środa, 2 lipca 2014

Wyspa doktora Moreau - Herbert George Wells

Do poniedziałku o Wyspie doktora Moreau nie wiedziałam kompletnie nic. Ba! Dzięki swej ignorancji wobec sci-fi, nawet o Wellsie nigdy nie słyszałam, chociaż widziałam Wojnę Światów, która jak się okazało, została oparta na jego pomyśle. W blogerach drzemie jednak moc i dzięki Oldze z Wielkiego Buka, jeszcze tego samego dnia, pognałam do biblioteki. Skąd we mnie ten zapał? Z groteskowej wizji świata, w której zwierzęta zostały zmuszone, do zachowywania się jak ludzie.

Wyspa doktora Moreau to wielokrotnie ekranizowana powieść z 1896 roku, którą dziś można by już nazwać thrillerem medycznym. Opowiada ona o losach Prendricka, który uratowany z tonącego statku, trafia na wulkaniczną wysepkę, gdzieś na środku Pacyfiku. 

Miejsce to zamieszkują istoty, które u rozbitka budzą sprzeczne emocje. Z jednej strony mężczyzna czuje, że są one mu zupełnie obce, z drugiej zaś dostrzega w nich coś dobrze znanego, po części wręcz ludzkiego. Te dziwne poczwary to wynik eksperymentów prowadzonych przez doktora Moreau, wizjonera i szaleńca, który przypłynął na wyspę, by z dala od karcących spojrzeń, kontynuować badania na żywym organizmie.

Ważne słowa padają w tej książce, nie przytoczę ich dokładnie, ale chodzi mniej więcej o to, aby zadać sobie pytanie, jaki cel przyświeca tym eksperymentom? Po co wyrwać zwierzęta ze znanego im świata, wpajać niezrozumiałe słowa i nakazywać sprzecznych z naturą rzeczy? Gdzie kończy się wolność, a zaczyna nadużycie?

Nie bez przyczyny, powieść rozpoczyna katastrofa parowca pod wiele mówiącą nazwą „Królowa Próżności”. Tak jak pasażerowie idą na dno, tak Wells czuje po kościach, że ludzkość zakłada sobie pętlę na szyję. Przyzwolenie na przeszczepy i popularne w tamtym czasie wiwisekcje, odcisnęły na nim tak znaczące piętno, że Moreau może spokojnie podać sobie rękę z Victorem Frankestienem.

Krótki, lecz dosadny traktat o naturze ludzkiej, która przerażała pisarza już w XIX wieku. Dla sympatyków Planety Małp oraz Mary Shelley.



Herbert George Wells "Wyspa doktora Moreau"
Ilość stron: 152
Wyd. Prószyński i S-ka
Ocena: 4/6 

19 komentarzy:

  1. Jak tak czytałam początek Twojej recenzji to coś mi zaczęło świtać w głowie, że oglądałam taki film. I tak! Faktycznie tak było :) Ale do książki mimo wszystko mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie znowu film nie przekonuje, ale książkę musiałam poznać - jej plus to, że jest krótka i szybko się czyta.

      Usuń
  2. Zdecydowanie nie moje klimaty, chociaż przesłanie, jakie nakreśliłaś, całkiem do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo rzadko sięgam po fantastykę, choć z przyjemnością czmychnąłbym w świat Hobbita, ale po tą książkę raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie fantastyka tylko sciencie - fiction ;)

      Usuń
  4. Objętość pasuje do wyzwań, więc może się skuszę. To jedna z książek, które warto znać, a skoro się nie nudziłaś, nie mam nic do stracenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam autora ani tytułu, a wychodzi, że warto. Zapisuje i na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, ale warto wiedzieć, że takowa istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam i przyznaję się, że w ogóle o niej nie słyszałam. Myślę, że warto znać takie książki, których przesłanie jest tak cenne. Może w przyszłości sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba raz za czas sięgnąć do klasyki, bo przyznaję, że ze standardami to u mnie jednak ciężko.

      Usuń
  8. Widziałam film i może kiedyś obejrzę go jeszcze raz, ale na książkę się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  9. traktat o naturze ludzkiej mnie bardzo zachęca - gdy będę mieć okazję to sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajdziesz bez trudu w każdej bibliotece.

      Usuń
    2. Niestety kochana, nie w każdej. Zachęcona Twoją recenzją, szybko zajrzałam do naszego katalogu bibliotecznego i jak się okazało, w całym moim magicznym mieście, w żadnej bibliotece nie ma takiej książki :( Mam nadzieję, że jednak dokupią, albo leży gdzieś zapomniana i nie wprowadzona do katalogu i wtedy sobie wypożyczę :)

      Usuń
    3. oo to jestem mocno zdziwiona, bo jak coś występuje pod szyldem "klasyka powieści", to szanująca się biblioteka powinna to mieć. trzeba się ich zapytać - może zawstydzeni tytuł dokupią :)

      Usuń
  10. O kurcze, widziała kiedyś ekranizację tej powieści, ale nie wiedziałam, że najpierw była książka! A to niespodzianka :) Chociaż przyznam, że film był słaby i trudno go nawet nazwać thrillerem. Ale może książka okaże się lepsza? Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się spodobała :) I dziękuję za wspomnienie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  12. Nie czytałam:/ A trochę niezręcznie nie znać takiej książki.
    W blogerach siła;)

    OdpowiedzUsuń