piątek, 14 marca 2014

W domu innego - Rhidian Brook

Nie lubię wojennych opowieści. Opisu militarnych ataków ani tym bardziej analizy, jaką liczebność miały poszczególne wojska. Cenię za to historie, w których groza wojny przejawia się jedynie w tle i za to polubiłam Rhidiana Brooka. Jego książka skupiona jest na człowieku, starając się przybliżyć naturę tych nieludzkich czasów.

Rok 1946 – trwa demilitaryzacja Niemiec po przegranej wojnie. Angielskie władze zsyłają do Hamburga żołnierzy, przygotowanych do budowania nowego ustroju. Jednym z wybrańców jest pułkownik Lewis Morgan, który wraz z żoną i synem, ma zamieszkać w jednej z tutejszych posiadłości. Sęk jednak w tym, że aby to zrobić, trzeba pierw wysiedlić jej poprzednich mieszkańców, a na to nie pozwala mu jego sumienie. Chcąc pogodzić ze sobą obie te sprawy, postanawia, iż rodziny zamieszkają razem.

To co się dzieje między poszczególnymi domownikami, zostało bardzo skrupulatnie oddane w ich słowach oraz zachowaniu. Pani Morgan mota się w obliczu służby i uczy się jak być „władczą”. Za to wdowiec wraz z córką, stają się zbyt spolegliwy, choć w oczach dziewczyny łatwo można się doszukać złości. Kiedy jednak dwa, tak odległe od siebie światy, spotkają się na małej przestrzeni, coś musi zacząć iskrzyć.

W domu innego uderzyła mnie empatia autora oraz jego umiejętność oddania wszystkich obliczy tamtejszego czasu. Poznajemy tu nie tylko losy domostwa Morganów, ale też bezdomnych ludzi, żołnierzy, wręcz całej Hamburskiej społeczności. Brook nie zgubił przez to tego, co najważniejsze – spuścizny wojennego czasu, którą są zniszczenie i śmierć.

Piękna, lecz przerażająca w swej surowości opowieść o ranach i kochaniu. Czuje się nią zauroczona i z pewnością sięgnę po kolejne książki.


Rhidian Brook „W domu innego”
Ilość stron: 352
Wyd. Wielka Litera
Ocena: 4,5/6

17 komentarzy:

  1. Tym razem podziękuje, ponieważ wolę fabułę osadzoną we współczesnych realiach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię od czasu do czasu sięgać po takie książki, z tą też może się kiedyś zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ani wojenne, ani historyczne... niestety. Nawet jeśli tego rodzaju tło majaczy się tylko nieznacznie w oddali...

    OdpowiedzUsuń
  4. Stanowczo lubię taką tematykę! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. To może mi się spodobać, intrygujące relacje opisuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę już mam. Zdobyłam zaraz po rekomendacji Pani Ani Dziewit w TVN :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również nie lubię takich opisów, wolę skupić się na emocjach i uczuciach bohaterów, na tym jak oni to odbierają. Kiedyś sięgnę - czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię literaturę wojenną i skoro Tobie się podobała ta książka, to mnie także będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marzę o tej książce,bardzo lubię literaturę z wątkiem wojennym,jak i samą literaturę faktu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Coraz częściej sięgam po literaturę z wojną w tle, może i po tę książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie przeczytam. A przynajmniej spróbuję. Głównym powodem jest czas akcji. Chociaż nie ukrywam, że wolałabym zwykłą książkę historyczną poświęconą podobnej tematyce;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja właśnie lubię wojenne opowieści, choć bardziej takie, o jakich piszesz - z wojną w tle, bez tych wszystkich militarnych danych. Ta książka okazała się bardzo ciekawa, na dodatek poruszyła interesujący temat powojennych Niemiec.

    OdpowiedzUsuń
  13. Książki wojenne i historyczne na ogół nie zachęcają mnie, by po nie sięgnąć, ale historia z tej książki, którą opisujesz, wydaje się niezwykła.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja bardzo sobie cenię takie wojenne historie. Chętnie bym ją kiedyś przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie powiem - ciekawa pozycja...

    ~Natalia

    OdpowiedzUsuń