poniedziałek, 6 października 2014

Rio Anaconda - Wojciech Cejrowski


Pisałam o tym wczoraj, powtórzę jeszcze dziś: człowiek zagadka, geniusz i wariat. Tak odbieram Wojciecha Cejrowskiego. Książki tworzy niezwykłe, o podróżach opowiada cudnie, ale przy bliższym kontakcie zawsze czymś mnie do siebie zrazi.

Mimo to Rio Anaconda to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu spotkałam. Mało kto potrafi tak barwnie, a przede wszystkim zabawnie, relacjonować swoje wyprawy. W Rio zachwyca mnie nawet forma samych notatek (kropki jako mrówki, kropki jako deszcz), o okolicznościach przyrody nie wspominając. Wcale mnie nie dziwi fakt, że Zysk i S-ka już po raz szósty zrobiło wznowienie tytułu, a sprzedaż dawno temu przekroczyła 250 000 egzemplarzy.

Dzięki tej książce poczujecie czym jest amazońska dżungla i zobaczycie, jak wygląda prawdziwi macho. Przekonacie się, że „dzicy” są bardziej ludzcy niż my, i że nie ma na świcie nic lepszego, niż dzień spędzony w hamaku. Cejrowski pisze rzadko, za to jego książki są ponadczasowe i czytane po raz czwarty, nadal mnie bawią.

Uwielbiam, choć sympatia do autora jest nieco masochistyczna ;)


Wyspa na prerii   I   Podróżnik WC  I    Spotkanie z autorem   I   Zysk i S-ka    I   Varia-czyta


Wojciech Cejrowski „Rio Anaconda”
Ilość stron: 440
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6

25 komentarzy:

  1. Przeczytalam TWoja recenzje i "pobieglam" do ksiegarni internetowej. ZAmowilam i czekam niecierpliwie. :) Bardzo lubie relacje Cejrowskiego z podrozy.:) MAm nadzieje, ze ksiazka bedzie podobna. :) Milego dzionka, O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam. Rio i Gringo nie mają sobie równych.

      Usuń
  2. Cejroski ma dar opowiadania. Ja równiez pochłonęłam "Rio Anaconda" i "Gringo wśród dzikich plemion". Pamiętam, że znajoma, która studiowała etnologię we Wrocławiu, mówiła, że wykładowcy podchodzą z rezerwą do jego książek, twierdząc, że są świetnie napisane, stanowią wciągające opowieści, ale niestety nie mają dużej wartości merytorycznej, bo dużo faktów jest wyolbrzymionych i podkolorowanych. Nie wiem jak jest, ale jako czytelnik, chętnie wracam do jego książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nigdy nie byłam w Amazonii, ale czytając np. jego najnowszą Wyspę na Prerii łatwo można wyczuć, które wątki są naciągane. mimo to jego książki czyta się znakomicie.

      Usuń
  3. lubię jego program więc i książka pewnie mnie zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za osobą Cejrowskiego więc chyba książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, ale "Gringo wśród dzikich plemion" plasuje się wyżej w moim rankingu książek Cejrowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gringo jest zdecydowanie najlepsze, a Podróżnik WC najgorszy :P

      Usuń
  6. Jakoś mnie nie interesują podróże Cejrowskiego, to chyba po prostu nie moja tematyka :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie lubię tego pana, więc niestety po jego książki nie sięgnę raczej nigdy i nic mnie do nich nie przekona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie piszę recenzję tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rio Anaconda lubię bardzo, chociaż, jak sama powiedziałaś, sympatia do Cejrowskiego jest dość masochistyczna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę sięgnąć po jakąś książkę tego pana, gdyż bardzo lubię Jego program.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rio Anakonda uwielbiam :) Genialny kubek na zdjęciu!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bądźmy masochistami - kto bogatemu zabroni ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tej pozycji nie czytałam, ale zamierzam i chyba czas najwyższy to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, dawniej lubiłam też Pawlikowską, ale odkąd zaczęła pisać o wszystkim, jakość jej tekstów strasznie spadła.

      Usuń
  14. Strasznie irytujący, ale jest postacią ciekawą, mądrą, intrygującą, po prostu jakąś.

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę w końcu sięgnąć po Cejrowskiego, bo tak zabieram się i zabrać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto się zmobilizować, Rio i Gringo są znakomite!

      Usuń
  16. te zawijance to z ciasta drożdzowego?my robimy z ciasta półfrancuskiego ,z cynamonem,lepsze niz drozdzowe ,spróbuj!
    a ze skandynawskich to wielbimy Skolebollery-te noweskie budyniowo- kokosowe bułeczki,sami juz sobie wypiekamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak z drożdżowanego - przepis na klasyczne na kanelbullary z tym, że cukier ograniczam do jakiejś 1/4 zalecanej porcji ;) ale wersje półfrancuską chętnie przetestuję.

      Usuń
  17. Hm, a co sądzisz o szanownej tłumaczce, Helenie Trojańskiej? :)

    OdpowiedzUsuń