wtorek, 2 sierpnia 2011

Długi wrześniowy weekend - Joyce Maynard

Adele jest rozwódką mieszkającą samotnie ze swoim trzynastoletnim synem Henrym. Kiedy przed długim weekendem wybierają się do pobliskiego marketu na zakupy, nie są świadomi, jak bardzo ta wyprawa odmieni ich dotychczasowe życie. W dziale z prasą zaczepia ich nieznany mężczyzna. Wydawać by się mogło, że nic w tym dziwnego, gdyby nie jego krwawiąca noga i niecodzienna propozycja. Frank prosi o małą przysługę, podwiezienia go w jedno miejsce.

W samochodzie okazuje się, że miejscem które miał na myśli jest ich dom. Co jednak zaskakujące, Adele bez cienia obaw zgadza się przyjąć pod swój dach nieznajomego. Gdy niedługo po tym wychodzi na jaw kim naprawdę jest Frank, nie tylko nie wpada w panikę, ale wręcz postanawia go chronić.

Książka Joyce Maynard opisuje zaistniałą sytuację dość nietypowo, bo z perspektywy małego chłopca. Jego oczami postrzegamy matkę – tancerkę nie mogącą się odnaleźć we własnym życiu, ojca – posiadającego już nową rodzinę oraz mężczyznę niespodziewanie pojawiającego się na ich drodze. W jego świecie trudy dnia codziennego przeplatają się z wątpliwościami okresu dojrzewania, a z pozoru groźny przestępca przejmuje rolę głowy rodziny.

Z kolejnych stron powieści dociera do nas obraz przeszywającej samotności i niezrozumienia. Matkę Henry’ego wszyscy mają za dziwaczkę, która nie potrafi znaleźć sobie poważnego zajęcia, a on sam czuje się wyobcowany i pozbawiony wiernego przyjaciela. Niespodziewanie, lekiem na to wszystko okazuje się być zbiegły więzień. Ale czy rzeczywiście jego intencje są tak czyste, jak to deklaruje? Jak zakończy się ta zaskakująca znajomość?

Od historii zachwalanej przez samą Jodi Piocult wiele oczekiwałam, ale nie mogę niestety powiedzieć by Długi wrześniowy weekend jakoś szczególnie mnie oczarował. Książkę czyta się wprawdzie bardzo przyjemnie, ale brakuje w niej napięcia. Wydaje mi się, że żyjąc w jednym domu ze zbiegiem oskarżonym o morderstwo, powinno się wyczuwać nieustające zagrożenie. Nawet jeśli nie z jego strony, to przynajmniej z powodu policyjnego dochodzenia, a tym czasem opisana tu trójka bohaterów mieszka ze sobą jakby nigdy nic. Wspólne śniadania, tańce, gotowanie... Za mało w tym realności. Gdzie jest jakaś niepewność, zwątpienie, próba ucieczki?

Powieść pani Maynard odbieram jako dobrą obyczajówkę, jednak daleką od prawdopodobieństwa zaistnienia w prawdziwym świecie. Są w niej fragmenty tak samo wzruszające, co i irytujące, dlatego trudno jest mi ją jednoznacznie ocenić. Nie spisuję jej na straty, ale przyznam szczerze, że spodziewałam się po niej czegoś znacznie głębszego. 


  Książkę otrzymałam od serwisu Sztukateria, dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II.

Joyce Maynard „Długi wrześniowy weekend”
Ilość stron: 270
Wyd. Videograf II
Katowice 2010
Ocena: 4/6

18 komentarzy:

  1. Może byź fajne, choć to nie moja działka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba tematyka i ogólny urok tej książki, więc chętnie ją poznam osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze co mi przychodzi na myśl: dziwna ta książka, ale chce ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również wiele bym oczekiwała po historii zachwalanej przez Picoult. Widać, nie do końca się te oczekiwania spełniły. Gdy znajdę w bibliotece, pewnie jednak przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za obyczajowymi, a ta jakoś szczególnie mnie nie rusza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka bardzo mi się podobała i miło ją wspominam:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęciła mnie opinia Jodi Picoult, choć i tak byłam do niej trochę sceptycznie nastawiona. No, a po Twojej recenzji utwierdziłam się w przekonaniu, że polować na nią jakoś szczególnie nie będę, jak wpadnie w ręce to przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również nie przepadam za takimi książkami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może mi się spodobać. To pewnie taka lekka lekturka na letni wieczór:).

    OdpowiedzUsuń
  10. >> Annie: masz rację, pomysł na fabułę dość dziwny i przez to ciekawy, ale szkoda, że autorka przesadziła z jego idealizacją

    >> Booklover: szału nie robi, ale nie można powiedzieć by nudziła.

    >> dagusia1149: właśnie coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama kiedyś się za nią rozglądałam, ale teraz nie jestem już pewna czy warto... Szukam czegoś naprawdę dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fabuła mnie zainteresowała. Sam tytuł sugerował mi kolejną, nudną obyczajówkę o codziennemu życiu jakiejś kobiety. Mile mnie zaskoczyło, że fabuła jest inna, zawiera ten element zaskoczenia, innowacji.
    Tak, tak, idę dopisać do listy, "chcę przeczytać" ;)

    [magiaksiazek.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękna okłada i bardzo ciekawa fabuła! Z chęcią sięgnę po tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Możliwe, że przeczytam, zachęciłaś mnie swoją recenzją :D

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rok temu podarowałam ją siostrze, prędzej czy później więc i ja ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba się na nią zdecyduję chociaż teraz nie będę po niej dużo oczekiwać. I tak masz racje, że skoro każda część jest lepsza od poprzedniej to na pewno jest to nie realne. Ale taka jest prawda i nie chodzi tu o styl pisania czy coś tylko oto, że akcja jest ciekawsza od poprzedniej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mimo zachęcającej recenzji to ją sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń