piątek, 7 kwietnia 2017

Dieta SmartFood - Eliana Liotta


Jedz - unikaj, wolno - nie wolno. Od wszelkiego rodzaju diet i nakazów można oszaleć, bo wszystkie dawane przez ekspertów rady, najczęściej wykluczają się nawzajem. Moim zdaniem każdy powinien żywić się tak jak lubi, trzymając się kilku uniwersalnych zasad - żeby danie było proste, naturalne i zbalansowane. 

Dieta SmartFood to książka nie o diecie, nie o konkretnym sposobie odżywiania, ale o składnikach, które warto uwzględnić w swoim jadłospisie. Szczęście, większość z opisanych w niej produktów, spontanicznie gości w mojej kuchni, ale jeśli ktoś zmienia swoje nawyki żywieniowe, warto poznać niezbędne podstawy.

Makroskładniki, ich proporcje, najlepsze źródła minerałów. Niewiele potrzeba, aby organizm mógł lepiej funkcjonować. Eliana Liotta dotyka sedna sprawy obalając mity, że ziemianki są tuczące, a nabiał i produktu mleko-pochodne należy całkowicie wykluczyć z diety. Autorka publikuje różne punkty widzenia, omawia je, unikając pustego wydawania sądów. Dieta SmartFood to rzeczowa kopalnia wiedzy nie promująca żadnego, przez chwilę modnego trendu.

Co się dzieje z organizmem na diecie wysokobiałkowej? Jakie są najlepsze źródła żelaza? Czy syrop klonowy, a biały cukier i stevia, to rzeczywiście alternatywa?    

Wskazówki, które każdy może dostosować do swoich potrzeb i upodobań. Podejście Smart mnie przekonuje. 

Eliana Liotta "Dieta SmartFood"
Ilość stron: 416
Wyd. Muza
Ocena: 5,5/6

6 komentarzy:

  1. Coś czuję, że i mnie by ta książka przekonała. Bo faktycznie z tymi dietami można oszaleć xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego typowa dieta nie ma sensu, lepiej zmienić drobne nawyki.

      Usuń
  2. Ola książki z nami13 kwietnia 2017 08:23

    W tej absurdalnej modzie na wszystko eko i naturalne, smartfood zapowiada się zaskakująco racjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. temu też wielkie było moje zdziwienie, że w tym szale ktoś jednak racjonalnie myśli ;)

      Usuń
  3. Muszę przeczytać, bo bardzo pilnuję tego co ląduje na moim talerzu.

    OdpowiedzUsuń