piątek, 28 marca 2014

o Szwecji z Waszej perspektywy, czyli mój wpis na Szwecjoblogu

Kiedy na początku tygodnia, Natalia zaprosiła mnie do wzięcia udziału w serii postów Z Waszej perspektywy – trochę spanikowałam. Ja, osoba wprawdzie zakręcona na punkcie Szwecji, ale niekoniecznie merytorycznie z nią obeznana, mam innym ludziom przybliżać ten kraj? Oj nie... czuje się na to stanowczo za mała. Po chwili jednak, w mojej głowie zaczęły kiełkować pomysły i od skojarzeń do czynów powstał ten wpis. 

Mam nadzieję, że jako całość ma to ręce i nogi, a sama lektura nie będzie się komu dłużyć. Wiem, że temat został zaledwie dotknięty, liczę jednak, że stanie on początkiem dłuższej rozmowy np. w komentarzach.

Kto jest ciekaw jak mi poszło, zapraszam do Natalii :)


O Szwecji z Waszej perspektywy: Szwecja oczami czytelnika

Uwielbiam czytać! Teraz, kiedy mam wrażenie, że ciągle brakuje mi wolnego czasu, tym bardziej doceniam wszystkie chwile, kiedy mogę usiąść na spokojnie  z książką w ręku, oprzeć się o ulubione poduszki, popijać pyszną kawę i zagłębić się w lekturę. O takich chwilach zawsze przypomina mi blog Aśki - Varia czyta (od-deski-do-deski.blogspot.com). W jej postach oprócz ciekawych książkowych inspiracji zawsze mogę znaleźć ten spokój uwieczniony na fotografiach z kubkiem pełnym gorącego napoju czy miękkim fotelem w tle. Blog możecie też śledzić na portalach społecznościowych: Facebooku i Instagramie.

Aśkę poprosiłam o wypowiedź na temat, jak wygląda Szwecja oczami czytelnika. O specyficznym klimacie skandynawskiej literatury, stereotypach, jakie znajdujemy w szwedzkich książkach oraz konfrontowaniu ich z rzeczywistością przeczytacie w dzisiejszej odsłonie cyklu O Szwecji z Waszego punktu widzenia. Dziś gościnnie: Varia czyta.
Szwecja oczami czytelnika

W dzieciństwie zaczytywałam się Pippi Långstrump i Dzieciach z Bullerbyn, była też fascynacja Doliną Muminków oraz nocne strachy związane z Buką i wydaje mi się, że to właśnie wtedy, zaczęła rozwijać się we mnie sympatia do pewnego kraju - Szwecji, jak zapewne już się domyślacie. Dziś mam dwadzieścia sześć lat, a w moim życiu tak naprawdę wiele się nie zmieniło – nadal czytam zatrważające ilości książek i marzę o podróżach do dalekiej północy :)

Nazywam się Aśka i dzięki zaproszeniu Natalii ze Szwecjobloga, mam wielką przyjemność podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat Szwecji i jej literatury. Znawcą żadnym nie jestem, jednak mając w zeszłym roku okazję skonfrontować swoje „książkowe” wyobrażenia z rzeczywistością, dochodzę do wniosku, że Szwedzi to naród z najlepiej rozwiniętą wyobraźnią na świecie.

źródło

Stieg Larsson, Camilla Läckberg, Hening Mankell, Majgull Axelsson, Åsa Larsson – nazwiskami mogłabym sypać bez końca. I choć nie każdy ich powieści czytał, to na pewno każdy o którymś z nich słyszał. Aktualne gwiazdy i autorzy najlepiej sprzedających się książek w Polsce. Co jest takiego w Szwedzkich kryminałach, że miliony czytelników oszalały na ich punkcie? Ja bym powiedziała, że magia – słowa, klimatu, okoliczności... Pisarze ci walczą o czytelnika nie metodą szoku, tylko prostoty. Opisują małe miasteczka i bliskich nam wszystkim ludzi, dobrze przy tym wiedząc, że we właściwych okolicznościach, zło objawi się w każdym człowieku.

Warto tu jednak zadać sobie pytanie o stereotypy. Ręka do góry, komu Szwecja kojarzy się ze śniegiem i wieczną zmarzliną? Śmiało, proszę się nie wstydzić – moja dłoń też poszybowała wysoko. Kto jest temu winien? Media, ale i sami autorzy, bo tak najczęściej przedstawia się ją w książkach. Z mojego doświadczenia prawda wygląda jednak inaczej. Szwedzki klimat (z wyjątkiem dalekiej północy) nie różni się praktycznie od polskiego. Co więcej spacerując w październiku Sztokholmskimi uliczkami, byłam zauroczona pogodą i barwnymi widokami. Sekret mroźnej północy polega w moim odczuciu na jej izolacji – dużo wody, lasów. Lubimy to co jest inne, dalekie, dlatego Szwedów traktujemy egotycznie, ale przewrotnie cenimy ich właśnie za to, jak bardzo są do nas podobni.

