piątek, 15 listopada 2013

Demony miłości - Eve Edwards

Demony miłości to książka o stosunkowo niewdzięcznym, i co by nie mówić, negatywnie kojarzącym się ludziom tytule. Pewnie sama, gdybym wcześniej nie przeczytała Alchemii miłości, ominęłabym tę pozycję szerokim łukiem, i byłby to błąd. Całkiem poważny dodajmy.

Powieść autorki niewiele ma wspólnego z popularnymi romansami. Jest tu co prawda co nieco o miłości, ale na pierwszy plan wysuwa się motyw przyjaźni wśród młodych dworzan, a nie koniecznie ich buduarowe podboje i miłostki. W Demonach poznajemy losy następnej pary z rodu Lacey: Lady Jane Rievaulx - dziewczyny decydującej się na małżeństwo z o wiele starszym od siebie mężczyzną oraz Jamesa Lacey - młodzieńca, który w poszukiwaniu własnego szczęścia wybiera się aż za ocean.

Do takich powieści podchodzę na zasadzie dodatku do kawy i relaksu. Nie łudźcie się, że w Demonach znajdziecie wyszukaną akcję albo język. Jest prosto, jednak klucz do sukcesu tkwi w tym, że nie do końca banalnie.

Książki mistrzyni gatunku, jaką podobno jest Philippa Gregory, dopiero przede mną. Śmiało mogę za to stwierdzić, że Eve Edwards będzie pretendować do tytułu jej godnej następczyni. Obracając się w "bezpiecznej" jeszcze dziedzinie powieści dla młodzieży, pisarka dba o detale niczym autorzy tytułów biograficznych. Wedle noty na okładce brała ona udział w ucztach w stylu elżbietańskim, oglądała wnętrza zamków, a nawet nauczyła się jeść w elegancki sposób bez pomocy widelca ;) Z takim poświęceniem i wysiłkiem włożonym w pracę, sukcesy ma murowane.

Stąd jeśli lubicie ducha Tudorskiej epoki i w smak są wam turnieje rycerskie, Demony miłości nie powinno okazać się dla was wcale straszne. 

Eve Edwards "Demony miłości"
Ilość stron: 360
Wyd. Egmont
Ocena: 5/6

17 komentarzy:

  1. Baaaardzo jej chcę :) Podobnie jak Alchemię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki Philippy Gregory, więc myślę, że Twoja propozycja przypadnie mi do gustu. :) Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przyszłym tygodniu biorę się za Uwięzioną królową, mam nadzieję, że mnie Gregory też oczaruje.

      Usuń
  4. Lubię prostotę w każdym wydaniu, dlatego jestem ogromnie zaintrygowana tą książką, gdyż ma w sobie coś takiego, co mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodobała mi się pierwsza część, więc po tę też sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm... jakoś nie czuję się do końca przeczytana, a poza tym mam tyle teraz do czytania, że sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba lubić tego typu historie, bo inaczej wszystkie będą nam się wydawać bliźniaczo podobne. nic na siłę.

      Usuń
  7. Czytałam "Alchemię miłości" i bardzo mi się podobała, natomiast 'Demony..' już stoją na półce i czekają na swoją kolej!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może zdecyduję się na pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie ta tematyka nie interesuje (Tudorowie, rycerze), więc nie zapiszę tego tytułu w wirtualnej biblioteczce na półce "chcę przeczytać". Może i dobrze, bo nie ubywa tam pozycji, jedynie przybywają nowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ten sam ból tylko, że u mnie półki już się skończyły i to niestety te realne a nie wirtualne... ;)

      Usuń
  10. Rzeczywiście sugerując się tylko tytułem, raczej bym po nią nie sięgnęła. Trochę mnie zniechęca, że to powieść młodzieżowa, no i zabrałam się w końcu za Gregory, więc na razie spasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. W "Alchemii miłości" naprawdę się zakochałam, więc przeczytania "Demonów miłości" już naprawdę nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  12. "Alchemię miłości" znam i chętnie poznałabym ciąg dalszy. Lubię takie historyczne powieści, ale nie za bardzo przeładowane opisami ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za dużo tych książek, kiedy to wszystko czytać , ale historia ciekawa, więc może kiedyś znajdę chwilkę, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń