piątek, 11 stycznia 2019

Papierowe duchy - Julia Heaberlin

Jak poznać prawdę o zaginionej siostrze? Gdzie szukać odpowiedzi, kiedy każdy trop wiedzie donikąd?

Ma przeczucie, że mężczyzna, który przed nią siedzi, to morderca jej siostry. Aby się o tym przekonać udaje jego córkę i zabiera go w podróż. Będą jechać śladami dziewczyn, które prawdopodobnie były jego ofiarami. I choć żadnej zbrodni mu nie udowodniono, nie ma wątpliwości, że jest to człowiek porywczy i niebezpieczny - Carl Louis Feldman, fotograf, reportażysta, bestia z lukami pamięci...

Książka Juli Heaberlin jest w porządku. Świetnie oddaje psychologiczny aspekt radzenia, bądź dokładniej nie radzenia, sobie z tragedią. Brakuje w niej jednak napięcia i szczerze powiedziawszy, nieco racjonalności. Jaka młoda dziewczyna porwałaby się na taki krok i wsiadła do jednego samochodu z domniemanym mordercą? Jaki ośrodek wydałby jej pacjenta z napadami gniewu?

Na korzyść historii wypada gra tocząca między bohaterami. Od początku ma się przeczucie, że Carl wie i rozumie więcej niż daje po sobie poznać. Wykorzystuje potyczki słowne, przesyła znaki, mówiące więcej niż postawiona przez biegłych diagnoza.

Papierowe duchy to interesujący obraz straty i oryginalny pomysł na kryminalną zagadkę. Gdyby tylko akcja była w nim żywsza, a autorka starała się nieco bardziej unikać powtórzeń...

Julia Heaberlin "Papierowe duchy"
Ilość stron: 416
Wyd. W.A.B.
Ocena: 3,5/6
Premiera: 16.01.2019r.

3 komentarze:

  1. Książka znajduje się już na liście moich tytułów do upolowania, choć myślę, że powtórzenia mogą mnie trochę irytować. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Na książkę po tej treściwej recenzji będę "polować", pozdrawiam z zaśnieżonego Ponidzia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygująca książka. Być może po nią sięgnę jak na nią gdzieś trafię.

    OdpowiedzUsuń