Aby z zimą pozostać w kontrze polecam „letnie” lektury – upał na półwyspie też potrafi zmrozić: Mons Kallentoft Zło budzi się wiosną, Śmierć letnią porą, Åke Edwardson Niech to się nigdy nie kończy, Tove Jansson* Lato

źródło
Było o klimacie, to teraz może dwa słowa o obrazie samego Szweda. Istoty przyjaznej, otwartej na nowe znajomości. Żyjącej w zgodzie z naturą, ale dbającej o własny indywidualizm. Na tyle na ile miałam kontakt ze Szwedami mogę się zgodzić z większością tych stwierdzeń. Jest to naród uprzejmy, ale wcale nie naciskający na nowe znajomości. Ich tolerancję nazwałabym raczej chłodną obojętnością, za to prawdą jest, że wszyscy znakomicie znają angielski –  stąd tak liczne wtrącenia z tego języka w literaturze. 

Zaczytując się w sagach typu A lasy wiecznie śpiewają Trygve Gulbranssena, obserwujemy przekrój pięknej i dzikiej przyrody, i tu czego by o niej nie pisali, jest to absolutną prawdą. Szwecja jako kraj jest po prostu zachwycająca. Obowiązujący w niej trójpodział zagospodarowania przestrzennego (1/3 to woda, 1/3 tereny zielone i 1/3 zabudowa) znakomicie współgra z naturą oraz sprawia, że nawet w centrum wielkiego miasta czujemy się swobodnie. Zatrważająca większość jej powierzchni to jeziora i lasy, dlatego miłośnicy przyrody będą się tam czuli naprawdę dobrze. 

źródło
źródło
źródło

Trendy w szwedzkiej literaturze nadal silnie trzymają się kryminału, ale coraz łatwiej znajdziemy w Polsce szerszą i bardziej zróżnicowaną ofertę. Prym w tym zakresie wiedzie na pewno wydawnictwo Czarna Owca. W ich ofercie doszukamy się erotyki (Maria Sveland), sensacji (Anders de la Motte), literatury pięknej (Kerstin Ekman) oraz thrillera (Sofie Sarenbrant). W.A.B. ma Serię z Miotłą, która chętnie promuje szwedzką prozę kobiecą (Majgull Axelsson, Anna Jörgensdotter), a Ene Due Rabe i Czarna Owieczka wydają bajki.

Nie wszystkie książki są jednakowo dobre i w wielu przypadkach, nie warto tracić na nie czasu. Cieszy mnie jednak, ich nie słabnąca wciąż popularność. Zafascynowani kryminałami zaczynamy eksplorować inne gatunki. Nie samym śledztwem żyje ten kraj, a zapewniam Was, że w powieści obyczajowej też mają swoich mistrzów. Z całego serca polecam wam książki Majgull Axelsson czy Johanny Nilsson. To w nich widzę przyszłość szwedzkiej, i w ogóle skandynawskiej literatury. 

Na zakończenie jeszcze ciekawostka, o której nie każdy pewnie słyszał, a znakomicie dowodzi, jak wielka siła drzemie w niepozornej książce. Astrid Lindgren jest osobą, która w słynącej z wysokich podatków Szwecji, więcej państwu oddała niż zarobiła. „Po odkryciu, że płaci 102% podatku, Lindgren napisała baśń Pomperipossa w Monismanii. Opowiada tam o skromnej pisarce, która w trudzie pisze książki dla dzieci, ale nie ma za co żyć, bo wszystko zabiera jej podatek”**. Oburzeni tym faktem czytelnicy sprawili, że socjaldemokraci przegrali wybory, a podatki w Szwecji zostały obniżone. 

Drodzy czytelnicy blogów i literatury. Jak sami widzicie książki mają w sobie moc :) Zmieniają rządy, sprawiają, że ludzie zamknięci w swoich domach zaczynają marzyć. Osobiście zachęcam was do wyprawy w nieznane. Może być to Fjällbacka, Ystad albo Linköping. Zarezerwujcie sobie tylko dużo czasu i zanurzcie się w te historie. Naprawdę warto. 

źródło


* Tove Jansson z urodzenia jest Finką, ale ponieważ książki tworzyła pisząc po szwedzku, a także jest w tym kraju bardzo popularna, pozwoliłam sobie ująć ją w tym zestawieniu. Moja bezgraniczna sympatia do tej autorki, nie ma tu nic do rzeczy ;)

8 komentarzy:

  1. Szwecja to dla mnie "Dzieci z Bullerbyn" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez Astrid nie ma prawdziwego dzieciństwa :))

      Usuń
  2. Millenium bardzo mi się podobało. Chętnie poznam coś więcej w tym klimacie. Szweckie książki faktycznie mają coś w sobie.
    P.S. Bardzo fajny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja skomentuję tutaj - przeczytałam Twój wpis już w dniu publikacji, ale nie miałam kiedy odpisać. No więc ja zawsze jakoś bardziej kierowałam swoje spojrzenie w kierunku Norwegii (może ze względu na Sagę o Ludziach Lodu, która uwielbiam), ale potem poznałam mojego przyszłego męża, który jest w połowie Szwedem i teraz zaczynam odkrywać uroki jego rodzinnego kraju. Choć niektóre rzeczy w szwedzkiej kulturze mnie irytują, to rzeczywiście jednego nie da się ukryć - dostaliśmy od Szwedów wspaniałe lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja sympatia do Norwegii pewnie wzrośnie w czerwcu, gdy spędzę w niej wymarzone od dawna dwa tygodnie :) obecnie jestem pod ogromnym wrażeniem Szwecji i odświeżam sobie pamięć licznymi książkami.

      p.s. pozdrów męża :))

      Usuń