piątek, 2 września 2011

Wichrołak - Paweł Szlachetko

Szremle Małe – góralska miejscowość otoczona ziemią orną oraz lasem. Kraina z pozoru senna i niezwykle religijna, ale niech was ta sielankowość nie zmyli. Od pewnego czasu jej mieszkańców nęka bowiem dziwna przypadłość. Co rusz ktoś popełnia samobójstwo, a miejscowi jakoś wcale nie są tym faktem zaskoczeni. Lekarz bez głębszego zastanowienia wypisuje akt zgonu, policjant drapie się tylko po głowie, a ksiądz szybko pędzi organizować pogrzeby.

Pytania „jak i dlaczego?” stawia dopiero Roman, młody dziennikarz szukający sensacji. Pod przykrywką biologa z urzędu, udaje się do Szremli badać przyczyny pomoru owiec. To co zastanie na miejscu oraz jak ostatecznie przyjmą go mieszkańcy, przekroczy jego najśmielsze oczekiwania...

Niewątpliwym atutem książki jest wierne oddanie góralskiej gwary i obyczajowości. Charakterystyczne słówka, skłonność do bójki i wypitki, choć stereotypowe, dodają jej zbójnickiego klimatu. Podobnie jest też z hasłem „Co ludzie powiedzą”, które może się stać główną maksymą Szremlowskiej wioski. Czego by jej mieszkańcy nie robili, najpierw martwią się o to co powiedzą inni, a dopiero potem myślą o sobie. I nieistotne czy chodzi tu o nieślubne dziecko, czy własną inteligencję. Opinia sąsiada jest najważniejsza.

Jedyną rysą na „idealnym” obrazie tej społeczności, jest tytułowy Wichrołak. Miejscowy znachor i człowiek władający „czarną magią”, którego wszyscy mają za pomyleńca trzymającego konszachty z diabłem. Ostatecznie chłopi decydują się go wypędzić, w efekcie czego, zaczyna ich potem nawiedzać tajemnicza postać w pelerynie.

Można by zarzucić autorowi zbytnie wyolbrzymianie niektórych faktów lub zachowań. Pewne postacie są przerysowane, ale na dłuższą metę dzięki temu stają się one bardziej charakterne i zadziorne. Cała intryga jest zręcznie oraz chytrze pomyślana. Niby od połowy można zacząć podejrzewać jakie będzie zakończenie, ale w żaden sposób nie odbiera to przyjemności z czytania.

Paweł Szlachetko stworzył powieść barwną i niezwykle oryginalną. Umiejscowienie kryminalnego wątku między juhasami, dla mnie osobiście jest sprawą tak dziwną – żeby nie powiedzieć niedorzeczną – iż w żaden sposób nie mogłam odmówić sobie jej poznania. Nie sądziłam, że jakakolwiek góralska historia będzie w stanie mnie oczarować, a Wichrołakowi się to udało. Jego wielowątkowość, plastyczność przekazu, a ostatecznie trafność spostrzeżeń tworzą niebanalną całość. Czy trzeba dodawać coś więcej ? :)
 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję. 

Paweł Szlachetko „Wichrołak”
Ilość stron: 336
Wyd. Muza
Warszawa 2011
Ocena: 4,5/6 

17 komentarzy:

  1. Po raz kolejny stwierdzam fakt. MUSZĘ przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się niestety zawiodłam na ,,Wichrołaku''. Wcale nie przypadł mi do gustu, jedynie tylko wątek Romana jest świetny i ten jego numer ze szklankami he he :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie umie mnie ten Wichrołak do siebie przekonać, no.

    OdpowiedzUsuń
  4. >> cyrysia: przyznaję, że akcja ze szklankami była sprytna :)

    >> Scathach: też miałam wobec niego opory, ale w trakcie czytania szczerze mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem świeżo po lekturze "Domu na Wyrębach" Dardy, więc "Wichrołak" będzie miłą kontynuacją pewnego nurtu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polski kryminał? Brzmi świetnie:D Choć nie jestem super fanką polskiej literatury to mam nadzieję, że uda mi się sięgnąć po tę pozycję. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam niedawno i podobał mi się klimat góralskiej wsioki, mniej może wątek kryminalny. może rzeczywiście niektóre postacie były trochę przerysowane, ale chyba wszystko co związane z góralskim folklorem jest delikatnie ubarwione. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja oczywiście, z moim zboczeniem do istot fantastycznych, przeczytałam "Wilkołak" ;) Jak tylko dostanę od Muzy katalog i będę sobie mogła coś wybrać do recenzji, to się zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem strasznie ciekawa tej książki. Będę się za nią rozglądać. Bardzo przypadła mi do gustu okładka. Świetna w swej prostocie.

    OdpowiedzUsuń
  10. >> amantedeilibri: Dom na wyrębach po Twojej recenzji również mnie ciekawi :)

    >> Bibliofilka: górale ogólnie są barwni i porywczy więc drobną przesadę książce można wybaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka wydaje się interesująca, może kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. książkę mam przed sobą i mam nadzieję, że się nią nie rozczaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety, kompletnie nie ciągnie mnie do żadnych kryminałów. Zdecydowanie nie należę do miłośników tego gatunku i jeszcze nie spotkałam książki, która by mnie do siebie przekonała :)

    Ja jednak piszę tu w konkretnym celu, otóż na zdjęciu widniejącym na samej górze Twojej strony widnieje książka, mianowicie Dzienniki Cobaina. Ciekawa jestem czy to przypadek, czy może ta postać nie jest Ci obca? :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja ją mam ;) Czeka grzecznie na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już samo nazwisko autora jest dla mnie zachętą - ostatnio postanowiłam lepiej poznać literaturę polską ;) Nie rozumiem ludzi, którzy wybierają się tam gdzie ich nie chcą, osobiście raczej uciekałabym gdzie pieprz rośnie z miejsca, gdzie wszyscy popełniają samobójstwa, tymczasem nasz bohater robi zupełnie na odwrót... no ale rozumiem, to na potrzeby fabuły ;) Chętnie przeczytam jeśli znajdę wolną chwilę!

    OdpowiedzUsuń
  16. >> Ala: zdjęcie w nagłówku jest mojego autorstwa, dlatego wszystko na nim się znajduje jest mi dobrze znane i bardzo drogie :)

    >> giffin: nasz bohater jest dziennikarzem. jedzie tam by zdobyć materiał na artykuł i zyskać dzięki niemu rozgłos - a jak wiadomo pieniądze i sława to najlepszy doping.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo się cieszę, jako że sama kiedyś byłam ogromną fanką tego zespołu! :)

    OdpowiedzUsuń