08:05
Sobotnia szkoła piękności - Marsha Mehran
Buenos Aires powitało mnie kolejny raz. Wybierając najnowszą i ostatnią napisaną przez Marshę Mehran powieść, nie sądziłam, że będzie mi dane ponownie odwiedzić to multikulturowe miasto. Stety lub niestety, odbiór powieści był znacznie trudniejszy niż poprzednim razem - wszystko przez egzotyczną dla mnie tematykę i obszar kulturowy, całkowicie mi nieznany.
"Zadi dostrzegała tę dziwną magię, gdziekolwiek się znalazła. Lecz jako mała dziewczynka widywała nie tylko piękno życia. Odkąd sięgała pamięcią, widywała ból. Rozpoznawała ludzkie potrzeby i samotność od jednego spojrzenia".
Zadi wraz z córką uciekają do Buenos Aires i wprowadzają się na piąte piętro emigranckiej kamienicy. Wykorzystując, zdobytą wcześniej wiedzę, kobieta otwiera salon piękności i pod pretekstem upiększania ciała, kultywuje rodzimą tradycję. Wraz z zacieśnianiem się więzi między sąsiadami, rodzą się też cykliczne spotkania, w trakcie których opowiadają sobie historie o pięknie i doznanej w życiu miłości.
Autorka napisała tę książkę pod wpływem wspomnień z dzieciństwa, pogłębionych o lata wnikliwych badań nad własną kulturą. Miejscami ciężko mi było odnaleźć się w tym persko-irańskim tyglu. Obce mi są tamtejsze zwyczaje, nie mam też serca do interpretacji poezji, a w powieści mówi się o niej dużo. Znacznie bliższe były mi relacje Zadi z córką oraz perypetie reszty mieszkańców Anny Kareniny.
Sobotnia szkoła piękności nie wywołuje takiego wrażenia, jak wcześniejsze - szczególnie polskie - tomy serii, ukazuje jednak rolę kobiety z nowej i nieznanej mi dotąd kulturowo strony.
Marsha Mehran "Sobotnia szkoła piękności"
Ilość stron: 288
Wyd. W.A.B.
Ocena: 3,5/6
* s.87

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)




