poniedziałek, 27 czerwca 2011

Poduszka w różowe słonie - Joanna M. Chmielewska

Hanka jest młodą, energiczną i idealnie zorganizowaną kobietą. Niestety po śmierci najlepszej przyjaciółki Ewy, jej życie wywraca się nagle do góry nogami. Pod jej opiekę trafia Ania – pięciolatka ze złamanym sercem i niebieskim niedźwiadkiem o imieniu Florian. Od teraz nic nie będzie takie jak dawnej. Nawet dom stanie się obcy i jakby dla nich za mały. Ania to dla Hanki nie tyle dziecko, co nieznajomy, którego nie sposób jest zrozumieć. Ich wzajemne relacje są bardzo skomplikowane nie tylko ze względu na różnicę wieku, ale i emocjonalne problemy bohaterek.

Kontakty Hanki z matką również są dalekie od ideału. Atmosfera między nimi od zawsze była napięta, a słów pełnych krytyki nigdy nie brakowało. Teraz, gdy Hanna przyjęła na siebie odpowiedzialność za drugiego człowieka, musi stawić czoła nie tylko piętrzącym się trudnością, ale i samej sobie.

Książka pani Chmielewskiej, mimo bajkowego tytułu, daleka jest od opowiastek dla dzieci. Pełno w niej ludzkich dramatów, nostalgii i zdań wyciskających łzy. Czekolada, która tak często pojawia się na kartach powieści, staje się dla jej bohaterów synonimem słodko – gorzkiego życia. Chociaż na losie każdego z nich śmierć odcisnęła swe pięto, to stali się oni dzięki temu silniejsi i bardziej pewni siebie.

Prócz Ani i Hanki, bardzo ważną postacią jest tutaj Łukasz, najnowszy nabytek firmy cukierniczej, a zarazem współpracownik Hanny. On także dusi w sobie ciężkie doświadczenia i masę dręczących go pytań. Z czasem sprawy komplikują się tym bardziej, że Hanka zaczyna mu się podobać, ale czy człowiek, który boi się dotyku i zaangażowania jest w ogóle zdolny do miłości?

Poduszka w różowe słonie to niezwykła historia o przyjaźni, dotrzymywaniu obietnic oraz leczeniu ran z przeszłości. Przy czym mimo trudnej tematyki, nie jest ona depresyjna, a raczej skierowana na zadumę i chwilę refleksji nad samym sobą. Polecam tą do bólu szczerą i niezwykle prawdziwą opowieść. Gwarantuję, że długo o niej nie zapomnicie.


Książę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Mg.

Joanna M. Chmielewska „Poduszka w różowe słonie”
Ilość stron: 280
Wyd. Mg
Warszawa 2011
Ocena: 6/6

25 komentarzy:

  1. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jej temat i mam ją na swojej liście do przeczytania :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobiłaś mi na nią ochotę, chętnie bym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę dzięki wygranej na blogu i już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam. A recenzja jak zawsze ciekawa:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam tę książkę w empiku, jakoś nie chciałam jej brać.. Sama nie wiem... chyba nie przeczytam..

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez chwilę myślałam, że na okładce widnieje blond Penelope Cruz! A Chmielewska jakoś mnie odrzuca, chyba powinnam w końcu znów się do niej przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale nie ciągnie mnie do tej książki, być może to "zasługa" tytułu który w ogóle do mnie nie trafia, zdjęciowej okładki, albo autorki za którą nie przepadam, wiem że to głupie argumenty i czesto mylne, jednak najczęściej to one powoduja, że wyciągam łapki po książkę.Póki co wstrzymam się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję się zachęcona :)
    Książkę mam na liście (dłuuuugiej liście ), i mam nadzieję, że ją zdobędę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazwyczaj nie czytam książek o takiej tematyce, ale tym razem może się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie książka również przypadła do gustu. Bardzo ciekawa historia, dobrze napisana, wciągająca, więc czego chcieć więcej ;) Oceniłam ją równie wysoko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki pani Chmielewskiej i jakoś średnio mam ochotę. Widziałam dużo dobrych recenzji zarówno tej, jak i innych jej książek a mimo wszystko nie jestem przekonana. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  12. >> Nyx: przymrużając trochę oczy to faktycznie podobna do Penelope :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Recenzja oddaje wszystko to, co myślę o tej książce - akurat ostatnio sama pisałam do niej recenzję :) Naprawdę świetna powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nabrałam chęci na czekoladę...

    u mnie nn :)
    [ pamietnik-czytania.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ją gdzieś zobaczę to na pewno do po nia sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ehhh trzeba ją dopaść, a w mojej bibliotece brak jakichkolwiek świeżych dostaw.:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Już mam ją upolowaną ;)
    Bardzo jestem jej ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo i to bardzo bym chciał tę książkę przeczytać. Po twojej recenzji, tylko apetyt wzrósł.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z chęcią zmierzę się z książką polskiej autorki, bo jeszcze nie do końca jestem przekonana do rodzimej twórczości. Liczę na miłe zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cieszę się, że ta książka nie jest depresyjna! Zazwyczaj taka tematyka łączy się z przygnębieniem... Postaram się sięgnąć, jak nadrobię zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Skoro 6/6 to narobiłaś mi ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna i zachęcająca recenzja, więc z przyjemnością ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Juz dzisiaj czytalam jedna recenzje tej ksiazki, w podobnym do Twojego odczuciu. Lubie Chmielewska, wiec na pewno siegne po te ksiazke :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawie. Ostatnio ktoś polecał mi Chmielewską, więc muszę się za nią zabrać (tj. za jakąś jej książkę ;))

    OdpowiedzUsuń