Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa. Pokaż wszystkie posty
Fragile - pismo kulturalne 2/2015

08:08

Fragile - pismo kulturalne 2/2015


"My, ludzie, wypowiadamy niniejszym wojnę ludziom w imię naszego prawa do miłości wzajemnej".

Widmo Syryjskiej wojny odcisnęło piętno na każdym aspekcie naszego życia, stąd i nowy numer Fragile nie pozostaje mu obcy. Hasło przewodnie "Wojna o wojnę" ujęte zostało w obszarze literatury, sztuki, muzyki i filmu. Mamy też antropologiczne podejście do tematu w kontekście filozofii, polityki oraz ruchów pacyfistycznych.


Tomasz Gregorczyk we wstępie oznajmia że "popkultura wojnę najczęściej trywializuje albo niebezpiecznie oswaja". Jest w tych słowach bardzo dużo racji, dlatego szerokie podejście do tematu ma za zadanie urealnić jej obraz i zastanowić się dokąd właściwie zmierza współczesny świat. 


Środki masowego przekazu, stały się  ważnym orężem w walce o szeroko rozumianą wolność. Gdzie cenzura dostaje się do mediów, tam Sieć i jej nieograniczony zasięg, pozwalają na dzielenie się faktycznym obrazem rzeczywistości. Ile w tym kontekście może Facebook, Instagram i człowiek z niego korzystający?


W tym kwartale Fragile stawia przed sobą trudne pytania i zmusza czytelnika do refleksji. Na pewno nie jest to numer, który możemy podczytywać w trzęsącym się tramwaju (a przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam). Sprytni powinni go jednak wykorzystać w ramach szkolnych zajęć - podsunąć wykładowcy, nauczycielowi i na forum całej klasy podjąć się dyskusji. Szczególnej uwadze polecam artykuł Martyny Nowickiej dotyczący Yuli Kirvich i jej symbolicznych fotografii. Projekt ten wyraża sobą więcej niż reporterskie relacje epatujące zbrodnią.

"Fragile - pismo kulturalne"
Ilość stron: 108
Wyd. Stowarzyszenie Fragile
Cena: 7,00 zł
Fragile - pismo kulturalne 1/2015

13:44

Fragile - pismo kulturalne 1/2015


Poranna nawałnica z piorunami i wiatrem słaniającym drzewa do ziemi, sprawiła, że dziś łóżka za często opuszczać nie będę. Nadrabiam prasowe i fotograficzne zaległości, demonstrując wam przy okazji, jak pięknie wydanym pismem jest Fragile. 

Kwartalnik utrzymany w czarno-białej estetyce, traktujący o szeroko pojętej kulturze współczesnej - głównie z zakresu literatury, sztuki, muzyki, filmu i antropologii - to publikacja do której dwa razy zachęcać mnie nie trzeba było.


Faktem jest, że takich czysto rozrywkowych tekstów w nim nie znajdziecie - to nie miejsce na plotki ani towarzyskie doniesienia, ale jeżeli szukacie tematów do przemyśleń albo lubicie poznawać różne punkty widzenia, to jest szansa, że takie pismo was zainteresuje. 

W ostatnim numerze znalazły się artykuły o rodzimej muzyce rockowej, pracy artysty w studiu nagraniowym oraz dyskusja o szeroko pojętym warsztacie i tym, co odróżnia profesjonalistę od amatora - o ile taki podział ma jeszcze w ogóle sens.  


Szkoda, że literaturze poświęcono tak mało miejsca (zaledwie dwanaście stron, ale to może akurat specyfika tego numeru), a nacisk położono przede wszystkim na muzykę, jednak Fragile dobrze wypełnia panującą na rynku niszę - tytułów traktujących o poezji i teatrze mamy w końcu jak na lekarstwo.  


Treściowo nie nazwałabym tego miłością od pierwszego wejrzenia, za to wizualnie i estetycznie jestem ogromnie na "tak". 

"Fragile - pismo kulturalne"
Ilość stron: 108
Wyd. Stowarzyszenie Fragile
Cena: 7,00 zł
Stos na marzec

14:08

Stos na marzec

Nowy miesiąc i nowe lektury, o których już niedługo będzie głośno na blogu. Wyczekiwana od tygodni Analfabetka Jonasa Jonassona oraz biografia Astrid Lindgren. Wznowienie Philipa Rotha, wychwalane Służące i Zdobywam zamek. Trochę literatury dziecięcej dla zresetowania umysłu i Smaki z Fjällbacki w oczekiwaniu na nowym tom serii. 

Znowu przoduje literatura północna, ale rodzime nowości na stosie również się znalazły. Wielki zbiór opowiadań Janusza Wiśniewskiego - blisko 600 stron tekstu! Zadziwiająca swymi obserwacjami Dorota Masłowska i Joanna Bator, której nikomu myślę przedstawiać nie trzeba. 


Nie ma co ukrywać - mój marzec zapowiada się wybornie.   
Nie taka dziewczyna - Lena Dunham

13:12

Nie taka dziewczyna - Lena Dunham


Serial Dziewczyny to produkcja, która szturmem wdarła się do mojej świadomość, ale nadal nie potrafię powiedzieć czy oglądam go z przyjemnością, czy czerpię z niego satysfakcję w jakiś dziwny, bliższy masochizmowi sposób. W ciągu dwudziestu minut, bezustannie balansuję między fascynującą i obrzydzeniem, by na końcu postawić pytanie: "co to do cholery było i po co to właściwie oglądam?" - co nie przeszkadza mi za tydzień włączyć kolejny odcinek.

Naturalistyczny sitcom opisujący (podobno) prawdziwe życie dziewczyn z Nowego Jorku - dziewczyn bez sukcesów na koncie, stałej pracy oraz poczucia miłości od kogokolwiek - został stworzony przez Lenę Dunham, która gra w nim główną rolę. Serial i książka to jednak dwie odrębne sprawy, bo wychodzi na to, że w wersji papierowej nikt nad Leną nie ma kontroli…

Dunham na dzień dobry ogłusza nas serią ekscesów z dziewictwem w roli głównej, sprawiając, że Miłość i seks to najsłabszy i najgłupszy rozdział z całej książki. Nie wiem dlaczego wylądował on na samym początku, czyżby autorka sądziła, że epatowanie seksem będzie aż takie poczytne? Według mnie dostanie rykoszetem, bo grono osób po takim wstępie, rzuci książką o ścianę i nigdy do niej nie wróci. Gdy jednak przebrniemy przez łóżkowe przygody i dotrzemy do "duszy" odkryjemy sympatyczną dziewczynę, która grzęźnie wśród wyolbrzymionych problemów, ale która w równie ciekawy i zabawny sposób, zaczyna je sobie tłumaczyć. 

To, że Dunham odniosła sukces, zawdzięcza głównie temu, że urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Tam tego typu konwencja sprawdza się najlepiej, a sponsorzy mniej boją się w nią zainwestować. Stając w opozycji do wychudzonych modelek z prasy kobiecej, Lena pokazała światu, że da się i można być sobą bez poczucia kompleksu. No właśnie, ale czy aby na pewno autorka czuje się pewnie we własnej skórze? Czy rozmiar 42 nie stał się u niej takim samym produktem, jak lansowane w mediach 28? 

Wydaje mi się, że chwilami poza buntowniczki, wymknęła się Lenie spod kontroli, nie mniej lektura Nie takiej dziewczyny staje ciekawym doznaniem.


Lena Dunham "Nie taka dziewczyna"
Ilość stron: 280
Wyd. Czarne
Ocena: 4/6
Jesień

10:11

Jesień


"Jest jesień. Kąsa mnie po kawałku i owija sobą. Lato wszędzie się już zapodziało, że wszystkich stron sączy się chłód, wieczory są coraz ciemniejsze. Dopiero szósta, a na dworze już granatowa ciemność. Nieruchomo stoją żółte i czerwone drzewa, które nie zdążyły jeszcze zgubić liści. Rolnicy zebrali już wszystko, co było do zebrania, pola leżą odłogiem w oczekiwaniu na przyszły rok. Wchodzimy w zimę i nie ma już nadziei".

                                                                                                           Jonas Gardell

Fanbook - niezła prasa za dwa złote

16:51

Fanbook - niezła prasa za dwa złote

W czasie deszczu mole się nie nudzą. Marzną, kichają… narzekają na coraz gorszą aurę za oknem, lecz z kawą w ręku wszystko staje się dla nich łatwiejsze. Aktualnie, zawinięta kocem po same uszy, czytam archiwalne numery Fanbooka, magazynu wydawanego przez United ExPress i przyznaję, że z każdą następną stroną, kibicuję jego ekipie coraz bardziej. 


Co wyróżnia ten tytuł na tle innych? Na pierwszy rzut oka cena, a zaraz potem format, bardziej przypominający bloga, niż sztywną recenzencką prasę. Magazyn tworzą pasjonaci literatury, w tym wielu moich znajomych z blogosfery, co jest miłym pochyleniem czoła w naszą amatorską stronę. 

Zachęcam do lektury wywiadów z Robertem Kilenem i Katarzyną Grochola, artykułu o najgorszych szkolnych lekturach - moją zmorą byli Żeromski i Sienkiewicz, boszzzz jaka to była nuda - a także wpisu o pewnej chorobie przenoszonej drogą płciową ;)


Idealnie jednak nie jest. Jakość papieru i korekta muszą wejść na wyższy poziom (za dużo kaczek drukarskich moi drodzy), ale mając na uwadze koncept gazety i rozwój, jaki jej autorzy czynią z numeru na numer, trzymam kciuki i wierzę, że i tym dadzą sobie radę. 


Jeśli nie mylą mnie obliczenia, w październiku czeka nas kolejny numer, więc rezerwujcie drobne w portfelu :) 

Fanbook nr 2, 3, 4 - dwumiesięcznik
Ilość stron: 68
Cena: 1,99zł
Ocena: 4/6
Córka rzeźbiarza - Tove Jansson

07:22

Córka rzeźbiarza - Tove Jansson


Autobiograficzne opowiadania Tove Jansson. Krótkie, ale jak zwykle treściwe migawki z jej życia, a w zasadzie z lat wczesnego dzieciństwa. Wizyty u dziadków na wsi, toczenie srebrnego kamienia ulicami miasta, marzenia małej dziewczynki i świat widziany jej oczami.

Tove tak sprawnie oddała osobowość siebie, jako dziecka, że miejscami trzeba było się sporo natrudzić, by nadążyć za jej tokiem myślenia – zwłaszcza że fantazja i rzeczywistość to pojęcia płynnie się tu przenikające. Ale Córka rzeźbiarza to nie tylko teksty, to również zbiór rodzinnych fotografii, szkoda tylko że niepodpisanych, bo o ile osoby uwiecznione na nich, po lekturze Mamy Muminków jestem w stanie rozpoznać, o tyle miejsca w których je zrobiono, pozostają już niestety tajemnicą.  

Jeśli lubicie autorkę, tak samo jak ja, to wręcz musicie poznać zawarte w tym tomie historie. Jeżeli jednak jej twórczość jest dla was obca, Córkę rzeźbiarza polecam zostawić sobie na koniec. Nie znając jej stylu, a poniekąd również i osobowości, nie wyłapiecie tego co u Tove najważniejsze – szacunku do przyrody i ukojenia, jakie wiąże się z "szumem morza".


Tove Jansson „Córka rzeźbiarza”
Ilość stron: 168
Wyd. słowo/obraz terytoria
Ocena: 5/6                                                                                        Dzień dobry i udanego weekendu!


Second Hand - Joanna Fabicka

10:34

Second Hand - Joanna Fabicka


Gdybym miała wymienić, za jakie tytuły uwielbiam polską prozę, Second Hand na pewno znalazłby się wśród nich. Ogromnie cenię sobie takie odważne i nietuzinkowe historie. Z jednej strony pisane bardzo na serio, bo pokazujące jak koślawe potrafi być ludzkie życie, z drugiej zaś, przez formę języka oraz okoliczności poszczególnych zdarzeń, nabierające dystansu i śmieszące nas zachowaniem swoich bohaterów. 

Second Hand to życie z odzysku, sprane, zniszczone, ale na własne życzenie, kobiet w pewnej rodzinie. Cecylię i Marię łączy mnóstwo zawiści i złości. Niby to siostry, teoretycznie pokrewne dusze, a jedna drugiej nie wybaczy, tego co zdarzyło się w przeszłości. Zraniona duma oraz źle pojęty obowiązek, sprawiają, że w tej relacji nie znajdzie się miłości. Wręcz przeciwnie, uprzykrzają sobie nawzajem życie, bo „jak mnie się nie udało, to i tobie nie może”. 

Powieść Joanny Fabickiej, to rzecz w głównej mierze traktująca o stracie i samotności. Jak na dłoni opisuje polską prowincję, będącą właściwie dziurą zabitą dechami, gdzieś na końcu świata. Żyje się tam wyłącznie pod publikę, a schorowanej, niepełnosprawnej kobiecie nigdy nie ma łatwo. 

Bohaterów Second Handu trudno jest polubić, ale zachwycili mnie bogactwem swoich osobowości. To kobiety grają w Second Handzie pierwsze skrzypce, mężczyźni, celowo bądź nie, nie reprezentują sobą niczego wyjątkowego. Wiecznie pijane obdartusy, bardziej dopraszają się od nas żalu, niż jakiejkolwiek uwagi. 

Z pozoru żartobliwa, lekko przerysowana opowieść, obnażająca większość naszych narodowych słabości. Strasznie mi się podobało. 

Polecam też: 
Anna M. Nowakowska - Dziunia  I  Sylwia Chutnik - Dzidzia  

Joanna Fabicka „Second Hand” 
Ilość stron: 304 
Wyd. W.A.B. 
Ocena: 5/6

p.s. Dzień dobry, mam nadzieję, że po Midsommar jakoś się trzymacie :)

Marzec moimi oczami

11:14

Marzec moimi oczami

Prosiliście o foty z leśnego spaceru, więc oto marzec moimi oczami - ciepły, słoneczny i pełen pozytywnej energii. Miesiąc w którym świat budzi się do życia, a moje poranki pachną świeżą pościelą i pysznym śniadaniem :) 

Starałam się uchwycić na zdjęciach jego niezwykły klimat - mam nadzieję, że choć po części mi się to udało :)

Stos

15:18

Stos

Powoli wybudzam się z zimowego letargu. Normalne tempo czytania jeszcze do mnie nie wróciło, ale nawet po dzisiejszym stosie widać, że idzie w stronę lepszego. Dni są coraz dłuższe, słońce wspina się coraz wyżej. Jeszcze tylko trochę, dosłownie kilka tygodni i będzie można czytać na ławce w ogrodzie :)



Jonathan Lee "Joy"  od wyd. Muza    recenzja
Kerstin Ekman "Oszustki"  od wyd. Czarna Owca     recenzja
Jill Mansell "Nie traćmy ani chwili"   od wyd. Literackiego   recenzja
Rodrigo Rey Rosa "Głusi"   od wyd. Wielka Litera     recenzja
Rihdian Brook "W domu innego"   j.w.
Jack Ketchum "Czas zamykania"  od wyd. Replika
Natalia A. Bieniek "Uśpione marzenia"  j.w.     recenzja
Stephen Miller "Wysłanniczka"  od wyd. Muza

Udanego weekendu!
Gra o książki - Beata Stasińska dla Elle Magazine

11:19

Gra o książki - Beata Stasińska dla Elle Magazine


Nazwisko Beaty Stasińskiej nie powinno być obce tym, którzy uważnie śledzą poczynania wydawnictwa W.A.B. To ona w latach 90-tych była jednym z założycieli spółki i na przekór późniejszym skandalom, również dziś zasiada w fotelu jej prezesa. Autorytet wśród wydawców, osobowość i charyzma. To dzięki niej w Polsce nastała moda na rodzimą literaturę, a takie pisarki jak Joanna Bator czy Alice Munro miały okazję opanować nasze księgarnie. 

Jeśli macie chwilę czasu albo 7,90 zł wolne w portfelu, zachęcam do lektury nowego numeru Elle. O takich osobach warto mówić i trzeba to robić głośno. Pani Beato - dziękuję za Serię z Miotłą.

WYWIAD:  1  2  3   I   kawa: Skworcu pomarańczowa - pycha! 
Nie moje życie - Emmanuel Carrère

17:58

Nie moje życie - Emmanuel Carrère


Opowieść o tragedii widziana oczami tego, który ocalał.
Na początku było tsunami, potem niespodziewana choroba jego szwagierki, dialogi z ludźmi i próba zapisania usłyszanych od nich historii. Carrèrowi to wszystko zajęło blisko sześć lat. Sześć długich lat rozmów, rozważań, porzucania tematu i ponownego doń wracania.

Kiedy człowiek staje się świadkiem śmierci bliskich dla niego osób, wszystko wokół zaczyna się zmieniać. Widzi czym jest strata dziecka w oczach rodziców oraz czym jest śmierć młodej kobiety dla jej dzieci i męża. Będąc pisarzem postanowił to wykorzystać. Opisał tętniącą w nich wolę walki, strach i ogromne pokłady miłości. 

Nie moje życie to biograficzna powieść Carrèra stworzona jego ręką, lecz ukazująca osobę piszącego przez pryzmat wysłuchanych od ludzi historii. Śmiało można powiedzieć, że Nie moje życie to kronika człowieczych dramatów oraz wskazówka, jak z godnością stawiać im czoła. I tylko momentami pojawiał się żal do autora za zbytnią rzeczowość i prawnicze dłużyzny. Są miejsca w których należało odpuścić, bo często to co niewypowiedziane, krzyczy najbardziej.

Ogromny, zapakowany po brzegi bagaż emocjonalny. Warto - życie zawsze tworzy niewiarygodne historie.

 Wywiad z autorem dla polskiego Harper's Bazaar:  klik   I  klik   I   Recenzja Wąsów:  klik


Emmanuel Carrère „Nie moje życie”
Ilość stron: 328
Wyd. Literackie
Ocena: 4,5/6
W krainie smaku VI

14:29

W krainie smaku VI


Lubię takie chwile. Kawa, cisza, ja.

Skworcu.com.pl
W krainie smaku cz.V

08:39

W krainie smaku cz.V

Tym razem mniej słów, za to znacznie więcej zdjęć. Jesień coraz bardziej panoszy się za oknem, dlatego słoneczna sobota w całości minęła mi na powietrzu. Był grill i piknikowa lektura. Zaległości prasowe mam ogromne, więc niech was nie dziwi okładka sprzed pół roku :)


Pamiętacie serial Gdzie jest Wally? W tym wypadku można zapytać Gdzie jest Fizionek? On to zawsze w jakiś kadr się wciśnie.




Uczciwa oszustka - Tove Jansson

15:29

Uczciwa oszustka - Tove Jansson


Skuta lodem nadmorska mieścina. Pozornie cicha i milcząca, lecz gdy się dobrze wsłuchamy, huczy w niej od plotek na temat trójki osobliwych mieszkańców. Mowa tu o Katri Kling, młodziutkiej księgowej i mieszkającym z nią bracie oraz o Annie Aemelin, ilustratorce bajek dla dzieci. Katri, powszechnie uważana za wzór cnót i uczciwości, ma wobec Anny konkretne plany. Upatruje się w niej łatwego celu manipulacji i poprzez drobne gesty i uprzejmości, wkupuje się w jej łaski, dążąc do przejęcia domu. 

Jansson cenię za spokój unoszący się z każdej jej historii. Za wrażenie jakby czas w mieszkaniu się zatrzymał i tylko szum fal dobiegał do nas z oddali. Nie inaczej jest w przypadku Oszustki. Nie ma w tej książce za wiele akcji ani wydarzeń, a mimo to niczego jej nie brakuje. Jest to swego rodzaju teatr jednego bohatera, bo choć wszystkim kieruje Katri to z miejsca wiadomo, że najważniejsza potyczka rozgrywa się o uczucia Anny i jej słowa.

Uczciwa oszustka to dzieło pełne niedopowiedzeń i ukrytych znaczeń. Napisana szeptem opowieść o rodzeństwie oraz dziwacznej relacji między kobietami, w której choć jedna z nich nastawiona jest wyłącznie na branie, to obie uczą się od siebie czegoś znacznie ważniejszego...

Spokojna, nieco nostalgiczna, za to pełna uroku powieść.


Tove Jansson „Uczciwa oszustka”
ilość stron: 242
Wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 5/6
Ja, Tituba, czarownica z Salem - Maryse Condé

08:22

Ja, Tituba, czarownica z Salem - Maryse Condé


O psychozie, jaka opanowała Salem słyszałam już wielokrotnie. Fałszywe pomówienia, dowody na konszachty z diabłem. W głowie się nie mieści, jakie brednie tworzyli ludzie, byle tylko oczyścić siebie z podejrzeń. Powieść Maryse Condé fabularyzuje historię jednej z takich ofiar.

Życie Tituby już w chwili poczęcia, naznaczone zostało bólem i podłością ze strony mężczyzn. Urodzona na Barbadosie córka niewolnicy, jeszcze za dziecka stała się świadkiem poniżenia i śmierci swojej rodzicielki. Od niechybnej agonii uratowała ją wówczas Man Yayi, miejscowa lekarka oraz znawczyni magii. Mimo doznanej łaski, jej los nie uległ jednak poprawie. Sprzedana i wywieziona wraz z mężem do Ameryki, padła ofiarą prześladowań rasowych, a w końcu posądzono ją o czary.

Ameryka u schyłku XVII wieku była krajem, w którym ofiary traktowało się jak winowajców, a kobieta, szczególnie czarnoskóra, znaczyła mniej niż najbrzydszy pies. Dziewczyny takie jak Tituba były wówczas bezbronne. Karmione wstydem i udręką, godziły się na to, co przynosił im los. Bohaterce wielokrotnie mówi się, że dla niewolnika najważniejsze jest przeżyć, ale jak wiele bólu można zmieścić w jednym życiu? Ile poniżenia i gwałtów wycierpieć?

Ja, Tituba czarownica z Salem to świadectwo ludzkiej podłości, które mimo upływu czasu, nic nie traci na znaczeniu. Czytałam ze ściśniętym gardłem i zaciśnięta pięścią. Zachęcam do lektury. Ta powieść zostanie we mnie na długo.


Maryse Condé „Ja, Tituba czarownica z Salem”
Ilość stron: 284
Wyd. W.A.B.
Ocena: 4,5/6
Przekleństwa niewinności - Jeffrey Eugenides

19:43

Przekleństwa niewinności - Jeffrey Eugenides


Jeffrey Eugenides dzięki Przekleństwom niewinności stał się pisarzem rozpoznawanym na każdym kontynencie. Kontrowersyjna opowieść o siostrach, które szukając ratunku sięgają do czynów ostatecznych, zszokowała, a przede wszystkim zafascynowała miliony czytelników na całym świecie.

Bonnie, Cecilia, Mary, Lux i Therese – piękne, pełne energii dziewczyny, które mimo wielkiego powodzenia u chłopców, wciąż nie zaznały miłości. Mają zakaz wychodzenia wieczorami z domu, nie wolno im umawiać się na randki, ani tym bardziej słuchać rock’n’rolla. Wprowadzony przez matkę reżim, zaczyna z czasem zbierać swoje krwawe żniwa. Nastolatki tracą nad sobą kontrolę. Eksperymentują, wymykają się nocami z domu. W końcu chwytają w dłoń żyletki, dając w ten sposób ostateczny wyraz swojej frustracji.

Zachowanie sióstr Lisbon to przejmujące wołanie o pomoc którego nikt nie chce usłyszeć. Rodzice, nauczyciele, sąsiedzi... każdy ma na ich temat jasno wyrobione zdanie, lecz współczucia czy chwili refleksji, próżno doszukiwać się w jakichkolwiek oczach. Nawet my, czytelnicy, stajemy się intruzem żądnym sensacji, który tylko patrzy o nic nie pytając.

Najważniejszy akcent historii postawiony jest według mnie na sposób narracji. To jeden z chłopców – kolekcjoner mający „eksponaty” – relacjonuje nam przebieg wydarzeń i stara się po latach zebrać wszystko w logiczną całość. Pytanie jednak gdzie był wówczas, gdy działa się tragedia? Dlaczego nie reagował, a po tak długim czasie znowu do tego wraca?

Przekleństwa niewinności to portret młodzieńczych obsesji, który pozostawia po sobie masę pytań, nie dając w zamian żadnej odpowiedzi. Pięknie opowiedziana historia o cierpieniu i niezaspokojonej potrzebie miłości.


Jeffrey Eugenides "Przekleństwa niewinności"
Ilość stron: 240
Wyd. Znak
Ocena: 5,5/6
Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską - Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis

13:37

Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską - Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis

Nazwisko Ewy Chodakowskiej, na przestrzeni ostatniego roku, obiło mi się o uszy wielokrotnie. Wiedziałam, że jest trenerem personalnym oraz że prowadzi swój program w telewizyjnej Dwójce, ale jako osoba sportowi raczej niechętna, tematu bardziej nie zgłębiałam. Od czego są jednak noworoczne postanowienia i nieznająca litości, waga w mojej łazience.

Początki były trudne, za to teraz śmiało mogę powiedzieć, że ćwiczę systematycznie (6 razy w tygodniu przez ok. godzinę). Zmieniłam też sposób odżywiania, ale od razu nadmienię, że nie jestem na żadnej diecie, bo życie bez ciasta i słodyczy byłoby w moim przypadku kompletnie bez sensu. Mimo to zgubiłam ponad 3 kg – dwa centymetry w pasie i biodrach.

Nie wiem co takiego ma w sobie Ewka, ale jej programy naprawdę przynoszą efekty, a entuzjazmem jest w stanie zarazić nawet największego lenia (czyt. mnie).

Książkę Zmień swoje życie… kupiłam na zasadzie uzupełnienia posiadanych już wiadomości. Pod względem treningów nie znalazłam w niej nic nowego, za to przepisy chętnie wykorzystam w codziennej kuchni. Poradnik wydany został z wielką starannością. Przeglądając go udało się uniknąć wrażenia, że służy promowaniu przede wszystkim autora, a nie zawartej w nim treści. Zdjęcia Ewki nie atakują nas na każdej stronie, jest za to sporo ciekawostek zdrowotnych, kulinarnych oraz apetycznie wyglądające fotografie.

Z książką ćwiczyć nie będę, bo preferuje bardziej dynamiczne treningi, za to jako kolejny motywator do rozpoczętej już walki, na pewno spełni swoje zadanie.


Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis „Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską”
Ilość stron: 288
Wyd. K.E.Liber
Ocena: 5/6
Zabić ojca - Amélie Nothomb

07:30

Zabić ojca - Amélie Nothomb


Patrząc na życiorys Amélie Nothomb nie ma się co dziwić, że jej książki są tak osobliwe i niezwykłe. Autorka urodziła się w Japonii, dzieciństwo spędziła jeżdżąc z ojcem po świecie, jako nastolatka miała słabość do alkoholu, pokonała anoreksję, a teraz śpi cztery godziny na dobę i je tylko jeden posiłek dziennie. To wszystko blednie jednak, gdy weźmiemy pod uwagę jej talent. Ta kobieta (o czym wspominałam już wielokrotnie) jest mistrzynią krótkiej formy, a z książki na książkę staje się w tym jeszcze lepsza.

Zabić ojca to historia chłopca, który chciał zostać iluzjonistą. Zdeterminowany swym pragnieniem ucieka z domu, by w przydrożnych motelach dalej szlifować posiadany talent. Tam odkrywa go Norman Terence, światowej sławy magik. W domu mistrza Joe znajduje nie tylko dach nad głową, ale przede wszystkim namiastkę prawdziwej rodziny. Przez lata kształci się i trenuje pod jego okiem, aż w pewnym momencie wychodzi na jaw, jak bardzo rozbieżne jest ich podejście do kuglarstwa. Rodzi się między nimi konflikt, ocierający się o śmierć i stracone życie.

Barwna podróż do świata sztuczek, zarówno tych czarodziejskich, jak i obyczajowych. Opowieść o pogoni za marzeniami, o wielkich namiętnościach, cierpliwości i jeszcze większym oddaniu. Jej finał jest tak zaskakujący jak inne książki autorki, a sama puenta bardzo mi się podobała. Co więcej, sądzę, że warto zwolnić tempo by zostać z tą historią na dłużej.


Amélie Nothomb „Zabić ojca”
Ilość stron: 104
Wyd. Muza
Ocena: 5/6

Czytanie o czytaniu

13:16

Czytanie o czytaniu

W Polsce można znaleźć kilka, a z pomocą Internetu nawet kilkanaście, magazynów traktujących o szeroko pojętej literaturze. Niestety dostęp do nich tylko pozornie jest łatwy, bo kiedy nie dysponujemy tabletem, ani nie mieszkamy w dużym mieście, sprawa nie wygląda już tak dobrze.

Prym pod względem dystrybucji wiodą na pewno Książki – magazyn do czytania. Można je dostać praktycznie w każdym kiosku, ale niestety wychodzą tylko cztery razy w roku, a poruszane w nich zagadnienia nie zawsze są jednakowo interesujące. Często zdarzają się artykuły pisane w moim odczuciu jakby na siłę. Zbyt drętwe i zwyczajnie nudnawe. 

Z tego powodu za najciekawsze czasopismo literackie uważam Papiermint, bo i dostać go nie tak trudno (mają go Matrasy, Empiki i większe salony prasowe), wychodzi zazwyczaj co miesiąc (zdarza się, że co dwa) i przede wszystkim oferuje nam artykuły nie tylko stricte „książkowe”, ale i tyczące się wszystkiego, co choć trochę wiąże się z pisaniem. Trafi się tam i coś o modzie, i o malarstwie, a nawet o gotowaniu i podróżach. Plusem jest też staranne wydanie oraz dbałość redakcji o detale.

Cenowo zarówno Książki, jak i Papiermint kosztują tyle samo (9,90zł) więc rachunek co wybrać jest dla mnie oczywisty. Mimo to w dalszym ciągu kupuje obie gazety, ale tylko do czasu aż trafi się coś lepszego.

A jakie są wasze odczucia na temat prasy? Da się znaleźć w kiosku jeszcze coś ciekawego?
Copyright © Varia czyta , Blogger