sobota, 9 lipca 2011

Zwerbowana miłość - Paweł Szlachetko

Za historią nie przepadam, ale okres PRL-u zawsze w szczególny sposób mnie intrygował. Czasy kolejek, małych fiatów, paczek zza granicy. Wielkich przemian i jeszcze większych absurdów. Pan Szlachetko zaprezentował je w tak wdzięczny i pełen humoru sposób, że Zwerbowana miłość staje się dla czytelnika źródłem niezwykle mądrej rozrywki.

Przełom roku 1988-89. Za oknami mroźna zima i świat w którym komunizm chyli się ku upadkowi. Jest to czas wielkich przemian nie tylko w życiu rzeczpospolitej, ale też i Anny, warszawianki pracującej jako „dama do towarzystwa”. Kobieta śpiesząc się na sylwestrowe przyjęcie, staje się uczestniczką wypadku. Winny całemu zajściu jest przystojny agent SB, dla którego pełniona służba jest tylko przykrywką, a wobec Anny ma już bardzo konkretne plany. 

Teczki, donosicielstwo, wszechobecne przekręty. Polityka wkrada się wszędzie, nawet do obywatelskich łóżek. Czy Anna uwierzy, że Andrzej jest miłością jej życia? Dlaczego wybór agenta padł właśnie na tą kobietę? Kto w tej grze okaże się katem, a kto ofiarą?

Na początku powieść jawi się jako jeden wielki mętlik. Nagromadzenie postaci, wątków i zdarzeń chwilami bywa przytłaczające. Jednak kiedy miniemy pierwsze dwa rozdziały oraz zorientujemy się w sytuacji, otworzy się przed nami niecodzienny i wielowymiarowy świat. Tutaj nikt do końca nie jest tym, za kogo się podaje. Porządni ludzie prowadzą szemrane interesy, prostytutki mają dyplomy wyższych uczelni. Każdy czegoś szuka, dokądś dąży. Powietrze gęstnieje, lecz nikt nie wie dlaczego.

Wszystko to opisane zostało za pomocą bardzo żywego i barwnego języka, którego uzupełnienie stanowią sugestywne opisy ówczesnych mieszkań i „przerażających” zasobności sklepowych półek. Wartka akcja, a do tego specyficzna nuta obyczajowości tego okresu, tworzą razem niebanalną całości.

To nie jest książka polityczna, miłosna, ani nawet obyczajowa. Zwerbowana miłość to opowieść o życiu, które lubi płatać figle. Nigdy nie wiadomo kogo spotkamy za najbliższym rogiem, ani kim okaże się nowo poznamy jegomość. Dlatego jeżeli chcecie poczuć klimat tamtych czasów, a do tego poznać po prostu dobrą historię, ta pozycja was nie zawiedzie.


 Książkę otrzymałam od wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję.

Paweł Szlachetko „Zwerbowana miłość”
Ilość stron: 368
Wyd. Muza
Warszawa 2010
Ocena: 4/6

12 komentarzy:

  1. Recenzja brzmi kusząco, więc z chęcią przeczytam:)). Mam nadzieję, że niedługo mi się to uda. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie jestem zawalona książkami, więc chwilowo sobie odpuszczę. Ale też ciekawią mnie czasy PRL-u. Jak będę miała więcej wolnego czasu z chęcią przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na liście coś związane z PRL-em jeśli dobrze pamiętam tyczy się to wampirów. Ale wracając: nie czytałam książki ani nie oglądałam filmu. Może kiedyś się skuszę ale wątpię, że to nastąpi w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam, lecz mam film i zamierzam obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mama chętnie sięgnie, już jej mówiłam o tej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za to bardzo lubię historię, więc i po tą książkę z chęcią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli po przeczytaniu "Strzępów" nadal nie będę miała dość PRLu, z chęcią sięgnę po tę książkę :).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba się nią zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. to niestety nie dla mnie. nie lubię czasów PRL-u

    OdpowiedzUsuń
  10. Historię lubiłam. Bardzo, zwłaszcza 3 klasie liceum - w końcu zdawałam maturę z historii.
    A czasy PRL-u, widzę, że Ciebie interesują tak samo jak i mnie. Miałam taki okres w życiu, że co brałam książkę do ręki, to pojawiał się w niej PRL.
    Zaciekawiłaś mnie tą lekturą i dopisuję ją sobie do listy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie bardzo przepadam za historią, a czasy PRL-u w szczególności mnie nie ciekawią. Tak więc ta pozycja nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. O czasach PRL czytałam już kilka książek -z różnym skutkiem. I tak na przykład "Niebieski autobus" wspominam dobrze, z kolei "Mariola, moje krople" już gorzej... W powyższej książce jest coś ciekawego, więc byłabym skłonna dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń