środa, 27 sierpnia 2014

Papierowe miasta - John Green


"Dziś w nocy, kochanie, będziemy naprawiać wiele złego. A także popsujemy trochę dobrego. Ostatni będą pierwszymi; a pierwsi ostatnimi; pokorni posiądą trochę ziemi. Jednak zanim radykalnie zmienimy oblicze świata, musimy pójść na zakupy".*

Papierowe miasta w porównaniu do Szukając Alaski trochę mnie rozczarowały. Pomysł na historię jest w zasadzie ten sam: niedostępna i szalona dziewczyna mąci pewnemu chłopakowi w głowie, po czym znika z jego życia, zostawiając za sobą mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi. 

Margo zjawia się w pokoju Quentina z wymalowaną na czarno twarzą, prosząc go o pomoc w realizacji swojego odwetowego planu. Z ich nocnej eskapady wynika sporo dobrego, ale na drugi dzień po dziewczynie nie ma nawet śladu. Grupa znajomych z Quentinem na czele, zaczyna poszukiwania Margo, wstępując przy okazji na drogę do zrozumienia samego siebie. 

Idea, jak na powieść dla młodzieży nadal jest unikatowa, można nawet powiedzieć, że bardzo ambitna. Ponownie bazujemy na amerykańskich klasykach kultury: wierszu Walta Whitmana i utworach Woody’ego Guthriego. Tylko, że to, co robiło wrażenie za pierwszym razem, przy drugim podejściu niczym nie zadziwia. 

Szukając Alaski dużo bardziej mi się podobało i mój zeszyt do cytatów też to mocniej odczuł. Papierowe miasta są ok. Tylko tyle...

…no dobra przy finałowej podróży minivanem nieźle się uśmiałam - ten fragment książki to akurat mistrzostwo świata ;)


John Green „Papierowe miasta”
Ilość stron: 400
Wyd. Bukowy Las
Ocena: 4/6
* s.43

33 komentarze:

  1. Przymierzam się do Greena już od jakiegoś czasu, nie chcę czytać "Gwiazd naszych wina" bo przez spoilery, które są wszędzie, już i tak wszystko wiem. Teraz wiem także, że "Papierowe miasta" również odpadają. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie miałam jeszcze okazji czytać książek tego autora, ale od dłuższego czasu mam je w planach. Najbardziej chciałabym przeczytać Gwiazd naszych wina, bo o tej książce jest mnóstwo pozytywnych recenzji. A Ty miałaś okazję ją czytać? Polecasz czy raczej radzisz trzymać się od niej z daleka?
    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazd jeszcze nie czytałam, ale mam już domu. do 2 tygodni powinna się pojawić opinia :)

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością na Twoją recenzję ; )
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ja również uważam, że książka jest tylko dobra. Trochę mnie nudziła, brakowało mi emocji.

    OdpowiedzUsuń
  4. To już chyba reguła, że z kolejną książką Greena czuje się pewien niedosyt. Jeszcze się o tym nie przekonałam, ale każda kolejna recenzja, którą czytam utwierdza mnie w tym przekonaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzą głosy, że stale powiela on swój schemat i to go właśnie gubi. za kilka dni biorę się za Gwiazd naszych wina. zobaczymy w którą stronę będzie 2:1.

      Usuń
  5. Mam w planach trochę jego książek. Mam nadzieję, że zachwyci mnie bardziej i że każda kolejna powieść, będzie mi się wydawała coraz lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Szukając Alaski i było... ok, więc Papierowe miasta chyba sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alaska to jego pierwsza książką i wychodzi na to, że czytanie jego powieści we właściwej kolejność, zaczyna czytelnika gubić...

      Usuń
  7. Mi też "Szukając Alaski" podobało się dużo bardziej, po "Papierowych miastach" właściwie nieco się zniechęciłam do autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obecnie zaczęłam czytać "Szukając Alaski", ale "Papierowe miasta" też mam w planach. Ciekawe jaki mi się spodoba książka :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio zamówiłam sobie "papierowe miasta", chyba głównie dlatego, aby tę książkę zaliczyć i postawić na półkę, aby dobrze wyglądała. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, ponieważ nie spodziewam się czegoś wielkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szczerze przyznam, że liczyłam na ponowny efekt "wow"... no i kicha...

      Usuń
  10. Wiele osób żałuje, że najpierw przeczytało "Szukając Alaski", a potem "Papierowe miasta". W tym wypadku odbiór byłby inny. Ja tej pierwszej nie czytałam, dlatego nie mam porównania, a "Papierowe..." mnie oczarowały. Nie tak mocno, ale jak na młodzieżówkę to są świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zamierzam zacząć przygodę z autorem od "Gwiazd naszych wina", ale nie wiem czy to dobry krok. Może lepiej zacząć od czegoś innego, żeby później uniknąć tego rozczarowania i niedosytu, o którym tak wiele osób pisze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sądząc po opiniach innych i póki co moim doświadczeniu, Alaskę chyba najlepiej zostawić sobie na koniec.

      Usuń
  12. Bardzo dobra okładka! A co do treści - nie jestem przekonany.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja lubię czytać Twoje recenzje :D zawsze są krótkie ale wszystkie się z nich dowiem. Książki nie czytałam, za to mam na półce "Szukając Alaski więc może jutro wezmę do autobusu, a czytałaś "Gwiazd naszych wina" ? Jeśli nie to polecam. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) w realnym życiu też wiele nie gadam - tak już mam, że wolę wypowiadać się krótko, acz treściwie ;)

      Usuń
  14. To chyba jedyna, do tej pory wydana książka Greene'a, której nie czytałam. Przyznam szczerze, że bardzo łapię jego fenomen (od dość dawna nie jestem nastolatką więc może dlatego?). Jego książki są dobre, ale nie wzbudzają we mnie jakiegoś szczególnego zachwytu...

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka jest specyficzna, ale dobra :) Mam podobne wrażenia do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka "Gwiazd naszych wina" założyła mi blokadę na Greena, niby chcę, ale jednocześnie nie chcę.. Skoro nie ma szału, odpuszczę. Dla jednej dobrej sceny, chyba nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam zamiar dopiero zapoznawac sie z twórczością tego autora. Znam jedynie 'Gwiazd naszych wina'.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę bardzo miło wspominam. Cudownie mi się ją czytało, a i mój zbiór cytatów się nieco powiększył. Jak dotąd nie miałam okazji zapoznać się z kultową już Alaską, więc może dlatego czytałam tę książkę z otwartym umysłem, bez porównywania jej właśnie z "Szukając alaski" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na instagramie napisałam właśnie, że Alasce dałam się porwać, ale przypuszczam, że gdybym czytała książki w odwrotnej kolejności, to pewnie opinia też by się odwróciła.

      Usuń
  19. Myślę, że kiedyś przyjdzie czas na "papierowe", ale chwilowo brak czasu i średnia opinia mnie nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem, jak ja to zrobiłam, że w dalszym ciągu nie znam twórczości autora. Czuję, że jak już sięgnę po jedną jego książkę, to przepadnę i nie wrócę, jeśli nie przeczytam kolejnych jego utworów:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Cytat mi się bardzo spodobał... :D

    Pozdrawiam,

    Sol

    PS. Odkąd w życiu Włóczykijów pojawiło się Włóczykijątko, nie mam na nic czasu, więc i blogi rzadko odwiedzam... Postaram się jednak do tych ulubionych czasem zajrzeć, a Twój do nich należy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Całkiem przypadła mi do gustu ta książka, choć oczywiście "Gwiazd naszych wina" podobało mi się bardziej. :) Nie czytałam jeszcze "Szukając Alaski" i widzę, że koniecznie muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę wreszcie poznać książki Greena...

    OdpowiedzUsuń
  24. Na razie czeka na mnie "Szukając Alaski" (i to właśnie ta książka Johna Greena intryguje mnie najbardziej) "Papierowe miasta", być może, będą następne w kolejce. Ale tylko "być może";)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie czytałam jeszcze "Szukając Alaski", dlatego "Papierowe miasta" porównywałam do "Gwiazd naszych wina". Wg mnie "Papierowe..." są słabsze, choć wciąż podobał mi się charakterystyczny styl Greena :) A podróż minivanem jest moją ulubioną częścią książki :)

    OdpowiedzUsuń