Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani. Pokaż wszystkie posty
Córka rzeźbiarza - Tove Jansson

07:22

Córka rzeźbiarza - Tove Jansson


Autobiograficzne opowiadania Tove Jansson. Krótkie, ale jak zwykle treściwe migawki z jej życia, a w zasadzie z lat wczesnego dzieciństwa. Wizyty u dziadków na wsi, toczenie srebrnego kamienia ulicami miasta, marzenia małej dziewczynki i świat widziany jej oczami.

Tove tak sprawnie oddała osobowość siebie, jako dziecka, że miejscami trzeba było się sporo natrudzić, by nadążyć za jej tokiem myślenia – zwłaszcza że fantazja i rzeczywistość to pojęcia płynnie się tu przenikające. Ale Córka rzeźbiarza to nie tylko teksty, to również zbiór rodzinnych fotografii, szkoda tylko że niepodpisanych, bo o ile osoby uwiecznione na nich, po lekturze Mamy Muminków jestem w stanie rozpoznać, o tyle miejsca w których je zrobiono, pozostają już niestety tajemnicą.  

Jeśli lubicie autorkę, tak samo jak ja, to wręcz musicie poznać zawarte w tym tomie historie. Jeżeli jednak jej twórczość jest dla was obca, Córkę rzeźbiarza polecam zostawić sobie na koniec. Nie znając jej stylu, a poniekąd również i osobowości, nie wyłapiecie tego co u Tove najważniejsze – szacunku do przyrody i ukojenia, jakie wiąże się z "szumem morza".


Tove Jansson „Córka rzeźbiarza”
Ilość stron: 168
Wyd. słowo/obraz terytoria
Ocena: 5/6                                                                                        Dzień dobry i udanego weekendu!


Marzec moimi oczami

11:14

Marzec moimi oczami

Prosiliście o foty z leśnego spaceru, więc oto marzec moimi oczami - ciepły, słoneczny i pełen pozytywnej energii. Miesiąc w którym świat budzi się do życia, a moje poranki pachną świeżą pościelą i pysznym śniadaniem :) 

Starałam się uchwycić na zdjęciach jego niezwykły klimat - mam nadzieję, że choć po części mi się to udało :)

W krainie smaku VI

14:29

W krainie smaku VI


Lubię takie chwile. Kawa, cisza, ja.

Skworcu.com.pl
Potem - Rosamund Lupton

20:16

Potem - Rosamund Lupton

Błękitne niebo przecinają kłęby gryzącego dymu. Szkoła płonie. Wszczęty alarm sprawia, że rodzice pędzą chodnikami, aby upewnić się, że ich dzieciom nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Z duszą na ramieniu biegnie też Grace. Wbiega do budynku pełnego ognia, żeby uratować swoją ukochaną Jenny. Ostatkiem sił udaje się jej ocalić córkę, jednak na skutek doznanych obrażeń, obie znajdują się na granicy życia i śmierci. 

Błądząc w zawieszeniu po szpitalnych korytarzach, bohaterki stają się niemymi świadkami rozpaczy, jaką przeżywają ich bliscy. Dodatkowo poznają też szczegóły rozpoczętego właśnie śledztwa, a prawda jaka się przed nimi ukazuje, staje się wyzwaniem dla całej rodziny.

Powieść Rosamund Lupton ma w sobie dwie rzeczy, które w pełni uzasadniają sukces, jaki odniosła. Genialną treść oraz masę nieoczekiwanych zwrotów akcji. Książka zgrabnie łączy ze sobą fabułę pełną dramatu z magicznym realizmem, sprawiając, że wplątany w wir wydarzeń czytelnik, nie ma najmniejszych szans się z niego uwolnić. Jest tu wszystko co potrzeba, by literatura zaczęła żyć własnym życiem. Emocje, napięcie, empatia. 

Od pierwszych stron czułam się oczarowana tą historią. Potem to przejmujący obraz matki, która dla swoja dziecka zdolna jest do każdego poświęcenia. Obraz, w który w dobie ostatnich doniesień można łatwo zwątpić,  a jednak chwytamy się go i wierzymy,
że mimo bólu jaki z sobą niesie, jest prawdziwy. 

Świetnie napisana książka. Niebanalna i wyjątkowa.


Rosamund Lupton „Potem”
Ilość stron: 400
Wyd. Świat Książki
Ocena: 5,5/6
Gazetowo

18:22

Gazetowo

Zmiana czasu źle na mnie wpływa.  Umysł odmawia posłuszeństwa, myśli nie chcą się formułować w zrozumiałe zdania, dlatego dziś lekko i magazynowo. Nadrabiam prasowe zaległości, a opis wrażeń po "Bezwzględnej" zaczeka do jutra.


Przy okazji przypominam, że w sobotę o 20:30 mamy kolejną edycję akcji "Godzina dla Ziemi". Jesteście już zaopatrzeni w świece na tę okazję? Ja dziś zakupiłam cegiełkę od Rossmana. Prawda, że urocza :) 

W pogoni za świetlikami - Charles Martin

18:33

W pogoni za świetlikami - Charles Martin

Chase Walker zostaje wyznaczony do napisania artykułu, na temat chłopca znalezionego przy drodze. Zauważono go dokładnie dzień po zderzeniu się samochodu osobowego z pociągiem, w którym to wypadku zginęła młoda kobieta. Nikt nie wie jak to dziecko się nazywa, skąd pochodzi, ani jak się dostało w pobliże torów. Na jego ciele można za to zauważyć ślady po przypalaniu papierosem oraz blizny świadczące o długoletnim maltretowaniu.

