Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Slapstick - Kurt Vonnegut

13:00

Slapstick - Kurt Vonnegut

 

Autobiograficzna opowieści będąca mieszaniną komedii i groteski. Kurt Vonnegut to pisarz, który jedzie na pogrzeb swojej siostry. W czasie tej podróży przychodzi mu do głowy pomysł na książkę. Książkę o strasznym starcu egzystującym w ruinach Manhattanu, gdzie prawie wszyscy zostali uśmierceni przez tajemniczą zarazę zwaną Zieloną Śmiercią. Starzec mieszka tam ze swą niepiśmienną, rachityczną i ciężarną wnuczką Melody. 

Dr Wilbur Żonkil-11 Swain, bo tak się on nazywa, to były prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, który spisuje losy swojej rodziny. Urodzony wraz ze swoją siostrą z tajemniczą chorobą genetyczną, która zniekształciła jego rysy i od małego skazała na zamknięcie w domu, opisuje właściwie drogę swojej udręki, ale i wielką miłość jaka łączyła rodzeństwo. 

Postać doktora to kolejne wcielenie samego pisarza, który równie mocno rozpaczał o śmierci własnej strony. Slapstick zdaje się być sposobem na radzenie sobie ze stratą, na wykrzyczenie bólu i niezgody na całą sytuację. Jak pisze w jednym fragmencie, książka "powiada o wyludnionych miastach, duchowym kanibalizmie, kazirodztwie, samotności, braku miłości, o śmierci i tak dalej. Przedstawia mnie i moją piękną siostrę jako potwory, i w ogóle. To bardzo naturalne, skoro śniło mi się w drodze na pogrzeb".

Dziwna, kuriozalna, wielowymiarowa i ponadczasowa. Vonneguta się albo uwielbia albo nienawidzi. Ja przepadam za jego szaleństwem.


Kurt Vonnegut "Slapstick"
Ilość stron: 272
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Władca much - William Golding

08:24

Władca much - William Golding

 

Katastrofa samolotu. Grupa chłopców trafia na bezludną wyspę, gdzie sami muszą nauczyć się dbać o siebie i zacząć stanowić własne prawo. Jak poradzą sobie w głuszy, gdzie samodzielnie trzeba zbudować szałas, zatroszczyć się o bezpieczeństwo i pożywienie. Jak stworzyć grupę, zaufać sobie i egzekwować obowiązki od innych?
 
"Musisz być teraz twardy, Ralf. Zmusić ich, żeby robili, co każesz".
 
William Golding stworzył powieść o tym, że żądza władzy drzemie w ludziach od zawsze, i nie zależnie od tego ile mają oni lat, są w stanie posunąć się do najgorszego, byle to ich osoba okazała się być górą. Nie patrzą na konsekwencję, nieistotny jest fakt, że współpracując zrobili by więcej. Młodszych można zrozumieć. łatwiej jest im się bawić, niż zbierać drewno na opał. Boją się ciemności, tęsknią za domem. Starsi jednak mają trudniejsze charaktery, nie chcą słuchać rozkazów. Między Ralfem i Jackiem powstaje przez to konflikt, który będzie niósł ze sobą potężne konsekwencje.

"Było ciemno. Był ten... ten cholerny taniec. Były błyskawice, pioruny, deszcz. Baliśmy się!".
 
Powieść Williama Goldinga to absolutna klasyka gatunku. Początkowo coś jakby książka przygodowa, bo mamy tajemniczą wyspę i grupę rozbitków. Z czasem jednak bliżej jej do horroru i powieści o obłąkanych ideą ludziach oraz tyrani, do której jak się okazuje, wszyscy bez względu na wiek jesteśmy zdolni.
 
Polecam. Szczególnie ku przestrodze.

 
William Golding "Władca much"
Ilość stron: 296
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6

Stróż krokodyla - Katrine Engberg

13:16

Stróż krokodyla - Katrine Engberg


Stróż Krokodyla
to jeden z tytułów biorących udział w kampanii promującej literaturę duńską: „Dania: mały kraj - wielka literatura”. 

Już w tym roku ukażą się przekłady najgorętszych duńskich nowości i klasyków literatury z tego kraju – nakładem wydawnictwa Driada pojawi się powieść „Nieprzystosowani” Petera Høega należącego do grona najbardziej poczytnych duńskich pisarzy, a także trzeci tom serii „Andersen dla dorosłych” – „Driada i inne opowieści” oraz antologia duńskiej poezji współczesnej. Biuro Literackie wyda tomik wierszy kultowego duńskiego poety Mortena Nielsena, rówieśnika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, który podobnie jak on zginął podczas wojny, a wydawnictwo Marpress opublikuje książkę „Ulica dzieciństwa” wybitnej duńskiej powieściopisarki i poetki Tove Ditlevsen.

Zainteresowanych skandynawskimi tytułami zapraszam na stronę księgarni duńskiej zajdziecie tam tytuły i dla dorosłych i dla dzieci.

Tym czasem Stróż Krokodyla to pierwszy tom serii z udziałem duetu Korner-Werner. Książa wypada dość ciekawie i intrygująco, choć niestety nie brak w niej też wad. Do tych zaliczyć można ślamazarny początek, do przetrwania którego potrzeba trochę cierpliwości, a także bardzo oszczędne charakterystyki bohaterów, bo nie ukrywam, że w skandynawskich kryminałach to właśnie prywatne sprawy głównych postaci interesują mnie najbardziej. Z kolei na plus całości działa mroczny klimat Kopenhagi oraz forma narracji.

Nie jest to może najwybitniejsza książka z gatunku, za to można są spędzić kilka miłych wieczorów. Liczę, że w kolejnych tomach bohaterowie więcej o sobie opowiedzą i w końcu ukażą przed czytelnikiem swoje prawdziwe oblicze. 

 

Katrine Engberg "Stróż krokodyla"
Ilość stron: 400
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4/6
Trzech panów w łódce (nie licząc psa) - Jerome K. Jerome

18:29

Trzech panów w łódce (nie licząc psa) - Jerome K. Jerome

Schorowani, przepracowani, cierpiący na wszelkie możliwie dolegliwości dżentelmeni. Chcąc uratować się przed całkowitym wyczerpaniem organizmu postanawiają udać się w rejs. Będąc płynąć w górę Tamizy, wolni od trosk i wszelkiego rodzaju pracy. Im jednak ostatecznie wyruszą, muszą do tej podróży dobrze się przygotować. Zaplanować, gdzie będą spać i najważniejsze, co będą w tym czasie jeść.

Trzech panów w łódce (nie licząc psa) to wiekowa, bo mająca już ponad 100 lat opowieść o hipochondrykach wybierających się w podróż, niczym sójka za morze. Nasi bohaterowie w końcu docierają nad Tamizę, ale wszystko zbiera im zdecydowanie więcej czasu niż powinno, a sama relacja z wyprawy naszpikowana jest anegdotami i opowiastkami z życia każdego z nich. 

I tak poznajemy historię o smrodliwym serze oraz o kobietach, które na łódkę ubierają się zbyt wytwornie, a przez to kłopotliwie. Wszystko nasycone jest sarkazmem i typowym, czarnym, angielskim poczuciem humoru. 

Książka daleka od świątecznych klimatów, za to dobrze je uzupełniająca swą lekkością oraz obserwacjami na temat ludzi i ich zachowania. Nie jest idealna (historyczne wtrącenia skutecznie potrafią znużyć), ale dobre wspomnienia po sobie pozostawia.


Jerome K. Jerome "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)"
Ilość stron: 250
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4/6
Sinobrody - Kurt Vonnegut

06:58

Sinobrody - Kurt Vonnegut

W kategorii pisarz osobliwy, Vonnegut bez wątpienia zdobywa złoto. Autor uwielbia bawić się konwencjami i tak samo podchodzi do tematu Raba Karabekina – weterana wojennego, a przede wszystkim malarza, którego losy poznajemy w formie chaotycznie spisanej biografii.  

Raba kolekcjonuje obrazy znanych ekspresjonistów, cała ta sprawa zaczyna bardzo interesować pewną wdowę, która za cel obiera sobie odkrycie sekretu starego malarza. Tak w centrum jej zainteresowania pojawia się stary spichlerz, a motywem przewodnim całej historii staje się niszczenie tego, co kocha się najbardziej. 

Wielowątkowa i wieloznaczna. Zaskakująca, szalona, błyskotliwa. Chcąc scharakteryzować prozę Vonneguta należy wyposażyć się w wiele przymiotników, bo pisarz skutecznie broni się przed zaszufladkowaniem. Jego książki zawsze mają drugie dno. Rozumiane bezpośrednio uznane mogą zostać za majaki niezrównoważonego człowieka, a tym czasem to czysty przejaw geniuszu, uniwersalny i żywy mimo upływającego czasu.

Sinobrody to rzecz o życiowych wartościach i zagubieniu. Owiana ironią oraz czarnym humorem, skutecznie przejmuje całą naszą uwagę. 

 
Kurt Vonnegut "Sinobrody"
Ilość stron: 392
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4/6
 

Lekcje pływania - Lili Reinhart

10:47

Lekcje pływania - Lili Reinhart


Po poezję sięgam rzadko. Jest to ten rodzaj bliskości z tekstem, który wymaga nie tylko nastroju i czasu, ale przede wszystkim możliwości, aby dopuścić do głosu swoje wnętrze. Ostatnie dni są trudne. Przez pracę zdalną, dom zamienił się w biuro. Trudno o skupienie, a już najbardziej o wyraźny podział obowiązków. 

Lekcje pływania trafiły przez to na wymagający moment. Są to wiersze opowiadające o relacjach, w dużej mierze o miłości, jej rozkwicie oraz przemijaniu. O poczuciu samotności, wspomnieniach związanych z bliską osobą. Słowiem o wszystkim, z czym wiąże się kontakt z drugim człowiekiem. 

Nie jest to żaden wyszukiwany rodzaj literatury. Trudno tu o zaskakujące metafory, niecodzienne porównania. Jest jednak w tych słowa dużo szczerości i prawdy. Ciekawym zabiegiem jest również wydanie tomiku w wersji dwujęzycznej, która w przypadku zagranicznej poezji, jest zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem. Mamy przekład, który pięknie brzmi po polsku oraz oryginaly tekst z jego wszystkimi niuansami. 

Czytając poezję nawiązujemy specyficzny kontakt ze światem. Lekcje pływania to jedne z drzwi, przez które możemy do niego wejść. 


Lili Reinhart "Lekcje pływania"
Ilość stron: 272
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4/6
Co, jeśli - Kate Hope Day

08:10

Co, jeśli - Kate Hope Day


Miasteczko u podnóża wygasłego wulkanu. Spokojne miejsce, w którym ludzie żyją, w czym nie wyróżniający się sposób, dopóki części z nich nie nawiedzają osobliwe wizje. Nawiedzają ich widma bliskich osób, a momentami również siebie samych. Ginny widzi przyjaciółkę, Samara zmarłą matkę, a Mark zaczyna budować schron. 

Liczyłam na napiętą atmosferę. Na poczucie grozy, tym czasem dostałam przeciętny obyczaj z paroma zjawami. Żaden z tego thriller, żadna książka warta uwagi. Jeśli znacie serial Les Revenants to właśnie takiego klimatu oczekiwałam. Tajemnicy, niepewności... tymczasem nic z tego.

Zmarnowany potencjał. Czyta się lekko i szybko, ale to stanowczo za mało.


Kate Hope Day "Co, jeśli"
Ilość stron: 340
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 2,5/6
Galapagos - Kurt Vonnegut

16:30

Galapagos - Kurt Vonnegut

Galapagos to nowa kolebka ludzkości. To miejsce, gdzie po ekonomicznym kryzysie i upływie miliona lat, życie rozpoczyna się na nowo.

Historia staruje w roku 1986, kiedy to ziemię dosięga plaga bezpłodności przez która, gatunek ludzi praktycznie znika jej powierzchni. Jedynymi, których ominęła ta przypadłość są uczestnicy Przyrodniczej Wyprawie Stulecia na wyspy Galapagos. Teraz, to od nich zależy przyszłość gatunku, który ewoluuje w bardzo zaskakujący sposób. Całość wydarzeń relacjonuje Leon Trout, żołnierz amerykańskiej armii, który stracił życie przez dekapitację blachą falistą (sic!).

Czytając wcześniejsze książki Vonneguta przywykłam już do jego szalonych pomysłów, jednak Galapagos to zupełnie nowy wymiar wariactwa. To powieść niezwykle wymagająca, rozciągnięta i o powolnym tempie, naszpikowanym dygresją. Kurt odwołuje się w niej do darwinowskiej teorii ewolucji, filozofii i na swój wyjątkowy sposób kreśli przyszłość, jaka nas czeka. 

Autor bez wątpienia ma zmysł obserwacji oraz talent do satyrycznego do opisywania świata, ale szkoda, że tym razem czyni to w zbyt rozwlekły sposób, gubiąc po drodze istotę rzeczy.

Tym razem Vonnegut wprawił mnie w konsternację. Kolejny jednak raz wznoszę oklaski na widok okładki - genialna, metaforyczna, wieloznaczna! Dajcie znać, co na niej widzicie, bo to swego rodzaju test na spostrzegawczość. 


Kurt Vonnegut "Galapagos"
Ilość stron: 400
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3/6

Rysio Snajper - Kurt Vonnegut

20:07

Rysio Snajper - Kurt Vonnegut

Jesteśmy tylko wiązką jednorodnej nicości.”

To mój ulubiony cytat z książki, który poniekąd idealnie oddaje klimat, jaki stworzył Kurt Vonnegut. Rysio Snajper to wciągająca opowieść o chłopcu, który miał „niefart”, ponieważ jeden strzał w przestrzeń, zmienił całkowicie jego życie, tworząc tym samym pasmo ciągłych absurdów.

Historii Rudiego Waltza słuchamy z zaciekawieniem. Dzięki tej opowieści poznamy „niezwykłe” przygody jego ojca Otto, który tak bardzo chce zaistnieć, że w akcie desperacji, bierze na siebie winę za zbrodnię syna. Rysio jednak postanawia jakoś unieść ciężar krzywd i problemów rodzinnych. Zostaje farmaceutom, a na boku pisze sztuki skazane na porażkę. W swoją relację „z życia”, ni stąd ni zowąd, wplata przepisy kulinarne, a innym razem niczym dramaturg odtwarza sztukę.

Vonnegut, z jednej strony bawi czytelnika, daje mu szansę chłonąć każde słowo, po czym wyraźnie nakreśla, jak bardzo skomplikowane jest nasze życie i jak wiele czynników może na nie wpłynąć. Porusza wiele aspektów zarówno kulturowych, jak i obyczajowych. Manipuluje rzeczywistością, wciąż pozostając jednak bliskim prawdy.

Z jednej strony opowiedziana tutaj historia, nie jest zbyt imponująca, z drugiej zaś, czyta się ją niezwykle płynnie. Co najważniejsze, znów obecny jest w niej czarny humor, tak charakterystyczny dla twórczości autora. Zatem jeśli lubicie takie klimaty, na pewno nie poczujecie zawodu.



Kurt Vonnegut "Rysio Snajper" 
Ilość stron: 316 
Wyd. Zysk i S-ka 
Ocena: 5/6
Miasteczko Rotherweird - Andrew Caldecott

09:39

Miasteczko Rotherweird - Andrew Caldecott

"Wyjątkowa koncentracja talentów naukowych w mieście na pewno ma racjonalne wyjaśnienie, tylko dlaczego wszystkich skupiono w jednym miejscu? Z powodu wyjątkowego nauczyciela, a może z powodu dla którego budynek Pałacu zamknięto na setki lat?".

Rok 1564 - do doliny Rotherweird trafia 12 wybitnych uczniów, mających różne talenty: od matematyki poprzez alchemię i anatomię, aż do badań nieba. Niestety wśród nauczycieli jest pewien szaleniec, który ma wobec nich określone plany. Jego dążenie do nieśmiertelności oraz chęć stworzenia potworów, znanych dotąd wyłącznie z legend, ściąga na miasto spore kłopoty.

W tym samym miejscu, dokładnie czterysta pięćdziesiąt lat później, Johan Oblong zatrudniony zostaje w roli nauczyciela. Jedyną zasadą, jakiej musi przestrzegać, to absolutny zakaz badania historii tego miasta. Sęk w tym, że przeszłość sama zdaje się o siebie dopominać i tak niczego nieświadomy Oblong trafia w sam środek wojny o władzę, pieniądze i ponad-nadnaturalne moce. 

Miasteczko Rotherweird to ciekawy pomysł oraz koncepcja miejscowości na własne życzenie, odciętej od reszty świata. Tajemnica goni się ze spiskiem, konszachty, układy, a w środku tego wszystkiego niczego nieświadomy wykładowca historii. 

Caldecott stworzył bogaty świat zarówno w najróżniejszego rodzaju relacje, jak i sporą ilość bohaterów. Niestety przesyt jednego i drugiego odbiera książce lekkość oraz znacząco ogranicza jej dynamikę. Lektura wymaga uwagi i notatek, bo wystarczy odpuścić sobie kilka postaci, nie sprawdzić z kim są i w jakich okolicznościach się pojawiały, a łatwo zgubimy się w lekturze. 

"Portal się zamknął. Jak teraz przyjdzie do nich wybawca?".

Faktem jest, że to magiczny świat skierowany stricte dla dorosłych, bo spotkanie z książka przypomina przeprawianie się przez labirynt z zasłoniętymi oczami. Młodszy czytelnik szybko się zgubi, jednak wszelkie porównania Miasteczka do Harryego Pottera tylko wyrządzają mu krzywdę. Potter to klasyk i legenda, to książki które czytają się same i nie pozwalają się od siebie oderwać. Rotherweird to główkowanie i łączenie faktów. Czy to dobrze czy źle... musicie ocenić sami - dla mnie za dużo tu jednak „polityki” i konspiracji.


Andrew Caldecott "Miasteczko Rotherweird"
Ilość stron: 620
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3,5/6

Na ostrzu noża - Patrick Ness

11:31

Na ostrzu noża - Patrick Ness


Na imię ma Todd Hewitt, ma dwanaście lat i dwanaście miesięcy. Mieszka w Prentisstown na Nowym Świecie i dokładnie za miesiąc stanie się mężczyzną. 

Cały jego świat to jedna pełna Szumu osada, licząca w sumie 146 mężczyzn. W tym świecie nie ma kobiet, a liczba mieszkańców stale się zmienia - wiele osób nie wytrzymuje tej pustki, kończy ze sobą lub po prostu znika.

A czym właściwie jest Szum? To myśli oraz głosy wszystkich mieszkańców osady, to bezustanny potok słów, które otaczają się cię dniem oraz nocą i ani na sekundę nie milkną. Do tego są też obrazy, które pojawiają się nagle w myślach i nieważne jak bardzo by się tego nie chciało, on wciąż wracają. To wszystko to wyobrażenia, wspomnienia, marzenia, to wszystko to tylko fikcja, nie mająca nic wspólnego z prawdą.

Szumu nie da się wyciszyć, dlatego tym większe jest dla Todda zdziwienie, gdy na bagnach znajduje coś, a właściwie odkrywa dziurę - miejsce absolutnej ciszy. Tylko teraz rodzi się pytanie, jak ukryć to znalezisko, kiedy wszyscy słyszą na wzajem swoje myśli? Jak w tej sytuacji zachowa się ostatni chłopiec, cudowne dziecko, które już za miesiąc przestanie nim być? I dlaczego wszystkim tak bardzo zależy, aby już odbył swoją przemianę?

Oczarowana Siedmioma minutami po północy nie wahałam się ani chwili, gdy pojawiła się możliwość poznania kolejnej książki Patricka Nessa. Nauczona, że w jego wypadku świat fantastyczny i realny bardzo płynnie się przenikają, nie zraziłam się fabułą osadzoną na innej planecie.  Miejsce akcji to kwestia drugorzędna, liczą się bohaterowie i to co mi się przytrafia. I tu niestety pojawił się zgrzyt.

Na ostrzu noża to typowa młodzieżówka, której akcja podzielona została na trzy tomy i która w mojej ocenie, nic właściwie ze sobą nie niesie. Nie ma tu puenty, treści, która wniosła by coś znaczącego do życia. Siedem minut... to piękna, wzruszająca baśń, opowiadająca o miłości, tęsknocie, ale też o trudnej relacji matki i syna w obliczu choroby. Nóż natomiast to "tania sensacja", rozrywka i tylko tyle.

Poprzeczka postawiona została wysoko, niestety zamiast spróbować do niej doskoczyć, Ness pobiegł w przeciwną stronę.


Patrick Ness "Na ostrzu noża"
Ilość stron: 488
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3/6
Niewidzialny człowiek - Herbert George Wells

09:12

Niewidzialny człowiek - Herbert George Wells


Lata temu, a dokładnie sześć lat temu (matko, jak ja długo oprowadzę już tego bloga!!) miałam okazję przeczytać swoją pierwszą powieść Herberta G. Wellsa - Wyspę doktora Moreau. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i jak nie znoszę nurtu fantastyki, tak od tamtej pory po Wellsa sięgam bez mrugnięcia okiem.

Niewidzialny człowiek to historia naukowca, który wynalazł sposób na bycie niewidzialnym. Zdobyta nietuzinkowa umiejętność staje dla niego sposobem na wzbogacenie się, a to z kolei prowadzi do obsesji na punkcie posiadanej władzy i pieniądza. 

Herbert George Wells to dla mnie niesamowity wizjoner. Jego książki, choć powstały końcem XIX wieku, czytane dziś nic nie tracą na swej aktualności. Wtedy była to fantazja, wymysł szalonego autora, dziś bardzo często ponura rzeczywistość, jaką przyszło nam się zmierzyć.

Klasyka dająca do myślenia, zwracająca uwagę na motywy naszych działań oraz błędy, które mogą kosztować życie wielu innych ludzi. Polecam, szczególnie teraz.


Herbert George Wells "Niewidzialny człowiek"
Ilość stron: 198
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Niebo na uwięzi - Christina Leunens

09:29

Niebo na uwięzi - Christina Leunens

"Uczucia były niebezpiecznym wrogiem ludzkości. Aby zostać lepszymi ludźmi, musieliśmy wnieść się ponad wszystko i zabić każdego, kto na to zasługuje".

Elsa Sara Kor, to dziewczynka od zawsze zaprzyjaźniona z rodziną Betzler. Dopiero rodząca się ideologia i słowa Hitlera sprawiają, że jej żydowskie pochodzenie staje się problemem. 

Johannes jako członek Hitlejungen uczy się ile złego Żydzi wyrządzili światu i jak bardzo zasługują na śmierć. Tym większe jest więc jego zaskoczenie, gdy dowiaduje się, że w jego własnym domu, ukrywa się zbieg...

Johannes to nastolatek, który w pewnym momencie sam staje się głową rodziny. Musi radzić sobie nie tylko trudami wojny, ale i życia w którym odpowiedzialny jest za siebie, a przede wszystkim za innych - tym za ukrytą na poddaszu Elsę.

Widząc przed lekturą zwiastun inspirowanego nią filmu, nastawiłam się na książkę w stylu czarnej komedii. Tym czasem kto liczy na lekką tematykę, nie ma czego w Niebie na uwięzi szukać. To dramat z udziałem dziecka, a potem nastolatka, który stał się pionkiem w rozgrywanej grze. To opowieść o ofierze ideologii i konfrontacji życia ze sloganami. Film ma młodszego bohatera, utrzymuje ogromny dystans wobec historii oraz wydaje się być mocno przerysowany. Książka tym czasem, jest obrazem samotności i walki o przetrwanie. To los tych, którzy pozornie zostali wybrani, a następnie porzuceni, gdy towarzysząca im ideologia okazała się być przegraną.

Powieść Christina Leunens to nowe wejrzenie na zdarzenia wojny. Książka odmienna, ale również warta uwagi.



Christina Leunens "Niebo na uwięzi"
Ilość stron: 358
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Żywica - Ane Riel

09:36

Żywica - Ane Riel

Maleńka wyspa, odcięta od lądu wąskim przesmykiem. To tu, daleko poza granicami ludzkiego wzroku, żyje rodzina Liv. Rodzina prosta, nie potrzebująca wiele więcej, prócz spokoju i swobody. Żyjąca wedle własnych zasadach, często odmiennych od powszechnie przyjętych norm.

Wiele narzędzi wytwarzają sami, hodują zwierzęta, jedynie po żywność Jens Haarder zajeżdża do miasta. Niestety nastaje dzień w którym jego matka składa mu niezapowiedziana wizytę. Tak w uporządkowany świat Jensa wkrada się chaos, a życie i śmierć, otrzymują nowe znaczenie...

Żywica to thriller psychologiczny. Opowieść o izolacji, zagubieniu, świecie w którym dziecko żyje według fantazyjnych, niemalże bajkowych zasad. W tym świecie nie brakuje miłości, ale i makabryczne czyny są na porządku dziennym.

Ane Riel stworzyła książkę, w której emocje czuć w każdym jej zdaniu. W tym świecie śmierć jest czymś nie tyle naturalnym, co stanowi po prostu jeden z wyborów. Autorka w sposób niezwykle łatwy pisze o rzeczach trudnych, brutalnych, a jednocześnie niewinnych, bo przecież nie jest winą Liv świat, w jakim ją wychowano.

Spodziewałam się opowieści o życiu rodziny, czegoś z tajemnicą, ale rollercoaster, jaki zafundowała mi autorka, przekroczył wszelkie granice.  Żywica to ciekawa i nieoczywista książka. Podobała mi się - bardzo.

Ane Riel "Żywica"
Ilość stron: 280
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Premiera: 21.01.2020 r.
Upiorne opowieści po zmroku - Alvin Schwartz

18:07

Upiorne opowieści po zmroku - Alvin Schwartz


Zbiór kilkunastu opowiadań, a właściwie historyjek, bo wiele z nich jest naprawdę krótkich, do opowiadania przy ognisku, celem przestraszenia swoich towarzyszy. 

Znajdziemy tu klasyczne motywy duchów, ożywających zmarłych, ludzi zmieniających się w zwierzęta i odwrotnie. Spektrum zdarzeń jest ogromne, plus wszystkie z nich są piękne ilustrowane (rzekłabym, że obrazki to najmocniejsza część całej książki!). Jak się to jednak ma do obecnego w niej poziomu strachu? Przeciętnie. Nie sądzę by którekolwiek z opowiadań było w stanie kogoś przestraszyć, jednak świetnie odzwierciedlają one klimat, znany choćby z serialu Czy boisz się ciemności? Czy ktoś go jeszcze pamięta? 

Upiorne opowieści po zmroku to antologia miejskich legend oraz przypowieści - od dawnych przyśpiewek, po zabawy wykorzystywane w czasie Halloween. Jest tu i Wendigo i Hak, a także rzeczy mniej znane jak Długie światła czy Biała jedwabna suknia. Świetnie na tle całości wypadają uwagi autora - genezy poszczególnych opowiadań oraz towarzyszące im rady, jak je opowiadać... tylko, że książka sama w sobie nie jest niczym odkrywczym. Spodziewałam się po niej przede wszystkim większej ilości treści, a nie kilku zdań pod każdym tytułem. I właśnie tą lakonicznością jestem najbardziej rozczarowana.

Kilka dni temu na ekrany kin wszedł film oparty na motywach tych historii, a jako że jego reżyserem jest sam André Øvredal, to seansu na pewno nie odmówię. Co się tyczy książki, polecam ją wyłącznie ciekawskim.

Poznaj fragment KLIK

Alvin Schwartz "Upiorne opowieści po zmroku"
Ilość stron: 140
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 3/6
Śniadanie mistrzów - Kurt Vonnegut

14:18

Śniadanie mistrzów - Kurt Vonnegut


Autor niezliczonej ilości książek i opowiadań, publikowanych w prasie pornograficznej (sic!), rusza na spotkanie ze swoim jedynym fanem. Sądzi, że występ na Festiwalu Sztuki, na który został zaproszony, to pomysł nastolatka - nawet nie przypuszcza, że list, który otrzymał jest autorstwa jednego z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych!

To tam, w Midland City, poznaje Dwayne'a, uwielbianego przez ludzi sprzedawcę pontiaców, który z dnia na dzień, zaczyna tracić rozum i widzieć nieistniejące rzeczy. Co wyniknie ze spotkania tej dwójki i na jakie przygody Trout natknie się po drodze? 

Śniadanie mistrzów to kolejna pełna absurdów oraz sprzeczności książka Vonneguta. Na pierwszy rzut oka, nie opowiada ona o niczym szczególnym. Ot, historia drogi marnego artysty, który pełen nadziei, ale i obaw, jedzie na spotkanie ze swoim czytelnikiem. W gruncie rzeczy, jest to jednak pełen symboliki traktat o nas samych. O tym, jak mimo otwartych drzwi, boimy się opuścić nasze klatki, jak dążymy do samozagłady, hodujemy głupocie. Chcemy tylko posiadać więcej i więcej. Vonnegut już pięćdziesiąt lat temu bił na alarm, jeśli chodzi o naturę i wymierające gatunki. Oczywiście zrobił to w sobie tylko charakterystycznym stylu - umieszczając alegorie problemu na obcej planecie, jednak fakt ten, pozostaje faktem i mimo upływu czasu widać, niczego się nie nauczyliśmy.

Amerykańskie śniadanie, a może amerykański sen? Zapraszam do uczty.


Kurt Vonnegut "Śniadanie mistrzów"
Ilość stron: 336
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Rzeźnia numer pięć - Kurt Vonnegut

07:33

Rzeźnia numer pięć - Kurt Vonnegut

Rzeźnia numer pięć uznawana jest za jedną z najbardziej znaczących prac, jakie wyszły spod pióra Kurta Vonneguta. Jest to powieść, która łączy ze sobą elementy historyczne, z szeroko pojętą fikcją literacką. Książka wielowymiarowa, być może nieco trudna w odbiorze, jednak dla wnikliwego czytelnika przekazująca mnóstwo ciekawych doświadczeń.

Styl Vonneguta to połączenie absurdu, satyry, elementów science fiction z opisem wydarzeń, które faktycznie miały miejsce. Autor po mistrzowsku tworzy opowieść, której sam jest narratorem. Stoi tuż obok swojego głównego bohatera, jakim jest Billy Pilgrim. Relacjonuje nam wydarzenia z frontu podczas II wojny światowej, po to aby zaraz przenieść nas na wyimaginowaną planetę Tralfamadorię czy też ponownie powrócić na ziemię do czasów, kiedy to Billy stara się uporać z traumą powojenną. Po mistrzowsku tworzy aurę tajemniczości, przemycając do tekstu wyraźną symbolikę.

Zmierzymy się zatem z nieuchronnością śmierci, dowiemy się czym tak naprawdę jest wolna wola, poznamy jak niszczycielsko wpływa na człowieka wojna, a osoby znające twórczość Vonneguta odkryją intertekstualność jego tekstu. Podróże Billiego w czasie, są misternie przemyślane, a następujące po sobie zmiany idealnie dobrane. Tym samym dochodzimy do kolejnego ważnego aspektu, jakim jest czas i pamięć, jak traumatyczne przeżycia odbijają się na życiu człowieka.

Realizm łączy się z absurdem, przedstawione wydarzenia, są poniekąd manifestem wobec bezsensowności wojen. Dzięki te powieści stało się głośno o bombardowaniu Drezna w którym zginęło mnóstwo postronnych osób. Stawiane jest pytanie o zasadność tego ataku. Jednak ostatecznie trzeba by użyć słowa, jakie często pada w książce: zdarza się.

Fantastyczna książka, która daje do myślenia. Specyficzna, lecz konkretna.


Kurt Vonnegut "Rzeźnia Numer Pięć"
Ilość stron: 244
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6
Kocia kołyska - Kurt Vonnegut

13:49

Kocia kołyska - Kurt Vonnegut

Rany, jaka ta książka jest dziwna. Psychodeliczna, schizofreniczna, a przy tym idealnie trafiająca w punkt. Surrealizm miesza się w niej z celnymi opiniami na temat współczesnego świata, a autor puentując sceny jednym tylko zdaniem, potrafi zamknąć całą dyskusję. 

Główny bohater książki usiłuje napisać biografię twórczy pierwszej bomby atomowej, doktora Feliksa Hoenikera. W tym celu poszukuje i odwiedza członków jego rodziny oraz najbliższych współpracowników. Nagle trafia na osobliwą wyspę San Lorenzo, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być idealne. Bogactwo, szczęśliwi ludzie, bezpieczeństwo... po kilku minutach wychodzą jednak na jaw brutalne praktyki tu stosowane oraz absurdalność sposobu jej funkcjonowania.

Kurt Vonnegut to pisarz uniwersalny i ponadczasowy. Swoją dziwną na pierwszy rzut oka opowiastką uwypukla wszystkie bolączki kryjące się za władzą i ostrzega przed jej konsekwencjami. To na jego wyspie Niemiec, który w czasie wojny należał do SS ratuje innym życie, odrabiając straty w ludziach - liczba uratowanych zrówna się z liczbą zabitych w 3009 roku.

Wniosków i wtrąceń, jak ta powyżej w książce jest masa. Kiedy połączy się je z groteskową fabułą oraz antyutopią przedstawionego świata, całość sprawi, że szybko się o niej nie zapomni.

Kocia kołyska - zaskakująca, osobliwa, genialna!


Kurt Vonnegut "Kocia kołyska"
Ilość stron: 360
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5,5/6
Mity skandynawskie - Roger Lancelyn Green

07:34

Mity skandynawskie - Roger Lancelyn Green

Mity Skandynawskie Rogera Lancelyna Greena to książka, z którą tak naprawdę, rozpoczęłam swoją przygodę ze światem bogów nordyckich. Niezmiernie ucieszyłam się, gdy w zapowiedziach właśnie ta pozycja książkowa pojawiła się jako wznowienie. Stare wydanie to właściwie biały kruk, którego z rzadka można spotkać na aukcjach internetowych lub ewentualnie wypożyczyć z biblioteki. Możliwe, że wznowienie jest efektem „boomu” na wszystko, co związane z wikingami, ale ja mam jednak nadzieję, że powodem reedycji jest głównie jej wartość merytoryczna.

Roger Lancelyn Green opowiada o świecie Skandynawów od stworzenia świata aż po nieszczęsny koniec, którym jest Ragnarok. Opowiada w sposób barwny, humorystyczny a przede wszystkim starając się, jak najwierniej oddać wierzenia oraz legendy dotyczące bogów i ich działalności w mitycznej krainie Asgard czy też na ziemskim padole Midgardem.

Na rynku mamy mnóstwo pozycji opisujących mitologię skandynawską. Nie tak dawno nawet Neil Gaiman podjął się zadania odtworzenia tych opowieści. Są też podania, które starają się być jak najdokładniejsze, ale przejawiają się wtedy bardziej akademicką formą literatury. Tym czasem Green łączy to, co najlepsze: wiedzę, wieloletnią pracę i analizę z tym, co w moim mniemaniu, innym się nie udaje - stylem barda, którego opowieść płynnie żwawo. Green tworzy i przekształca te historie, tak aby czytelnik został nimi pochłonięty w całości.

Książka jest już dość wiekowa - jej pierwsza wersja została wydana w 1960 roku, ale jak dla mnie wciąż trzymająca wysoki poziom, a nawet przewyższająca współczesne interpretacje. Świetna sprawa, że nareszcie stała się ona ogólnie dostępna. Serdecznie polecam.

Roger Lancelyn Green "Mity Skandynawskie"
Ilość stron: 272
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 5/6
Nieznośny urok PRL - Janusz Rolicki

08:14

Nieznośny urok PRL - Janusz Rolicki


Jest rok 1976 Edward Gierek szykuje się na spotkanie z Breżniewem, pułkownik Marczyński otrzymuje rozkaz śledzenia wicepremiera, a każdy wykonany przez niego ruch, jest bacznie obserwowany. Czego nie dostało się na piśmie, to właściwie nie istnieje. W walce na słowo przeciwko słowu, pomóc możne jedynie podsłuch. Tak toczą się przepychanki o realną władzę, która leżeć miała przecież w rękach ludu....  

Janusz Rolicki to jeden z największych znawców PRL. W swej fabularyzowanej historii ujawnia, jak rzeczywiście działał aparat władzy. Że kontrole wysyłane na największych ludzi w partii nie były niczym nowym, a o pozory dbało się najbardziej. 

Nieznośny urok PRL to tytuł idealnie dobrany do dziejących się wydarzeń. Do dziś czasy PRLu jednych przyprawiają o ciarki na plecach, a innym na to wspomnienie, kręci się łezka w oku. Jak było naprawdę? By to ocenić, trzeba by ten okres odczuć na własnej skórze, ale jednego napawano nikt nie poważy - był to najintensywniejszy czas stwarzania pozorów i panoszących się wszędzie niedorzeczności.

Powieść czyta się przyjemnie, bo polityka ukryta została pod płaszczem miłosnych przygód Teresy Grzecznej z wicepremierem. Co rusz w fabule pojawiają się też ciekawostki na temat epoki - zasady przydziału mieszkania, samochodu, sprzęty, które piorunowały wówczas nowoczesnością. Przez pierwsze strony trzeba się po prostu przebić, ale potem akcja sama nas wciąga.

W natłoku albumów o Polskie Rzeczpospolitej Ludowej, powieści tego typu odbiera się inaczej. Tu nie ma miejsca na sentymenty i domysły, tu Wielki Brat bezustannie na nas patrzy. Jest to fajne urozmaicenie wiedzy o tamtym etapie.


Janusz Rolicki "Nieznośny urok PRL"
Ilość stron: 356
Wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 4,5/6
Copyright © Varia czyta , Blogger