środa, 15 lipca 2020

Wszystko, co lśni - Eleanor Catton

Walter Moody trafia w sam środek tajnej narady. To tu, w palarni hotelu Korona dwunastu mężczyzn dywaguje nad lokalną zagadką. Wplątana w nią jest miejscowa prostytutka, odludek, którego znaleziono martwego oraz wielka fortuna, ukryta w jego domu. Generalnie 14 stycznia 1966 roku wydarzyło się wiele: to wtedy umarł Crosbie Wells, Emery Staines zniknął, Francis Carver odpłyną w siną dal, Alistair Lauderback przybył do Hokitiki, a Anna Wetherell o mało nie rozstała się z tym światem. Sporo jak na jedną miejscowość, a to dopiero początek wszystkich wydarzeń.

"Moody z roztargnieniem przesunął palcem wokół brzegu szklanki. Musi istnieć jakieś lepsze wyjaśnienie dla tego wszystkiego niż skomplikowany zbieg okoliczności. Co powiedział Balfour kilka godzin temu? Że szereg przypadków nie może być przypadkiem? Czymże zaś jest pojedynczy przypadek, myślał Moody, jeśli nie zatrzymanym w czasie momentem w sekwencji zdarzeń, które należy dopiero wyjaśnić?".

Tu nie chodzi o tempo akcji, sensację czy jakiś niezwykły klimat. Magia kryje się w historii, w stylu opowieści. Tak, Wszystko, co lśni to powieść pełną parą. Bogata, naszpikowana postaciami, zachwycająca feerią charakterów i krajobrazów.

To opowieść zbudowana z mniejszych narracji, gdzie za poszczególne zdarzenia opowiadają układy gwiazd. Śmiało można rzecz, że Wszystko, co lśni to misternie tkana sieć powiązań i zdarzeń, zapisanych na niebie. Osobiście niw ząb nie znam się na astrologii, ale jeśli ktoś siedzi w temacie, wiele wniosków wysunie z diagramów rozrysowanych na początku każdego rozdziału. Podobnie z postaciami, którymi rządzą znaki zodiaku, a czytelnik możne się sprawdzić, czy jego decyzje byłby podobne do literackiego towarzysza.

Eleanor Catton stworzyła książkę, która z pewnością nie jest dla każdego. Sama czekałam aż cztery lata na ten właściwy tydzień i moment. Te niemała 936 stron, to pokaźna dawka relacji, w której dłużyzny również się zdarzają (szczególnie jeśli chodzi o opisy, które autorka uwielbia).

Rzecz ciekawa, acz daleka jestem od nazwania jej wybitną. Obecnie czekam na ekranizację, mam nadzieję, że dzięki Evie Green tu już będą fajerwerki oraz wielkie emocje.


Eleanor Catton "Wszystko, co lśni"
Ilość stron: 936
Wyd. Literackie
Ocena: 4/6

 

5 komentarzy:

  1. Raczej nie moje klimaty, ale recenzja jak zawsze fajnie napisana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu było dosyć głośno o tej książce, jednak mnie do niej jakoś nie ciągnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja odpuszczam tym razem. Jeszcze kilka nie przeczytanych u mnie na stoiku. Pozdrawiam już znad bezkofeinowej kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się specyficzna. Nie wiem sama co o niej myśleć, nawet po Twojej recenzji. Ciekawa okładka. Taka rozczłonkowana twarz kobiety, ukazana fragmentarycznie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro ciekawa, to zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń