Wyprawa do wnętrza Ziemi - Juliusz Verne

11:38

Wyprawa do wnętrza Ziemi - Juliusz Verne

Ostatnio sporo było u mnie literatury skandynawskiej, dlatego żeby zachować zdrową równowagę, postanowiłam sięgnąć ponownie do klasyki. Wybór padł na najstarszą książkę w moim zbiorze.  Pożółkłą, pachnąca, klejoną na wszystkie dostępne sposoby Wyprawę do wnętrza Ziemi Juliusza Verne’a, i co? Trafiłam na Islandię – zapewniam – całkowicie nieświadomie :)

Profesor mineralogii, Otto Lidencrock, zachwycony zagadką znalezioną w jednej z zakupionych w antykwariacie książek, postanawia sprawdzić na ile słowa jej autora zgodne są z prawdą. Naukowiec, wraz ze swoim bratankiem i miejscowym przewodnikiem, ruszają w daleką podróż na Islandię. Chcą przez krater nieczynnego już wulkanu, dostać się do wnętrza Ziemi. 

Powieść stara jak świat, motyw przewodni wszystkim dobrze znany, a ja dopiero teraz Verne’a wzięłam do ręki. Późno, przyznaję, jednak z pełną świadomością stwierdzam, że mimo iż książka powstała niemal półtora wieku temu – zmienił się świat, rozwinęły się technologie – to wyobraźnia Verne’a wciąż zadziwia i fascynuje.

Urzekła mnie realność jego historii. To, że bohaterom nic nie przychodzi z łatwością, że błądzą, ranią się, załamują. Znoszą trudną i ryzykowną wyprawę w imię czego? Nadziei, nauki, własnych marzeń?
 
Wyjątkowy dziennik z niezwykłej podróży oraz wielki plus za stare wydanie, pełne fantastycznych ilustracji. Bardzo mi się podobało.


Juliusz Verne „Wyprawa do wnętrza Ziemi”
Ilość stron: 276
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 5/6

Stos

09:24

Stos

Szmat czasu stosu nie było. Lipiec minął nie wiadomo kiedy, sierpień już się kończy. Najwyższa zatem pora podsumować, co nowego przez wakacje się u mnie pojawiło. 


Abbi Glines "O krok za daleko"      od wyd. Pascal  recenzja
Gemma Burgess "Dziewczyny z Nowego Jorku"        j.w.  recenzja
Paweł Jaszczuk "Ochronka Anioła Stróża"      od wyd. Oficynka  recenzja
Przemysław Borkowski "Hotel Zaświat"      j.w.   recenzja
Joanna Fabicka "Second Hand"       zakup własny
Katarzyna Michalak "Bezdomna"     j.w.    recenzja
Majgull Axelsson "Pępowina"      j.w.
Emma Donoghue "Ladacznica"        j.w.  recenzja
A. Młynarska i D. Wellmman "Kalendarzyk niemałżeński"       j.w.
Shelley Emling "Maria Skłodowska-Curie i jej córki"       od wyd. Muza 
YrsaSigurðardóttir "Statek śmierci"       j.w.   recenzja
James Craig "Londyn we krwi"      j.w.  recenzja
Federico Mocca "Amore 14"      j.w.  recenzja


Robert Karjel "Szwed, który zniknął"          od p. Macieja Drozd   recenzja 
Nele Neuhaus "Śnieżka musi umrzeć"          od. wyd. Media Rodzina  recenzja
Graeme Simsion "Projekt Rosie"                  j.w.   recenzja 
Anna M. Nowakowska "Dziunia"               od wyd. W.A.B.    recenzja
Anna Gras "Misiek i fałszerze czekolady"        od. wyd. Grodkowskiego  recenzja


Emmanuel Carrère "Wąsy"             od wyd. Literackiego  recenzja
Ewa Nowak "Bransoletka"             j.w.   recenzja
Annabel Pitcher "Moja siostra mieszka na kominku"  od wyd. Papierowy Księżyc  recenzja
Patrick Ness "Siedem minut po północy"             j.w.  recenzja


Mariolina Venezia "Jestem tu od wieków"    zakup własny
Ivana Sajko "Rio bar"                   j.w. 
Anna Maria Matute "Bezludny raj"        j.w.
Melania Mazzucco "Taki piękny dzień"       j.w.
Melania Mazzucco "Vita"                    j.w.


Anna Gavalda "Ostatni raz"            j.w.   recenzja
Mian Mian "Cukiereczki"               j.w.
Monika Rakusa "39,9"                   j.w.
Anna Gavalda "Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał"    j.w.

Na koniec jeszcze pióro. Poprzednie zaczęło straszyć swoim wyglądem, dlatego zdecydowałam się na wersje stalową, oby bardziej na mnie odporną.


Za otrzymane książki serdecznie dziękuję.
Amore 14 - Federico Moccia

14:02

Amore 14 - Federico Moccia

Czternastoletnia Caroline przeżywa właśnie najbardziej wyjątkowy okres w swoim życiu. To w te wakacje pierwszy raz czuje, że kocha, całuje się z chłopakiem i przeżywa miłosne uniesienia. Wakacyjny czas beztroski szybko się jednak kończy, a w raz z nastaniem nowego roku, nadchodzi pora na dojrzałe decyzje. Naście lat to dla człowieka wielkie zmiany i sporo nowości. Pierwsza miłość, pierwsze oczarowanie oraz gorycz porażki. Szkoda, że nie wszyscy jednakowo dobrze sobie z nimi radzą.

Federico Moccia to jeden z poczytniejszych pisarzy włoskiego pochodzenia. Jego powieści licznie są ekranizowane, a każda następna w ojczystym kraju, z miejsca staje się bestsellerem. Można by przypuszczać, że skoro Włosi tak bardzo go lubią, to Mocca znakomicie potrafi pisać. Czy po Amore 14 ja też tak uważam? Niestety nie.

Historia Caroline mimo entuzjastycznego opisu na okładce, w nikłym stopniu nastawiona jest na prawdziwe uczucia. Więcej tu szpanu samochodami oraz nowym modelem telefonu, niż dylematów z właściwym lokowaniem uczuć. Co rozdział dziewczyna kocha innego, a sposób narracji jest zbyt roztrzepany. Nie czułam też wykreowanego w Amore 14 świata. Brakowało mi klimatu, atmosfery włoskich miasteczek, zabytków, spacerów bulwarami. Akcja może się dziać w zasadzie w każdym innym miejscu na świecie i nic by to w niej nie zmieniło.

Może to moja wina, że wyrosłam z młodzieżowych historii. Że coraz trudniej jest mi zrozumieć takich bohaterów, utożsamić ich słowa z własnym życiem i doświadczeniami. A może to Moccia się nie przyłożył, i zamiast skupić uwagę na miłosnych gestach, zawartej w nich magii i nieśmiałości, to pisze o pustych przedmiotach?

Opasła książka. Dużo słów, a tak mało treści.


Federico Moccia “Amore 14”
Ilość stron: 480
Wyd. Muza
Ocena: 3/6
Jedyna prawda - Olle Lönnaeus

07:56

Jedyna prawda - Olle Lönnaeus

W którym momencie kończy się nasza odpowiedzialność za rodziców? Czy można czuć obowiązek wobec ojca, który pił i bił, niczego nie żałując? Joel żył z nadzieją, że rodzinne piekło zostawił już daleko za sobą. Dwadzieścia lat temu spakował się, wyszedł z domu i do tej pory nawet się nie obejrzał. Skąd więc impuls by w środku nocy, w trakcie śnieżycy, pędzić ojcu na ratunek?

Kiedy Joel wpada resztkami sił do domu Mårtena, ten wisi już na haku, uwieszony pod sufitem. Jego ciało jest zimne, twarz zastygła w kaprysie. Na ścinanie widnieje też napis, czerwony niczym krew akt oskarżenia: Ghadab Allah – Gniew Boga. Czyich bogów rozgniewał Mårten – miejscowy blagier i niewydarzony artysta?

To moje drugie spotkanie z Olle Lönnaeusem i ponownie jestem mile zaskoczona. Wielu kręci nosem, że smęci i mało się u niego dzieje, ale mi się podoba to jak on pisze. Próżno doszukiwać się w jego historiach szczególnej przebojowości, za to klimat tworzy naprawdę wyjątkowy.

Początkowe obawy wobec motywu terroryzmu również szybko się rozwiały. W Jedynej prawdzie dżihad to tylko ułamek rozbudowanej fabuły. Istotny element wydarzeń, ale nie dominujący opowiadanej historii – nudzą mnie polityczne spory i podkładanie bomb, stąd kolejny plus dla autora.

Kwestią gustu jest czy Jedyna prawda się spodoba, czy też nie. Dla mnie świetna rozrywka z akcentem na relacje, w krzywdzącej się nawzajem rodzinie. 


Olle Lönnaeus „Jedyna prawda”
Ilość stron: 416
Wyd. Rea
Ocena: 5/6
W krainie smaku cz.V

08:39

W krainie smaku cz.V

Tym razem mniej słów, za to znacznie więcej zdjęć. Jesień coraz bardziej panoszy się za oknem, dlatego słoneczna sobota w całości minęła mi na powietrzu. Był grill i piknikowa lektura. Zaległości prasowe mam ogromne, więc niech was nie dziwi okładka sprzed pół roku :)


Pamiętacie serial Gdzie jest Wally? W tym wypadku można zapytać Gdzie jest Fizionek? On to zawsze w jakiś kadr się wciśnie.




Copyright © Varia czyta , Blogger