumiem, to zrezygnowania z kulturalnych wstawek, które tak wiele wnosiły do poprzednich historii, na rzecz matematycznej teorii, przez którą rozbolała mnie tylko głowa.

Powiem to i dam sobie z Johnem spokój - pisać potrafi, pomysły ma niezłe, ale dlaczego po raz czwarty (!!) opiera książkę na jednym i tym samym motywie (chłopak i jego dziwne relacje z dziewczynami, plus motyw drogi) nie jestem w stanie wyjaśnić. W momencie ukończenia wszystkich dostępnych dla mnie książek Greena, stwierdzam, że facet jest przereklamowany i bazuje na jednym hicie - co na bank go zgubi. 

19 razy Katherine, a Szukając Alaski są jak ogień i woda - ostrzegam, pierwsza parzy boleśnie. 



John Green "19 razy Katherine"
Ilość stron: 304
Wyd. Bukowy Las
Ocena: 2,5/6
Gwiazd naszych wina - John Green

07:50

Gwiazd naszych wina - John Green


Moje trzecie podejście do Johna Greena i drugie w pełni udane. Znowu dobrze znany nam schemat: chłopak i dziewczyna, rodzące się między nimi uczucie oraz kultura - wiersze, książki, piosenki - największy atut książek Greena. Tym razem nikt jednak nie ucieka, a wręcz przeciwnie, chce zostać jak najdłużej w tym miejscu, gdzie teraz jest. 

Hazel ma zaledwie szesnaście lat, ale swym doświadczeniem życiowym, mogłaby obdzielić połowę świata. Podłączona na stałe do aparatu tlenowego, któremu zdążyła już nadać imię, walczy z nawracającym się rakiem. Na jednym ze spotkań grupy wsparcia, poznaje Augustusa, chłopaka któremu udało się wygrać z chorobą, chociaż cena jaką za to zapłacił, była ogromna. 

Nie będę rozpisywać się na temat książki, bo mam wrażenie, że to jedna z najczęściej recenzowanych powieści w internecie. Powiem tylko, że podobała mi się konsekwencja autora wobec Gwiazd naszych winaCiosu udręki, na którym bazuje opisana tu historia. Oba zakończenia świetnie ze sobą współgrają, a kolejne wątki kulturalno-literackie (już sam tytuł jest nawiązaniem do Shakespeare'a) tylko dodają jej uroku.

Pospolita i barwna. Smutna i porażająco emocjonalna. Taka jest najnowsza książka Johna Greena. W gruncie rzeczy nic spektakularnego, ale trafiłam na nią w dobrym momencie swojego życia. 

John Green "Gwiazd naszych wina"
Ilość stron: 312
Wyd. Bukowy Las
Ocena: 4,5/6
Papierowe miasta - John Green

08:37

Papierowe miasta - John Green


"Dziś w nocy, kochanie, będziemy naprawiać wiele złego. A także popsujemy trochę dobrego. Ostatni będą pierwszymi; a pierwsi ostatnimi; pokorni posiądą trochę ziemi. Jednak zanim radykalnie zmienimy oblicze świata, musimy pójść na zakupy".*

Papierowe miasta w porównaniu do Szukając Alaski trochę mnie rozczarowały. Pomysł na historię jest w zasadzie ten sam: niedostępna i szalona dziewczyna mąci pewnemu chłopakowi w głowie, po czym znika z jego życia, zostawiając za sobą mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi. 

Margo zjawia się w pokoju Quentina z wymalowaną na czarno twarzą, prosząc go o pomoc w realizacji swojego odwetowego planu. Z ich nocnej eskapady wynika sporo dobrego, ale na drugi dzień po dziewczynie nie ma nawet śladu. Grupa znajomych z Quentinem na czele, zaczyna poszukiwania Margo, wstępując przy okazji na drogę do zrozumienia samego siebie. 

Idea, jak na powieść dla młodzieży nadal jest unikatowa, można nawet powiedzieć, że bardzo ambitna. Ponownie bazujemy na amerykańskich klasykach kultury: wierszu Walta Whitmana i utworach Woody’ego Guthriego. Tylko, że to, co robiło wrażenie za pierwszym razem, przy drugim podejściu niczym nie zadziwia. 

Szukając Alaski dużo bardziej mi się podobało i mój zeszyt do cytatów też to mocniej odczuł. Papierowe miasta są ok. Tylko tyle...

…no dobra przy finałowej podróży minivanem nieźle się uśmiałam - ten fragment książki to akurat mistrzostwo świata ;)


John Green „Papierowe miasta”
Ilość stron: 400
Wyd. Bukowy Las
Ocena: 4/6
* s.43
Szukając Alaski - John Green

13:05

Szukając Alaski - John Green


"Wszystko, co się połączyło, kiedyś się rozpadnie".* 

Miles, przenosząc się do szkoły z internatem, chce poznać prawdziwy smak życia. Wraz z nowymi przyjaciółmi rzuca się w szaleńczy wir zabawy: łamie szkolne zasady, płata nauczycielom figle. Niestety czas ten, nie jest tak do końca beztroski, bo tuż za rogiem czai się na niego wielki dramat…

Trzy dni temu, ukończyłam moją pierwszą powieść Johna Greena Szukając Alaski. Przyznam, że byłam do tej książki bardzo sceptycznie nastawiona, bo cóż może sobą reprezentować literatura dla młodzieży? Nie wierzyłam w pozytywne komentarze, uważałam, że jest to wyłączne efekt domina, w którym jedna osoba chwali i kolejna robi tak samo, żeby nie wychylać się z szeregu. 

Teraz biję się pierś i przyznaję, że ogromnie myliłam się w swoim osądzie. To, że książkę wypożyczyłam z działu dziecięcego nie ma żadnego znaczenia, bo historia jest piękna, uniwersalna i piszę to, jako dwudziestoparolatka. 

John Green jest wyjątkowy, a przynajmniej Alaska taka była. Opowieść o przyjaźni, o konfliktach, o szukaniu wyjścia z labiryntu… Jeżeli tak wygląda jego autorski debiut, to aż boję się myśleć, co będzie dalej. 

Genialna! 
John Green „Szukając Alaski” 
Ilość stron: 266
Wyd. Znak
Ocena: 5,5/6
* s.234
Copyright © Varia czyta , Blogger