Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Szwecja. Gdzie wiking pije owsiane latte - Aldona Hartwińska, Milena Zaremba

20:34

Szwecja. Gdzie wiking pije owsiane latte - Aldona Hartwińska, Milena Zaremba

O migracji, kotach, kawie, pralniach, książkach i solonych słodyczach. Jednak prócz standardowych ciekawostek, autorki wplatają w książkę dużo kontekstu społecznego, w tym historię rodziny królewskiej.   

Myślę, że i ci, co dobrze znają już Szwecję, jak i ci, co dopiero zaczynają w nią wnikać, będą z książki zadowoleni. Są w niej punkty obowiązkowe: konik z Dalarny, fika, kiszony śledź czy midsommar, ale autorki nie unikają tematów typowo społecznych, aktualnie będących na topie - migracja, polityka mieszkaniowa czy przeobrażanie się szwedzkiej rodziny. Jest dużo o tolerancji, otwartości i przestrzeni dla wszystkich. Czasami ta poprawności potrafi zapędzić Szwedów w kozi róg (prawo Jante, wszechobecne listy), jednak choć nie jest to kraj idealny, posiada wiele rozwiązań, które warto by było zaczerpnąć.   

Oto to książka dla tych, co wiedzą o Szwecji już dużo, ale i dla tych, co nie wiedzą zupełnie nic. Drobna uwaga - nowych odbiorców początek może nudzić, a dla tych, co wiedzą już wiele, zakończenie będzie powtórką. Przy czym fakty, to jedno, a styl w jakim się je przedstawia oraz humor wpleciony w kolejne opowiadania, to już inna para kaloszy.   

Dla mnie całość super. w końcu książka, która przedstawia tematycznie coś więcej, niż standardowe reportaże czy przewodniki. 


Aldona Hartwińska, Milena Zaremba "Szwecja. Gdzie wiking pije owsiane latte"
Ilość stron: 400

Wyd. Pascal
Ocena: 5/6


Suma drobnych radości - Agnieszka Burska-Wojtkuńska

08:50

Suma drobnych radości - Agnieszka Burska-Wojtkuńska


Wszyscy blogerzy wydają książki. Jedni piszą samodzielnie, inni z "małą" pomocą, mało który jednak wie, jak to prawidłowo zrobić, a jeszcze mniej, potrafi to robić. Ona jest inna. Ona trafia celnie w nasze podskórne bolączki, obala mit matki polki, kury domowej czy też blogerki, która leci na fejmie. 

Mrs PolkaDot czyli Agnieszkę Burską-Wojtkuńską poznałam długo przed tym, jak urodziła się Hania. Zaczęło się od przepisów i podglądania sposobów na dekorowanie domu, a skończyło się na potakiwaniu głową we właściwie każdej, opisywanej przez nią kwestii. Do dziś pamiętam to święte oburzenie, gdy bodajże rok czy dwa lata temu, Polka opublikowała swój wpis o Halloween. Kontrowersji mimo wszystko nie można jej zarzucić, za to poczucie humoru i społeczne wyczucie już jak najbardziej tak. 

Przechodząc do sedna sprawy, czym jest w ogóle Suma drobnych radości, to powiedziałabym, że przewodnikiem, tak przewodnikiem, absolutnie nie poradnikiem, po tym, jak cieszyć się codziennością i nie mieć wyrzutów sumienia, że lubi się zwykły, schematyczny rytm dnia. Dziś ludzie boją się jak ognia posądzenia o przeciętność. Wszyscy muszą być jacyś i muszą być kimś. Najlepiej kimś kto się liczy, kto jest sławny. A co jeżeli ktoś lubi mieć święty spokój, woli się nie wychylać i w domowym zaciszu realizować swoje potrzeby? Polka pracująca w domu, wychowująca dwie córki, gotująca, sprzątająca, nie mająca zagranicznych wakacji, wcale nie narzeka. Kocha to, co ma, choć nie rezygnuje z tego aby sięgać po więcej.

Suma drobnych radości to szczera rzecz o tym, że szczęśliwym się bywa, a nie jest. Że te małe momenty należy pielęgnować. Przyjacielska opowieść o rodzinie i o wdzięczności. Czuła, zabawna, co najważniejsze - napisana z sercem.

Agnieszka Burska-Wojtkuńska "Suma drobnych radości"
Ilość stron: 260
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6
Bądź fit - Ola Żelazo

19:29

Bądź fit - Ola Żelazo


W przeciwieństwie do książek wydawanych przez konkurencję, Bądź fit to nie tylko zbiór ćwiczeń, które możemy wykonać w swoim domu, ale przede wszystkim obszerne kompendium wiedzy. Mamy tu typy budowy ciała, trochę motywacji, podstawy żywienia, rozdział o dobieraniu ćwiczeń do swoich możliwości, i dopiero na końcu, pojawiają się treningi na różne pory roku. Takie ułożenie działów ma szczególne znaczenie dla osób początkujących, którym brakuje wiedzy, by włożony w ćwiczenia wysiłek, przyniósł zadowalające i długotrwałe efekty. Poza tym w zależności od rodzaju sylwetki, powinno przestrzegać się różnych zaleceń dietetycznych i treningowych, a liczni doradcy zapominają o tym wspomnieć.

Bądź fit nie jest pozycją nastawioną na obrazki i nie o promocję autorki w nim chodzi. Zdjęcia są proste i ukazują trenerkę w dobrze znanych nam okolicznościach - ogrodzie, stadionie, łące. Nie ma szpanu metkami, jest różnorodność i widoczne zaangażowanie w powstawanie książki - każda pora roku faktycznie znajduje się na fotografii.

Gdyby nie poradnik i jego promocja w sieci, pewnie nigdy nie usłyszałabym o Oli Żelazo, albo zignorowałabym ją tak, jak większość rodzących się obecnie sportsmenek - powoli dochodzę do wniosku, że co dziesiąta osoba w Polsce jest trenerem i chce wcisnąć mi "wiedzę". W przeciwieństwie do Anny L. której porady i postawy są dla mnie wątpliwej jakości, Ola Żelazo mnie przekonała. Może nie ma takiej siły przebicia jak konkurentki, ale w przeciwieństwie do nich ma wiedzę i wie, jak jej można użyć.


Ola Żelazo "Bądź fit"
Ilość stron: 288
Wyd. Pascal 
Ocena: 5/6
Musimy coś zmienić - Sandy Hall

08:43

Musimy coś zmienić - Sandy Hall

Lea i Gabe są sobie przeznaczeni, a przynajmniej tak uważa cały świat... z wyjątkiem nich samych.

Poznają się na zajęciach kreatywnego pisania, lecz przez chorobliwą nieśmiałość, nie potrafią odezwać się do siebie słowem. Okazję do dyskusji stara się zainicjować im nauczycielka, kelnerka, nawet baristki w Starbucksie rozmawiają na ich temat. Czy będąc na świeczniku ten związek będzie miał w ogóle szansę zaistnieć? Czy nie zepsują go plotki oraz tajemnica, skrzętnie skrywana przez Gabe'a?

Sandy Hall stworzyła na maksa optymistyczną i wzbudzającą nadzieję książkę. Przy lekturze odzyskujemy wiarę, że ludzie mogą być pogodni i potrafią bezinteresownie dopingować innych. Musimy coś zmienić czyta się błyskawicznie, w czym pomagają zamieszczone w niej praktycznie same dialogi. Nim jednak wszyscy na hura rzucą się do lektury, muszę was ostrzec - jeżeli masz powyżej szesnastu lat, nie jest to książka dla ciebie.

Mimo całej sympatii do autorki oraz świetnie dopracowanej okładki, nie jestem w stanie dać książce więcej niż "trzy". Dlaczego bohaterów umieszczono się na uniwersytecie, a potem odebrało im się zdolność prostego nawiązania rozmowy? Przecież mając dwadzieścia jeden lat, chłopak potrafi chyba powiedzieć "cześć" do dziewczyny?

Wykładowca podstępem skłaniający uczniów do pójścia na randkę, gadające wiewiórki (sic! - choć ten zabieg jest akurat całkiem zabawy), maksymalnie prosty język i brak opisów - nie zostawią wymagającego czytelnika obojętnym.


