poniedziałek, 25 listopada 2013

Uwięziona królowa - Philippa Gregory

Naczytałam się wspaniałości na temat Gregory, oj naczytałam. Że to mistrzyni gatunku, że znakomicie pisze, czuje epokę. Nadzieje miałam spore i co najlepsze, wszystkie się sprawdziły. Philippa wielki talent ma i ja to potwierdzam.

Uwięziona królowa to moje pierwsze (nie licząc Odmieńca kierowanego do młodzieży) spotkanie z autorką. Jest to napisana z rozmachem historia Marii Stuart, królowej Szkotów, która ucieka z kraju przed zagrażającymi jej życiu lordami. Kierowana nadzieją, że ocali ją kuzynka Elżbieta I boleśnie zawodzi się na rodzinie i trafia w niewolę, oskarżona o zdradę głowy państwa.

Od tego momentu do głosu zaczynają dochodzić dworskie intrygi oraz bezwzględna walka o władzę. George Talbot w osobie pojmanej dostrzega szansę na sławę, jego żona widzi rywalkę, a generalnie każdy w tej sytuacji, chce zgarnąć jak najwięcej dla siebie. Rozpoczynają się konszachty wymierzone w samą Elżbietę, a dwie potężne armie stają przeciwko sobie.

Powieści historyczne darzę chłodnym entuzjazmem, dlatego kiedy po jakąś już sięgam, to muszę mieć co najmniej sześćdziesiąt procent pewności, że nie skończy się to tragedią. Nie twierdzę, że od dziś stanę się fanką tego gatunku, ale powodów żeby go odrzucać, mam na pewno mniej.

Uwięziona królowa znakomicie oddaje psychikę ówczesnych władców. Ich przeświadczenie o boskim pochodzeniu oraz bardzo, ale to bardzo wysokie mniemanie o własnej osobie. Talent Philippy objawia się jednak w tym, że tak zachowująca się monarchia wcale nas nie drażni. Ich postępowanie traktujemy jako rzecz zupełnie normalną, a jedyna uwaga, jak nasuwa mi się po lekturze to ta, że mogłoby tu być mniej wątków religijnych, a więcej kwestii ogólno zwyczajowych. Ludzie z tamtej epoki nie żyli w końcu tylko tym, co porabiał kler ani jakiego wyznania był ich aktualny sąsiad. Tak samo istotne były obrządki, sposób prowadzenia dysput. Dużo jest o czasie wolnym, za to pracą głowy sobie nie zaprzątano.

Wielowątkowa, naszpikowana spiskami, znakomita powieść i stwierdzam to ja, historyczny sceptyk oraz przeciwnik religijnych wynurzeń.


Philippa Gregory „Uwięziona królowa”
Ilość stron: 408
Wyd. Książnica
Ocena: 4,5/6

21 komentarzy:

  1. Ach, szkoda, że zaczęłaś od końca! Koniecznie musisz poznać wcześniejsze powieści autorki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak będzie chwila czasu i okazja na pewno nadrobię braki. Philippa ma od groma książek, więc jest w czym wybierać.

      Usuń
  2. Trafiam na same pozytywne opinie dotyczące powieści historycznych tej autorki, więc muszę w końcu poznać jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Philippa Gregory umie zrobić wrażenie na czytelnkiku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam pod ogromnym wrażeniem ilości intryg oraz faktu, że autorka się w nich nie pogubiła. dodatkowy plus za wiernie oddane epoki i bogatą charakterystykę bohaterów.

      Usuń
  4. W sumie to ja nie wiem... xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ją czytam i jak na razie jest bardzo dobra:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówią, że wszystkie są świetne, ale ze mnie jest taki sceptyk, że jak sama nie przeczytam to nie uwierzę.

      Usuń
  6. Kocham powieści Gregory chociaż uwięziona królowa jeszcze przede mną :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta autorka coraz bardziej mnie ostatnio kusi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie książki. Chętnie sięgnę po pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie intrygują mnie powieści tej autorki, uwielbiam takie klimaty, więc z przyjemnością do niej zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się dopiero do nich przekonuję, ale póki co jest bardzo dobrze.

      Usuń
  10. Czytałam "Odmieńca", ale jakoś do innych jej książek mnie nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od jakiegoś czasu myślę o tym, żeby się zapoznać z twórczością te autorki, ale na pierwszy ogień chce jednak przeczytać "Odmieńca".

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie czuję ochoty na taką lekturę, nie dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja, wielka ignorantka - autorkę oczywiście znam, ale nigdy nie przeczytałam niczego, co wyszło spod jej pióra! Twoja recenzja daje mi jednak do myślenia ; ) Trzeba dać sobie kopa i poznać autorkę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podobają mi się okładki ksiązek p. Gregory. Do tego czytam same entuzjastyczne recenzje. Niestety - zaczęłam czytanie tej autorki od Czarownicy i bardzo się zraziłam. Może dam jej jeszcze jedną szansę. Kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadal nie udało mi się zapoznać z książkami tej pani, ale naprawdę kiedyś mi się uda w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama nie czytam Philippy Gregory, bo jakoś nigdy nie było na to czasu, ale mamie wspomnę o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń