poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Oszpicyn - Krzysztof A. Zajas


O książce dowiedziałam się przypadkiem, zaciekawił mnie tytuł, przeczytałam opis i od razu postanowiłam poddać ją próbie. Urodziłam się w Oświęcimiu i mam z tym miastem duży związek. Do tej pory czytałam głównie książki opowiadające historię obozu koncentracyjnego, a tutaj otrzymuję coś zupełnie „z innego świata”. Nie spodziewałam się, że ktoś odważy się napisać powieść z elementami horroru o moim mieście, ale powstał Oszpicyn.

Głównym bohaterem historii jest młody dziennikarz - Wojciech Jaromin. W mieście zaczynają się dziać niewyjaśnione rzeczy. Drogi prowadzą do tajemniczego żydowskiego skarbu, który miał zostać zakopany podczas II Wojny Światowej. Na domiar złego, w całe to zamieszanie zostają wplątane dzieci, które są uczestnikami makabrycznych zdarzeń. Miasto ogarnia powoli chaos związany z plagą szczurów. Wojtek zostaje wplątany w wir wydarzeń, który prowadzi go do ciekawych odkryć ze swojej przeszłości, a co za tym idzie, nadających mu piętno rozwiązania sprawy.

Oszpicyn to powieść wielogatunkowa, znajdziemy tutaj elementy horroru, thrillera, ale również książki przygodowo-historycznej. Fabuła jest intrygująca i wciąga czytelnika. Dodatkowym smaczkiem są w wielu przypadkach przeinaczone nazwy miejsc oraz ulic. Zapewne osoby nie znające miasta, nie wychwycą tego od razu, ale być może zainteresują się na tyle, aby zerknąć na prawdziwą mapę Oświęcimia. Nie jestem przekonana tylko do finału, jakoś liczyłam na więcej, na większy boom. Duże brawa przede wszystkim za oderwanie się od schematu, jaki towarzyszy miastu, za odwagę w stworzeniu czegoś nowego, mimo że na kanwie wydarzeń z przeszłości, to jednak ubranego w całkiem inny sposób.


Krzysztof A. Zajas "Oszpicyn"
Ilość stron: 562
Wyd. Marginesy
Ocena: 4,5/6


"Tu jest pięknie, bo milion ludzi przywiózł piękno ze sobą, bardzo dużo piękna. Każdy swój maleńki kawałeczek, o tyci".    

Spotkanie o odczarowywaniu i przełamywaniu grani, szczególnie tych mentalnych i gatunkowych. O grozie, o krajobrazie, o ludziach, którzy w Oświęcimiu żyją. 13 marca 2017r.

7 komentarzy:

  1. Zazdroszczę przeczytania tej książki i spotkania autorskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka ogromnie mi się podobała. A Tobie zazdroszczę uczestnictwa w spotkaniu. Domyślam się, że było ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A to zaskoczenie. Pochodzę z Oświęcimia, tak więc lektura obowiązkowa☺. Pozdrawiam. Monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo za odwagę luźniejszego podejścia do tematu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka trochę dziwna. Wielowątkowa i mam wrażenie, że nie całkiem zakończona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie zaciekawiła ta książka, myślę, że muszę przyjrzeć się temu tytułowi, zwłaszcza, że pochodzę z Brzeszcz i z Oświęcimiem mam wiele wspólnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ola książki z nami6 kwietnia 2017 07:24

    Polecam!!

    OdpowiedzUsuń