Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonie Swann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonie Swann. Pokaż wszystkie posty
Pazur sprawiedliwości - Leonie Swann

14:22

Pazur sprawiedliwości - Leonie Swann


"Chybić ciut, ciut to też nie trafić".

Uniwersytet w Cambridge. W tragicznym wypadku ginie jeden ze studentów. Wiadomo, że był on miłośnikiem miejskiej wspinaczki, ale żeby spaść z najwyższej wieży w katedrze i rozpłaszczyć się na chodniku? Jeszcze w miejscu publicznym? Przecież tak nie może być, to burzy porządek!

A jako, że Augustus Huff jest miłośnikiem absolutnego ładu, na dodatek był też wykładowcą zabitego, czuje obowiązek dowiedzenia się prawdy - Elliot spadł sam, a może ktoś mu w tym pomógł? Rolę partnera w śledztwie przyjmuje Grey - wygadana papuga, która jako jedyna była naocznym świadkiem zdarzenia, pytanie tylko czy taki świadek może w czymkolwiek pomóc?

Kto raz przeczytał coś spod pióra Leonie Swann, ten już zawsze pozostanie jej wierny. Autorka ma niesamowitą lekkość opisywania rezolutnej przyrody, raz ubranej w formę owcy, kiedy indziej pchły, a w tym przypadku rozśpiewanej papugi. Pazur sprawiedliwości to żartobliwy kryminał z głębszym przesłaniem. Oparty na klasycznych rozwiązaniach gatunku i przesiąknięty czarnym humorem, oprowadzający nas po zakątkach Cambridge oraz profesorskiej kadry. 

Pasja, zazdrość, poszukiwanie sensu... Znowu pomysł trafiony w punkt i świetne wykonanie. Gorąco polecam!

I want your love and
I want your revenge!
You and me! Ohh-la-laa!

Leonie Swann "Pazur sprawiedliwości"
Ilość stron: 376
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6

Krocząc w ciemności - Leonie Swann

17:24

Krocząc w ciemności - Leonie Swann


Po kilku latach milczenia Leonie Swann wraca. Już bez owiec i zielonego pastwiska, ale za to z wskrzeszonymi pchłami oraz demonicznym porywaczem rusałek :))

Londyn, czasy współczesne. Julius Birdwell rozpoczyna stateczne życie. Kończy z karierą włamywacza, poświęcając swój czas pchlemu cyrkowi i pracy złotnika. Niestety z niewiadomych przyczyn staje nagle na moście i skacze. W lodowatej wodzie traci swoich podopiecznych i rozpoczyna serię niefortunnych zdarzeń, gdzie rogate dziewczyny oraz detektywi z zaburzeniami, są najmniej zagadkowymi uczestnikami rozgrywającej się sprawy. 

Lekka, absurdalna i cudownie ironiczna - oto najnowsza powieść Leonie Swann, która po Sprawiedliwości i Triumfie owiec pokazuje, że z książki na książkę staje się wyłącznie lepsza. Krocząc w ciemności jest mniej filozoficzne oraz silniej osadzone w fantasy niż poprzednie utwory. Mamy tu rzeszę bohaterów, którzy racjonalistom nie przypadną niestety do gustu, za to tym, którzy zaufają wyobraźni ufundują mile spędzone popołudnie i zarwaną przy okazji noc.

Sprawa toczy się szybko, jest mnóstwo zawirowań i zwrotów akcji. Brakuje wprawdzie postaci na miarę Matyldy czy Otella, ale plusem jest scena przez którą włosy jeżą się na głowie - dotyczy ona ślimaków i okazywania wdzięczności (fuj).

Zresztą ta książka to jedno wielkie szaleństwo. Nie będę jednak za wiele Wam zdradzać. Lećcie do sklepów, szukajcie promocji - skrajne emocje zagwarantowane.


Leonie Swann - Krocząc w ciemności
Ilości stron: 424
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 5/6
Premiera: 16 luty 2016r.
Triumf owiec - Leonie Swann

06:30

Triumf owiec - Leonie Swann

Po śmierci pierwszego właściciela, opiekę nad owcami przejmuje córka George’a, Rebeka. Zwierzęta wyruszają w obiecaną podróż po Europie, trafiając na zimę do mroźnej i nieprzychylnej im Francji.

Jak się okazuje sąsiedztwo starego zamku, prócz malowniczych widoków, funduje też sporo kłopotów. W wiosce roznosi się pogłoska, że wrócił miejscowy szaleniec, w towarzystwie którego nikt nie może czuć się bezpiecznie. Legendy nadają mu imię Garou, a przypadek sprawia, że stare zamczysko było niegdyś zakładem dla obłąkanie chorych. Czy owcom ponownie uda się zwyciężyć złego, a może ich los został już przypieczętowany?