Sandy Hall "Musimy coś zmienić"
Ilość stron: 304
Wyd. Pascal
Ocena: 3/6
Chleb. Domowa piekarnia - Piotr Kucharski

08:54

Chleb. Domowa piekarnia - Piotr Kucharski


Wystarczy spojrzeć na tę książkę, by poczuć zapach ciepłego, świeżo wypieczonego chleba. Piotr Kucharski pobudza zmysły i opowiada historię, jak z dziada pradziada, wyrabiano pieczywo w jego rodzinie. Sama, przymierzałam się do tego kilkanaście razy, ale choć miałam składniki i trochę wolnego czasu, nigdy nic z tego nie wyszło…
 
Chleb. Domowa piekarnia, to jak mówi autor: album a zarazem przewodnik, po domowym sposobie wypieku chleba. Od teorii - mąki i wody, po techniki wyrobu, przepisy oraz sposoby na wykorzystanie czerstwiejących zapasów. Spodobało mi się, że Kucharski nie tworzy sztywnych ram i klasyczne rzeczy, przeplata wariacjami w wersji słodkiej i wytrawnej, mimo że te drugie w wykorzystaniu, będą pewno rzadziej.

Ciabaty, podpłomyki, chleb żytni i drożdżowy. Maślany pudding, a w finale - cytrusowe tosty z malinami. Wyobraźnia pracuje, nie powiem, kwestia tylko, co w prawdziwym życiu mi z tego wyjdzie? ;)

Wypiekanie chleba to dla mnie pewien rytuał i proces, którego nie da się w żaden sposób przyspieszyć. Trzeba odczekać określoną ilość dni, aby powstał zakwas, właściwą ilość czasu wyrabiać ciasto, a po wypieczeniu, dać mu chwilę, by spokojnie doszedł. Może z tego powodu, nigdy go nie upiekłam, ale w końcu to zrobię - wy mi tu świadkami, a Kucharski pomocnikiem.


Piotr Kucharski "Chleb. Domowa piekarnia"
Ilość stron: 272
Wyd. Pascal 
Ocena: 4/6
Morderstwo w akademii - Martin Olczak

09:40

Morderstwo w akademii - Martin Olczak

Morderstwo w Akademii wygląda na początku, jak ukłon złożony w stronę klasycznego kryminału. Mamy mordercę w płaszczu i z cylindrem na głowie. Narzędziem zbrodni jest zabytkowy rewolwer, a ofiary giną od wystrzału z bliskiej odległości. Im jednak dalej w historię się zanurzamy, tym coraz większe niespodzianki na nas czekają. Zmienia się broń oraz umiejętności sprawcy, a historia zaczyna sięgać w coraz dalszą i mroczniejszą przeszłość.

Jak samo nazwisko wskazuje, Martin Olczak jest Szwedem polskiego pochodzenia, który sporo namieszał w ojczyźnie, wypuszczając Akademię na dzień przed wręczeniem literackiej nagrody Nobla. Trudno mi powiedzieć na ile opisane w niej wydarzenia (te historyczne) bliskie są prawdzie, ale napięcie potęgowane jest z minuty na minutę. 

Powieść, traktująca o morderstwach członków Noblowskiej Akademii, robi bardzo dobre wrażenie. Martin Olczak fantastycznie łączy przeszłość ze współczesnością. Są tu sceny żywcem wyjęte z Agathy Christie, jak i elementy dochodzenia, nie ustępujące zaawansowanej kryminalistyce. Dla mnie największą jednak zaletą, były nawiązania do Noblistów (będące wstępem do każdego rozdziału) oraz dziesiątki szwedzkich ciekawostek, wplecionych w akcję i omówionych dokładnie w przypisach. Szkoda tylko, że jedyny Polak w fabule musiał się okazać zapijaczonym bezdomnym, a stereotyp ten coraz mocniej zagnieżdża się w naszej psychice.

Znakomicie napisany, przemyślany i dający do myślenia kryminał, po którym doszłam do wniosku, że znajomość czternastu noblistów, to strasznie marny wynik i, że muszę w końcu poznać Krystynę córkę Lavransa autorstwa Undset.

Martin Olczak "Morderstwo w akademii"
Ilość stron: 448
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6
Miłość i Chaos w Nowym Jorku - Gemma Burgess.

10:11

Miłość i Chaos w Nowym Jorku - Gemma Burgess.

Polubiłam Dziewczyny z Nowego Jorku, dlatego szukając książki znacznie lżejszej, niż moje zeszłotygodniowe wybory, sięgnęłam po Miłość i Chaos Gemmy Burgess. 

Tytuł idealnie odpowiada historii za nim ukrytej, traktującej o imprezującej dziewczynie, której świat wali się na głowę, a alkohol i tańce są tylko chwilową od tego ucieczką. Angie kończy za moment dwadzieścia trzy lata, nie mając jednocześnie w życiu żadnego, konkretnego celu. Ok, chce być sławna i bogata, i mieć własną kolekcję ubrań, ale funkcjonując na kacu na pewno tego nie zdobędzie. Pewnego dnia budzi się trzema tysiącami dolarów na poduszce, problem jednak w tym, że z ubiegłej nocy zupełnie nic niepamiętna… 

Gemma Burgess tworzy lekkie, naiwne w gruncie rzeczy historie, ale do autobusu taka lektura spisała się idealnie. Miłość i chaos w Nowym Jorku czytałam w drodze do Krakowa i nawet nie wiem kiedy, zleciało mi to półtorej godziny. Jest to zabawna, czysto rozrywkowa powieść, którą polubiłam bez konkretnego powodu. Zwyczajnie, raz za czas, dobrze jest zatracić się w czymś takim. W bajce dla dorosłych, gdzie na przyjaciół zawsze możemy liczyć, a ubrani w bikini, bez gotówki i dokumentów, będziemy w stanie wrócić sami z Karaibów ;) 

Bliskie są mi babskie czytadła oraz styl, w jakim tworzy Burgess. Jeżeli i Was taka literatura przekonuje, warto zwrócić na Gemmę uwagę, ale wcześniejsze Dziewczyny podobały mi się jednak nieco bardziej. 


Gemma Burgess „Miłość i chaos w Nowym Jorku” 
Ilość stron: 352 
Wyd. Pascal 
Ocena: 4/6
Zezia i Giler - Agnieszka Chylińska

15:15

Zezia i Giler - Agnieszka Chylińska

Twórczość Agnieszki Chylińskiej towarzyszy mi od dobrych nastu lat. W podstawówce słuchałam kaset O.N.A., potem śledziłam jej karierę solową oraz coraz dziwniejsze, pomysły na samą siebie. Punktem zwrotnym w jej życiu okazał się być występ w telewizyjnym show, ale w moim odczuciu Aga nadal dopiero się rozkręca. Intencja tworzenia bajek dla dzieci, to zaledwie preludium do jej następnych szalonych projektów. Pytanie jednak, czy akurat ten kierunek artystycznej działalności, jest jej naprawdę pisany?

Zezia i Giler; brat i siostra, a raczej dwójka oddanych sobie przyjaciół, którzy w przelotnej zgodzie żyją pod jednym dachem. Glier ma swoje przyzwyczajenia, rytuały, których się kurczowo trzyma. Zezia za to ceni sobie spontaniczność i marzy o gorącej miłości.

Ich codzienne życie opisane zostało w tej niewielkiej bajce, i choć poruszony został chyba każdy, ważny dla dziecka temat (szkoła, wakacje, sąsiedzi i koledzy) czuje po tej książce pewien niedosyt. Może jest to wina zbyt wielu pochlebnych, i aż nazbyt entuzjastycznych recenzji. A może zadziałała magia poprzedniej Agnieszki Chylińskiej, która z wyszczekanej buntowniczki stała się przykładną matką? Nie wiem i pewnie jednoznacznie nigdy się tego nie dowiem, ale ja wzruszona jakoś się nie czuję.

Czytało się dobrze, Agnieszka barwnie swą historię opowiada, ale to by było na tyle.


Agnieszka Chylińska „Zezia i Giler”
Ilość stron: 122
Wyd. Pascal
Ocena: 4/6
Dziecko śniegu - Eowyn Ivey

09:51

Dziecko śniegu - Eowyn Ivey

Pewnej magicznej nocy, kiedy pierwszy raz w roku z nieba sypie się śnieg, Jack i Mabel lepią z puchu dziewczynkę. Śliczną z perkatym noskiem, dokładnie taką, o jakiej zawsze marzyli. O poranku figurki na dworze już nie ma, za to za drzewami skrywa się wystraszona postać w niebieskim płaszczyku.

Dziecko śniegu to nostalgiczna baśń o miłości, dziejąca się na zapomnianym przez wszystkich końcu świata, zwanym potocznie Alaską. Z jednej strony zabieg ten czyni powieść bardzo uniwersalną, nie ograniczoną żadnym charakterystycznym miejscem – pola i lasy przecież są wszędzie. A z drugiej, dzięki wysłaniu jej do dzikiej krainy, zyskuje też coś z magii i sprawia, że zaczynamy wierzyć w siłę, spełniających się tam marzeń.

W pisarstwie Eowyn Ivey nie ma dla mnie słabych momentów. W historii podobało mi się praktycznie wszystko od opisów przyrody, jej bohaterów, aż po tajemnicę i otoczoną nutą niepewności kwestię dziewczyny.

W życiu, jak w przyrodzie: wszystko zatacza swe kręgi. Rodzimy się, umieramy, skrywamy sekrety na samym dnie serca...

Piękna, wigilijna i na maksa wciągająca powieść.

Eowyn Ivey „Dziecko śniegu”
Ilość stron: 448
Wyd. Pascal
Ocena: 5,5/6
Spróbujmy jeszcze raz - Abbi Glines

10:41

Spróbujmy jeszcze raz - Abbi Glines

Pamiętacie jak irytowałam się na Blair z O krok za daleko? Jak nazwałam ją manipulantką, zarzuciłam jej naiwność oraz brak konsekwencji? Zgodnie z powiedzeniem: „przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej” z panną Wynns postanowiłam spotkać się ponownie. Chciałam się upewnić czy dziewczyna faktycznie jest taka zła, czy może da się ją jakoś polubić. Nadal nie rozumiem fascynacji tą postacią u wszystkich bohaterów książki, ale prawdą jest, że wizyta u niej była teraz znacznie przyjemniejsza niż za pierwszym razem.

Blair po burzliwym rozstaniu z Rushem, jedzie do byłego chłopaka w Sumit, szukać ukojenia. Chce z jego pomocą rozpocząć wszystko od nowa. Znaleźć jakąś pracę, uwolnić się od ojca oraz dalszej rodziny. Problem w tym, że kiedy przez tyle dni człowiek się nie kontrolował, to nadchodzi w końcu moment, gdy trzeba za to wszystko zapłacić. Życie wystawia Blair słony rachunek – w kilka tygodni musi zdecydować co chce robić dalej i czy jej powrót do Rusha jest w ogóle możliwy.

Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia się do Blair, czy może efekt długiego weekendu i faktu, że moja tolerancja na niektóre rzeczy w tym czasie wzrosła, ale obyło się bez zgrzytów i wielkich rozczarowań. Sytuacja dziewczyny naprawdę jest podbramkowa. Świat wali jej się na głowę, serce krwawi po rozstaniu, a tu trzeba wziąć się w garść i zacząć myśleć o innych.

Przemiana głównej bohaterki spektakularna jeszcze nie jest, ale dostrzegam dla niej nadzieję. Glines zrobiła spore postępy w kreowaniu swych postaci, nawet Rush staje się odpowiedzialny i zdobywa się na odwagę przeciwstawienia się Nan. Szkoda jedynie, że końcówka znowu idzie w tani erotyk, trzy czwarte powieści uznaję jednak za udane.


Abbi Glines „Spróbujmy jeszcze raz”
Ilość stron: 336
Wyd. Pascal
Ocena: 4/6
Dziewczyny z Nowego Jorku - Gemma Burgess

16:07

Dziewczyny z Nowego Jorku - Gemma Burgess

Poznajcie Pię. Młodą, energiczną i trochę nazbyt wyluzowaną dziewczynę, która przez słabość do hucznych imprez, traci załatwioną jej przez rodziców posadę. Zirytowany tym faktem ojciec stawia córkę pod ścianą. Albo w ciągu miesiąca znajdzie nową, dobrze płatną pracę, albo ma się spakować i wróci z nim do Zurychu.

Dziewczyny z Nowego Jorku to pełna humoru opowieść o dzisiejszych kobietach, które kończąc wymarzone studia, coraz częściej lądują w patowej sytuacji. Nie mają doświadczenia, więc nikt ich nie chce zatrudnić, a żeby się czegoś nauczyć trzeba przecież pracować. Jak w takich warunkach odnajdzie się Pia? Jej doradczyniami są cztery zwariowane przyjaciółki, które tak jak ona, uwielbiają się bawić. Czy współczesny Nowy Jork okaże się być dla nich łaskawy?

W książce podobało mi się praktycznie wszystko. Szaleństwo bohaterek, ich charaktery, a nawet sposób prezentacji. Gemma Burgess bawi się konwencją Seksu w wielkim mieście, odmładzając dziewczyny i dodając ich życiu nieco więcej frywolności. Jest sporo beztroski, wielkich nadziei, słowem wszystkiego, czym cechuje się człowiek u progu swej dorosłości.

Aż szkoda, że Nowy Jork leży na drugim końcu świata.


Gemma Burgess „Dziewczyny z Nowego Jorku”
Ilość stron: 384
Wyd. Pascal
Ocena: 5/6
O krok za daleko - Abbi Glines

12:49

O krok za daleko - Abbi Glines

Blair nie widziała ojca od dnia, kiedy opuścił swoją rodzinę prawie pięć lat temu. Niestety z powodu choroby matki oraz związanego z nią drogiego leczenia, dziewczyna nie ma wyboru. Sprzedaje dom po babci i rusza na południe, ponowie spotkać się z ojcem. Zamierza zatrzymać się u niego na kilka dni, do czasu aż znajdzie pracę i sama stanie na nogi. Oszołomiona po niedawnym pogrzebie matki, samotna niczym palec, przyjeżdża w końcu na Florydę, gdzie czekają ją jeszcze większe kłopoty. Kłopoty, które na imię mają Rush.

O krok za daleko to historia relacji dwójki młodych ludzi. Biednej dziewczyny z Alabamy oraz rozpuszczonego chłopaka z Rosemary Beach. Nie jest to jednak klasyczne nawiązanie do motywu „pięknej i bestii”, ponieważ mam po lekturze sporo wątpliwości, kto tu tak naprawdę okazał się tym złym i manipulującym.

Denerwowała mnie naiwność Blair oraz jej natarczywe odgrywanie niewinności. Zachowanie dziewczyny w znikomym stopniu pokrywało się z wygłaszanymi przez nią tyradami, bo przed ludźmi uchodziła za twardą i niezależną, ale wystarczyło by Rush rzucił na nią okiem, a miękły jej nie tylko kolana. Nie wiem jak dokładniej opisać mój problem z tą bohaterką, ale nie potrafiłam jej zaufać. Już bardziej autentyczny okazał się dla mnie Rush, otwarcie mówiący, że zależy mu tylko na dobrej zabawie i alkoholu, niż cnotliwa z pozoru Blair.

Abbi Glines stworzyła powieść, która pod otoczką młodzieżowej historii o miłości, demonstruje różne mechanizmy wywierania wpływu na ludzi. W relacjach damsko-męskich rzadko kiedy zdajemy się na przypadek, za to dużo częściej wchodzimy w role, zgoła odmienne od naszych codziennych sytuacji.

Kto w tej historii przekroczył własne granice i posunął się o krok za daleko? Przeczytajcie i dowiedzcie się sami. Dobra, wakacyjna lektura.


Abbi Glines „O krok za daleko”
Ilość stron: 304
Wyd. Pascal
Ocena: 3/6
Copyright © Varia czyta , Blogger