Koszmar który go spotkał, spowodował blokadę. Chłopiec niewiele pamięta i stał się niemową, ale za to ma wyjątkowy talent. W notesie z niezwykłą starannością oraz masą detali rysuje obrazki. Jest to jego jedyny sposób na porozumiewanie się z otoczeniem. Czy Chase’owi uda się przełamać barierę i odkryć kim naprawdę jest to dziecko? Bez wątpienia sprawa nie będzie prosta, ale może dzięki niej dziennikarz odnajdzie też samego siebie.

Powieść Charlesa Martina wywołała we mnie dwa skrajne uczucia. Z jednej strony zainteresowanie losami chłopca, a z drugiej znużenie historycznymi wywodami na temat rodowodu McFarlandów i dziejów miasteczka. Faktem jest, że opisy te przybliżają nam całą sytuację i lepiej rozumiemy powody kłótni między opisywanymi tu braćmi, ale na początku jest ich zbyt wiele, przez co zniechęcają do dalszej lektury. Samo życie Chase’a i zazębiające się z nimi losy odnalezionego dziecka są jednak na tyle wciągające, że już w połowie książki zapominamy o jej nudnawym początku i dajemy się porwać historii.

Chase Walker wychował się w rodzinie zastępczej. Ze swojego dawnego życia w zasadzie nic nie pamięta. Nie wie gdzie się urodził, ani jak wyglądali jego rodzicie. Pracując nad sprawą chłopca, któremu nadał przydomek Sketch (ang. szkic), wspomina swój własny pobyt w domu dziecka, rodzinach zastępczych oraz ciepło i miłość, którą ostatecznie obdarowali go wujek Willle i ciotka Lorna. Doskonale rozumie przez co teraz przechodzi jego podopieczny i stara mu się w tym pomóc, nieświadomie powracając do własnego dzieciństwa. 

W pogoni za świetlikami to przejmująca historia o porzuceniu, samodzielności oraz próbie odnalezienia własnych korzeni. Na jej stronach znajdujemy dowód na to, że prawdziwą rodzinę możemy spotkać właściwie wszędzie, a brak biologicznych rodziców niczego nie determinuje. Do tego w jej tle ciągle przewija się sprawa oskarżenia o morderstwo – konfliktu między braćmi, zagadkowej śmierć ich ojca oraz wielkiego spadku i braku winnego popełnionej zbrodni – czyniąc z tej powieści nie tylko melancholijną podróż w głąb ludzkiej duszy, ale i coś na miarę dobrego kryminału o zaskakującym finale.

Na początku lektura ma trochę słabych punktów, ale jeżeli uda nam się przez nie przebrnąć, to zostaniemy wprowadzeni w bogaty świat rodzinnych relacji i wdzięczności za okazaną pomoc. Prosty, ale za to bardzo chwytliwy język, dobrze skrojona historia, żywe dialogi, a do tego liczne znaki zapytania, gwarantują mile spędzone wakacyjne popołudnie. 


 Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa WAM.

Charles Martin „W pogoni za świetlikami”
Ilość stron: 396
Wyd. WAM
Kraków 2011
Ocena: 4,5/6




Patrząc na to, co dzieje się za oknem, trudno uwierzyć, że jeszcze parę godzin temu niebo było błękitne, a słońce przyjemnie grzało. Dlaczego po dwóch tygodniach nieustannego deszczu nie może być nawet jednego dnia sensownej pogody?






Wiem, że zrzędzę, ale ta wilgoć mnie dobija....






 


A to mały dowód na to, że czasem nie warto wstawać z leżaka, bo po powrocie może już nie być dla nas miejsca ;)
Papierowe love story - Sylwia Chutnik

18:06

Papierowe love story - Sylwia Chutnik

Dziś będzie nietypowo, bo nie o książce, ale o artykule, a dokładniej o Papierowym love story Sylwii Chutnik. 
 
Jest ona autorką powieści Kieszonkowy atlas kobiet i Dzidzia, a także laureatką Paszportu Polityki i Społecznego Nobla Ashoki. Na co dzień kieruje fundacją MaMa zajmującą się prawami matek, a od niedawna pisze błyskotliwe felietony dla miesięcznika Pani. I właśnie  jej czerwcowym tekstem chciałam się tutaj podzielić.
  
Pani Sylwia ubrała w słowa to, co od zawsze kołatało się w mojej głowie, ale nigdy nie potrafiło wyjść z niej w odpowiedniej formie. Skoro teraz zrobił to ktoś inny, i to jeszcze tak perfekcyjnie, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do czytania. Jestem pewna, że wiele osób odnajdzie w tym artykule cząstkę siebie  :) 

 Sylwia Chutnik 
"Papierowe love story"
Pani, czerwiec 2011, s. 96
Gazety

12:51

Gazety



Nie samą książką człowiek żyje, zatem czas na nadrobienie gazetowych zaległości.




W "Pani", jak zwykle z resztą, podsuneli mi coś ciekawego do czytania.


Sprawdzając w sieci opisy na pierwszy ogień pójdzie "Jak nie umrzeć" Jana Garavaglia.
Copyright © Varia czyta , Blogger