Leonie Swann stworzyła książkę, w której zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, ale zastaną rzeczywistość tłumaczą w znany tylko sobie, niepowtarzalny sposób. Niesamowicie przypadło mi do gustu poczucie humoru autorki. Błyskotliwość z jaką opisuje kolejne przygody stada. Dystans do rzeczy ważnych oraz akcentowanie tych, zdawać by się mogło, mniej istotnych.

Daleko posunięta dosłowność, a miejscami również naiwność, czynią z owiec bardzo wdzięczny obiekt obserwacji. Każda z bohaterek ma jasno określony charakter i tylko na pozór, wszystkie przemawiają wspólnym głosem. Okazji do sprzeczek w stadzie nie brakuje, za to czytelnik bawi się przy nich naprawdę przednio.

Filozofowanie w wykonaniu baranów staje się świetną rozrywką. Zadziwia, czaruje, a nade wszystko zdumiewa faktem, jak wiele mamy ze sobą wspólnego.


Leonie Swann „Triumf owiec”
Ilość stron: 466
Wyd. Amber
Sprawiedliwość owiec - Leonie Swann

14:45

Sprawiedliwość owiec - Leonie Swann

Milczenie owiec to bułka z masłem. Prawdziwy koszmar zaczyna się wtedy, gdy one wszystkie zaczynają mówić...

Glennkill – mała wioska ,o  jak się okazuje złowróżbnej nazwie, położona nad brzegiem malowniczego morza. Kraina otoczona rozległymi pastwiskami, słowem, istny raj dla turystów i stada owiec, które zmuszone zostało spojrzeć śmierci w oczy oraz sprawić, aby sprawiedliwość zatriumfowała.

Matylda, Chmurka, Biały Wieloryb, Panna Merple... to imiona zwierząt i to jeszcze jakich. Każda z nich ma jakiś talent. Jedna bardzo dobry węch, inna wzrok, kolejna jest niezwykle mądra. Wszystkie one, tak jak całe stado, muszą nagle wytężyć swe umysły, bo oto stała się rzecz straszna. Ich pasterz, poczciwy George Glenn został znaleziony w trawie z wbitym w pierś szpadlem. Kto jest winny tej śmierci? Dlaczego w ogólne się to stało? I co teraz będzie z owcami?

Książka bardzo wdzięcznie opisuje ludzki świat widziany oczami stada owiec. Ich niewiedza oraz drobna naiwność tłumaczy, z tylko im przypisanym urokiem, zaobserwowane zjawiska. Analizują je w oparciu o wiedzę zasłyszaną z książek, które o zgrozo były tylko trzy: pierwsza o chorobach, druga kryminalna, a trzecia to romans o niejakiej Pameli – z tego też powodu, wyciągane przez zwierzęta wnioski będą dla czytelnika niemałym zaskoczeniem i powodem do radości.

Hasło z okładki głoszące, że jest to filozoficzna powieść kryminalna przysporzyło mi małego dylematu. Filozofii nie znoszę, ale kryminał ze zwierzęcą obsadą brzmiał bardzo zachęcająco. W ogólnym rozliczeniu trzeba przyznać, że filozofii – szczególnie tej górnolotnej i najbardziej dla mnie niedorzecznej – jest tutaj nie wiele, bądź została ona tak sformułowana, że wyjątkowo nie drażni. A co do kryminału, to nie można traktować go dosłownie, ale intryga i śledztwo zostało bardzo pomysłowo skonstruowane. Jedynym minusem tej historii jest zbyteczne przedłużanie niektórych opisów oraz sytuacji. Ciągłe powtarzanie się sekwencji: pobudka, jedzenie, spanie za którymś razem zaczyna nudzić, lecz prócz tej drobnej niedogodności akcja postępuje dość szybko i jako całość nie męczy.

Sprawiedliwość owiec to oryginalna, barwna i mądra w swym przesłaniu opowieść nie tyle o „kryminalnym” dochodzeniu, ile o ludzkim świecie. Bawi czytelnika, skłaniając go jednocześnie do refleksji, a jej zakończenie dla większość może być sporym zaskoczeniem.


Leonie Swann „Sprawiedliwość owiec”
Ilość stron: 264
Wyd. Amber
Warszawa 2006
Ocena 4/6
Copyright © Varia czyta , Blogger